

Elite Dangerous
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-15 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.


01O Elite Dangerous
Pilotuj własny statek w otwartej, zmieniającej się galaktyce i wybierz własną drogę: eksplorację, walkę, wydobycie lub handel. Wersja Steam na PC oferuje tryb dla jednego gracza, multiplayer i kooperację. Opis przedstawia ponad 35 statków kosmicznych oraz galaktykę odwzorowaną w skali 1:1. Możesz latać samodzielnie albo utworzyć skrzydło z maksymalnie trzema znajomymi. Ocena graczy: 76% na podstawie 82 654 recenzji.
Twórcy
Najniższa cena odnotowana w ciągu 36 miesięcy
≈ 7,33 zł2025-09-30 · GameBilletGra podstawowa · te same dane co na powyższym wykresie; historia USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługa języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Angielski | Tak | — | Tak |
| Francuski | Tak | — | — |
| Niemiecki | Tak | — | — |
Pokaż jeszcze 3 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Rosyjski | Tak | — | — |
| Hiszpański | Tak | — | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | — | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-16
02Przed zakupem
Tryby gry
Wersja Steam na PC oferuje tryb dla jednego gracza, multiplayer i kooperację; opis mówi o skrzydle z maksymalnie trzema znajomymi.
Język i dźwięk
Wymienione języki interfejsu to angielski, francuski, niemiecki, włoski, japoński, chiński uproszczony i tradycyjny. Podano pełny angielski dubbing; obsługa kontrolera nie jest określona.
03Często zadawane pytania
Czy można grać samemu?
Tak. Wersja Steam na PC ma tryb dla jednego gracza, a opis wymienia także tryb Solo.
Jakie opcje multiplayeru opisano?
Opis wspomina skrzydła z maksymalnie trzema znajomymi, eskadry oraz spotkania z innymi graczami w trybie otwartym.
Jakie aktywności oferuje gra?
Można eksplorować, walczyć w kosmosie, wydobywać surowce, przemycać i handlować. Statki da się dostosować za pomocą komponentów, broni i modułów.
“A hardcore long-haul that trades a 1:1 real Milky Way for genuine awe of scale — the space-immersion benchmark, grind and all”
Nasz werdykt
Where it sits on the scoreboard, and the core no one has copied
Pull every dimension together and the portrait of Elite Dangerous is actually crystal clear.

On the objective board it lands at Metacritic 80, OpenCritic 79, a 76% positive rating on Steam — a favourable band where the framework is respected and the content divides opinion. The critic score sits clearly above a user score driven by more casual players, and that gap is the portrait of its character. It is not a game everyone will like, but its ceiling reaches a height others cannot touch.
That height is the awe of scale a 1:1 Milky Way produces. This is the part nobody has copied: flying toward the core, looking back at that silver band from the intergalactic void, realising the real distance under you must be measured in real time, you feel something close to religious smallness.
That awe is not something graphics or mechanics deliver alone — it is the product of true scale as a founding premise, and almost no other game dares, or manages, to reproduce it.
Who should buy it, who should walk past, and which edition
Precisely because it is so divided, the verdict on buying it is unusually clean.

It suits the hardcore space lover willing to pour in the hours, ideally with a VR-and-HOTAS rig to match. If you long to face a real star sea alone, to study flying as a craft, to taste something in the slowness and the solitude, it will give you an experience you will not find elsewhere — and that peripheral spend is near-mandatory, since it neutralises the repetitive grind into bearable immersion.
Flip it around: if you want clear goals, instant feedback, and the rush of a plot pushing you forward, it will likely disappoint. It will not guide you, will not reward your impatience; its pleasures have to be grown with patience, and a player who fights that grain will only resent it. That player is better served starting from a friendlier neighbour like No Man's Sky. On editions, the full package with Horizons and Odyssey gets you everything and is the cleanest choice for anyone meaning to take it seriously.
It is over a decade old, yet Space.com still named it the best space flight sim of 2025. For a game to stay that fresh says the thing it bet on — trading real scale for real awe — has still not been done better by anyone.
It is imperfect, with plenty of obvious wounds, but it is one of a kind, and being one of a kind is itself a remarkable thing. It is not the game you recommend to every friend; it is too demanding, too slow to warm, too unwilling to bend. But for the small crowd it truly strikes, it is not one option among many space games — it is the only ship. A decade on, no one has built a more honest galaxy, and for the people who needed exactly that, nothing else will ever quite do — and that is enough.
