
Assassin’s Creed® IV Black Flag™
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaHistoria cen dla tego regionu dopiero się buduje
Ta gra trafiła do bazy niedawno. Codziennie zapisujemy jej ceny we wszystkich sklepach, a wykres uzupełnia się sam w miarę przybywania danych. Zerknij na porównanie na żywo powyżej albo ustaw cenę docelową – napiszemy, gdy któryś sklep zejdzie poniżej.
01O grze Assassin’s Creed® IV Black Flag™
Jako Edward Kenway przemierzasz Karaiby, walczysz jako asasyn i pirat oraz eksplorujesz otwarty świat. Dowodzisz Jackdaw, napadasz na statki i szukasz skarbów na lądzie oraz pod wodą. Opinie graczy Steam: 88%% pozytywnych z 72 290 recenzji. Wersja Steam na PC obsługuje system Windows.
Twórcy
Najniższa cena z 36 miesięcy
Brak wiarygodnej historiiObsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
| Francuski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 13 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Włoski | Tak | Tak | Tak |
| Niemiecki | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański | Tak | Tak | Tak |
| Czeski | Tak | Tak | — |
| Duński | Tak | Tak | — |
| Niderlandzki | Tak | Tak | — |
| Fiński | Tak | Tak | — |
| Norweski | Tak | Tak | — |
| Polski | Tak | Tak | — |
| Portugalski | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | Tak |
| Rosyjski | Tak | Tak | Tak |
| Szwedzki | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-11
02Zanim kupisz
Piracka przygoda
Wersja Steam na PC łączy umiejętności asasyna Edwarda Kenwaya z abordażami i dowodzeniem statkiem Jackdaw.
Języki
Angielski, francuski, niemiecki, włoski i hiszpański mają pełny dubbing i napisy. Inne obsługiwane języki interfejsu mają napisy, w tym chiński uproszczony.
03Często zadawane pytania
Kto jest głównym bohaterem?
Wcielasz się w Edwarda Kenwaya, pirackiego kapitana wyszkolonego przez asasynów.
Co można robić na Jackdaw?
Dowodzisz Jackdaw, atakujesz i abordażujesz statki, a potem ulepszasz okręt zdobytymi zapasami i wyposażeniem.
Jakie tryby wymieniono?
Opis wymienia tryby dla jednego gracza i wieloosobowy.
“Naval combat and the freedom of the open sea perfect the pirate fantasy; dated land missions and the modern-day strand are its age-shown shortfalls.”
Nasz werdykt
A heretical high point
Within Assassin's Creed and the wider open-world genre, Black Flag holds a unique place. It sits perennially near the top of the series' "most-loved entries" lists, seen by many as the most successful, most natural attempt in the series' shift from "pure stealth assassination" to "open-world adventure."

At heart, its success comes down to a bold trade-off: instead of clinging to Assassin's Creed's old formula, it bet on naval combat and the freedom of sailing — and in doing so carved out its own identity. Critic and player verdicts align tightly: OpenCritic's 85 and "Mighty" tier, a 91% recommend rate, IGDB's 84.6, Steam's 88% positive, plus over 11 million sold. Its greatest strength is the way it turns the entire Caribbean into a pirate playground you can sail across freely, blending sea and land so seamlessly that even the series' later, prettier, larger sequels have rarely matched it. Later games gave you bigger maps and sharper graphics, but none recaptured quite the same thing: the feeling that the sea itself was yours, that the horizon was an invitation rather than a boundary. That is the rare magic Black Flag bottled, and it is why it endures while flashier entries fade.
Should you set sail?
