
Journey
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-09 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.
01Informacje o grze Journey
Szybuj nad ruinami i przemierzaj piaski, odkrywając sekrety pradawnego, tajemniczego świata. Journey pozwala samotnie lub z drugim wędrowcem eksplorować rozległe krajobrazy, którym towarzyszą oprawa wizualna i muzyka. Recenzje graczy Steam: 94% pozytywnych z 34 906. Data premiery: 11 czerwca 2020. Języki interfejsu: Chiński uproszczony, Chiński tradycyjny, Angielski, Francuski, Włoski, Niemiecki, Hiszpański, Arabski, Niderlandzki, Japoński, Koreański, Polski, Portugalski (Brazylia), Rosyjski, Hiszpański (Ameryka Łacińska), Szwedzki, Tajski i Turecki.
Twórcy
Najniższa cena odnotowana w ciągu 36 miesięcy
≈ 8,76 zł2024-04-10 · SteamGra podstawowa · te same dane co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | — |
Pokaż jeszcze 15 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Francuski | Tak | Tak | — |
| Włoski | Tak | Tak | — |
| Niemiecki | Tak | Tak | — |
| Hiszpański | Tak | Tak | — |
| Arabski | Tak | Tak | — |
| Niderlandzki | Tak | Tak | — |
| Japoński | Tak | Tak | — |
| Koreański | Tak | Tak | — |
| Polski | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
| Hiszpański (Ameryka Łacińska) | Tak | Tak | — |
| Szwedzki | Tak | Tak | — |
| Tajski | Tak | Tak | — |
| Turecki | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-12
02Przed zakupem
Sterowanie i języki
Wersja Steam na PC obsługuje kontrolery w pełni. Interfejs jest dostępny po polsku; wymienione języki obejmują napisy, a nie pełny dubbing.
Samotnie lub wspólnie
Journey można przemierzać samotnie albo u boku drugiego wędrowca. W kategoriach Steam figurują tryby dla jednego gracza, wieloosobowy i kooperacja.
03Często zadawane pytania
Na czym polega Journey?
Odkrywasz ruiny i piaski, szybujesz w powietrzu i poznajesz sekrety pradawnego, tajemniczego świata.
Czy można grać w pojedynkę?
Tak. Możesz przemierzać świat samotnie lub z drugim wędrowcem.
Czy gra obsługuje kontrolery?
Tak. Wersja Steam na PC oferuje pełną obsługę kontrolerów.
“Would you spend two hours walking a road beside a stranger whose name you'll never learn, without saying a single word? Journey is built for that question — it pours its craft into feeling and that silent companion, not into systems to grind.”
Nasz werdykt
Two Hours, One Scar, and a Stranger You’ll Never Meet Again

Journey landed back in 2012 and didn’t just get praised — it steamrolled the conversation. It swept GDChoice with six wins, including Game of the Year and Innovation, which tells you exactly how people saw it at the time: not as another indie oddity, but as something that changed the shape of what a game could feel like. And honestly, that verdict has aged well. Even now, the thing that makes it stick isn’t some deep combat system or a giant upgrade tree. It’s the fact that you can spend the whole ride with a stranger, never say a word, and still end up feeling weirdly connected to them.
That anonymous co-op setup is the secret sauce. No names, no voice chat, no social baggage — just chirps, scarf-charging, and a shared push through the ruins and dunes. You help each other stay aloft, you trade energy without talking, and the game saves the reveal for the credits. That’s a huge part of why Journey is so hard to copy. ABZÛ shares the same artistic bloodline and the same visual confidence, but it doesn’t carry that human weight. Beautiful water is great; beautiful water plus a silent stranger who might vanish forever is the part that actually lands. On top of that, Austin Wintory’s score rides with you rather than sitting in the background — there’s a reason people still bring up the Grammy nomination — and the art leans on color, light, and sand simulation instead of raw polygon flexing, so even today the game reads as deliberate rather than dated. The catch is that all of this serves one specific shape: a single clean, emotional run, not a systems playground.
Buy It If You Want the Feeling, Not the Grind

My blunt take: Journey is perfect for players who want one uninterrupted emotional pass and pretty rough for anyone chasing depth, buildcraft, or replay loops. A full run is only about two hours. There are no difficulty settings, no side quests, no long progression tracks, and basically nothing here that’s trying to keep you grinding for weeks. That’s not a flaw if you know what you’re buying. It is a flaw if you expect your money to stretch like a bigger adventure game.
