

Back 4 Blood
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-16 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.
01O grze Back 4 Blood
Back 4 Blood to strzelanka FPP, w której jako Czyściciel walczysz z Zarażonymi. Kooperacyjna kampania prowadzi przez coraz trudniejsze misje; do wyboru jest osiem personalizowanych postaci, broń, przedmioty i karty kształtujące rozgrywkę. Dyrektor gry dostosowuje starcia, a w PvP można stanąć po stronie Zarażonych. Ocena graczy Steam: 69% pozytywnych z 55 291 recenzji. Premiera: 12 października 2021. Języki interfejsu: Chiński uproszczony, Chiński tradycyjny, Angielski, Francuski, Włoski, Niemiecki, Hiszpański, Arabski, Japoński, Koreański, Polski, Portugalski (Brazylia), Rosyjski, Hiszpański (Ameryka Łacińska) i Turecki.
Twórcy
Najniższa cena odnotowana w 36 miesięcy
≈ 1,59 zł2026-07-30 · KinguinPodstawowa wersja · te same zapisy co na wykresie powyżej; historia USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 12 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Francuski | Tak | Tak | Tak |
| Włoski | Tak | Tak | Tak |
| Niemiecki | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański | Tak | Tak | Tak |
| Arabski | Tak | Tak | — |
| Japoński | Tak | Tak | — |
| Koreański | Tak | Tak | — |
| Polski | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | Tak |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
| Hiszpański (Ameryka Łacińska) | Tak | Tak | Tak |
| Turecki | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-19
02Zanim kupisz
Tryby gry
Wersja Steam na PC oferuje tryb dla jednego gracza, kooperację online i multiplayer. Kampania obsługuje do czterech osób; można też grać solo z drużyną.
Język i sterowanie
Podano pełną obsługę kontrolera. Polski jest dostępny w interfejsie i napisach.
03Często zadawane pytania
O czym jest Back 4 Blood?
To kooperacyjna strzelanka FPP, w której jako Czyściciel walczysz z Zarażonymi.
Czy kampanię można przejść solo?
Tak. Możesz prowadzić drużynę solo albo grać online z maksymalnie trzema znajomymi.
Co oferuje tryb multiplayer?
W PvP można walczyć jako Czyściciel lub Zarażony; obie strony mają własną broń i umiejętności.
Popularne recenzje Steam
Wybór recenzji w języku oryginału · 10Wybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; dotyczą recenzowanej wersji.
Bardzo chrześcijańska gra, polecamPokaż więcejPokaż mniej
Dead game, dont buy it. Better go for Left for Dead 2 trust me.Pokaż więcejPokaż mniej
Od jakiegoś czasu studio Valve zaprzestało tworzyć gry. Gracze spragnieni nowych przygód w ich uniwersach, muszą liczyć na darmowe modyfikacje od moderów, lub ogrywać wkoło te same produkcje. Ale ile można? Zapewne twórcy Left 4 Dead pomyśleli tak samo i po odejściu od Valve stworzyli swoje studio Turtle Rock Studios, a następnie postanowili przejąć pałeczkę najlepszej kooperacyjnej gry o zombie od ciągle dobrego, ale już leciwego Left 4 Dead 2 i stworzyli Back 4 Blood. W skrócie: Już sam tytuł gry nawiązuje do poprzedniczki, nie dając złudzeń z jakim produktem mamy do czynienia. Back 4 Blood to solidna produkcja odpowiadająca nowoczesnym standardom i pomimo odrobinę innego podejścia do rozgrywki, jest to kooperacyjna strzelanko-nawalanka z zombiakami w roli głównej. Podstawowe odstępstwa w rozgrywce od protoplasty polegają na progresie jaki musimy poczynić, aby mieć szanse na