In the end, it still comes down to what you want. If you long to be a Caribbean pirate, relish free sailing and battles at sea, or simply want an open world that is both thrilling to fight in and rewarding to explore at your own pace, Black Flag is close to a no-brainer. It is perennially discounted and cheap, with almost no barrier to entry for a player today. Many also rate it one of the best entry points to the entire series — even if you have never touched an Assassin's Creed game, you can start right here and simply enjoy it as an excellent pirate adventure. The convoluted series lore washes over you without much consequence; what carries the experience is Edward, his ship, and the sea, and none of that asks for homework. For a lot of players, Black Flag is the rare entry that works equally well as a first Assassin's Creed game or a tenth, which is a large part of why it is so often recommended to newcomers and veterans alike.

Then and now
But if you cannot stand the series' dated tail-and-eavesdrop missions, or you are especially sensitive to 2013 visuals and a dull modern-day strand, set your expectations before buying — it is, genuinely, an old game that will occasionally show its age. Its clearest point of comparison is not another pirate game so much as Ubisoft's later Skull and Bones: that hollow, naval-only effort shows from the opposite angle what makes Black Flag so rare — naval combat alone is not enough. Black Flag's real victory is that it stitched naval combat, exploration, story, and land combat into one complete, captivating world.
In the end, it proves one thing: sometimes a series' best move is the one that looks like heresy. You only have to ask yourself one question: do you want to set sail into that Caribbean sea beneath the setting sun? If the answer is yes, do not hesitate — for over a decade, countless players have shown through repeat playthroughs and recommendations that this voyage is still worth taking whenever you embark on it. Games age; great fantasies do not, and the fantasy Black Flag sells — of a ship, a crew, and an open horizon — is as intoxicating now as it was the day it launched. That is the truest measure of a classic, and Black Flag has more than earned the name.
Najnowsze wiadomości o Assassin’s Creed® IV Black Flag™
Assassin’s Creed 4 Black Flag Memory Reset Hides a Rickroll
PS5 Sales for Assassin's Creed Black Flag Memory Reset Top 1.7 Million, Awaiting Official Confirmation
Black Flag Remaster Beats Full-Year Target in Two Weeks, Sets Sales Record
Assassin’s Creed Black Flag Memory Reset Had an RTX 5090 Smoking in 5 MinutesPopularne recenzje Steam
Recenzje w języku oryginału · 10Wybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno pochwały, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
The game is really good, but I'm giving negative revie because of Ubisoft making the price sky high, because this product is better than their new ones. Pathetic company.Pokaż więcejPokaż mniej