The replay value is limited on purpose. Sure, there are hidden glyphs and the white-robe achievement, but once you’ve seen the path and felt the surprise of your first anonymous companion, a second run loses most of its spark. The emotional punch depends on the first time through, when every chirp and every shared burst of scarf energy feels like you’re figuring out a language with someone who may disappear before the credits roll. That’s the whole trick, and it only really works once.
So who’s it for? If you want a two-hour experience you can finish in one sitting without getting interrupted by systems noise, this is absolutely your game. If you want long-term build planning, deep mechanics, or a game that keeps giving you new toys every few hours, this is not going to feed you. Steam’s 94% Very Positive rating from 34,175 reviews lines up with that split pretty cleanly: people who click with it really click with it, and people who want more game per dollar usually bounce off.
Steam Is the Cleanest Way to Play It

If you’re buying Journey today, I’d point you to the PC version on Steam without much hesitation. It’s the most flexible release, with ultrawide support and uncapped frame rates, so it simply gives you the highest ceiling. And because the game is so much about mood, motion, and the way the desert breathes around you, those technical extras matter more here than they might in a louder, busier game. It’s also the easiest way to get into it now, which matters for something this short and self-contained.
That said, the launch history wasn’t spotless. The 2020 PC release had shaky matchmaking at times, and sometimes the game would list companions you never actually met. That’s a real blemish on a game whose best idea is the anonymous bond between strangers. Still, if you’re judging the version that’s most worth playing now, Steam comes out ahead because it gives you the best performance and the most headroom for the art to breathe.
So yeah, the recommendation is pretty simple. Play the PC version if you want the cleanest, sharpest run at the game. Pick it up if you want that rare, two-hour emotional experience that doesn’t ask for commitment beyond showing up and letting it work on you. Just don’t come in expecting systems depth, endless replay, or long-term progression, because Journey isn’t that kind of game — and trying to make it one misses the point entirely.
Popularne recenzje Steam
Wybór recenzji w języku ojczystym · 10Wybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Wybór nie odzwierciedla ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Mam mieszane uczucia co do tak wychwalanej gry. Świat, który początkowo wydaje się otwarty na eksplorację ostatecznie okazuje się bardzo liniową ścieżką. Jedyne zadanie w tej grze to dojść z punktu A do punktu B i nic ponadto. Ląduje się na pustyni i właściwie nie wiadomo co zrobić. Gra do przejścia w czasie krótszym niż 3 godziny za cenę 40zł i to w promocji. Grafika ładna, przyjemna, ale nie powala na kolana. Muzyka, która po jakimś czasie w końcu zaczyna grać rzeczywiście jest bardzo ładna. Typowo relaksacyjny motyw. Jestem zawiedziona czasem rozgrywki. Ale z drugiej strony może to i dobrze, ze jest tak krótka, bo ileż można iść od startu do mety właściwie nie robiąc absolutnie nic po drodze. Nie polecam.Pokaż więcejPokaż mniej
Po polsku to brzmi tak: "We're walking in the air We're floating in the midnight sky And everyone who sees us greets us as we fly"* Skończyłem podróż minuty temu. Obejrzałem napisy. Pomyślałem minutę albo dwie co właściwie z tego wszystkiego wyciągnąć. Jest kilka minut po północy a ja wgapiam się w biały obraz notatnika zastanawiając się co tu właściwie napisać. I że, być może, powinienem ogarnąć jakiś tryb nocny na ekran? To dokładnie ten typ gry. Zostawia cię nie do końca z myślami, bardziej z uczuciami, emocjami które w sumie trudno nazwać. "The chase is better than the catch"** Jest też niewyobrażalnie piękna (na ultra, ale szaleje na