

Lords of the Fallen
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-09 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.


01O grze Lords of the Fallen
Jako Mroczny Krzyżowiec przemierzaj połączone krainy żywych i umarłych, odkrywaj ich sekrety i stawaj do walki z potężnymi bossami. W wymagających starciach używaj broni lub magii, dostosuj wygląd postaci i rozwijaj jedną z dziewięciu klas początkowych. Kampanię można przejść samotnie lub w kooperacji online. Ocena graczy Steam PC: 68% pozytywnych spośród 38 123 recenzji. Języki interfejsu Steam PC: Chiński uproszczony, Chiński tradycyjny, Angielski, Francuski, Włoski, Niemiecki, Hiszpański, Polski, Japoński, Koreański, Portugalski (Brazylia), Ukraiński i Rosyjski.
Twórcy
Najniższa cena odnotowana w ciągu 36 miesięcy
≈ 0,00 zł2025-04-17 · SteamGra podstawowa · te same dane co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum na Steamie.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 10 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Francuski | Tak | Tak | — |
| Włoski | Tak | Tak | — |
| Niemiecki | Tak | Tak | — |
| Hiszpański | Tak | Tak | — |
| Polski | Tak | Tak | — |
| Japoński | Tak | Tak | — |
| Koreański | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
| Ukraiński | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam PC · 2026-10-12
02Przed zakupem
Solo lub kooperacja
Kampania obsługuje tryb dla jednego gracza i kooperację online. Dostępne są sesje swobodne oraz ze współdzielonym postępem; Free Friends Pass pozwala zaprosić osobę bez gry.
Język i dźwięk
Steam PC wymienia {supportedLanguages} jako języki interfejsu. Angielski ma pełny dubbing, a pozostałe wymienione języki obsługują napisy.
Kontroler
Wersja Steam PC oferuje pełną obsługę kontrolera.
03Często zadawane pytania
Czym są dwa światy?
Przygoda prowadzi przez równoległe krainy żywych i umarłych, z własnymi ścieżkami, sekretami, skarbami i wrogami.
Jak rozwija się postać?
Możesz zmienić jej wygląd, wybrać jedną z dziewięciu klas początkowych i rozwijać styl gry przez ulepszanie statystyk oraz broni.
Jakie są opcje walki?
Do wyboru są setki broni, w tym cepy i kusze, a także ataki magią tajemną.
Co daje Free Friends Pass?
Pozwala zaprosić znajomego do gry, nawet jeśli nie ma własnej kopii.
Popularne recenzje Steam
Wybór według języka oryginału · 10 recenzjiWybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnej oceny pozytywnej; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Seria Dark Souls wyznaczyła zupełnie nowe standardy w świecie gier. Wielu deweloperów próbowało zmierzyć się z tym gatunkiem, niejednokrotnie przemycając własne pomysły. Nie inaczej jest w przypadku hiszpańsko–rumuńskiego zespołu Hexworks. Ich Lords of the Fallen pełnymi garściami czerpie z Dark Souls i gdyby nie pomysł na dwa światy, można by powiedzieć że mamy do czynienia z ładniejszą wersją fantastycznej przecież serii. Najnowsze Lords of the Fallen to pozycja bardzo nierówna. Wiele elementów zasługuje na pochwały, ale jest też sporo takich, które psują rozgrywkę. Na duży plus wyróżnia się oprawa graficzna. W mojej ocenie jest to w tej chwili najładniejszy i najmroczniejszy soulslike na rynku. Niektóre lokacje, zwłaszcza gdy patrzymy na nie z oddali, potrafią zachwycić. Elementy pancerzy, uzbrojenia, a także wygląd postaci niezależnych – robią wrażenie. W tym momencie nie można się też przyczepić do optymalizacji. Szybko wypuszczone łatki powinny już zakończyć sprawę crashy i niedociągnięć. Na pochwały zasługują pojedynki z bossami. Każdy z nich jest inny i do każdego