Black Flag to już szósta odsłona cyklu gier akcji, którego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Choć jest to z pewnością jedna z lepszych serii gier, to z części na część można było odczuć coraz większą monotonię w rozgrywce. Zawalczyć z nią próbował Assassin's Creed 3, który wprowadzał do znanej formuły szereg nowości, jednak poszczególne elementy nie kleiły się za bardzo ze sobą, a niektóre były po prostu nudne. Sytuację pogarszał jeszcze nowy główny bohater, który raczej nie przypadł graczom do gustu. Twórcy obiecywali, że Black Flag naprawi wszystkie błędy poprzednika. Czy tak się stało? Akcja najnowszego Assassin's Creed została umiejscowiona na Karaibach, w XVIII wieku, czyli złotej erze piractwa. W grze wcielamy się w Edwarda, pirata, który przez przypadek dowiaduje się o istnieniu legendarnego Obserwatorium, pozwalającego śledzić poczynania dowolnej żyjącej osoby. Bohater, pragnąc zagarnąć tajemnice tego miejsca dla siebie, wplątuje się w odwieczny konflikt między Asasynami i Templariuszami. Można by rzec, że Black Flag nie wprowadza do serii większych nowości, jeśli chodzi o rozgrywkę. Jednak sprawia, że to, co w Assassin's Creed 3 nie działało, działa, a to, co działało, działa jeszcze lepiej. Polowanie i wytwarzanie przedmiotów w końcu ma większy sens. Upolowane zwierzęta możemy skórować, aby następnie z trofeów wytworzyć ulepszenia ekwipunku Edwarda, jak np, sakwy na amunicję albo wzmocnienia pancerza. Słoneczne karaibskie miasta i dżungle są o wiele milsze dla oka niż ponure lasy i ulice miast z Assassin's Creed, a do tego są nieco lepiej zaprojektowane i przyjemniej uprawia się w nich parkour. Lepiej prezentują się też znajdźki. Zbieranie latających na wietrze kartek odblokowuje nowe szanty śpiewane później przez naszą załogę, a odnajdywane mapy prowadzą nas do ukrytych planów, pozwalających ulepszyć nasz okręt. Jednak najwięcej usprawnień dotyczy właśnie modelu sterowania wspomnianym statkiem. Okręt nie jest już jedynie elementem misji pobocznych, a naszym podstawowym środkiem transportu i filarem rozgrywki. Black Flag bowiem, jako pierwsza gra z serii, oferuje w pełni otwarty świat, składający się z licznych większych i mniejszych wysp, między którymi możemy przemieszczać się bez żadnych ekranów ładowania właśnie za pomocą okrętu. Oprócz tego gra obfituje w morskie aktywności. Możemy ograbiać inne pływające okręty, których łup sprzedajemy lub wykorzystujemy do ulepszenia naszego statku. Usprawniony został system bitew morskich. Kawka, bo tak nazywa się okręt Edwarda, wyposażona jest w pokaźny rynsztunek, m. in. w taran, boczne i przednie armaty, moździerz, folgierze oraz beczki z prochem. Ponadto, gdy unieruchomimy wrogi statek, mamy możliwość dokonania jego abordażu. A jak już rozprawimy się z jego załogą, możemy wcielić go do swojej floty i wysyłać na rożne misje handlowe. Oprócz zatapiania okrętów Kawka świetnie nadaje się do niszczenie i przejmowania fortów morskich. Ponadto mamy jeszcze możliwość polowania z harpunem na większe ryby i ssaki wodne oraz nurkowania i przeszukiwania wraków statków, uważając przy tym na rekiny, jeżowce, meduzy i inne czyhające w głębi niebezpieczeństwa. Black Flag to naprawdę duży i świetny piracki sandbox, mający wiele do zaoferowania. Ale czy jest to również świetny Assassin's Creed? Nie do końca. Grając w Black Flag odniosłem wrażenie, że twórcy za bardzo skupili się na elementach morskich i zaniedbali przez to rozgrywkę lądową. Zacznijmy od fabuły, która moim zdaniem trochę ustępuje tym z poprzednich odsłon cyklu. Choć Edward pod względem wyszkolenia i sprawności fizycznej przewyższa chyba wszystkich występujących w grze asasynów, to sam ma niewiele wspólnego z ich bractwem. Jest tak naprawdę piratem i przez dużą część opowieści