tosterze), cicha i medytacyjna przez większość czasu. Czasami euforyczna. Czasami bardzo samotna albo nie. Pełna nadziei lub skrajnego, ciężkiego pesymizmu. Zależy jak zinterpretujesz. Staraj się mieć otwarty umysł i serce. Wiem że nie wszyscy ogarną do czego się tu odnoszę, ale gdybym miał opisać Podróż w jednym zdaniu, powiedziałbym chyba "Light of the Colossus"*** Trwa dwie godziny i jest tak niesamowicie warta pełnej ceny. Albo nie. Wszystko zależy od Twojej interpretacji. I może odrobiny szczęścia, bo Podróżując możesz wpaść na innych graczy. I podczas gdy porozumiewać można się tylko przy pomocy, dajmy na to, mniej więcej „śpiewu” a tak właściwie to klepiąc kilka nut o różnym natężeniu, zależy jak długo przytrzymasz guzik, w Podróży spotkałem naprawdę epickich ludzi. Szczególnie ten jeden typ – kimkolwiek jesteś, dzięki za cierpliwość, my dyslektycy w większości ssiemy w trójwymiarowych puzzlach. A właśnie. Wspomniane wcześniej „Śpiewanie”. Złapałem się na tym że wędrowałem przez diuny „śpiewając” radośnie do siebie. Jeżeli to nie jest rekomendacja, to nie mam pojęcia co jest. "Traveler in Time Knowing that there's no rhyme"**** Chociaż, być może, jest? * Nightwish ** Scooter *** Ja, we własnej osobie **** Blind Guardian ------------------------------------------------------------- In English, if anyone’s interested: "We're walking in the air We're floating in the midnight sky And everyone who sees us greets us as we fly"* I have finished Journey minutes ago. Watched the credits. Thought for a minute or two about what I've actually witnessed. It's minutes past midnight and I'm staring into the white screen thinking about what to write here. And how I should switch it into the night mode, maybe? It's exactly this type of the game. It leaves you not exactly with thoughts, more likely with feelings, emotions that you can't precisely pinpoint. "The chase is better than the catch"** It's also extremely beautiful, calm and meditative for the most part. Sometimes euphoric. Sometimes lonely. Sometimes not. Full of hope. Or extreme pessimism, it really depends on your interpretation, I guess. Keep open mind and heart. I know some of you might not get the reference but if I wanted to describe Journey in a single sentence I'd probably say "Light of the Colossus"*** It's two hours long and so extremely worth the full price. Or not. Again, depends on your interpretation and perhaps a bit of luck, since on your Journey you can meet other players. And while you can only communicate by pressing a single button to - more or less - sing, the people I've met on my Journey are some of the best gaming community I have ever seen. Especially that one dude, whoever you were, thank you for your patience. We dyslectic people suck at mentally imagining 3d environments. About that "singing" I've mentioned before. It's not really singing. It's just your character producing a single note of a varying intensity, depending on how long you press the button. Yes, I know, I suck at music but you got the idea. The point is, at one time I found myself walking through the dunes "singing" happily to myself. If that's not a recommendation, then I don't know what is. "Traveler in Time Knowing that there's no rhyme"**** But, perhaps, there is. * Nightwish ** Scooter *** Myself **** Blind GuardianPokaż więcejPokaż mniej
Ledwo co to można nazwać grą. Krótkie z dużym przerostem formy nad treścią.Pokaż więcejPokaż mniej
"Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat..." recenzja gry The Journey Ogrywania klasyków ciąg dalszy i moim kolejnym przystankiem na tej drodze, lub w tej, nomen omen, "podróży", jest właśnie Podróż, czyli produkcja pt. The Journey, która swoją premierę miała w 2012 roku na konsole Playstation trzeciej, a następnie czwartej generacji. Jednak dzięki uprzejmości deweloperów obecnie możemy tą grą zachwycać się również na komputerach osobistych. Ja z tej możliwości niedawno skorzystałem i nie będę tutaj udawał wielkiego krytyka... jestem tym tytułem po prostu oczarowany. Na początku gry wcielamy się w postać bezimiennego podróżnika, odzianego w długą, zdobną szatę, który budzi się na środku pustyni. Po chwili docieramy na niewielką wydmę, a stamtąd łatwo dostrzegamy nasz cel - wysoką, monumentalną i potężną górę, z której szczytu wydobywa się tajemniczy oraz intrygujący blask. Nasza destynacja mieni się dumnie z oddali informując tym samym, że droga do niej nie będzie ani krótka, ani łatwa. Ponadto w trakcie rozgrywki nie usłyszymy ani jednego słowa, żadna z ukazujących nam się podczas gry postaci nie wypowie nawet zdania, a na transkrypcję w jakimkolwiek znanym ludzkości języku także nie mamy co liczyć. W tej grze najważniejszy jest bowiem proces tytułowej podróży. Nie ma tu miejsca na rozbudowane uniwersum rodem z powieści fantasy, czy wielowątkowość oraz intrygi jak w argentyńskich telenowelach. To nie ten gatunek i nie ta ambicja przyświecała twórcom. The Journey jest grą niezależną i w niszowy sposób stawia artyzm oraz wrażenia estetyczno-emocjonalne ponad rozciągnięty i powykręcany do granic możliwości gameplay. Kraina po której będziemy się poruszać jest oczywiście piękna i ma swoją mitologię, jednak wiele kwestii pozostaje do wolnej interpretacji gracza. Mechanika i sterowanie zamykające się w obrębie analoga oraz dwóch przycisków funkcyjnych sprzyja bardzo płynnej rozgrywce, w której to płynność i rytmizacja jest konieczna, by gracz wyciągnął z tej produkcji maksimum doznań jakie przygotowali dla niego twórcy. Studio Thatgamecompany chwali się swoim modelem pracy oraz ideą towarzyszącą im przy produkcji każdej z gier - mianowicie pierwsze pytanie, które zadają sobie artyści brzmi: "Jakie emocje chcemy wzbudzić w graczu?". Dopiero gdy emocja zostanie zdefiniowana, buduje się wokół niej cały świat gry. To emocje są tutaj kamieniem węgielnym, na którym opiera się całość rozgrywki. I to naprawdę widać, słychać i czuć. Wizualnie The Journey jest bardzo prosta, co wzmacnia wrażenie uczestniczenia w interaktywnej baśni. Daleko tu do fotorealizmu, dzięki czemu oprawa zyskuje na oryginalności i klimacie. Sama postać głównego bohatera (chyba, płci tu niestety nijak nie sposób wykazać...), choć wyglądem i sposobem poruszania się przypomina człowieka, człowiekiem prawdopodobnie nie jest, a na pewno nie jest ukazany on w tradycyjny, humanoidalny i proporcjonalny sposób. Lokacje różnią się od siebie w zależności od etapu, na którym się znajdujemy i mamy tu do czynienia nie tylko z okładkową pustynią. Ba, nawet się nie spostrzeżemy, kiedy pustynny piach i wydmy ustąpią miejsca morskim głębinom, a my zanurzymy się w mokrego przestwór oceanu, tylko po to, by następnie zostać zmuszonym do przedzierania się przez śnieżne zamieci w nieprzyjemnym, surowym, lodowatym, górskim terenie. Tutaj też moja rada: nie spieszcie się, bo... gra i tak wam na to nie pozwoli. Sposób poruszania się podróżnika jest dość powolny. Gracze trzecioosobowych "akcyjniaków" przyzwyczajeni do widoku pędzącego pod naciskiem lewego Shiftu protagonisty, będą potrzebować kilku chwil i głębszych oddechów, by przestawić się na tempo zaproponowane im przez The Journey. Nie mówię, że nie ma na przestrzeni całej gry za grosz dynamiki, co to to nie, ale są to momenty dość jasno i odgórnie wyznaczone za to niezmiennie oraz niezmiernie satysfakcjonujące. Podczas tytułowej podróży będziemy na swojej drodze wspomagani przez "rosnące" i fruwające gdzieniegdzie strzępki czerwonego materiału, bliźniaczo podobnego do tego, z którego wykonany jest strój naszej postaci. Materiał ten daje nam możliwość wzbijania się w powietrze i poruszania się w ten sposób tak długo jak długa jest nasza "preteksta" przymocowana do tylnej części naszego stroju. A wydłużamy ją zbierając specjalne znaczniki. Wspomniane lewitowanie, to czasem jedyna możliwość samodzielnego zdynamizowania wędrówki, dostania się w np. wyżej położone zakamarki świata lub obrony przed przeciwnikami, którzy w tej grze także się pojawiają. Nie liczcie jednak na batalie jak w