wyższych poziomach trudności, a gra początkowo wydaje się wymagająca nawet na poziomie rekrut. Inaczej niż w L4D, same umiejętności gracza, mogą tutaj nie wystarczyć. ------------------------------------------------------------------------------------------- Myślę, że sporo graczy podchodzi do tej produkcji tak samo jak do stareńkich poprzedniczek i często można usłyszeć opinie, że poziom trudności zwłaszcza na veteranie i wyższym jest nie zbalansowany. Jest tak, ponieważ twórcy zadbali o to, aby gra nie była zbyt krótka i zaimplementowali system kart, który można powiedzieć jest swego rodzaju progresem. Za przechodzenie misji zdobywamy punkty, za które po zakończeniu rozgrywki możemy zakupić nowe karty, a aby nie było za łatwo, podzielono to na linie zaopatrzenia. (3 linie równocześnie) Po wykupieniu kart z jednej lini, ta znika, a na jej miejsce pojawia się nowa, z innymi kartami i przedmiotami kosmetycznymi. Dodatkowo początkowe linie zawierają słabsze karty, więc zanim odblokujemy te potężniejsze, to musimy trochę pograć. Ale po co nam te karty? Każda karta zawiera jakiś bonus( % do obrażeń, odporność na obrażenia, możliwość noszenia więcej ammo... jest tego sporo), a gracz może stworzyć swoją własną talię z 15 kart, którą będzie używał podczas rozgrywki. Ważne są nie tylko karty, ale też kolejność w jakiej je ułożymy, bo w tej kolejności będziemy je dodawać do rozgrywki po każdej misji. Dzięki kartom możemy więc stworzyć potężną postać do walki wręcz, strzelca, medyka, grenadiera itp. Można powiedzieć, że karty w pewien sposób zastępują klasy postaci, ale dają większą elastyczność oraz możliwości buildów hybrydowych. Karty, a co za tym idzie build postaci jest kluczowy jeśli chcemy mieć szanse na wyższych poziomach trudności. Sporą rolę pełnią też bronie oraz ich modyfikacje, aczkolwiek tutaj często trzeba liczyć na łut szczęścia, bo potężne bronie trzeba znaleźć, bądź zakupić w skrzynkach na początku misji. Oto cała tajemnica balansu rozgrywki, a że część graczy pograła za mało, aby odblokować potężniejsze karty lub są za leniwi, aby pokombinować z buildami postaci, to...sami sobie dopowiedzcie co:)Tak czy inaczej poziom rekrut pozwala przejść grę z przyjemnością, bez większego kombinowania na pakiecie startowym kart. Wystarczy wybrać jednego z 8 ocalałych i ruszać do bitwy. (Postacie poza skórką, tez posiadają swoje bonusy, co warto mieć na uwadze wybierając styl gry) Poza w/w progresem i kombinowaniem, esencja rozgrywki niewiele się rożni od L4D. Mamy do przejścia 4 akty podzielone na 33 misje, w których czynimy postęp fabularny. Zależnie od wyboru stylu gry, siekamy zombiaki na plasterki maczetami, toporkami bądź maczugą lub rozwalamy ich puste czerepy żądne krwi, gradem pocisków z karabinów, pistoletów itd. Jest bardzo miodnie, krwiście i często wybuchowo. Aby jeszcze bardziej urozmaicić rozgrywkę, to każdy etap możemy przechodzić w innych warunkach pogodowych, może być noc, ponury i mglisty dzień, piękna słoneczna pogoda, lub deszczowe popołudnie. Jeśli zaczniemy grę w nocy, to kolejne etap będzie nad ranem, a następny w południe itd. Najlepsze jest to, że tyczy się to każdego etapu, więc żadna rozgrywka nie jest taka sama. Do tego dochodzą różne modyfikatory robaczywych (Tak nazywane są tu zombiaki). Na planszy może pojawić się boss w postaci potężnego ogra lub wiedźmy, pancerne