zajmuje się pirackimi sprawami, przez co wątek Obserwatorium, Asasynów i Templariuszy schodzi na dalszy plan. Zbierając załogę i grabiąc statki czułem się, jakbym robił coś mniej ważnego. Brakowało mi znanego z poprzednich części poczucia, że od moich czynów będzie zależał los ludzkości. Skupienie fabuły wokół piractwa przekłada się na wygląd misji głównych, których spora część toczy się na morzu. Walczymy z innymi statkami, eskortujemy sojuszników i przekradamy się między okrętami wrogiej floty. Nie twierdzę, że są one złe, bo grało mi się w nie dobrze, ale przez nie zmniejszono liczbę misji lądowych, z których dodatkowo spora część to nienajlepsze misje polegające na śledzeniu lub podsłuchiwaniu. Przydałoby się więcej pościgów i parkourowych łamigłówek. Pobocznych aktywności na lądzie też mogłoby być więcej. Jest jeszcze kilka elementów, których Black Flag nie posiada, a które były w poprzednich grach z cyklu. Nie możemy pozyskiwać rekrutów, których moglibyśmy potem przyzwać w walce. Zlikwidowano poziom rozgłosu naszej postaci oraz jazda na koniu. Polowanie ograniczono do zabijania zwierząt, tropić ich nie możemy. Zmniejszono lekko też dostępny w grze arsenał broni. Nie ma tu łuku lub jakiejś jego alternatywy, umożliwiającej cichą eliminację dalekiego celu. Większości tych braków specjalnie nie czuć, ale i tak lepiej by było, jakby te elementy się w grze znalazły. W grze pojawia się również wątek współczesny. Jeśli chodzi o jego fabułę, to twórcom udało się w całkiem pomysłowy sposób wybrnąć z komplikacji powstałych w końcówce Assassin's Creed 3. Tutejszy wątek jest całkiem ciekawy i posiada jeden bardzo niespodziewany zwrot akcji. Pod względem rozgrywki przypomina on natomiast pierwszą część cyklu, polegającej na powolnej eksploracji otoczenia, z tym że tutaj jest to zrobione o wiele lepiej i możemy dowiedzieć się ciekawych rzeczy na temat Abstergo i prowadzonych przez tę firmę badań. Standardowo w najnowszym Assassin's Creed pojawia się również tryb gry wieloosobowej. Opiera się on na tych samych zasadach, co w poprzednich odsłonach. Gracz otrzymuje zadanie wytropienia i zabicia innego gracza, jednocześnie samemu będąc celem jeszcze innej osoby. Oprócz nowych map i postaci, sporą innowacją jest Game Lab, który pozwala graczom na modyfikowanie według swoich upodobań siedmiu z ośmiu dostępnych trybów gry. Podsumowując, Assassin's Creed: Black Flag to pod wieloma względami bardziej gra o piratach, niż o asasynach. I jest to prawdopodobnie jedna z najlepszych gier pirackich, jakie powstały. Ale czy jest to najlepsza gra z serii? To już zależy od tego, jak komuś spodobają się elementy morskie, bo w dużej mierze na nich opiera się rozgrywka w Black Flag. Mnie osobiście bardzo spodobał się duży otwarty świat i okrętem też kierowało mi się przyjemnie. Jednak na dłuższą metę powolne przemierzanie kolejnych mil morskich stawało się nudne i uciążliwe, a do tego trochę za mało tu klasycznych dla serii misji, jak np. pościgi czy sekwencje wspinaczkowe. Dlatego, choć w Black Flag grało mi się bardzo dobrze, to ciągle moją ulubioną częścią pozostają przygody Ezio Auditore.Pokaż więcejPokaż mniej
raz zginąłemPokaż więcejPokaż mniej
Asasin'Scradł 70 milionów ze skarbu państwa 👍Pokaż więcejPokaż mniej