Wiedźminie. W tej grze przed przeciwnikami trzeba się chować i uciekać. Nie ma żadnego systemu walki. Nie mamy także żadnego HUDa ani interfejsu wskazującego np. mapę, poziom zdrowia czy wyposażenie naszej postaci. W tej grze jesteśmy "nieśmiertelni", a wrogowie mogą nas co najwyższej swoim uderzeniem cisnąć na niewielkie odległości, powodując irytację oraz opóźnienie marszu, ale nigdy śmierć czy utratę punktów zdrowia, bo tych po prostu nie ma. Jest za to coś, co w The Journey okrzyknąć należy istną rewolucją, a przynajmniej arcyciekawym odkryciem oraz niezwykle trafnym rozwiązaniem, coś tak prostego, a jednocześnie tak ubogacającego doświadczenie płynące z tej gry. Mianowicie losowa, anonimowa, dobrowolna, niema i w konsekwencji na swój sposób "romantyczna" kooperacja z graczami online. Tak, podczas gry nagle i niespodziewanie pojawi się obok was losowy gracz, który obecnie również znajduje się na danym etapie gry. Możecie dalej grać solo, a samym spotkaniem się nie przejąć, albo przyłączyć się do siebie i wspólnie przemierzać magiczny świat gry. Warto nadmienić, że poza wspaniałym uczuciem i świadomością grania z innym prawdziwym, żywym człowiekiem, można sobie realnie w grze pomóc gdyż drugi gracz jeśli się zbliży "ładuje" naszą i swoją pretekstę, umożliwiając obojgu wspólny lot i tym samym jeszcze bardziej upiększając oraz upłynniając rozgrywkę. Miło jest także gdy na przykład jedna osoba poczeka na drugą. Jeśli zgubimy bądź porzucimy naszego kompana, istnieje możliwość, że w kolejnej lokacji znajdziemy, bądź nas znajdzie jeszcze inny gracz i tak w ten sposób możemy mieć wielu towarzyszy podróży, a Steam oferuje osiągnięcie zarówno za lojalne trzymanie się razem jak i za spotkanie aż dziesięciu różnych graczy w jednej rozgrywce. Pełnej anonimowości jednak nie ma, bo po napisach końcowych dowiadujemy się kogo spotkaliśmy na naszej drodze. Informacja ta jednak sprowadza się tylko do wyliczenia nazw użytkowników Steama lub innej platformy, na której się grę uruchomiło. Ostatnim elementem gry, który zasługuje na wyróżnienie jest oprawa muzyczna przygotowana przez Austina Wintory'ego we współpracy z programistami. A dlaczego z programistami? Ponieważ muzyka w The Journey jest programowana i zmienia się na bieżąco w zależności od tego gdzie znajduje się gracz i co robi. Główny motyw grany na wiolonczeli jest przepiękny, a wydany rok po premierze gry soundtrack z zamkniętymi kompozycjami zaaranżowanymi specjalnie na tę okoliczność wraz ze specjalną kompozycją pt. "I was born for this" polecam każdemu, choć dla pełni wrażeń warto wpierw zapoznać się z klimatem gry, a dopiero potem odtwarzać i przywoływać go przy tej wspaniałej ścieżce dźwiękowej. Dość powiedzieć, że całość muzyki do The Journey otrzymała nominację do nagrody Grammy w roku 2013, jako pierwsza ścieżka dźwiękowa z gry wideo w historii rozdań tej nagrody. Kawał dobrego i wzruszającego grania, muszę przyznać. Jeśli miałbym wskazać coś co kładzie się cieniem na tej produkcji, to długość oraz skorelowana z nią cena. Bardzo doceniam walory artystyczne i wszystko to, co wychwalałem wcześniej, ale wypadałoby jednak podjąć decyzję: albo robimy dłuższą grę, która kosztuje tyle ile kosztuje teraz ta gra, albo zostawiamy długość taką jaka jest, ale cena musi nieco opaść. A tak mamy piękną, przemyślaną EPkę w cenie pełnoprawnego longplaya. Moja ocena 9,5/10 Pozdrawiam!Pokaż więcejPokaż mniej
Szczerze to nie rozumiem dlaczego ta gra ma jakiekolwiek pozytywne opinie. To po prostu dwugodzinny symulator chodzenia. Dosłownie. I nie jest nawet jakkolwiek ciekawy (wizualnie nie powala. Widziałem lepiej wyglądające starsze gry). Dodatkowo: - ta gra nie ma żadnego celu - nie ma żadnego dialogu - nie ma żadnej instrukcji co musisz zrobić (ani wytłumaczenia po co) - otwarty świat jest tylko do momentu kiedy idziesz na wprost, tak jak gra Ci każe. Jeśli tylko dojdziesz do ściany, to gra wpycha Cię ponownie na główną ścieżkę - sam czas gry jest wydłużany przeszkadzajkami Zawiodłem się również czasem gry. Kiedy pojawiła się kolejna cutscenka to myślałem, że w końcu dostanę w końcu jakieś wytłumaczenie np. kim jest postać, po co robię to co robię. Ku mojemu zaskoczeniu zamiast tego dostałem napisy końcowe. Nie polecam nawet na promocjach. Ludzie hype'ują tę grę bez powodu. Kupcie sobie coś ciekawszego. Najgorsze jest to, że nie jestem nawet w stanie zwrócić już tej gry, bo po >2h gry Steam przestaje akceptować zwroty, a gra jest stworzona tak żeby solo tych 2h dociągnąć (czasem dostaniecie jakiegoś randoma, który albo wam pomoże albo utrudni "przejście" tej "gry")Pokaż więcejPokaż mniej