Popularne recenzje Steam
Wybór recenzji w języku ojczystym · 10Wybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno pochwały, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
What about Polish language? You promised six years ago.Pokaż więcejPokaż mniej
[Elementy gameplayowe takie jak kredyty na godzinę itp. mogą się różnić w pewnych fragmentach recenzji od stanu aktualnego, staram się co jakiś czas opisywać aktualną sytację na samym końcu recenzji] Świetne realistyczne sterowanie, niesamowity otwarty świat, czuć tutaj niesamowity klimat, która chyba żadna inna gra tego typu nie jest w stanie zapewnić. Niesamowita grafika. Rzeczy, takie jak interfejs czy konieczność robienia wszystkiego ręcznie, nawet dokowania, są po prostu niesamowite. A więc dlaczego ten negatyw? Pod tymi wszystkimi świetnościami kryje się najgorsza z najgorszych rzeczy. Grind. Niewyobrażalny grind. Kiedy się pojawia sposób, aby w dość rozsądnym czasie się czegoś dorobić(i tak trzeba spędzać wtedy godziny na żmudnym powtarzaniu tych samych czynności) to twórcy to nerfią w następnym update. Odblokowywanie frakcyjnych statków czy inżynierowie zajmują gigantyczną ilość czasu już, więc po co ograniczać to wszystko nudnym grindem kasy? Nuda nuda nuda. 95% sposobów zarobku jest beznadziejna. Możesz albo setki godzin spędzać na robieniu wszystkiego na raz, by w końcu zdobyć jeden goły duży statek(a co dopiero moduły, inżynierowie) albo czytać jakie sposoby są najlepsze by "szybko" zarobić. Aby porobić coś ciekawszego czy po prostu się zabawić w grze musisz mieć statek. Statek, na który trzeba grindować przez wiele, wiele godzin. To jest gra, dla której trzeba poświecić cały swój czas. Przychodzisz z pracy, aby pracować w grze, grindując. Innym problemem są update'y. Twórcy próbują stworzyć "klimat tajemniczości" jak w najnowszym update z Thargoidami. Przy każdej łatce dodają w świecie kilka tajemniczych obiektów, za którymi gania garstka graczy poświęcająca na to cały swój czas, tylko dla satysfakcji by się poczuć jak odkrywcy. Smutne. Jeżeli ktoś chciałby grać w tą grę, by móc przeżyć te akcje w kosmosie takie jak przybycie obcych, to polecam youtube i forum gry, zaoszczędzicie kasę. Jeżeli ktoś chcę pooglądać kosmos, polecam Space Engine. Jeżeli ktoś chce pozwiedzać statkiem kosmos, może się skusić jeśli nie ma nic przeciwko długiemu grindu zanim to zacznie robić. Jeżeli chce ktoś polatać po prostu, będzie to dobry zakup jak nie ma nic przeciwko grindowi. Strasznie mnie boli stan tej gry. Z jednej strony uwielbiam mechanikę tej gry czy soundtrack, ale brak tutaj sensownych zajęć. Próbowanie różnorodności kończy się zmarnowaniem czasu w 90% i często irytacją, ponieważ wiele czynności w tej grze przypominają o tym wielkim grindzie, nie dają satysfakcji tylko mozolność bez żadnej przyjemności z gry. Prawdę mówiąc, doszedłem do wniosku, że dobra praca jest lepsza niż mozolny grind w tej grze nie dający żadnej przyjemności, za pracę chociaż płacą. @EDIT. Dla ludzi, którzy mówią, że bez grindu gra szybko by się znudziła: Czemu grind kasy jest zbędny i jest bez sensu i gra miałaby sens bez tego grindu? Inżynierowie. Oni wymagają różnorodności, a zwykły statek z modułami na A zapewnia 30% tego, co statek po modyfikacjach inżyniera. Nie ma sensu zamykać kupno statków i modułów za kilkudziesięciu godzinnym grindem. Inny powód to Community Goals. Z reguły by sensownie je wykonywać potrzebny jest dobry statek. Ciągle się zmieniają, więc też się nie znudzi. Dalej eksploracja. Można niby Asp explorera używać, ale ~30m+ za statek z loadout, który będzie tylko do jednej rzeczy nie jest opcją dla kogoś, kto potrzebuje dobrego statku multipurpose by móc coś sensownego robić. Inna sprawa, walka. Do PvE conajmniej Vulture jeśli ktoś bierze to na serio, ale ponownie, ~30m+ za statek tylko do walk to wydatek dla kogoś, kto już lata conajmniej Pythonem na