Jestem niesamowicie rozczarowany tą grą. Wydawała mi się dobrym pomysłem, czymś świeżym, nietypowym, a otrzymałem niesmaczną papkę, która usilnie próbuje trzymać się utartego schematu Assassynów, dorzucając do tego piracką atmosferę i wiele związanych z nią mechanik. Całe to połączenie wyszło zwyczajnie słabo, bo w sumie nie jest to ani dobry Assassyn, ani dobra gra piracka. Przyznam się bez bicia, że po przejściu całej historii Ezio, jestem już zmęczony mechaniką tych gier, co na pewno mocno rzutuje na odbiór Black Flag. W trakcie rozgrywki uświadomiłem sobie jednak jak bardzo wtórne, nudne i bezpłciowe są to gry. Jak jeszcze trylogia Ezio ratowała się zwyczajnie niezłą fabułą, historyczną otoczką, ocieraniem się o teorie spiskowe, o zagadnienia religijne i filozoficzne, dzięki czemu można było przymknąć oko na powtarzalność mechaniki, kiepski system walki i beznadziejną konstrukcję zadań, tak Black Flag wykłada się na każdym kroku. Jestem zniesmaczony tym jak zupełnie bez polotu zaprojektowana jest ta gra, jak nastawiona jest na bezmyślny grind, przedzieranie się przez koszmarnie puste lokacje, jak słabo rozwiązana jest mechanika piractwa, jak beznadziejnie durna jest sztuczna inteligencja, jak spartolony jest system skradania się, jak paskudnie uproszczony został system wspinaczki i ogólnie poruszanie się, jak chaotyczna i zupełnie niesatysfakcjonująca jest walka i ogólne postępy w rozgrywce. Skuszony zostałem głównie tak naprawdę całą otoczką piracką, bo po tym co widziałem w trailerach i gameplayach, to wydawało mi się, że będzie to grywalne. W trzeciej części AC pływało i walczyło mi się statkiem bardzo fajnie, więc i tu powinno. I jak może samo sterowanie statkiem i oddawanie salw z różnych dział jest całkiem przyjemne, tak jednak ogółem bitwy morskie są zwyczajnie nudne i do bólu powtarzalne. Na początku wszystko nas tłucze jak chce, aby niedługo potem, po paru ulepszeniach, było zwykłą przeszkadzajką na morzu. Przeciwnicy są durni jak but z lewej nogi i większość czasu próbują nas taranować, co sprowadza się zazwyczaj do pływania w kółko, z zadziwiająca wręcz zwinnością jak na tak wielkie statki. A walczyć jednak trzeba dużo, bo wszystkich ulepszeń i naszej postaci, i naszej bazy, i naszego statku, jest ogrom. Z jednej strony plus, że jest na co wydawać i co ulepszać, ale z drugiej strony ilość grindu, jaki musimy wykonać aby to wszystko zdobyć, przechodzi ludzkie pojęcie. I domyślam się, że w końcowych fazach gry zdobywa się dużo więcej kasy i walczy z ogromnymi statkami, ale zanim do tego dojdę, to umrę z nudów. Fabuła jest miałka, kiczowata, bez polotu i zupełnie mnie nie potrafi wciągnąć. Te postaci tak nienaturalne, tak niewiarygodne, tak sztuczne. Te dialogi tak drętwe, tak łopatologiczne. Ten główny bohater taki bez wyrazu, ci nasi kompani piraccy do bólu, jakby pirackie figurki Action Man. I ten James Kidd, który od początku wzbudzał we mnie odrazę. I jeszcze gdyby może to wszystko kręciło się tylko wokół piractwa, to byłoby jakoś tam strawne, ale ten wątek Assassyński wpleciony pomiędzy, wszystko zwyczajnie rujnuje. Ezio doprawdy się w grobie przewraca jak to widzi. A jakby tego było mało, to jeszcze co pewien czas odgrywamy rolę testera historii w Animusie, na podstawie której firma Abstergo robi gry. Doprawdy, ostatnie czego chcę w grze pirackiej, to nagle być wyrywany do współczesności i podążania jak baran za jakąś laseczką po siedzibie firmy. Wiem, że to ma być wielkie nawiązanie do historii Desmonda, ale jednak tego nie