
Horizon Zero Dawn™ Complete Edition
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-16 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.
01Informacje o Horizon Zero Dawn™ Complete Edition
W Horizon Zero Dawn™ Complete Edition Aloy przemierza otwarty świat opanowany przez niebezpieczne maszyny. Młoda łowczyni stosuje taktyczne ataki przeciw maszynom i wrogim plemionom, odkrywając swoją przeszłość i przeznaczenie. Pozytywne recenzje graczy Steam: 87% z 95 878 opinii. Data wydania: 7 sierpnia 2020. Obsługiwane języki interfejsu: Chiński uproszczony, Chiński tradycyjny, Angielski, Francuski, Włoski, Niemiecki, Hiszpański, Arabski, Duński, Niderlandzki, Fiński, Japoński, Koreański, Norweski, Polski, Portugalski, Portugalski (Brazylia), Rosyjski, Hiszpański (Ameryka Łacińska) i Szwedzki.
Twórcy
Najniższa cena w ciągu 36 miesięcy
≈ 37,28 zł2024-01-04 · GameBilletPodstawowa wersja · te same zapisy co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 17 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Francuski | Tak | Tak | Tak |
| Włoski | Tak | Tak | Tak |
| Niemiecki | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański | Tak | Tak | Tak |
| Arabski | Tak | Tak | Tak |
| Duński | Tak | Tak | — |
| Niderlandzki | Tak | Tak | — |
| Fiński | Tak | Tak | — |
| Japoński | Tak | Tak | — |
| Koreański | Tak | Tak | — |
| Norweski | Tak | Tak | — |
| Polski | Tak | Tak | Tak |
| Portugalski | Tak | Tak | Tak |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | Tak |
| Rosyjski | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański (Ameryka Łacińska) | Tak | Tak | Tak |
| Szwedzki | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-19
02Zanim kupisz
Dodatek w zestawie
Wersja Complete Edition na Steam PC zawiera dodatek The Frozen Wilds z nowymi terenami, umiejętnościami, bronią i maszynami.
Sterowanie i język
Wersja na Steam PC oferuje pełną obsługę kontrolera. Polski jest dostępny w napisach.
03Często zadawane pytania
O czym jest gra?
Aloy przemierza świat opanowany przez maszyny, odkrywa swoją przeszłość i walczy z maszynami oraz wrogimi plemionami.
Czy The Frozen Wilds jest w zestawie?
Tak. Wydanie Complete Edition zawiera dodatek The Frozen Wilds.
Czy można grać solo?
Wersja na Steam PC jest opisana jako jednoosobowa.
“Twenty-five machines, the Focus weak-point system, and Aloy-as-clone reveal make this the PS4 generation's standout narrative ARPG”
Nasz werdykt
Horizon occupies an unusual spot in the history of the action RPG. It is the work that carried Guerrilla Games from the militarized Killzone shooters into open-world ARPG territory, and it stands as one of the most successful new IPs of the PS4 generation. The 2017 PlayStation exclusive landed on multiple "best of the generation" lists at launch, and the 2020 PC Complete Edition opened the design up to a whole new audience.
A PS4 benchmark and a studio's pivot
Lifetime sales crossed 24 million copies, among the strongest figures any Sony first-party IP has posted, and the game lifted Guerrilla from a respected second-tier studio into the top rank — laying the groundwork for the sequel and its PSVR2 spin-off. The reception data backs that up: roughly 88 percent positive across more than 95,000 Steam reviews, a Metacritic PC average of 86, and a 9 from Gamersky. After the 2024 Remastered build landed, the standing only firmed up, putting Horizon in the rare company of older games that keep getting renewed rather than retired. On the awards side it drew a Best Game Direction nomination at The Game Awards 2017, a Best Original Property nomination at the 2018 BAFTAs, and Best Original Game at the 2016 Game Critics Awards.
Set against its generation's narrative ARPGs, the niche stays clear. The Witcher 3 peaks on branching quests and character writing; Horizon's main line is a touch shallower but its sci-fi setting is more singular. Red Dead Redemption 2 runs a slow Western texture where Horizon moves faster, and Breath of the Wild offers a freer physics sandbox where Horizon's combat runs deeper. In the lane of "open world plus weak-point archery plus sci-fi narrative plus a strong female lead," it simply has no true replacement — a sole-occupant position that is the most valuable asset a decade of development bought.