full. A jak chcesz PvP to FDR, w którym wyjdzie to jeszcze więcej, bo sam statek kilkadziesiąt milionów, w dodatku FDR to tylko na inżynierach, bo w PvP stockowego FDR zmiecie spokojnie Vulture na inżynierach. Dlatego ten grind nie ma sensu. Nawet, gdyby wszystkie statki dali graczowi od razu kupione z loadoutem, to minęło by kilkaset godzin zanim by je wyinżynierował, polatał nimi, porobił CG. Na Anacondę zarobiłem dzięki Sothis/Ceos zanim to znerfili. Ale te kilkanaście godzin to i tak była dla mnie katorga. Potem spędziłem ~70h na naukę latania tym statkim i inżynierowanie do dość dobrego stanu. 10x przyjemniejsze to było niż grind kasy. Grind waluty w grze jest bezsensowny. @EDIT 3.1.1 update Trochę się w grze zmieniło, bardzo poprawili inżynierów, dodali itemy guardianów(w tym FSD Booster będący dużą zmianą na plus), lecz problemy nadal pozostają te same: - grind grind grind, wszyscy już tylko czekają na tzw. "goldrush'e" i nawet nie próbują zarabiać waluty w inny sposób, bo to nie ma sensu. - bugi bugi bugi. Naprawa bugów zajmuje twórcom wieki. Naprawa zbyt wysokich nagród w kredytach zajmuje twórcom kilka godzin. Gracze się nawet śmieją, że jedynym sposobem na to, by deweloperzy przeczytali twój temat to nazwanie go np. "new exploit 300kk/h" - gra ma nadal ten sam problem, czyli w jednej strony wszędzie jest coś do roboty, ale każda aktywność jest nudna jak flaki z olejem i polega na "zrób x1000 to samo". Piszę to jako dość doświadczony gracz PvE posiadający wartosć konta 1891kk, w tym 459kk do wykorzystania w każdej chwili. Klimat gry i sterowanie jest genialne, ale po jakimś czasie to nie wystarcza by zapomnieć o tym wszechobecnym grindzie. @EDIT Fleet Carrier update. Od pewnego czasu zdobywanie kredytów jest o wiele łatwiejsze, a najlepszą metodą do tego jest wydobywanie LTD w potrójnych hotspotach(z tego co się orientuję można zarobić setki milionów na godzinę). Problem jest jednak nadal ten sam, każda aktywność jest nudna jak flaki z olejem. Przez chwilę chciałem zagrać i zarobić kilka miliardów kredytów... tylko po co? Grze nadal brakuje jakiegokolwiek contentu, jak już w końcu wykupisz wszystkie statki to nagle się okazuje, że w sumie nie ma już nic do roboty, no chyba, że chcesz teraz godzina grindować na inynierów na każdy statek, co też zbytnio nie ma sensu. W tej grze nadal grind jest jedynym contentem i to jest gigantyczny problem tej gry, ponieważ to nie grind powinien być głównym gameplayem. Ponownie do osób, które mogłyby powiedzieć, że "gra bez grindu by się znudziła": grind w grze tego typu nigdy nie powinien być jedynym istniejącym contentem w grze. Nawet w grach MMORPG, które uwielbiają nadużywać grindu, z reguły grinduje się, by coś osiągnąć, np. możliwość PvP na wysokim poziomie itp. W Elite Dangerous grind jest w sumie bezcelowy, bo to jest jedyny content. Ostatnio zostały dodane lotniskowce, których same wykupienie kosztuje 5 miliardów, do tego dochodzi dokupowanie modułów i... stała opłata za to, że posiadasz ten lotniskowiec W tym momencie gra staje się Twoją drugą pracą, bo trzeba opłacić ten lotniskowiec, który w sumie nie daje Ci żadnego zarobku, a niektórzy doświadczeni gracze śmieją się, że w tym update bardziej wartościowy jest przycisk do matchmakingu CQC niż lotniskowce, które twórcom zajęły ponad dwa lata do wypuszczenia. Aktualnie lotniskowiec jest bardziej pokazaniem, że ma się dużo kredytów, w zamian jesteś zmuszany do grania od czasu do czasu by zarobić na gigantyczne "koszty utrzymania" lotniskowca. @EDIT Oddysey, czerwiec 2022 Prawdę mówiąc, takiej tragedii po Oddysey się nikt nie spodziewał. Nigdy nie widziałem płatnego DLC, które potrafiło grubo zmniejszyć liczbę aktywnych graczy!. Jest limit znaków na recenzję, więc streszczę: - Tragiczna optymalizacja - Walka na nogach używa mechanizmów statków, kilkadziesiąt strzałów, aby kogoś zabić ze zwykłego karabinu - Generacja planet strasznie uproszczona, Horizon było lepsze - Rozwalone UI, nieintuicyjne - Brak contentu. Nawet nie da się po swoich statkach chodzić - Mega grind inżynierów na nogach. ~30h na jeden przedmiot, ulepszeń nie da się kasować(np. optyki) - Development wersji konsolowych został wtrzymany, nie będą już update'towane. Ogólnie wygląda na to, że Elite Dangerous umiera. Polecam na youtube kanał The Yamiks jeżeli ktos chce więcej szczegółów, on nie owija w bawełnę.Pokaż więcejPokaż mniej