łykam. Naciągane do bólu. Może i nie powinienem oceniać fabuły nie znając jej całej, ale to co zobaczyłem dotychczas, w ogóle mnie nie zachęca do poznania dalszego ciągu, a to jednak dobrze o niej nie świadczy. Nic mnie w niej nie przykuwa, nie zaciekawia, nie intryguje. Nikogo nie umiem polubić, z nikim utożsamić, ani w nikogo wczuć. Wszystko jest generyczne i ocieka bylejakością. Konstrukcja misji jest wręcz wynikową połączenia najbardziej upier.dliwych i najgorzej zrealizowanych mechanik Assassynów. Bez przerwy musimy się skradać, korzystając z jednego z najgorszych systemów skradania jakie widziałem, ciągle musimy kogoś śledzić, podsłuchiwać, okradać, nie dać się wykryć i inne takie bzdury. Wszystko to abyśmy się wielce czuli jak prawdziwy Assassyn, a większość czasu czułem tylko frustrację. Wszystko to podlane jest cudownym wynalazkiem pt. "desynchronizacja", która potrafi nam spiep.rzyć całą misję dlatego, że rzekomo jesteśmy za daleko od celu, nawet jeśli go widzimy w linii prostej przed sobą. Gra stawia nam co chwilę jakieś wybujałe ograniczenia, które niby mają tworzyć wyzwanie, a przez koślawość mechaniki tylko irytują. W mało której grze tak bardzo się irytowałem jak w tej, a grałem w różne kiepskie gry. Całość rozgrywki rujnuje przede wszystkim koszmarne poruszanie się i system wspinaczki, który został zupełnie uproszczony i nie ma zbyt wiele wspólnego z tym znanym z drugiej części. Grając jako Ezio klawiszologia była bardziej skomplikowana, co było czasem mniej wygodne, ale miało jeden słuszny efekt - mieliśmy większą kontrolę nad naszą postacią i tym czego się chwyta i gdzie spada. Tutaj wystarczy dusić dwa przyciski i nasz Assassyn skacze po wszystkim jak rasowa małpa, chwyta się tego co nie trzeba, wchodzi tam gdzie nie trzeba, albo zeskakuje w najmniej pożądane miejsce. Nie dość, że trudno wyczuć co postać zrobi, to jeszcze całe poruszanie się jest niezbyt responsywne, postać się lubi gdzieś zablokować, albo nagle stanąć jak słup soli. W trakcie swobodnego biegania to nie jest takie upier.dliwe, ale jak mamy kogoś gonić po dachach, albo dżungli, a od desynchronizacji dzielą nas sekundy, to cholera człowieka bierze. Świat jest duży, co w pewnym sensie jest zaletą, ale jest też w większości złożony z wody i wielu jednakowych wysp, na których są jednakowe osady. Większe miasta również są nieciekawe, pełne niskiej i jednakowej zabudowy, bez wartych odwiedzenia budowli jak to było w historii Ezio. Wszędzie jest pełno znajdziek, "sekretnych sekretów" i innego badziewia, które można zbierać, ale mi się osobiście tego nie chce robić, nawet mimo bycia zbieraczem w grach. Nie bawi mnie gonienie po wyspach za skrzynkami. Oprócz tego zbieractwa gra kładzie duży nacisk na kolekcje kluczy i kamieni, dzięki którym możemy odblokować pewne rzeczy. Jak zobaczyłem ile tego jest do zebrania, to automatycznie mi się odechciało. Dodatkowo gra jest słabo zoptymalizowana i klatki skaczą nawet na najniższych detalach, a ostatni gwóźdź do trumny przybija Uplay, bez którego nie da się grać. Nie po to kupuję gry na Steamie aby jeszcze korzystać z innych platform. I jeszcze gdyby to była dobra platforma, ale Uplay łaskawie skasował mi dwukrotnie zapis gry, przez co musiałem zaczynać od nowa, a żeby mi nie było zbyt dobrze, to dla zabawy w losowym momencie gubi połączenie i nie mogę grać dopóki się nie połączy ponownie. Koszmar. Nigdy