Who it is for, and which version to buy
The target audience is well defined: players who want bow hunting, weak-point tactics and a strong-female-lead sci-fi narrative in an open-world ARPG. If you came off Monster Hunter and like fighting around weaknesses, or loved The Witcher 3's character writing but want a more distinctive setting, or are drawn to the contrast of tribal civilization against a post-apocalyptic machine ecology, this is close to a must-buy. For players in China specifically, the official Chinese dub lowers the language barrier in a way few Sony first-party titles match.
The reverse portrait is just as clear. Anyone with zero tolerance for a slow first five hours will likely bounce during the Proving; players who dislike a tribal, primitive setting may find the world off-putting; and those sensitive to fetch-style side design will find some quests dull. One more group deserves a note: total newcomers to the open-world ARPG would do better starting here than jumping straight into The Witcher 3, since Horizon's map size, layered mechanics, complete tutorialization and official Chinese dub make it one of the gentler on-ramps to the genre.
The buying path comes down to two options. On a tight budget, the Complete Edition at its frequent half-price discount is the call; for visuals, the 2024 Remastered at 49.99 is the upgrade; and existing owners get the most value from the 10-dollar bump. The verdict returns to the angle: 25 machines, the Focus weak-point system and the Zero Dawn clone reveal have gone a decade without a genuine replacement. Even with the slow opening and the fetch-heavy side quests, Horizon remains an unavoidable must-play for narrative ARPG fans in 2026, and the essential first chapter for anyone who wants the full Horizon story before the sequel.
Popularne recenzje Steam
Wybór w języku ojczystym · 10 recenzjiWybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno pochwały, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Mechanika walki jest świetna i w pewien sposób unikalna pośród innych tytułów AAA. Liczą się tylko precyzyjne trafienia w czułe punkty. Zwykłe strzelanie na oślep nie przynosi żadnego efektu. Lepszy ekwipunek i bronie nieco pomagają, ale nie robią aż takiej różnicy, jak w innych grach. Nadal bardzo dużo zależy od gracza, jego celności, wykorzystania środowiska, zaplanowania walki za pomocą pułapek. Kreatywność to podstawa, zwłaszcza na trudniejszych poziomach. Pod względem walki jest wszystko, czego potrzeba. Niestety, zbyt częsty respawn przeciwników, ich ilość i gęste umiejscowienie sprawiają, że po kilkunastu godzinach rozgrywki walka zaczyna irytować. Wyczyszczenie danego obszaru na stałe i przejście do kolejnego jest niemożliwe. Jeżeli chcemy się przedostać z punktu A do punktu B w celach fabularnych, najlepiej jest po prostu biec przed siebie „na pałe”. Skradając się i eliminując jedną maszynę po drugiej miałem poczucie, że tracę czas zamiast się bawić. Po każdym wczytaniu gry, szybkiej podróży, czy oddaleniu się kawałek dalej, nawet najpotężniejsze maszyny odradzają się jak gdyby nigdy nic. Ma to swoje zalety, zwłaszcza kiedy próbujemy zdobyć materiały do ulepszeń. Jednak w przeciągu całej gry (kilkadziesiąt godzin) niesamowicie nudzi, odbiera satysfakcję i chęci by przykładać się do każdej walki. Horizon Zero Dawn przypomina mi niekończący się sandbox albo grę single player w świecie zrobionym dla MMO. W grze uświadczymy praktycznie same fetch questy polegające na farmieniu maszyn tak długo, aż wypadną wszystkie potrzebne składniki. Z pokonanych przeciwników wypadają materiały o losowej jakości, więc czasami trzeba wyrżnąć całe stado, żeby zdobyć jedno trofeum. Materiały są potrzebne do tworzenia wiecznie kończącej się amunicji oraz do ulepszeń ekwipunku i miejsc w torbach. Krótko mówiąc: raj dla zbieraczy. Niestety za wykonane zadania brakuje jakichkolwiek konkretnych nagród, dla których warto by było je robić. Wybór broni i ekwipunku jest bardzo ograniczony, co doprowadza do sytuacji, że handel w grze jest bardzo jednostronny. Głównie sprzedajemy ogromne ilości śmieci zalegających w ekwipunku, a sami bardzo rzadko znajdziemy coś ciekawego do kupienia. Większość postaci spotkanych w grze jest byle jaka. Mam wrażenie, jakby poza Rostem i dwoma kapłankami, nikt nie miał emocji. 