zombiaki lub takie z wybuchającą głową itd. Ilość modyfikacji robi spore wrażenie i rozgrywka nigdy nie wygląda identycznie. Oczywiście nie zapomniano o zróżnicowaniu zombie, chociaż tutaj czuję lekki niedosyt, bo właściwie nic nowego nie wprowadzono i jeśli grałeś w L4D, to z łatwością zauważysz, że są to te same zombie, tylko w innych szatach. Mamy tu więc wyjca, którego należy nie przestraszyć, bo wezwie hordę( witch z L4D jest lepsza), jest wybuchowy grubas oraz grubas rzygający, które zastępują oczywiście boomera. Nie zapomniano oczywiście o kilku wersjach tanków, czy też najgroźniejszych dla początkujących graczy, zombie chwytających. Jedyną różnice robią bossowie, którzy mogą pojawić się losowo w każdym etapie, co potrafi znacznie utrudnić rozgrywkę. Największą różnicę widać w oprawie graficzno- muzycznej. Trudno nie zauważyć, że L4D2 ma już ponad 10 lat i pomimo ogromu modów oraz poprawek, nie jest wstanie wyciągnąć nowoczesnej grafiki. B4B to powiew świeżości na jaki czekali gracze, to gra nowej generacji nie tylko pod względem innej konstrukcji rozgrywki( Patrz karty) ale przede wszystkim nowoczesnej oprawy graficznej. Tutaj wszystko wygląda ślicznie już na średnich ustawieniach, a jak masz dobry sprzęt i uciągniesz 60 FPS przy maks detalach, to jucha lejąca się z zombie jest makabrycznie śliczna. Do tego efekty pogodowe, latarki w ciemnych miejscach i ogólna makabra świata, która cieszy oko. (Chociaż nie powinna:P) Czaszki zombie wybuchają w pięknym rozbryzgu, woda miesza się z krwią, a ty brnący przez stosy trupów jesteś upaprany tym wszystkim po same oczy. Dobrze, że jeszcze nie ma gier symulujących smród, bo przy tej ilości trupów, zapach musi być tragiczny. PODSUMOWANIE: Jeśli szukasz Left 4 Dead tylko z odświeżoną grafiką, to muszę cię zawieść. Back 4 Blood to coś więcej. Dzięki systemowi kart oraz trochę innemu podejściu do rozgrywki, ta gra tylko częściowo pasuje do opisu. B4B wymaga większego kombinowania na wyższych poziomach trudność, więc bez stworzenia dobrej talii, raczej się nie obejdzie. Można powiedzieć, że ta gra prezentuje bardziej nowoczesne podejście do rozgrywki, dzięki czemu posiada sporą regrywalność, a zanim odblokujemy wszystko, to minie kilkadziesiąt godzin dobrej zabawy. PLUSY: +Ładna grafika + System pogodowy + Dużo urozmaiceń w rozgrywce + System kart + Aż 33 poziomy na "start" + Interfejs w formie obozu wypadowego + Dodatkowy tryb PVP (Zombie VS Czyściciele) + Brak obsługi modów = mniej cheterów + Nowe, lepsze zombiaki... MINUSY: - ...Może i lepsze zombiaki, ale brak prawdziwej nowości. - System kart może wydawać się zawiły. ( Może jakieś presety by się przydały?) - Brak osiągnięć w trybie solo . ( Aczkolwiek łatwo to obejść, wystarczy włączyć prywatną grę multi i grać z botami. Szczerze nie mam pojęcia po co ten tryb solo w grze jest, skoro można zrobić tak jak napisałem.) - Czasami dziwne zachowanie botów ( Blokują się, skaczą w jednym miejscu, zwlekają z pomaganiem itp.) - Brak obsługi modów = mniej zawartości OCENA: 7,5/10 Zapraszam do obserwacji naszego kuratora: ŚWIAT RECENZJI https://store.steampowered.com/curator/26553378/Pokaż więcejPokaż mniej
Back 4 Blood: promocja - 139,30zł co otrzymasz? Zawód, bo to po prostu bubel na hajs Resident Evil 2 Remake: promocja - 67,60zł Dying Light Enchansed Edition: promocja - 39,99 Left 4 Dead 2: promocja - 7,99 7 Days to die: promocja - 26,90 Razem: 142,48zł co otrzymasz? Setki godzin zabawy - Prosty wybórPokaż więcejPokaż mniej