trzeba się inaczej przygotować. Walki z nimi są trudne i pokonanie bossa daje mnóstwo satysfakcji. Warto też zwrócić uwagę na system dwóch światów. Przyznaję, że pomysł na Axiom i Umbral jest znakomity. Do wielu sekretów dostaniemy się tylko i wyłącznie przemierzając krainę umarłych. Dzięki posiadanej lampie odkryjemy też tajne przejścia i nowe miejsca. Zupełnie jednak niepotrzebnie dodano do tego presję czasu. Rozumiem, że przebywanie w Umbral powinno wiązać się z pewnym niebezpieczeństwem. Zrozumiałbym, gdyby co jakiś czas pojawił się z tego powodu coraz silniejszy przeciwnik. Niestety, w mojej ocenie, zbyt szybko zostajemy zalani wręcz falą wrogów. Zaczyna panować nie dający się opisać chaos, aż w końcu zamiast machać mieczem, bierzemy po prostu nogi za pas i w popłochu szukamy wyjścia z Ubralu. Zdarza się tak, że czasem nawet lepiej zginąć by odrodzić się w ostatnim punkcie kontrolnym niż biegać w kółko. Kolejny minus to bardzo duża jak na ten gatunek ilość elementów platformowych. Jeśli ktoś zna sterowanie z Dark Souls to przyzna mi rację, że jest ono dosyć toporne. To samo mamy w Lords of the Fallen. Wyobraście teraz sobie skakanie nad przepaścią postacią z założoną zbroją. W tym aspekcie jest fatalnie. Niejednokrotnie zginiecie tylko i wyłącznie dlatego, że trzeba przeskoczyć na drugą stronę kładki. Wydaje mi się, że w takich miejscach przynajmniej można by ograniczyć liczbę wrogów do jakiegoś minimum. Niestety. W wąskich tunelach czy na platformach wrogów bywa momentami całkiem sporo. Wystarczy nieuważne przeturlanie czy popchnięcie i lecimy w przepaść. Pal licho jeśli punkt kontrolny był blisko. W mojej ocenie twórcy bardzo źle umiejscowili środek ciężkości jeśli chodzi o trudność gry. Do frustracji doprowadzają omówione właśnie elementy, bo sama walka ze standardowymi przeciwnikami nie należy do najtrudniejszych. Powiedziałbym nawet, że jest dosyć łatwa. Do furii za to doprowadzają miejsca, gdzie mamy zatrzęsienie wrogów i brak możliwości swobodnego poruszania się. Sami przeciwnicy też mogliby być bardziej zróżnicowani. Świat mrocznego fantasy jest przecież ogromny. Tutaj wrogowie nie dość, że wyglądają kiepsko to przydałoby im się nieco więcej zróżnicowania. Lords of the Fallen wystawiam ocenę 7. Mimo wymienionych przeze mnie minusów, gra się w to niezwykle miodnie. To tytuł, od którego naprawdę ciężko się oderwać. To gra, w której czeka na nas mnóstwo sekretów do odkrycia i w której wygrane pojedynki z bossami sprawiają sporo satysfakcji. Dla miłośników serii Souls i mrocznego fantasy to pozycja wręcz obowiązkowa. Trzeba przymknąć oko na pewne niedoskonałości i mieć nadzieję, że studio Hexworks stworzy w przyszłości kontynuację pozbawioną irytujących błędów. Po całość wrażeń zapraszam tutaj: https://youtu.be/2mSyMfO3ivsPokaż więcejPokaż mniej
Za te pieniądze to lepiej elden ringa kupić albo lies of p.Pokaż więcejPokaż mniej
everything working good rtx 3080 @2kPokaż więcejPokaż mniej
Szczerze? Nie miałem większych oczekiwań co do tej gry. Pierwsza część była w porządku, jeden z pierwszych soulslike'ów z ciekawym designem i fajnymi bossami był niezły, ale bez rewelacji. Druga część będąca w zasadzie rebooto-sequelem jest na ten moment gigantycznym rozczarowaniem nawet jak nic od niej nie oczekiwałem. Nie chodzi tu o stan techniczny, bo dla mnie gra działa dobrze, ale całą resztę... Zaznaczam, że gry jeszcze nie ukończyłem, więc traktujcie to jako moje pierwsze wrażenia, w których jednak nie zamierzam dokładnie opisywać wszystkiego, bo trochę mi się nie chce patrząc na to jak ta gra