więcej gier Ubisoftu. Główną zaletą gry jest w sumie niezła grafika, zwłaszcza wody, oraz system pogodowy, który wygląda bardzo ładnie, acz zdecydowanie zbyt często pada deszcz, zwłaszcza gdy akurat zaczynamy walkę. Z początku robi to wrażenie, ale z czasem nuży i męczy, bo walka w trakcie sztormu to jak zabawa na huśtawce - raz ja na szczycie fali, raz przeciwnik. Podsumowując... Jestem już zmęczony Assassynami, wtórnością gier Ubisoftu, ich zupełnym brakiem ambicji i odcinaniem kuponów od tego samego. Oczekiwałem, że po tylu latach w końcu coś nowego zrobili, ale widzę, że nie, że jest wręcz gorzej niż było. Black Flag to zwykły gniot w kolorowym opakowaniu, który próbuje zasypać płyciznę fabularną grindem i znajdźkami. Gra na pewno znajdzie swoich zwolenników, zwłaszcza takich, którzy nie grali w poprzednie części, są fanami piratów, albo lubią taki grind, czy są maniakami Assassynów, ale ja jednak odradzam, bo zwyczajnie szkoda kasy i czasu. Wiem, że gier pirackich jak na lekarstwo, ale po tej, to ja potrzebuję lekarstwa - na nerwy. Ocena: 3/10Pokaż więcejPokaż mniej
Plusy gry: +oprawa wizualna +muzyka +klimat +piękny i otwarty świat +ciekawy bohater +epickie bitwy morskie +dobra fabuła + spełnienie marzeń o byciu piratem + dobra optymalizacja minusy: -szukanie znajdziek może trochę nudzić Gra 9/10 !!!Pokaż więcejPokaż mniej
Długo się zastanawiałem nad moją opinią nad tą grą, niestety ilość negatywów przeważa nad pozytywami. Sądzę że 40h gry daje mi na dość szeroki obraz bym mógł wypowiedzieć się na temat zawartości. Plusy - Mamy tu dobrą piracką gierkę, jakiej zawsze szukałem. Jest ulepszanie okrętu, szukanie skarbów, podążanie za mapami skarbów, nawet spoko system walki okrętów, chodź troszkę za prosty, zdobywanie fortów, polowanie na orki, rekiny i inne morskie bestie. Plus do tego szczegółowa grafika okrętów, muzyka, różne objectivy przy ataku na wrogie statki (jak niszczenie bandery, zabijanie zwiadowców, czy kapitanów), bycie ściganym, plus różne szanty naszej załogi, zdobywane w trakcie rozgrywki. No i na koniec jako powiedzmy late game, mamy okręty legendarne, każdy z unikalną taktyką, będące prawdziwymi wyzwaniem. Minusy - Mechanika sterowania postacią - parkour nie urywa niczego, jest do zaakceptowanie (w porównaniu np do Dying Light), jednak wkurza niebywale, jak postać przykleja się do prawie każdej przeszkody, obok której chcemy przebiec. Niestety jeden i ten sam klawisz jest przypisany tak do parkouru jak i po prostu do sprintu. - Mechanika sterowania postacią x2 - irytuje to że musimy stanąć prawie idealnie przy skrzyni by ją otworzyć, a jak jesteśmy przy ciele i porzuconej broni, zdarza się że nasz bohater podniesie nie to co powinien i jeśli chcemy szybko wyeliminować gościa, podnieść go i wrzucić w krzaki, nie zawsze się udaje, bo po prostu nie staliśmy te kilka centymetrów bliżej, by gra nam go podświetliła. - Walka - strasznie trudno było mi przywyknąć do rozwiązań tu zastosowanych - mam na myśli auto targetowanie przeciwników, którzy są podświetleni i naszym zadaniem jest tylko klikać lewy przycisk myszki by zadawać ciosy :D Ewentualnie jak ktoś nas zaatakuje z tyłu to nacisnąć E w celu skontrowania, po czym nas focus przerzuca się na tą postać. Najśmieszniejsze jest to, że możemy być otoczeni przez 6 żołnierzy, z jednym walczymy, a reszta po prostu czeka aż będzie ich kolej ;) czasami jakiś odważny