"Back 4 Blood" - gra, która wzbudziła wiele dyskusji i kontrowersji wśród graczy od momentu swojego wydania, przyjrzyjcie się bliżej temu tytułowi. Grafika: Estetyka gry, od otoczenia po postacie, jest godna uwagi. Grafika jest dobrze wykonana, dodając grze filmowy wygląd. Gameplay: Mechanika rozgrywki jest dynamiczna i emocjonująca, szczególnie w trybie wieloosobowym. Jednakże, gra solo może nieco zawodzić ze względu na losowość drużyny. Oprawa dźwiękowa: Dźwięki w grze są dobrze wykonane, dodając do atmosfery strachu i napięcia podczas starć z hordami zombie. Trudność: Poziom trudności może być nieco nierówny, co może stanowić wyzwanie dla graczy solo lub przypadkowych drużyn. Wymagania sprzętowe: Gra działa płynnie na większości nowoczesnych komputerów, ale wymagania sprzętowe mogą być wyższe niż oczekiwano. Fabuła: Chociaż fabuła nie wyróżnia się jako szczególnie oryginalna, dostarcza wystarczająco interesujących momentów, aby utrzymać graczy zainteresowanych. Plusy: Przyjemna mechanika strzelania Duża liczba wyzwań dla graczy Estetycznie zaprojektowany hud Mechanika kart dodaje głębi rozgrywce Solidna sztuczna inteligencja botów Minusy: Nierealizowane obietnice deweloperów Problemy z balansem trudności Brak innowacyjności w fabule Niektóre niedociągnięcia techniczne i błędy Mimo swoich wad, "Back 4 Blood" to przyzwoita strzelanka, szczególnie dla tych, którzy cenią rozgrywkę wieloosobową. Gra oferuje solidną rozrywkę, zwłaszcza w gronie znajomych, ale może nieco zawodzić w trybie solo. "Back 4 Blood" może nie być ideałem, ale wciąż dostarcza satysfakcjonujących doświadczeń dla fanów gatunku. Jeśli jesteś gotowy na nieco nierówną jazdę, warto dać tej grze szansę, zwłaszcza jeśli masz z kim grać. Dziękuje za przeczytanie mojej recenzji na temat gry Back 4 Blood, jeżeli ta recenzja ci się spodobała, przydała podczas zakupu lub poprawiła ci humor - zapraszam do rozdania nagrody lub pozostawienia oceny pod recenzją. Zapraszam również do przeczytania moich recenzji na temat innych gier.Pokaż więcejPokaż mniej
Back4Blood to cofnięte w rozwoju dziecko Chciwości i Bylejakości. Posiada wszystkie cechy współczesnej generacji dużych tytułów (choć w przypadku tej gry, określenie "duży tytuł" to bezczelne nadużycie): przedpremierowy, rozbudzający oczekiwania marketingowy cyrk, popremierowe bugi, niedoróbki, mikrotransakcje, dlc, brak komunikacji...rozczarowanie . Nie ma potrzeby rozwodzić się nad bugami, zbalansowaniem poziomów, ponieważ tytuł jest nowy i można by mieć nadzieję na poprawę. Kilka patchy i gra stałaby się przyjemna. Nie w tym rzecz. Właśnie w chciwości oraz bylejakości developera i wydawcy. MAPY - krótkie mapy (tak 1/3 map w podobnych tytułach: Vermintide czy Aliens) oraz ich recykling pod płaszczykiem prowadzonej narracji. NARRACJA- wyżej wspomniane rozwiązania, sprawiają, że nie sposób utrzymać grupy przez cały akt, gracze wychodzą po kilku mikro-mapach i albo zaczynasz od nowa cały akt, albo od tego samego momentu, z inną grupą. Bardzo irytujące rozwiązanie. POSTACI ORAZ ARSENAŁ - tu jest w miarę ok, ale mam świadomość, że za każdy dodatkowy content (każdą postać, każdą broń, każdego skina) będę musiał płacić krocie a nic mnie nie wścieka tak, jak wszechobecna chciwość. POZIOM TRUDNOŚCI - wysoki...to dobrze ale intencją dewelopera jest w tym przypadku nie to, by rzucić wyzwanie graczom, tylko ukryć jak krótka i niedorobiona jest ta gra. CENA - 200 złotych? Serio? Za betę? Gra jest warta maksymalnie 89.Pokaż więcejPokaż mniej