80% dialogów w grze skipowałem, ponieważ nie byłem w stanie wytrzymać tego bełkotu. Prawie wszystkie dialogi, poza wątkiem głównym, nie wnoszą nic ciekawego do historii i przedstawionego świata. Każda postać streszcza nam swoje życie w 2-3 zdaniach, po czym prosi o pilną pomoc, gdyż tylko nasza bohaterka może pomóc. Nie zauważyłem też, żeby opcje dialogowe miały jakieś większe znaczenie. Choć główny wątek jest ciekawy i tajemniczy, tak niestety cała fabuła jest jednoliniowa i raczej trzecioplanowa. Pierwsze skrzypce grają walka, znajdźki i elementy survivalowe. Pomysł na fabułę jest w miarę oryginalny. Walka sama w sobie świetna. Rozległy otwarty świat przy ładnej oprawie graficznej kusi oko. Chociaż jak na prezentowany poziom grafiki, optymalizacja jest taka sobie. Gra przypomina niekończący się sandbox, miejscami farmę niczym w MMO. Wynudziłem się przy niej, jak przy żadnej innej grze AAA. Nawet Death Standing - nazywany często symulatorem chodzenia - pomimo powtarzalnej w kółko mechaniki, wzbudził we mnie więcej emocji. Zdecydowanie nie jest to gra, którą będę pamiętał po kilku latach. Gdybym miał kupić drugi raz, to lepiej zainwestował bym pieniądze, albo poczekał na naprawdę solidną przecenę. ✔️ Oryginalny pomysł na fabułę ✔️ Piękny, otwarty świat ✔️ Unikalna mechanika walki ✔️ Wymagające starcia na najwyższym poziomie trudności ✔️ Elementy survivalowe ❌ Zbyt częsty lub gęsty respawn przeciwników (i po wczytaniu save) ❌ W miarę upływu czasu, "gameplay loop" coraz bardziej irytuje i nudzi ❌ Nieangażujące skradanie, które tylko wydłuża grę ❌ Farming materiałów i losowość rodem z MMO ❌ Jednoliniowa i raczej trzecioplanowa fabuła ❌ Brak interesujących zadań pobocznych ❌ Mała ilość ciekawych postaci drugoplanowych ❌ Nieciekawe, naiwne dialogi ❌ Brak satysfakcjonujących nagród za wykonane zadania ❌ Skąpa ilość broni i pancerzy do wyboru ❌ Jednostronny handelPokaż więcejPokaż mniej
Chwała Sony za ogarnięcie pecetowego portu Horizon Zero Dawn, bo jest to perełka wśród sandboxów ostatnich lat i niewątpliwie jedna z najpiękniejszych gier jakie powstały w ogóle. Nie wiem jak duże były problemy z optymalizacją zaraz po premierze, ale obecnie gra działa naprawdę bardzo dobrze i stabilnie, a przy tym wygląda obłędnie pięknie. Mapa może i nie jest gigantycznych rozmiarów, ale za to bardzo dopracowana, dopieszczona jak mało która, wypełniona od góry do dołu pięknymi widokami. To chyba najmocniejsza cecha tej gry - po prostu mistrzostwo! Główny wątek fabularny jest świetny i zarazem dość krótki, ale ilość zadań i misji pobocznych jest tak duża, że całość spokojnie zapewni 40-50 godzin rozgrywki. Ukończyłem podstawkę wraz z DLC, wbijając przy tym wszystkie osiągnięcia w niespełna 90 godzin, w międzyczasie napawając się cudownymi widokami i muszę przyznać że ciągle mi mało. Ale cóż... pozostaje czekać i mieć nadzieję, że Forbidden West również pojawi się na PC. Zdecydowanie polecam! Ocena: 10/10Pokaż więcejPokaż mniej
Po 10 godzinach mam bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony gameplay jest świetny, wszystko jest płynne i dobrze przemyślane, walka jest cudna roboty wyglądają świetnie, no jednym słowem NICE. Z drugiej strony optymalizacja jest słaba. Na moim sprzęcie gram na ustawieniach original w 60 kl/s i mam wrażenie, że gra nie może tego ogarnąć. Okazyjne przycinki można przeżyć ale crushe co 30 min już nie. Ponadto część animacji jest zablokowana na 30 kl/s, a jakie to animacje ? A no na przykład mimika twarzy (WTF) i poruszanie się flory (reklamowana tym ten port!!!!). Więc czy warto kupić ? Po patchach jak najbardziej ale na razie zdecydowanie niePokaż więcejPokaż mniej