wygląda. Jak już nieco ochłonę to może zabiorę się za bardziej dokładną recenzję + będę się starał na bieżąco ją aktualizować w ramach rozgrywki. FABUŁA: Akcję gry osadzono tysiąc lat po wydarzeniach przedstawionych w pierwowzorze. Obalony bóg Adyr powraca z zamiarem zemsty na ludzkości i wraz z zastępem swych demonów Rhogarów atakuje ziemie Mournstead, a my jako nowo powołany mroczny krzyżowiec musimy wyruszyć w podróż przez krainy żywych i umarłych, by go powstrzymać. MECHANIKA: W założeniach to typowy soulslike jakich wiele. Na początku tworzymy swoją postać decydując o jej klasie i wyglądzie, a następnie zostajemy enigmatycznie wrzuceni w dość labiryntowy świat walcząc z wieloma wrogami. Raczej każdy wie o co tu chodzi, więc pozwolę sobie pominąć dokładne opisywanie tego aspektu i przejdę do ciekawie wyglądającej mechaniki dwóch światów. W grze mamy dwie rzeczywistości: świat żywych i drugi, który wygląda niczym jak z obrazów Zdzisława Beksińskiego. Przenosimy się do niego za pomocą lampy, którą nosi nasz bohater i w zasadzie jest to ważny element rozgrywki, bo to co pozornie wydaje się niemożliwe do zdobycia w zwykłym świecie, w Umbralu nagle pojawia się jakaś droga umożliwiająca nam np. przejść przez klatkę lub za pomocą różnych platform, a to pozwala nam zdobyć różne sekretne przedmioty. Żeby nie było za kolorowo to im dłużej jesteśmy w tej rzeczywiści to tym bardziej zwracamy na siebie uwagę wrogów, a najgorzej się dzieje, gdy pojawia się czerwony duch, który potrafi nas ściągnąć jednym atakiem, nieważne jak bardzo ulepszyliśmy naszą postać. Brzmi fajnie? Tak, ale... MINUSY: - ... ta mechanika dwóch światów jest po prostu nudna, mecząca i w ogólnym rozrachunku niepotrzebna. Nie możemy na spokojnie eksplorować normalnego świata, bo cały czas z tyłu głowy mamy myśl, że coś nas może ominąć, więc co chwila łapiemy za latarnię oświetlając wszystko w zasięgu wzroku albo po prostu przenosimy się do Umbralu i rozczarować się tym jak ostatecznie nic nie znajdziemy. Co to więc za problem wrócić do normalnego świata powiecie? No właśnie nie można tego zrobić. Tak jak do Umbralu możemy wejść wszędzie i zawsze to wyjść z niego można już tylko w szczególnych momentach za pomocą spotykanych tu i ówdzie ołtarzy. Jest to szczerze męczące i nudnawe po pewnym czasie. - KTO WYMYŚLIŁ TE ELEMENTY PLATFORMOWE!? Przysięgam, że większość moich zgonów pochodzi tu chyba od tych głupich elementów platformowych, które są tu nie wiadomo po co. Co jakiś czas musimy przeskoczyć na jakąś kładkę i działa to okropnie, bo skakanie jest najzwyczajniej w świecie do niczego. Wystarczy wcisnąć przycisk o sekundę za późno i umieramy spadając w przepaść. W Soulsach też tak było co prawda, ale tam margines błędu był o wiele bardziej mniejszy. Od czasu do czasu musimy sobie sobie też przesunąć do siebie jakąś platformę lub otworzyć most w Umbralu za pomocą lampy i finalnie wszystko obyłoby się bez tego. Spowalnia to eksplorację i nie służy w sumie niczemu. - Wrogowie są trudni na siłę. Powiem tak. Jedną z powszechnych wad w soulslike'ach jest to, że wrogowie są albo frustrujący albo jest ich za dużo. LOTF popełnia te dwa grzechy jednocześnie. Chodząc po świecie zauważamy, że wrogów jest za dużo. Co prawda większość to płotki na strzała, więc niby nie ma tragedii, ale nie zmienia to faktu, że jest ich za dużo, a płotki te jedynie przeszkadzają w walce z poważnymi przeciwnikami, którzy natomiast są rozstawieni byle gdzie. W Soulsach od From Software mamy dość inteligentne rozstawienie wrogów (no może poza Dark Souls 2), gdzie odpowiedni wrogowie