Gra jest świetna ale są pewne drobnostki które tutaj wymienię :) Plusy: - Jeżeli masz grupę znajomych będziesz się świetnie bawić. - Postacie które posiadają swoje pasywki oraz bonusy grupowe itd.. - Świetny system kart możliwość zrobienia swojego buildu postaci. - Od czasu bety poprawili nieco boty choć powinny być nieco bardziej ogarnięte (przynajmniej lepiej myślą od randomów). - Możliwość wyłączenia rozgrywki między platformami (tak je*ać konsole "PC MASTER RACE"). - Wyciszanie "Dużych oraz Małych dzieci" którzy nie rozumieją co znaczy mikrofon. - Fajnie się ogląda kiedy randomy umierają na najłatwiejszym poziomie trudności czyli "Rekrucie" xD Minsy: - Nie zalecam grać samemu z randomami (Kilka przykładów wymienię niżej) - 9 na 10 gier bez problemu nie podołasz weterana z randomami. - Randomy które nie potrafią czytać wybierają postać nie znając ich atutów. - Randomy które ukradną ci wszystkie addony do broni nie czytając co zabrał spamując ciągle jednym klawiszem. - Randomy które zabiją cie tylko i wyłącznie dlatego że zabrałeś mu jego ulubioną broń. - Randomy które nie potrafią się przemieszczać oraz strzelać wchodząc ci pod celownik lub będzie tak panicznie strzelać że na 30 strzał tymi 20 cie trafi. - Randomy które będą cie ciągle trolować wychodząc z gry i zrobią wszystko aby popsuć ci dzień itd.... - Krzyki randomów są straszniejsze od krzykacza w grze. - Co do konsolowców szkoda gadać, krótko mówiąc "Autyzm" (PC MASTER RACE). - Brak możliwości głosowania za wyrzuceniem "Dużych i Małych dzieci oraz ludzi z Autyzmem". Powyżej wymienione punkty to tylko mała część tego co może cie spotkać ponieważ jest tego więcej. :) Tak czy inaczej ja się świetnie bawię ze znajomymi polecam gierkie.Pokaż więcejPokaż mniej
DEAD GAME FOR 200 ZŁ XD, Ultimate edition = the biggest joke from 2021 year, difficulty? you can survive (maybe) on the lowest lvl. Save money for l4d2 :) L4D2 is 10 times better then this ♥♥♥♥Pokaż więcejPokaż mniej
Back 4 Blood to jedna z tych gier, która padła ofiarą wysokich oczekiwań graczy. Przed premierą gierka zapowiadała się na kolejną część Left 4 Dead na którą wciąż wszyscy czekają od lat. Balonik hype'u co raz bardziej się pompował i przyszedł dzień premiery, po czym wspomniany balonik wyj*bał z siłą bomby atomowej - Gra została zajechana przez graczy i recenzentów, a głównymi problemami była generyczność gry jaki brak tego charakterystycznego sznytu znanego z Left 4 Dead... Minęło trochę czasu po premierze i okazało się że gierka wcale nie była taka zła jak wszyscy mówili, ale niesmak pozostał więc z 60K graczy na premierę gierka z każdym miesiącem szybowała w dół, aż ostatecznie zatrzymała się na średnio 3,5K aktywnych graczy (Na steam, nie wliczając konsol) W związku ze spadającą liczbą graczy i przeciętnym zainteresowaniem twórcy postanowili że zatrzymają rozwój gry na trzech DLC i finalnej aktualizacji naprawiającej błędy w grze. W tym momencie gra jest już pozostawiona sama sobie, a co jakiś czas kiedy przychodzi duża przecena na gierkę to przybywa nieco nowych graczy do gry... Sam kupiłem tą grę