Witam, z wielką przyjemnością opowiem o najpiękniejszym wizualnie trzecioosobowym RPG akcji, jaki widziały moje cudne oczęta. Horizon Zero Dawn, bo o nim mowa, to gra stworzona w 2017 roku przez Guerrilla Games na PS4 jako exclusive. Zasługuje jak najbardziej na to miano, bo to exclusive pełną buzią. Wiem, ludzie burzą się, ponieważ po przejściu na PC są błędy. Gra czasem się nie włącza, czasem ma crashe, a czasem strasznie laguje. Ja należę do tych osób, które mają co jakiś czas lagi i crashe. Całe szczęście, że nie są one aż tak częste, a powrót do gry nie stanowi problemu. Mam ogromną nadzieję, że z czasem wszystko to zostanie opanowane, bo gra to po prostu cu-deń-ko. Ciąg dalszy recenzji na YT... https://www.youtube.com/watch?v=r2iNAryc-eM Cd. dla lubiących czytać... A co z historią? Główna fabuła może nie wszystkim przypaść do gustu. To nie wyciskacz łez ani żadna nowela działająca na nasze serducha, ale pełna akcji zaskakująca historia łącząca ze sobą dwa światy: niesamowicie zaawansowaną technologię i kamień łupany ^^. Tu są sami wojownicy, nie ma miejsca na sentymenty i użalanie się nad sobą. Miejsce akcji to... No właśnie... W pierwszym momencie widzimy fantastycznie piękny świat jak z innej planety. Wkrótce dowiadujemy się, że to jednak nasza stara Ziemia tylko jakaś odmieniona. Wszędzie obserwujemy bardzo dziwne i niesamowicie skomplikowane maszyny, które nas atakują, jeśli tylko zobaczą. Wszystkie podobne są do zwierząt i coś tam sobie robią na tym wielkim, pięknym świecie. Po co one są, dowiemy się znacznie później. Nie ma krajów, są plemiona, a ruiny "mówią", iż jesteśmy na terenie jakiegoś takiego kraju, co się nazywał Stany Zjednoczone :). Główna bohaterka jest nam przedstawiona od niemowlaka jako bardzo zmyślna, uparta i odważna dziewuszka, która absolutnie się nad sobą nie rozczula. Nie wiadomo, z jakich przyczyn jest tak zwanym wyrzutkiem. Plemię jej nie akceptuje, ludzie nie mogą z nią rozmawiać, bo ich czeka za to kara, a jak już mówią, to wyzywają od „bezmatki” i obrażają pod nosem. Wychowana jest przez drugiego wyrzutka Rosa, który nic złego nie zrobił, a jak się później okazuje (mały spoiler), wykazał się cholerną odwagą i hartem ducha. Prawdziwy wojownik! Widać jak na dłoni, że ludzie żyjący w tym świecie to bardzo prymitywne istoty, a ich wiedza kończy się na przetrwaniu. Dobrze, że umieją krzesać ogień, bo ich tępota przechodzi ludzkie pojęcie. Aloy, bo tak ma na imię protagonistka, bardzo odstaje od tych ludzi. Pomimo wychowania zgodnego z „przepisami” plemienia potrafi samodzielnie myśleć. Mając 19 lat przechodzi „próbę”, czyli coś na kształt pasowania na wojownika. I tu sprawy się komplikują. Nasza dziewczyna okazuje się nie tylko zdolną wojowniczką, ale też jedyną istotą mogącą naprawić walący się... uwaga, kolejny już raz, świat. Jest baaardzo „specjalna”. Gameplay w wielkim skrócie. Horizon Zero Dawn to trzecioosobowy RPG akcji osadzony w świecie technofantasy z otwartym, wielkim światem w nieokreślonym bliżej czasie, a Aloy to trochę jakby Lara Croft, która grzebie po ruinach „prastarych”, bo tak ludzkość nazywa kiedyś żyjących i odkrywa niesamowitą technologię, a nie stare garnki i kości jak Lara. Różnica jest również taka, że to wojowniczka ćwiczona od najmłodszych lat, a nie panienka z buzią aniołka, która ma umiejętności nie wiadomo skąd. W zabijaniu są całkiem podobne. Aloy uczy się świata i bardzo szybko zdobywa kolejne umiejętności, a my razem z nią. Rozdajemy punkty doświadczenia jak chcemy. Sami ulepszamy łuki, zbroje i różną broń występującą w grze, jeśli oczywiście znajdziemy części w maszynach albo