znajdują się w odpowiednim miejscu, czyli np. silniejsi wrogowie są ustawieni w miejscu, gdzie będą pasować i walka z nimi wtedy jest sprawiedliwa. W Lordsach mamy ten problem, że gość co zabija nas na takie 3 uderzenie pojawia się na ciasnej kładce, gdzie jeden zły roll będzie kosztować nas życie, ale spoko, jeden taki przypadek da się wytrzymać, ale... kolejna taka sytuacja jest tuż za rogiem, a za następnym rogiem? To samo! W dodatku za kolejnym rogiem też jest to samo, ale tych frustrujących wrogów jest już 3, powodzenia! Git Gud! Aha, niektórzy wrogowie są także opętani przez pasożyty z Umbrala, więc zanim zaczniemy im zadawać jakieś obrażenia to musimy zdjąć pasożyta za pomocą latarni i szczerze.... do teraz nie jestem pewien jak to się robi, bo raz działa, a raz nie. A, no tak! Jeszcze bossowie. Zasadniczo wyglądają całkiem spoko, pierwszy poważny boss dawał mi vibe Elden Ring, ale... to że na wczesnym etapie pojawia się boss będący typowym gank squadem znanym z Soulsów z nieskończenie respiącymi się mobami albo to, że mają locka na nas i potrafią zmienić kierunek ataku w środku combosa to już jest jakiś żart. A co do locka... - ... to też żart. Stoję przed wrogiem, chcę go zaznaczyć, a gra nagle z dupy zaznacza mi gościa znajdującego się na platformie wyżej z 20 metrów dalej. Czy to taki problem, by zrobić to dobrze? Dodatkowo musimy też lockować obiekty, dzięki którym przyciągamy ruchome platformy w Umbralu, problem w tym, że to też nie działa, bo zamiast się lockować na tym co chcemy to lock idzie na.... właściwie nie wiem co. - Mam wrażenie, że sama ilość doświadczenia momentami jest znikoma, to chyba pierwszy soulslike, gdzie musiałem grindować dusze, aby kupić głupi klucz do jakichś drzwi. Przez to był lekki problem z ulepszaniem postaci i tak jak w Soulsach miałbym już dość potężną postać po 6 godzinach to w LOTF zasób dusz na początkowym etapie średnio jakkolwiek pozwał na ulepszenie przez co bycie na 3 hity od totalnych randomów to była codzienność. Aha, zbieranie dusz (tutaj zwanych żywotnością) też jest spaprane, bo zamiast dostać je automatycznie po zabiciu wroga to w większości przypadków musimy nad nim stanąć, by je wchłonąć co też irytuje :) - System walki jest niedorobiony. Walka, czyli zasadniczo najważniejszy element w Soulsach tutaj jest dość znacząco popsuty. Nie mamy żadnego elementu ciężkości, cały czas mamy do czynienia ze słabym zasięgiem naszych ataków nawet przy długich broniach, a zaatakowanie jednocześnie grupki wrogów zakończone sukcesem graniczy z cudem. Duży problem dotyczy też złego cooldownu i beznadziejnych hitboxów. Zostanie trafionym, mimo że nie powinno się tak stać to chyba tu norma. - Optymalizacja i kod sieciowy do niczego. Ja co prawda z optymalizacją nie mam problemu, ale warto o tym wspomnieć, że nie każdy ma pod tym względem szczęście. Co do multi to staram się przyzywać czy dołączać do innych graczy, ale dość średnio idzie, a jak się uda to tradycyjnie wywala. Dobra, nie chce mi się już nad tym pastwić, pora na plusy. PLUSY: - Klimat. Uwielbiam dark fantasy i w tym przypadku Lords of the Fallen bardzo mi się podoba. Świat i lokacje wyglądają świetnie. Tyle mogę powiedzieć. - Grafika. Najmniej ważny element każdej gry - to oczywiste, ale warto o tym wspomnieć. Unreal Engine 5 zapewnia tej grze dość ładną oprawę graficzną, ale... czy to ważne w soulslike'u? PODSUMOWANIE: I w sumie to tyle... Wiem, że to bardziej rant, ale powiedziałem wszystko według własnych odczuć. Postaram się to skończyć, bo nie lubię zostawiać czegoś niedokończonego, ale będzie ciężko... mimo to w ramach dalszej rozgrywki będę się starał aktualizować tę recenzję (o ile będzie sens i się coś zmieni). Cóż... plus jest taki, że grę dostałem za darmo od kogoś, więc nie przepłaciłem.Pokaż więcejPokaż mniej