Gram w tę grę od premiery podstawki. Znam ją jak własną kieszeń. Ogólnie nabiłem przynajmniej jakieś 1500h. Mam lub miałem znakomitą większośc statków. Próbowałem chyba każdej możliwej aktywności w grze. Stoczyłem wiele bitew, nierzadko z graczami. Wiele razy wygrałem, pare razy przegrałem, skasowałem masę statków. Osiągnąłem status Elite, w marynarkach Federacji i Imperium, awansowałem na Admirała oraz Króla. Manipulowałem potęgami politycznymi niwecząc lub wspierając ich plany. Zarobiłem fortunę, wydałem fortunę, przemyciłem fortunę. Przeleciałem tysiące lat świetlnych... I wiesz co? Wciąż gram i gra mi się wcale nie nudzi. Zapewne przez to, że znalazłem świetnę paczkę ludzi, z których ktoś zawsze jest online, Zatem zawsze się coś dzieje. Ktoś chce kopać, ktos chce handlować, ktoś chce walczyć, ktos chce piracić, ktoś chce się zmierzyć i przetestować nowy build czy nowy statek. Czy grałbym nadal gdybym nie znalazł ekipy do grania? Pewnie nie. Wielu moich znajomych wykruszyło się nawet pomimo towarzystwa, ale wracają za każdym razem gdy wychodzi nowy patch, bo Frontier robi zawsze solidne aktualizacje z masą zawartości. Gra żyje bo wciąż i wciąż pojawia się ktoś nowy. Elite przyciaga dwa typy człowieka. Pierwszy to taki jak ja, który zawsze marzył o grze dającej totalną swobodę w rozgrywce. Bez prowadzenia za rączkę. Bez presji nabijania leveli. Gdzie wszystko zależy od tego jak sobie pościelisz. Drugi to ludzie, którzy tego nie dostrzegają. Ledwo drasną powierzchnię tego, co w grze możliwe i zaczynaja narzekać: gra jest za droga na to co oferuje, gra jest nudna, gra to czysty grind i nic ponadto... Poświęcę więc chwilę na omówienie najczęstszych zarzutów na niekorzyść Elite by pokazać, jak to wyglada w rzeczywistości. Gra koszutuje. To niezaprzeczalny fakt, ale to za co zapłacisz jest Twoje, na zawsze i nie tracisz do tego dostępu nigdy! To bardzo ważne bo wielu nie dostrzega tej zalety. Grając w inne MMO tej klasy płaci się z reguły abonament. A w momencie przerwania subskrybcji traci się dostęp do swojej postaci i gry. Jeśli koszt nowego sezonu Elite podzielic przez 12 miesiecy to wychodzi śmieszna kwota. Tyle że tu nikt nie zmusza Cię do kupienia nowego sezonu. Możesz dalej grać w to co masz. Nie będziesz jedynie w stanie robić niektórych rzeczy w grze. Warto wspomnieć, że na rynku jest obecnie multum gier z polityką free to play, za cenę irytujacego sklepu z całym morzem zawartości premium, która często sprawia, że gra staje się pay to win. Elite unikneła tego bardzo zręcznie. Bowiem mimo, że jest tu sklep to można w nim jedynie kupic skin do statku lub inne czystko kosmetyczne dodatki. Z czegoś trzeba opłacić developing gry i Frontier znalazł bardzo dobry sposób na to jak to zrobić. Gra jest nudna... dla niektórych. Cóż, jak napisałem wyżej, najczęściej dzieje się tak dlatego, że ktoś za bardzo skupił się na jednym aspekcie gry, ignorując pozostałe. Np jedynie walczył bo dla niego tylko walka jest ciekawa. Błąd. Jeśli walczenie staje się monotonne wystarczy spróbować handlu, eksploracji, przemytu czy górnictwa. Wystarczy mieć dwa czy wiecj statków do różnych zadań i zmieniać je od czasu do czasu, a gwarantuję że gra odda z nawiązką. Gra to straszny grind. Owszem może się w to zamienić, jeśli wyznaczymy sobie zbyt ambitny cel i chcemy szybko do niego dotrzeć. Np ktoś lata Cobrą i marzy mu się Anaconda, która