się zdarzy i przypuści atak ale potem i tak reszta czeka. - Praca kamery podczas walki - przy starciach na morzu musiałem na fulla podkręcić czułość myszy by móc obracać widok i wybór dział z lewej na prawą burtę, czy z dziobu na rufę. Jednak przy walkach lądowych, kamera skaczę jak chcę i nie daj boże,jak jesteście przy jakiejś ścianie lub wyższej przeszkodzie. - Fabuła - naciągana i naiwna jak nie wiem co. Ot zwykły pirat dostaje ukryty sztylet assasinów i nagle magicznie z zwykłego pijaczyny mieszkającego z angielska kobietą, staję się urodzonym zabójcą, biegającego po dachach... - Fabuła x2 - nie wiem, kto wpadł na tak genialny pomysł, lub po jakich środkach uznał go za ciekawy zamieszczenia, ale jak można prawie w środku akcji wyrywać gracza z zabawy w pirata by wrzucać go do biurowca, by musiał posłuchać nudnych dialogów i przejść od kompa do kompa. Naprawdę, nie można było tego zrobić za pomocą cut-scenki, którą skracamy ESC i wracamy do rozgrywki po którą przyszliśmy? Wygląda to jak sztuczne wydłużanie czasu gry. - Railroad - niestety pomimo otwartych wód, zadania główne można zrobić tylko w ten jeden określony przez twórców sposób, wręcz iść po tych szynach i nie kombinować z niczym innym, Lokacje wydają się otwarte, dające wiele możliwości, ale jak bliżej się przyjrzeć, można pobiec tylko tu, wspiąć się tam, ew. 10 metrów obok by dotrzeć do celu. - Glicze, bugi i optymalizacja - słyszałem od miłośników marki, że na początku było źle, to teraz jest dobrze? Wpadanie w tekstury postaci czy bycie samemu uwięzionym w/pod okrętem podczas walk nie jest niczym fajnym. Obecne gry, pomimo dwuletniego sprzętu nadal mogę odpalać na ultra, bez strat fpsów, a tutaj? Musiałem zmniejszyć na średnie, bo gdy biegłem po wyspie, npce generowali się praktycznie na bierząco 2-5m przede mną :D Podsumowanie: Jak pisałem wcześniej, ilość minusów przeważa nad plusami. Jednak gra nie jest crapem, nie wartym uwagi, tylko trzeba uważać z jakim nastawieniem do niej podchodzimy.Pokaż więcejPokaż mniej
Gralem w wszystkie poprzednie części Assassina i powiem jedno - BLACK FLAG to najlepsza część serii. Ubisoft zrobiło kawal dobrej roboty tworząc Assassina jako pirat :) Gra rozbudowana,posiadasz swój statek który ulepszasz. Załoge werbujesz,masz swoją zatokę,flotę która wysyłasz na misje po świecie i walki. Atakujesz statki - masz do wyboru zatopienie lub abordaż. POLECAM !!!Pokaż więcejPokaż mniej
NIENAWIDZĘ LAUNCHERA UBISOFT I CAŁEGO UBISOFTU. Nie wiem jak można się tak skurwićć i upaść na dno. To już druga wasza gra w którą nie mogę zagrać pomimo jej zakupu. Dlaczego nie mogę zagrać w grę którą kupiłem ? Dlaczego jestem zalogowany w tym waszym ubisofcie na mailu którego w życiu nie używałem ? Na ubisoft jest zalogowany, ale już na ubisoft na steamie nie jestem zalogowany, a hasła nie ma. nie mam jak odzyskać nawet hasła bo taki mail nie istnieje. nie mam jak wysłać zgłoszenie do waszego supportu ponieważ trzeba być zalogowanym XD. ja go nie podawałem, nie wiem skąd się wziął ten mail. czy możecie mi jakoś pomóc ? zawsze są problemy z tym czymś waszym '' launcherem ''. pierdolę was z całego serca oraz mam nadzieję że zbankrutujecie. Cyberpunk mnie nauczył nienawiści do korporacji, ale dla was nienawiść to za mało. Wam się należy zawinięcie interesu i bankructwo.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnio zebrano: 15.08.2026.