W obecnym stanie, przy tym co ludzie piszą na temat optymalizacji, w pełnej cenie bym raczej nie polecił. Co nie zmienia faktu, że ten Soulsopodobny twór to teraz chyba mój ulubiony taki spoza rąk From Software i serio warto o tytule pamiętać. Wróćcie na promocji, po wielu łatkach. Dużo rzeczy przywodzi tu na myśl pierwsze Dark Souls - i bardzo dobrze. Nie ma też co od razu mówić o plagiacie. Zmian jest sporo, ale ogólne odczucia są takie, że wciągnęło mnie równie mocno, co tamte gry. Mamy tu podstawy jak podobne podnoszenie poziomów, odpowiednik ognisk, powracanie wrogów po odpoczynku, ulepszanie i skalowanie broni... Są też mniej fajne kopiuj-wklejki, jak questy NPCów, które są prawie niewykonalne bez poradników (o dziwo bywa jeszcze gorzej niż w DSach). Co nowego? Bronie, choć animacje wśród tego samego typu są w sumie identyczne, mają ten plus, że można łączyć ataki jedno- i dwuręczne, słabe i silne, praktycznie w dowolne kombinacje. Dochodzi też "chłostanie duszy", specjalny atak z pomocą latarnii. "Ogniska" - jest ich mało, w zamian są za to wyznaczone miejsca, gdzie da się postawić własne (o ile mamy pewne przedmioty) - ryzykujesz i badasz dalej, albo robisz przystanek. Śmierć? Nie zawsze, bo jeśli stąpasz po zwykłej ziemi, otrzymujesz drugą szansę. Dlaczego? Z tym się wiąże główny bajer: Umbral. Jest to cały drugi wymiar zabawy - świat śmierci, który można podglądać przez latarnię (świecenie sobie byle gdzie i oglądanie zmian to super efekt, nie znudził mi się do końca) i wejść do niego w dowolnym momencie (lub po śmierci właśnie), jednak uciec już trudniej. A tam, prócz ukrytych ścieżek materializujących się pod nogami, wielu sekretów i mnożnika zdobywanych punktów, znajdziemy też dodatkowych wrogów pojawiających się co chwilę i zmianę połowy paska życia w szary (takie obrażenia można wyleczyć celnym atakiem). Więcej nagród = większe ryzyko. Fajne i klimatyczne jak diabli. Na dodatek samo zerkanie przez latarnię też może być niebezpieczne, bo jak ktoś chodzi blisko po drugiej stronie, może nas wciągnąć do środka! Przy grze tego typu wypada też wspomnieć o bossach. Głównych nie ma zbyt wielu, ale designy mają całkiem ciekawe. Poziom trudności nie wydawał mi się tu zbyt wysoki (tu dodam, że zwykłe moby stanowią na ogół serio większe zagrożenie - nie każdemu musi się to podobać), ale mam doświadczenie w różnych Soulsach, więc to mogło mieć wpływ. Jest trochę walk opcjonalnych, takich "minibossów" których się spotyka często jako zwykłe moby - nie jest to złe, bo się pozwala nauczyć ich schematów, tyle że zdarzało mi się spotkać ich... odwrotnie, najpierw jako zwykłych, co już nie robi wrażenia. Trzeba też wiedzieć, że wielu NPCów może skończyć jako bossowie. Często wymaga to zepsucia ich questów, więc jak na nich traficie w ramach walki, to przypadkiem lub dzięki mocy internetu. Jak komuś zależy, by pokonać wszystkich, jakich gra oferuje (patrz: ja), może się zdziwić, ile roboty wymaga odblokowanie tych starć. Są też takie zależne od zakończenia. To prostsze do zdobycia jest... beznadziejne i rozczarowujące, niestety. Drugie - choć powiela pewne ataki z innego (jednak ma to sens "historyczny", że tak powiem), było już dużo fajniejsze. Duży plus za samą mapę. Konkretnie za budowę, nie za te papierowe mapy obszarów do podglądu (te są niemal... bezużyteczne). To, jak wiele