trzykrotnie raz na każdą platformę, głównie dlatego że na konsolach brakuje tego typu gier, a i sama gra jest wciągająca i zawiera w sobie syndrom jeszcze jednej misji. W grze standardowo musimy się przedostać z punktu A do C po drodze wykonując różne zadania, zbierając broń jaki dodatki do niej o różnej rzadkości, dodatkowo podczas gry kupujemy karty za zbieraną kasę podczas misji dzięki czemu zwiększamy nasze szanse na powodzenie misji... A propos systemu kart, to jedna z rzeczy za którą gra dostała strzała porównując ja do L4D gdzie tych kart nie było, i bez nich grało się lepiej - Moim zdaniem system kart sprawia że jesteśmy w stanie dodatkowo wzmocnić nasz playstyle, tym samym zwiększając naszą efektywność w grze (Np. build wręcz w którym zyskujemy życie za zabijanie przeciwników, oraz szybkość ataku, dodatkowo posiadamy szybką regenerację wytrzymałości) Same karty z resztą są wymagane do grania na wyższych poziomach trudności ponieważ sama gra jest dosyć wymagająca więc na wyższych poziomach bez dobrego buildu i koordynacji drużynowej może być ciężko. Warto jeszcze wspomnieć o DLC "Tunnels of Terror" który dodaję podziemia czyli wylęgarnie robaczywych do których to wejście pojawia się losowo na mapach w kampanii. W samych podziemiach mamy dużo "problematycznych kart" czyli utrudnień dla wszystkich graczy, ale za to możemy tam znaleźć legendarne bronie, gadżety jaki karty dzięki którym dalsza część kampanii będzie prostsza, a głównym celem w podziemiach jest zebranie totemów za które można potem odblokować specjalne karty i skórki do postaci jaki broni... Na przecenie lub za mniej niż 50 zł warto kupić tą grę w wersji podstawowej, albo jeżeli jest możliwość to w wersji deluxe w której dostaniemy wszystkie DLC, pomimo tego że gra jeszcze NIE JEST martwa i gra w nią całkiem sporo graczy to trzeba się liczyć z tym że matchmaking może się czasami przedłużyć... Szkoda tylko że gierka nie ma cross-progresji pomiędzy wszystkimi platformami.Pokaż więcejPokaż mniej
Gra ewidentnie nie miała łatwego startu, głównie ze względu na powiązania z absolutnym klasykiem platformy Steam. Ubierając to w dość dosadne i brutalne słowa, zewsząd docierało strasznie dużo płaczu o bycie gorszym klonem, porzucenie ram oryginału, niepotrzebne zmiany czy gameplay zrealizowany inaczej, aniżeliby wszyscy sobie wyobrażali. I rzeczywiście, produkcja osób odpowiedzialnych za jeden z najbardziej znanych zombie shooterów do złudzenia przypomina starszą siostrę, właściwie w większości rozwiązań nie ustępując jej niemal na krok, a jednocześnie... zdaje się dążyć do czegoś innego. Karty dyktujące umiejętności poszczególnych postaci? Szereg bohaterów z możliwością edycji ich uposażenia? Losowo generowany przebieg etapów, którego nie można się tak do końca nauczyć na pamięć? Przyznacie, że to nie byle co, biorąc pod uwagę że sama baza pozostała na dobrą sprawę niezmienna. Czy zatem mamy do czynienia z sequelem? Moim zdaniem nie. A uważam tak przede wszystkim dlatego, że kompletnie zmieniło się postrzeganie poszczególnych scenariuszy, kampanii oraz wszelkich trybów gry względem pierwowzoru. Z jakiego powodu? Tutaj nacisk położono na podstawowy wektor jakim jest chęć zdobywania; otwieramy skrzynki z ulepszeniami, otrzymujemy punkty, zmieniamy talie czy kupujemy dodatki do broni bądź grywalnych postaci. I choć dla wielu są to zbędne