Ocena ogólna: 9,75/10 ------- Rozgrywka: 9/10 Grafika: 10/10 Dźwięk: 10/10 Jakość: 10/10 ------- Przez pierwsze kilkanaście minut gry byłem nastawiony do niej sceptycznie. Miałem wrażenie, że gra lada chwilę mi się znudzi i będę się męczył z jej ukończeniem. Twórcy gry wyprowadzili mnie z błędu i zapewnili kilka godzin świetnej zabawy. Gra polega na podróży, podróży do tajemniczej góry którą widzimy na horyzoncie zaraz po rozpoczęciu gry. Nie chcę opowiadać zbyt wiele o rozgrywce, ponieważ nie chcę odbierać wam przyjemności z gry i odkrywania tajemniczej historii którą ta skrywa. Napomnę tylko, że na każdym poziomie rozgrywki czy też etapie podróży możemy spotykać podróżnika. Są nimi inni losowi gracze którzy aktualnie także są w trakcie podróży. Gra jest dobrze wykonana pod względem technicznym, nie napotkałem żadnych bugów, działa bardzo płynnie i bezproblemowo. Grę zakupiłem na promocji zimowej 2020 za 35,09zł. Osobiście uważam, że gra w 100% jest warta swojej ceny. Gorąco polecam ogranie tego tytułu - każdemu.Pokaż więcejPokaż mniej
Szczerzę mówiąc w 2023 nie widzę totalnie fenomenu, ta gra nie ma nic ciekawego do zaoferowania. Czy ta grafika jest tak wychwalana w 2k23? Czy jest czym się podniecać? Gra wrzuca nas na dzień dobry na pustynie bez żadnego wytłumaczenia wrzucając nas w wir wydarzeń. No ale właśnie, jakich wydarzeń? Główny bohater to nijaka, niema kukła, która totalnie nie ma nic do zaoferowania jeżeli chodzi o charyzmę. O, zbiór pikseli. Tytuł oferuje podobno otwarty świat, jednak cała rozgrywka polega na chodzeniu od punktu A do punktu B. Nie jest gra to typu puzzle. a jak ktoś uważa za łamigłówki..no cóż. Cały och ach grafiką to przede wszystkim przyjemna kolorystyka i pastelowość oraz efekt pozostawionych śladów na piasku lub śniegu. Takim czymś można było jarać w 2k16. Gra do przejścia w 2.5 na totalnym czillu, gra kosztuje 60 zł. Nie uważam, że jest to produkt warty swojej ceny. Na plus bardzo przyjemny soundtrack. Gra w całośći ukończona na Steam Decku, nie mam żadnych zastreżeń.Pokaż więcejPokaż mniej
˖⁺𝕁𝕠𝕦𝕣𝕟𝕖𝕪˖⁺ Gra, która poruszy każde serce. Niesamowita płynność fabularna, cudowna oprawa muzyczna i genialna grafika, razem zmieszane z związkiem X stworzyły ten ciekawy i poruszający tytuł. Journey prowadzi nas przez wspomnienia zakopane w czasie, niesie nas ku przyszłości przez malownicze, ciepłe pustynne piaski, przez głęboką wodną krainę a także przez niezmąconą ludzką nogą mroźną dolinę. W każdym z miejsc wyżej podanych musimy zmierzyć się z błędami przeszłości, z tym, z czym nie potrafili sobie poradzić poprzedni podróżnicy. Jestem pod wrażeniem całości tytułu, gra przyniosła mi wiele szczęścia, wzruszenia i wstrzymania oddechu. Coś pięknego i niesamowitego. Krócej? To jest gra, na którą warto poświęcić swój czas ___〆(・∀・)Pokaż więcejPokaż mniej
Dla mnie to nic ciekawego. Gra do przejścia w niecałe 2 godziny, dobrze, że wydałem na nią tylko 14 zł. Co mnie najbardziej zdumiało to lista ludzi którzy tworzyli grę, jest ona tak długa jak chyba sama gra ;-) Generalnie to przerost formy nad treścią, a te wszystkie zachwyty to są chyba dlatego, że próbuje się znaleźć głębie w czymś co tej głębi nie ma. Zresztą sprawdźcie sami ale nie za więcej niż 10 zł lub sobie całą grę na YT zobaczcie.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocne to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnie zebranie: 15.08.2026.