skrzyniach. Wszelkiego rodzaju miny, potykacze i granaty zawsze są ogniste, zamrażające, porażające i tym podobne tak samo, jak strzały. Wybór jest duży, w zależności jaką maszynę chcemy zabić i na co jest poddatna taką wykorzystujemy amunicję. Wrogów mamy multum. Od dosyć małych maszyn jak czujka czy coś w stylu konia ^^, do ogromnych rozmiarów dinozauro-podobnych stworzeń. Mogą one śmiało nosić miano bossów. Często mamy też do czynienia z ludźmi, którzy atakują w grupach. Nie chodzimy do „kowala”, który jest jeden na pół świata. Zaopatrujemy się u kupców rozrzuconych po całej mapie z częstotliwością 100 m (ok może ciut przesadziłam). Tylko u nich możemy kupić broń i ubiory. Resztę potrzebnych rzeczy znajdujemy i albo wykorzystujemy, albo sprzedajemy handlarzom. Dobrze jest zapamietać gdzie znajdują się kupcy ze specjalnymi, unikatowymi rzeczami jak np. serca maszyn. Mnóstwo rzeczy wypada z pokonanych wrogów i z tych pozbieranych materiałów bardzo łatwo sami tworzymy sobie amunicję, leki, miny i wiele, wiele innych rzeczy, nawet podczas walki. Przeważnie w RPG-ach były duże ograniczenia co do poruszania się. Wiedźmin nie wszedł nawet na najmniejszy kamyczek ^^. W tej grze Aloy potrafi naprawdę wszystko jak w rasowej przygodowej grze akcji. Nasza bohaterka skacze, biega, pływa, wspina się lepiej niż kozica, robi uniki, nie mówiąc o skradaniu i chowaniu, bez którego niektóre misje są nie do przejścia. Jest wszechstronna. Potrafi nawet, po wykupieniu umiejętności, naprawiać swojego wierzchowca, bo oczywiście umie jeździć konno :) i „oswojone” maszyny. Do tego skanuje teren fokusem, takim bardzo starym i bardzo nowoczesnym urządzeniem multimedialnym. Nasze smartfony przy tym się chowają. Po takiej czynności wrogowie to bezbronne zabaweczki (czasami XD) no i oczywiście nikt naszej tropicielce śladów nigdy nie ucieknie. Misje poboczne są potraktowane trochę gorzej niż główny wątek, który dla mnie był bardzo interesujący, ale to dlatego, że prowadzenie rozmów w RPG-ach zawsze wychodzi trochę sztywno. Jak dla mnie w Horizon Zero Down pogaduszki w misjach pobocznych nie są na sześć, ale na bardzo dobry już tak. Nie zapominajmy również o decyzjach, jakie Aloy podejmuje, rozmawiając z ludźmi. Nie mają one wielkiego wpływu na fabułę, ale zawsze kształtują postać i coś tam zmieniają. Dziewczyna może kogoś potraktować z uczuciem, rozumem lub pięścią. Miałam wielką ochotę czasem użyć tej ostatniej opcji za tę durnotę co odstawiają postacie z gry, ale przeważnie kończyło się na rozumie :). Przejdźmy do grafiki. Projekty graficzne to po prostu cudo. Te wszystkie lokacje w różnych porach dnia i nocy powodują, że nie chcemy wracać do szarej rzeczywistości. Góry, śnieg po kolana albo i wyżej, zamiecie, doliny, pustynie, rzeki, jeziora, deszcz, wiatr, słońce, księżyc i roślinność to widoczki jak z bajki. Same maszyny, a jest ich mnóstwo, też niesamowicie wyglądają. Przerywniki filmowe z najwyższej półki i absolutnie nie odbiegają od najlepszych gier. Może się troszkę przyczepię do rozmów. Tu zawsze po tak długim czasie gry trafi się jakieś graficzne niedociągnięcie czy sztywne zachowanie postaci. Główni bohaterowie też znakomicie wyglądają, nie ma co do tego wątpliwości. W każdym razie tryb foto jak najbardziej jest tu pożądany i sprawdza się doskonale. Muzyka to następny wielki plus gry. Do muzyki mam takie samo wow jak do grafiki. Cały czas jest w tle, a jednak nie zwracamy na nią uwagi, bo tak wtapia się w całość. Dopiero jak na niej się skoncentrujemy to dostrzegamy ile robi dobrego. Soundtrack jest inny w każdej lokacji, podczas akcji, spokojnego zwiedzania terenu, walki, a wszystko dopasowane do tego dziwnego technofantasy świata. Czasem słyszymy nawet jakieś instrumenty używane chyba przez Indian, nie mam pojęcia. W każdym razie harmonia z tą krainą jest niesamowita. Pierwszy raz grałam też z dubbingiem, który mi nie przeszkadzał. Sama jestem zdziwiona. Aloy ma bardzo przyjemny i naturalny głos. Reszta też może być. Wcześniej nie miałam z Horizon Zero Down nic do czynienia, ponieważ preferuje PC, a nie PS, dlatego teraz moje oczy radują się na widok tej pięknej gry. Powiem szczerze, że chyba jeszcze nigdy nie czułam się tak miło w żadnej innej. Screenów robiłam setki i to pod każdym krzaczkiem, a fabuła wyjątkowo mi spasowała.Pokaż więcejPokaż mniej