komplikacje, niepotrzebne urozmaicenia czy rezygnacja z przejrzystości oraz prostoty, ostatecznie prowadzi to do zupełnie innych motywacji. Chcemy zobaczyć co może nam wypaść, polujemy na legendarne ulepszenia, podejmujemy ryzyko nałożenia na siebie negatywnych efektów... To nie jest już ekspresowe realizowanie ulubionych scenariuszy, próba jak najszybszego zaliczenia danej mapy albo chęć wystrzelania setek identycznych zombiaków głupio wchodzących nam pod celownik - inny target, odmienne natężenie, drastyczna zmiana względem tego co znamy. Lecz czy naprawdę aż tak drastyczna? Pierwsze co rzuca się w oczy to prezencja i system strzelania, bardzo zbliżony do tych kompetytywnych sieciowych fpsów, charakteryzujących się wysoką dynamiką oddawania pocisków, sporą zawodnością przy strzelaniu z biodra, zróżnicowaniem względem poszczególnych typów broni oraz możliwością kombinacji z szybkimi atakami wręcz. Nie wiem dokładnie czym jest to spowodowane, ale do umarlaków pruje się po prostu naprawdę przyjemnie. Każdy headshot daje satysfakcję, a całość sprawia wrażenie dużo bardziej skillowego, umiejętnego podejścia do eliminacji chodzących trupów, szczególnie ze względu na dość znane rozwiązania jak alarmy w samochodach czy chmary ptaków zwabiające hordy. Ujmując to w znacznym skrócie, przyjdzie nam dużo biegać, strzelać, zbierać przedmioty oraz ulepszać ekwipunek wraz z postacią - nic innowacyjnego, ale też trudno mówić o rozczarowaniu. Rozczarowanie ostatecznie jednak przychodzi, gdy zaczynamy się skupiać na przebiegu poziomów, tutaj jest bowiem znacznie gorzej. Przeciwników jest zdecydowanie zbyt dużo - budowanie klimatu właściwie nie istnieje, ze względu na nieustannie pojawiające się zagrożenie, nawet w momentach które są pozornie spokojne. Gdy nasi kompani zasuwają naprzód(a przeważnie tak właśnie odbywa się realizowanie etapów), nie mamy nawet za bardzo czasu przyjrzeć się otoczeniu, zastanowić się nad jakąś taktyką bądź zrewidować największy wyróżnik produkcji, jakim są wspomniane wcześniej karty. Polega to bowiem na tym, że przed rozgrywką dobieramy sobie talię złożoną z różnych bonusów dla nas bądź kompanów, a wraz z postępem w kampanii sukcesywnie "rzucamy" kolejne druki. I choć mezalians karcianki z FPSem może się w teorii podobać, to ostatecznie praktyka rewiduje cały koncept i bardzo szybko przestajemy nawet zwracać uwagę na te wszystkie dodatki, gdyż naszą uwagę pochłania nieustanna walka, tak z rywalami, jak o ekwipunek z drużyną. Na pewno trzeba jednak pochwalić konsekwencję jeżeli chodzi o oprawę graficzną, gdyż całość świata wydaje się być nad wyraz spójna. Mutacje są brudne, obdrapane, pełne pulsujących żył, napiętych mięśni i poszarpanych kończyn, a poszczególne rozdziały dzielą naprawdę dobrze zrobione przerywniki filmowe, w których cała zgraja grywalnych herosów prezentuje swoją iście gangsterską stronę. Bardzo dużą rolę odgrywają tutaj również bossy, które dzielą się na różne gatunki, a także charakteryzujące się konkretnymi obszarami w które należy uderzać, aby wielki ochłap mięsa runął pod naszym naporem. No i jest jeszcze on: wielki, napakowany stwór, który musi zostać ostrzeliwany przez dobre parę minut, aby w końcu osunąć się na ziemię. Generalnie lore zostało naprawdę dobrze zaprojektowane tak z graficznego, jak oryginalnego punktu widzenia, choć nietrudno tutaj odnieść wrażenie, że