jest setki razy droższym statkiem. Czlowiek który spróbuje zrobić taką przesiadkę w tydzień, jest w stanie tego dokonać, ale całkowicie się po drodze wypali, a gdy dotrze juz do swojego upragnionego statku, nagle stwierdzi, że w grze nie ma dla niego już nic do roboty i zazwyczaj przestaje grać. Elite nie jest zaprojektowana by robić coś takiego. Jeśli gracz delektuje się rozgrywką i nie zważa na kredyty czy rangi to staje się ona o wiele przyjemniejsza. Zaś gra ma wtedy do zaoferowania coś nowego, nawet po wielu miesiącach grania. Nie ma fabuły. Jestes Ty i Twój statek. Elite jest dokładnie tym czym chcesz żeby była. Jest jednak Bulletin board czyli taka tablica ogłoszeń, dostępna niemal na każdej stacji, z szeregiem zadań dla mniej lub bardziej doświaczonych pilotów. Wystarczy się czasem wczytać w ich treść by zauważyć, że to co robimy dla lokalnego systemu często nie jest błahą sprawą. Są Community Goals, czyli akcje gdzie jest potrzebny wspólny wysiłek wielu graczy by cos się udało. Np gdzieś budują nową stację, można zawieźć im metalu i przy okazji zarobić. Jednak jeśli odzew bedzię zbyt mały nowa stacja wcale nie powstanie. Gdzieś indziej wybucha konflikt, wojna osiąga apogeum, Federacja albo imperium postanawia wkroczyć, wysyła Capital Ship, mozna sie przyłączyć by zakończyc konflikt, lub wesprzeć stronę przeciwną i zmierzyć się z molochem... Z reguły jest aktywnych kilka takich eventów, wystarczy być na bieżąco z tym co w galaktyce piszczy. Jest Power Play gdzie można przyłączyć się do którejś z politycznych potęg, walczących o dominacje w zamieszkałej przestrzeni. Przysługując się swojemu powersowi bynajmniej nie robimy tego za darmo. Otóż każda frakcja ma swoje benefity. Jeden Powers wspera handel, inny walkę jeszcze inny eksplorację, mnożąc zyski z konkretnych aktywności. A im zasłuzymy sie bardziej tym wiecej zyskamy. Jeśli dotrzemy i utrzymamy najwyższą, piątą rangę to co tydzień dostajemy 100 000 000 kredytów, a to wcale nie mało. Do tego jako wisienka na torcie każdy z powersów daje dostęp do jakiejś unikalnej broni, które dostać mozna dopiero po czterech tygodniach od zaciągnięcia. Jest też GalNet, czyli coś na kształt gazety, gdzie uważnie czytając da się wychwycić bardzo cenne informacje. To tu toczy się fabularna strona gry. Tak jak w prawdzimy zyciu wracamy wieczorem do domu i oglądamy wiadomosci, tak tu na koniec dnia, po ostatnim dokowaniu na stacji, można zajrzec do galaktycznej gazety. I dowiedzieć się, że zamordowano cesarza, że gdzieś wybuchła wojna, że gdzieś jest astronomiczny popyt na coś... Jeśli okiem wterana miałbym wskazać jakąś, rzeczywistą, najpoważniejszą wadę tej gry, to jest to brak narzędzi w grze, które mogłyby w niej być, a wręcz powinny. Np. jeśli outfitujemy statek i chcemy znać jego konkretne statystyki, to prędzej dowiemy się tego z niezaleznej strony internetowej typu coriolis.io niż z interfejsu gry. Podobnie gdy szukamy najlepszej trasy handlowej. O sferze socjalnej już nie wspominając. Bowiem dla Elite wing czterech osób to wystarczający stopień integracji graczy. Ludzie biorący udział w power play koordynują swoje działania przez sub fora Reddita bo zwyczajnie nie ma tego jak zrobić wewnatrz gry. Tak samo każda większa grupa graczy, która chce się lepiej zorganizować musi robić to przez własne forum, TSa albo Facebooka. Podsumowując, Elite to temat rzeka, można w niej spędzić długie godziny i mieć z tego tonę frajdy. Community tej gry jest mega. Nie wiem czy to przez to, że Elite to sequel starej receptury, czy to przez gatunek, czy przez cenę tego tytułu, faktem jest, że tu większosć graczy to dojrzali ludzie. Zatem nic tylko wskakiwać za stery i o7 commanderze!Pokaż więcejPokaż mniej