66 minut i 6 crashy zróbcie cos z tym :( w grze mam 30-40 fps jest grywalne gdyby nie te crashe... czekam na jakąś naprawę #edit crashe ustąpiły fpsy podskoczył o jakieś 5-10. Ale kolejny problem jaki występuje to problem z prześwietleniami. W momencie gdy mam normalne oswietlenie i wejde do ekwipunku mapy czy czegokolwiek to jest takie przejaśnienie że no niestety nie da sie grać.Pokaż więcejPokaż mniej
Dawać drugą część na Steam wy korpo gnidy z Sony.Pokaż więcejPokaż mniej
Mierzę się z tą grą od czasów jej wyjścia na PS4. Sądziłem, że na PC będzie lepiej no bo w końcu dostaniemy precyzyjne sterowanie za pomocą myszki i jakoś w końcu przekonam się do tego wielkiego hitu poprzedniej generacji. No i co? No i jajko. Ale po kolei: *Walka Sam zamysł na walkę jest super- rozbieranie maszyn i trafianie w ich czułe punkty jako poniekąd jedyny słuszny sposób walki brzmi na papierze świetnie. Na papierze- w praktyce walka to jeden wielki chaos turlania się, mierzenia na oślep i czekania na odnowienie slow motion aby móc trafić w cokolwiek. Nawet najlepiej rozplanowane działanie idzie do kosza po pierwszych kilku sekundach kiedy dostajemy na plecy stado mobów, których tam wcześniej nie było i rozpoczyna się szaleńczy taniec rollowania. Walka wręcz ogranicza się do możliwości przygrzania wrogowi włócznią- animacja jest na tyle powolna i toporna, że użyteczność tego rozwiązania jest znikoma. Niby są różne typy obrażeń, całkiem pokaźny arsenał broni i pułapek- tylko co z tego? Walimy to co akurat ma amunicję i modlimy się aby wszedł nam jakikolwiek damage. Na PS4 dodatkową bolączką było celowanie za pomocą pada- myszka niby ułatwia tą mordęgę ale w żaden sposób nie ratuje zepsutego u samych podstaw systemu walki. W skrócie: ha-tfu. Wspomnę jeszcze o możliwości skradania się- zrealizowana wykwintnie. Jeżeli wróg w bazie zobaczy cię chociaż na sekundę, to CAŁA baza automatycznie jest w stanie najwyższego alarmu pomimo, że usiekaliśmy go sekundę później. Sami przeciwnicy to idioci- w kupie siła. *Fabuła i świat gry To chyba jedyny jasny punkt tej gry: intrygujący świat post apo, w którym jako gracz mamy autentyczną chęć poznania źródła tego stanu rzeczy. Szkoda, że Horizon jako gra, której core to walka leży na tej płaszczyźnie i błaga o dobicie, co najzwyczajniej w świecie utrudnia i zniechęca do poznawania fabuły. Jak ta historia się kończy? Nie wiem, nie dałem rady dotrzeć do finału. O ile świat przedstawiony jest ciekawy, tak o zamieszkujących go postaciach dobrego słowa powiedzieć nie mogę. Sama główna bohaterka to kukła pierwszej wody- pomponiara bez wyrazu, która ze zdziwieniem podeszła by do faktu, że ogień parzy. Same jej ton wypowiedzi i sposób prowadzenia rozmowy sprawia, że chcesz wlać sobie gorący wosk do uszu aby nie musieć słuchać jej monotonnych jęków (wersja językowa nie ma tu znaczenia, i w ENG i PL brzmi tak samo tragicznie). Naszej naczelnej kukle towarzyszy cała plejada niemniej nieciekawych i dennych postaci pobocznych: wiecznie nagrzany i smutny strażnik króla, król Avad Zamknij Się W Końcu I oraz szereg pomniejszych NPC, przy których quest giverzy z WoWa to postacie pełne życia i charyzmy. Xanax jest w tym uniwersum konsumowany chyba zamiast śniadania. Nie muszę chyba dodawać, że zlecane przez nich zadania są porównywalnie pasjonującym doznaniem? *Technikalia Port gry jest solidny i na gamingowym laptopie ze średniej półki chodzi bardzo płynnie (55-60fps) w średnio wysokich detalach- do tego gra pod kątem widoków wygląda naprawdę godnie. Szkoda że modele postaci są dosłownie zeżarte przez wszechobecne przenikanie się elementów ubioru. Podsumowując- nie potrafię zrozumieć fenomenu tej gry. Jest to paskudnie generyczny sandbox z mapą usianą tonami bezużytecznego szajsu, ohydną walką, tragicznymi postaciami i dialogami dającymi stany wypalenia emocjonalnego. Na każdy jeden fajny pomysł przypadają 3 absurdalnie złe. Jedynie widoczki i sam punkt zaczepienia fabuły jest tutaj na plus. Zdarzały mi się gry, które odpychały mnie przy pierwszym kontakcie a po powrocie dosłownie w nich tonąłem ale nie w tym przypadku-dałem jej łącznie 3 szanse- czwartej nie będzie. Gdyby powyższy tekst był pełnoprawną recenzją a nie strumieniem świadomości wk.... gracza, to w skali liczbowej 3/10 za stronę wizualną to jest absolutne maksimum jakie należy się linijkom tego parchatego kodu.Pokaż więcejPokaż mniej
Lekcja o tym, jak ludzkość będzie powtarzać własne błędy nawet po apokalipsie. Gdy dwa lata temu natrafiłem na ten tytuł po raz pierwszy, jeszcze w czasach gdy był "ekskluziwem" na PS4, nie sądziłem że moja przygoda z tą grą zakończy się na posiadanych dwóch kopiach, koszulce, macie na biurko, figurkom i serii komiksów. A wszystko zaczęło się od słów "zobacz sobie Horizon Zero Dawn, grasz rudą dziewczyną walczącą z robotycznymi dinozaurami". I tak oto jestem, ponad 400 godzin później (wliczając czas na konsoli), z grą ukończoną (na moment pisania recenzji) sześciokrotnie. Coś to chyba obrazuje. Ale do rzeczy. Grafika i świat Oh boi. Guerrilla Games przeszli samych siebie. Uznaję HZD za najpiękniejszą grę dekady, i to bez przesady. Jedyną grą którą mogę porównać jest Death Stranding, ale tu ocena może nie być słuszna do końca - to ten sam silnik, Decima, więc jasne że będą podobne. Modele postaci, obiektów, maszyn są szalenie dokładne i szczegółowe. Poziom detali na twarzach zwala z nóg, do tego dochodzi fakt że twórcy zadbali o takie szczegóły jak choćby zarumienione policzki od zimna, czy ot zwykłe niedoskonałości na skórze. Sam świat, pomimo tego że jest gigantyczny, jest też wypchany życiem, dynamiczną roślinnością, skałami, okazyjnie rozrzuconymi resztkami maszyn czy ruinami, lokacje są bogate w szczegóły, gdzie się nie spojrzy można znaleźć coś na czym warto zawiesić oko (i zrobić screena, tryb foto tutaj to konieczne cudo). Odległość rysowania jest nieziemska, przy sprzyjającej pogodzie możesz zobaczyć góry na drugim krańcu mapy, a gdzieś po drodze kroczącą dostojnie maszynę. Dźwięk Soundtrack to złoto, tyle w temacie. Voice acting też. Ashly Burch <3 Gameplay Mamy tutaj Action RPG, nastawiony nieco bardziej na akcję niż na jakieś wielki roleplay. No więc główna część rozgrywki opiera się na polowaniu na maszyny, a jakże. Gra dostarcza sporo narzędzi do tego celu, zróżnicowany zestaw broni do wyboru, każdy przeciwnik ma swoje silne i słabe punkty które można poznać i nauczyć się je wykorzystywać, co wielokrotnie się przydaje gdy powiedzmy jakiś upierdliwy mechaniczny aligator zaczyna sprawiać problemy - czasem wystarczy zmienić podejście i pokonanie go staje się nagle łatwe. Pomiędzy walkami można biegać w poszukiwaniu ziół leczniczych, surowców do tworzenia wywarów - żeby nie było, nie trzeba tych rzeczy specjalnie szukać, większość potrzebnych rzeczy znajduje się po prostu po drodze z punktu A do B. Crafting owszem, jest, ale ogranicza się do przyciśnięcia guzika gdy ma się potrzebne surowce. Nie ma jakichś drzew craftingu, wszystko jest jednopoziomowe, i ponownie, wszystkie zasoby leżą na oczach. Jest też element wspinaczkowy, i jest to coś pomiędzy rebootem Tomb Raider, a wczesnymi Assasynami. Żeby gdzieś się wspiąć trzeba znaleźć oznaczony uchwyt. Co do tej mechaniki mam mieszane uczucia, bo czasem po prostu trudno znaleźć punkt zaczepienia, czasem