gdzieś się to już wszystko widziało. Motyw nad którym jednak zdecydowanie warto się pochylić, to "rój". Czym jest wspomniany model rozgrywki? Znanym stąd i zowąd deadmatchem, gdzie jedna drużyna wciela się w czwórkę humanoidalnych, natomiast druga - taką samą ilość gnijących trupów o różnych umiejętnościach, a celem jest, a jakże, przetrwanie jak najdłużej. Całość została przyprawiona dobrze znanym na świecie trybem battle royale w postaci zacieśniającego się kręgu wraz z postępem w rywalizacji, co sprawia że całość jest naprawdę intensywna, wymagająca i pełna dynamicznych zwrotów akcji. Przygotowujemy pułapki, przewidujemy ruchy, współpracujemy, osłaniamy się nawzajem; niestety, podobnie jednak jak w przypadku kampanii, brakło tutaj jakiejś głębi, wektora który by nas przy tym utrzymał. Super, że możemy mierzyć się w systemie podzielonym na rundy i naprzemiennie mierzyć się ze zróżnicowanymi, ciekawie zaprojektowanymi stworami, ale gdzie jakiś tryb rankingowy? Zmieniające się cele oraz warunki zwycięstwa? System rywali, statystyk czy chociażby pokazywanie najlepszego zagrania w rundzie? Za mało! Zatem choć nikt nie zadbał o to, aby rozgrywka utrzymywała gracza przy ekranie na dłużej, absolutnie nie przeszkodziło to we wprowadzeniu większej ilości nieintuicyjnych mechanik. Bowiem w tych długich, pełnych strzelania, ciągnących się jak jelito grube z martwego potwora poziomach możemy natrafić również też na swoiste podziemia, charakteryzujące się podwyższonym poziomem trudności, dużą ilością niebezpiecznych zapadlisk, ognistych przeciwników, jezior kwasu i tak dalej. Koncept był dość oczywisty: utrudnienie, umożliwiające zbieranie totemów, którą na koniec tych etapów możemy zdeponować aby dostać punkty do odblokowywania skórek, odznaczeń na profilu albo wspomnianych kart. I byłoby to nawet ciekawe, gdyby nie fakt, iż każde takie zejście wiąże się z opuszczeniem realizowanej linii fabularnej, co w dodatku może mieć miejsce kilka razy na cały akt. Brniemy więc sobie jakimś ciągiem wydarzeń, po czym nagle schodzimy do siedlisk, wracamy na powierzchnię, by po jakimś czasie znowu zejść do dungeonu w połowie misji... Chyba trochę średnie rozwiązanie, co? Tak naprawdę na tym etapie(a nie jest to bynajmniej recenzja pisana chwilę po premierze) całość wygląda jak obszerne demo; demo które potrafi niejednokrotnie zaangażować czy pochłonąć, ale i znużyć, wymęczyć, odrzucić. Optycznie jest świetnie, opakowane zostało w naprawdę drogi papier prezentowy, ale po otwarciu dostajemy coś znacznie mniej wartościowego, aniżeli mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Gdy jeszcze dodamy do tego fakt, iż w chwili obecnej gra jest dość droga, zaczynamy się zastanawiać czy rzeczywiście jest sens inwestować w coś, co na dobrą sprawę nie ma po swojej stronie żadnych argumentów, aby poświęcić temu więcej czasu niż kilka, kilkanaście godzin. Może fani gatunku, online shooterów albo zwolennicy rozgrywki nastawionej na beztroskie koszenie setek przeciwników znajdą tu coś dla siebie, ale ja osobiście nie wiem dlaczego miałbym to komukolwiek polecać. Dobrze się na to patrzy, przyjemnie jest oddać kilka strzałów bądź obejrzeć przerywnik, ale ciężko się doszukać jakichś bardziej wartościowych treści. Dla mnie raczej na Bad4Blood.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnio zebrano: 15.08.2026.