W Elite Dangerous grałem od czasów Bety. Pierwsze godziny były czymś przyjemnym. Człowiek odkrywał nowe systemy, stacje i zarabiał kredyty za które kupywało się jeszcze większe frachtowce by zarabiać jeszcze więcej i dorobić się upragnionego statku. Wtedy jeszcze nie wiedziałem że oprócz tej małej liczby odwiedzonych przeze mnie systemów, tak naprawdę cała galaktyka nie będzie się wiele różnić od siebie. W Elite Dangerous wtopiłem masę czasu. Handlowałem, polowałem na piratów i przemycałem towary na bardzo wielkie dystanse, a nawet przez chwilę oddałem się eksploracji. Dopiero gdy osiągnąłem upragniony cel czyli zakupiłem największy i najdroższy jaki był wtedy statek zobaczyłem że cały mój wysiłek jak w to włożyłem nie wpłynął na rozgrywkę czy postęp nawet minimalnie a twórcy dorzucali coraz więcej rzeczy do których droga była jednakowa, czyli poprzez grind. Cały Gameplay opiera się na grindowaniu, czyli spędzaniu wielu godzin na zarabianiu kredytów/meritów/punktów rangi/materiałów dla inżynierów, często wykonując tą samą czynność przez wiele wiele godzin. Misje dostarczane przez stacje są jednakowe i szybko stają się powtarzalne (czyli kolejny grind) i żeby mieć jakikolwiek wgląd na fabułę, trzeba śledzić uważnie biuletyn i uczestniczyć w misjach "fabularnych" które odbywają się tylko raz a nagrody za ich wykonanie są tak słabe że szkoda nawet poświęcać temu czas. Próbowałem eksploracji, nawet tej naziemnej ale godziny spędzone na skanowaniu wyglądających tak samo planet i zwiedzaniu pustch skalistych powierzchni planet szybko stają się powtarzalne i wieją nudą. Walka nawet daje radę. Sporo modeli statków, dużo różnorodnego uzbrojenia i całkiem niezłe sterowanie. Ja osobiście bardzo lubię sterowanie w ED, zwłaszcza podczas korzystania z Joysticka, który sprawuje się tutaj fantastycznie. Wybuchy, większe bitwy kosmiczne i walka z piratami jest bardzo satysfakcjonująca. Oprawa dźwiękowa także robi wrażenie. Niestety, chciałem tą grę lubić. Miewałem naprawdę dobre przygody i dobrze spędzałem tam czas, ale dorzucanie więcej rzeczy do grindowania uśmierciło tą grę. Takim światełkiem w tunelu była możliwość latania z przyjaciółmi w jednym statku i przeżywaniu przygód na jednym pokładzie, jednak wszyscy wyobrażali sobie to coś bardziej na miarę Star Citizena gdzie gracz mógłby swobodnie poruszać się po pokładach statków i stacji kosmicznych, a dostaliśmy po prostu możliwość przyklejenia się do fotela obok naszego znajomego lub obsadzeniu przez niego myśliwca startującego z naszego pokładu co rozczarowało ogromną ilość graczy. Dodatkowo twórcy bardzo nienawidzą jak gracze zarabiają w tej grze kredyty. Jeśli znalazłeś sposób na dobry zarobek co skróci twój czas na grind to miej pewność że jutro już może zostać "załatany". Wszystko w tej grze wymaga grindu, kredyty, merity, ranga pilota, broń specjalna, stosunek dyplomatyczny, ranga frakcji, ulepszenia i wszystkie najlepsze rzeczy znajdują się właśnie za tą ścianą która tak mnie zniechęciła do dalszego rozwoju w grze. Ale czy te nagrody są wystarczającą rekompensatą za ogromne pokłady czasu włożonego w celu ich zdobycia? Ja mówię że nie. Jak ktoś ma ogromne pokłady czasu do marnowania, nie boi się powtarzalności i lubi kosmiczne symulatory to mogę mu polecić ten tytuł. 5/10Pokaż więcejPokaż mniej
When will you add Polish localization? Many of my friends saw that the game does not have a Polish translation, they are not going to buy it.Pokaż więcejPokaż mniej
Recenzja na dzień 26-01-2018 Elite Dangerous - co to w ogóle jest? Jednym zdaniem: jest to symulator lotu statkiem kosmicznym w realistycznie odwzorowanej naszej galaktyce (czyli Drodze Mlecznej) w proporcji 1:1, ze swoim centrum zwanym Sagittarius A*, gdzie znajduje się masywna Czarna Dziura. 