nie wiadomo gdzie należy pójść dalej, czasem wydaje się że punkt jest i Aloy mogłaby nań wejść, ale nie. Z drugiej strony, jest to wielokrotnie wykorzystywane podczas misji fabularnych, więc na swój sposób trenuje spostrzegawczość? Poza głównymi misjami mamy też zadania poboczne, w które wliczają się przeróżne aktywności o których tu mówić nie będę, recenzja absolutnie spoiler-free, wszystko do odkrycia w grze, znajdźki czy w końcu standardowe sidequesty. Tutaj wkradło się trochę monotonii, bo najczęściej opierają się na "znajdź coś, załatw coś, przynieś coś". I o ile są nieco zróżnicowane pod względem konkretnych rzeczy które należy wykonać, jak również w żadną lokację nie trafia się dwa razy, tak no cóż, ile razy można kogoś tropić? Sytuację ratują historie wplecione w te sidequesty, ale o tym poniżej. Historia i świat przedstawiony. Oh boi again. Zanim się przesadnie zacznę ekscytować nadmienię że mamy tu do czynienia tak naprawdę z dwiema "głównymi" historiami. Edycja kompletna zawiera dodatek który pomimo że jest zaimplementowany wprost do głównej mapy, zawiera własną ścieżkę fabularną, która nie odstaje ani trochę od tej z podstawki. No więc trafiamy do post-postapokaliptycznego świata pełnego ruin i przez zamieszanie w solidną intrygę odkrywamy sekrety Dawnego Świata Metalu. A że jestem dziwką na lore każdego świata w który wkraczam, chłonąłem każdą literę tekstu, każdą sylabę dialogu. A biorąc pod uwagę jak złożone i nieoczekiwane było to co widziałem, poznawałem wszystko ze szczęką w podłodze. Tym bardziej, że ważne momenty zostają zaserwowane w taki sposób że człowiek dostaje dreszczy. Mało tego, dreszcze pozostają nawet po sześciokrotnym obejrzeniu tych samych scen. A tutaj mowa tylko o głównej linii fabularnej. Misje poboczne też są bogate w interesujące dialogi, i niektóre pozwalają odkryć conieco z historii świata, nie tylko tego który przeminął, lecz także tego w którym toczy się gra. Po mapie, zarówno w lokacjach fabularnych jak i wszędzie wkoło porozrzucana jest cała masa nośników danych, w formie pozostałości po starym świecie, czy po prostu tekstów z nowego świata, które dobudowują kolejne cegiełki do przedstawionej rzeczywistości. I mamy jeszcze Frozen Wilds, idące z kolejnym zestawem questów. Co najlepsze, nie są one zbytnio oderwane od reszty - sporo elementów jest połączonych z tym czego można się dowiedzieć w podstawce. Owszem, jest to krótsze, ale widząc skok jakościowy jaki się dokonał na przestrzeni tych kilku miesięcy między premierą podstawki a dodatku, no jest to po prostu genialne. Dostajemy odpowiednią dawkę nowej historii, humoru i żalu wartą każdej minuty spędzonej w mroźnych krainach. Żeby dołożyć do ognia: niektóre dialogi różnią się zależnie od momentu w którym postanowimy odwiedzić ten region, na podstawie wiedzy jaką posiada Aloy. Cwane zagranie ze strony twórców, bardzo się chwali. Nie-superlatywy Oj ciężko będzie, po tym jak piałem o grze przez dziewięć akapitów. Tak, lip sync, mimika postaci w podstawowej części gry jest średnia (poprawiona ZNACZNIE w TFW). Tak, konie są nieco nieposłuszne (ale w jakiej grze nie są? To żywe stworzenia z własnym umysłem, nie samochody). Tak, wspinaczka czasami jest upierdliwa, gdy nie można gdzieś wskoczyć mimo że wygląda jakby się dało. Tak, niektóre zadania są powtarzalne, ale to chyba urok erpegów. Nie będzie tu nic na temat jakości portu, bo osobiście nie mam mu nic do zarzucenia. Stare, dobre "a mi działa". W skrócie, jeśli stając na wzniesieniu na początku gry nie pomyślałeś(aś) "Jakie to piękne, tylko co to za metalowe macki, co tu się do cholery stało!?" to możesz pominąć. Dla reszty polecam. Z całego metalicznego serca. 9.5/10, dejcie mi już sequel.Pokaż więcejPokaż mniej
game wont even load despite meeting system requirementsPokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnie zebranie: 14.08.2026.