400 miliardów gwiazd (czyli systemów gwiezdnych, gdzie większość ma układy planetarne), 4 główne ścieżki kariery, jeszcze więcej możliwości innych aktywności, mnóstwo statków oraz ich modyfikacji, misje, zadania, frakcje, układy sił, reputacja, a na koniec - całkiem spora społeczność online (średnio 8k graczy dziennie). Brzmi nie źle, coś więcej? Kluczem do zrozumienia samej idei ED jest zwrócenie uwagi na kilka spraw, które wymieniłem wyżej: 1."symulator" - tak, jest to w zasadzie najważniejsza sprawa w całej grze. Symulatory lotów wymuszają na graczach naukę samego pilotażu i obsługi wszystkich funkcji danej maszyny. ED ma bardzo rozbudowany interfejs i trzeba poświęcić kilka dobrych godzin na opanowanie podstaw, nie mówiąc już o zaawansowanych manewrach bitewnych, przy wyłączonej asyście lotu. Trzeba znać ich kombinację i umieć to zastosować w określonych sytuacjach - bez tego daleko nie zajedziemy. 2."400 miliardów gwiazd" - druga kluczowa sprawa... wielkość świata, który przygotował developer. Droga Mleczna to nasza galaktyka, w której istnieje 400 mld gwiazd, w tym Słońce z 8 planetami (czyli nasz Układ Słoneczny i Ziemia) i KAŻDĄ możemy sami odwiedzić. Do tej pory gracze odkryli "jedyne" 0,0004% galaktyki, co daje do myślenia... 3. "kariera" - możemy awansować w hierarchii jako pilot wojskowy, handlarz, odkrywca i bawić się w kuriera, ratownika, pirata, bandytę, czy nawet kosmicznego górnika! Chodzi o to, że sami wymyślamy co chcemy robić, bo głównego wątku i fabuły "za rączkę" tutaj NIE MA. OK fajnie, ale co ja mam tam robić? Dobre pytanie. Na początku mamy g#wniany statek, zupełnie nowy interfejs do opanowania, mnóstwo opcji do wyboru i wielki świat dookoła. Od czego zacząć? Najlepiej od samouczków i treningu, zanim jeszcze rozpoczniemy karierę - sam ćwiczyłem w ten sposób przez kilka dni i bardzo mi to pomogło. Polecam także poradniki społeczności oraz filmy instruktażowe. Potem dobrze odpowiedzieć sobie na jedno BARDZO WAŻNE PYTANIE: "Czy ja w ogóle lubię symulatory lotów kosmicznych i otwarte MMO, w którym trzeba harować tak samo jak w pracy, żeby do czegoś dojść??" Jeżeli odpowiedź brzmi "nie" lub "nie wiem" to lepiej zastanowić się nad wydaniem kasy na inny tytuł (uprzedzam, że do pełnej zabawy konieczny jest "Horizons") - jeżeli odpowiedź brzmi "tak", to bracie szykuj sie na setki godzin ciężkiej harówy bo od razu uprzedzam, że w Elite Dangerous góruje nad wszystkim J#BANY K#RWA GRIND! G jak Grind, czy G jak G#wno? To w zasadzie najważniejsza sprawa dotycząca Elite Dangerous: GRIND. Jest wszędzie i to w idiotycznych ilościach! Najpierw żeby cokolwiek zdziałać musimy wygrindować kasę na nowe i lepsze statki + ich upgrade (drugie tyle). Już samo to zapewni nam +100h gry. Potem możemy w końcu iść w wybranym przez nas kierunku i .... grindujemy w handlu, grindujemy w bitwach, grindujemy w eksploringu i całej reszcie, a potem ..... grindujemy na najlepsze statki w grze, a potem ..... grindujemy inżynierów, żeby wymiatać we wszystkim, aż wreszcie ....... ..... Aż wreszcie co? Dochodzimy do momentu, gdzie kilkoma strzałami niszczymy wroga, jednym transportem zarabiamy kilka baniek i pozostaje nam tylko czekać na nowy kontent do gry, żebyśmy mogli co zrobić? Tak, dobrze myślicie - GRINDOWAĆ! I to jest największy minus w tej grze, który psuje całą resztę. Drugim minusem jest czas spędzony na skokach między systemami, który trwa ok 25 sekund. Brzmi mało, ale przy dłuższym graniu zrozumiecie co mam na myśli... 25 sekund przy 100 skokach zamienia sie na ponad 41 minut głupiego patrzenia na animację samego skoku - idiotyzm! Podsumowanie. Na pewno jest co tutaj robić i co zwiedzać. Jest potężna galaktyka, są świetne statki i perfekcyjnie dopracowany symulator lotu. Jest świetna grafika i klimatyczna muzyka. Jest wsparcie społeczności i jest czego się uczyć. Ale wszystko to blaknie przy grindzie, z którym tutaj przesadzono - na pewno jeśli chodzi o zarabianie kasy. Samo grindowanie inżynierów zajmuje ponad 100 godzin, więc twórcy mogli odpuścić grind na kasie (statki mogłyby być nagrodami za potężne eventy albo bardzo wymagające misje). Cała reszta jest OK. Dla mnie łapka w dół, ale Ty sam sobie odpowiedz na wyżej zadane pytanie i trzymam kciuki!!!!Pokaż więcejPokaż mniej
Ta gra to Euro Truck Simulator w kosmosie. Aby czerpać z niej przyjemność, musisz lubić przemieszczanie się z miejsca na miejsce, wykonywanie czasami żmudnych zadań, farmienie oraz ulepszanie swojej maszyny i wnikanie w jej technikalia. Jeśli to lubisz i się zdecydujesz na kupno, będzie na Ciebie czekać niewiarygodnie wielka galaktyka, niepowtarzalny klimat, rozbudowane mechaniki jak na symulator przystało oraz piękne widoki. Nikt jednak Cię nie poprowadzi za rączkę, nie powie gdzie masz lecieć i czym się zajmować. Samemu musisz wybrać jaki zawód chcesz wykonywać. Możesz również wszystko po trochu, co jest chyba najciekawszą opcją. Gra ciągle się rozwija i nie mam tu na myśli naprawiania błędów, ale naprawde duże patche i sezony dodatków, wprowadzające nowe mechaniki i możliwości. Jeśli nie przeszkadza Ci powolne tempo rozgrywki, a lubisz kosmos, to aktualnie nie ma lepszej opcji. Plus możesz nieświadomym kolegom lub rodzicom pokazać jaki naprawdę wielki jest wszechświat :) Polecam.Pokaż więcejPokaż mniej
Nie polecam, twórcy oszukali graczy wydają dlc z lądowaniem na planetach, które nie wymaga podstawki, jest to złodziejstwo na dokładkę po zakupie dodatku trzeba rozpoczynać grę od nowa, wszystko czego się dorobiliście przepada.Pokaż więcejPokaż mniej
Gra wygląda tak: >Znajdujesz się na jakiejś stacji, więc klikasz na oślep po konsoli i wybierasz sobie jakąś misję dostarczenia pliku do sąsiedniego układu (328479739150274952152345123479655 KM od Ciebie) >Mówisz OK powinno być prosto >Wylatujesz w kosmos i namierzasz nawigacją cel a tu coś pierdzieli że mass lock 0.6 >Stwierdzasz że nawigacja dla ciot i lecisz manuala >Rozpędzasz sie i lecisz > w locie rozumiesz czemu system nie chciał nawigacji użyć (nie miałeś paliwa) >szukasz bliskiej stacji i znajdujesz ją >Komputer pokładowy mówi SLOW DOWN jednak ty stwierdzasz że masz jeszcze 10s więc co on gada >Spóźniasz się z hamowaniem i lądujesz kilka set układów słonecznych za daleko >OK polecisz sobie do pobliskiego CEPENU i zatankujesz > podlatujesz do niego na 7.5KM (tylko wtedy zezwolą Ci dokować) > mówią OK LĄDOWISKO 43 MIŁEGO DNIA > Patrzysz... a ta stacja to obracający się kwadrat > 2 minuty latasz by znaleźć wejście, które okazuje się wąskie jak p**** dziewicy > wlatując r******asz bok i zostawiasz swój lakier na ścianach stacji ale luz za grosz szefu odmaluje w garażu > znajdujesz lądowisko, jakiś cep próbuje zająć miejsce jednak system go nie przyjmuje bo to lądowisko jest dla Ciebie a nie jego > czekasz aż w końcu z niecierpliwości odpalasz czat i piszesz by grzecznie odleciał > okazuje się to rusek, który częstuje Cię cyrylicą z której nic nie wyłapujesz po czym odlatuje > w końcu po 5min, jak kobieta na parkingu, udaje Ci się zaparkować > wchodzisz w menu stacji > PAD upada Ci na podłogę wciskając coś randomowego > odpala Ci się menu rynku i poznajesz jakie ciekawe towary możesz kupić > lista dość długa, nie ma stal, broń itp... jest np, mięso zwierzęce, technologie , aparatury jakieś (jakbyś znalazł twaróg półtłusty też by się nie zdziwił) > okazuje się że są statki różne nawet do kupienia, a większość misji zawiera potencjalne spotkanie z wrogiem > oczywiście po 4h latania mówisz dam radę > akceptujesz i lecisz obwodnicą przez 3 układy naokoło by dotrzeć do celu > przed samym końcem odpala Ci się na ekranie jakby system poziomicy jakbyś miał zaraz walczyć ale ty zapierdzielasz bezpiecznie 30MlnKM/h więc i tak po chwili poziomica znika a cele nawet do Ciebie nie strzeliły >lądujesz i czujesz się kozacko >dopiero teraz zrozumiesz, że przyda się grać w to z ziomeczkami by robili obstawę 432967234 myśliwców jak w O GAME XD GORĄCO POLECAM TĄ GRĘ!!!!Pokaż więcejPokaż mniej
Rosyjski jest , Polski nie ma .Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnio zebrano: 14.08.2026.