rzeczy jest połączone, przeróżne skróty - zwiedzanie i odkrywanie tego daje frajdę. A jeszcze bardziej doceniłem to przy drugim przejściu. Zaglądając wszędzie, spędziłem przy grze 41 godzin, a drugie podejście zajęło mi... niecałe 6. Nie znam sztuczek speedrunnerskich, po prostu zapamiętałem w dużej mierze co gdzie jest i biegłem gdzie trzeba, omijając większość wrogów. Dwa odmienne podejścia, oba satysfakcjonujące na swój sposób. Ze słabych rzeczy - na pewno trzeba zaznaczyć blokowanie kamery na... no właśnie. Chcesz namierzyć konkretnego wroga lub przedmiot? Patrzysz na niego, stoisz najbliżej jak się da? Powodzenia, prawdopodobnie zaznaczy się coś innego. Nie rozumiem, jak działa ten system - poza tym, że źle. Przedmioty: potrafią po podniesieniu automatycznie dopisać się na quick sloty, niepotrzebnie. Rodzaje wrogów: bardzo mało, później spotykamy dosłownie kopie, tyle że z innymi numerkami (mocniej biją, więcej życia) - to już chociaż kolory można było zmienić, jak na modele nie wystarczyło czasu... Inna rzecz, ale już trochę połatana: ilość wrogów momentami bywała absurdalna, a strzelcy potrafili nas masakrować na kosmiczne odległości. Tu jednak jest już widoczna poprawa. Zdarzają się też problemy z kolizjami, czasem przeszkadzające nam, czasem wrogom - te też stopniowo znikają. A ta nieszczęsna optymalizacja? Tu... nie mam wiele złego do powiedzenia, o dziwo. Mój sprzęt spełnia wymagania minimalne. Według opisu na Steamie powinienem grać w 720p na najniższych detalach - a dało radę w 1080p i prawie cały czas gra trzyma 60 klatek. Jedyne, na co mogłem narzekać, to crashe - zdarzyły się 4 czy 5 razy, nigdy jednak nie kosztowały mnie wiele. Raz miałem minutę drogi do przebiegnięcia, reszta się zdarzała przy punkcie zapisu lub wyjściu do menu. Miałem szczęście. Jak wspomniałem na początku, przez przeróżne bolączki ciężko to polecić już teraz, ale... dawno mnie nic tak nie wciągnęło i chciałbym to już teraz wszystkim podsuwać pod nos. Ciężka sprawa. Jak lubicie serię DS, zapiszcie to sobie chociaż na listę życzeń, bo kiedyś na pewno będzie warto wsiąknąć w ten świat.Pokaż więcejPokaż mniej
Tak dobra gra, aż wyłączyłem i poszedłem grać w Dark Souls II. Jedyny plus tej gry to taki że masz chęć zagrać w naprawdę dobre soulsy.Pokaż więcejPokaż mniej
Gra jest po prostu genialna,poziom trudności jest w porządku,bardzo dużo itemów, fajne bossy, muzyki mogło by być troszkę więcej ale mimo wszystko klimat jest no i ten umbral rodem z obrazów Beksińskiego no po prostu sztos.POLECAM.Pokaż więcejPokaż mniej
Przeszedłem całą grę i była to straszna męczarnia. Osiągnąłem tylko jedno zakończenie i najpewniej nigdy nie spróbuję przejść gry ponownie. Zmuszałem się do dalszej rozgrywki tylko dlatego, że wydałem na nią pieniądze i chciałem coś z niej mieć. Niestety to co z niej miałem to było głównie rozczarowanie. Gra ma potencjał (w większości niewykorzystany) i pewnie znajdą się ludzie, którym się ona spodoba, ale ja do nich nie należę. Bossy w souls-like powinny być unikalne, stanowić wyzwanie i dawać satysfakcję po wygranej. Tutaj każdy element działa wręcz przeciwnie. Większość bossów to zwykli przeciwnicy, których spotykamy w świecie gry, za co drugim zakrętem (a nawet częściej). Wyzwanie? Czy jest wyzwaniem wydłużony pasek życia i nużące powtarzające się ciągle czekanie-unik-atak dla postaci, która wykonuje ciągle te same ruchy znane spoza areny bossa? W niektórych przypadkach mamy jeszcze wymuszone, przydługie chwile kiedy bossa nie możemy zranić i musimy go tylko unikać - straszne marnotrawstwo czasu. Jeśli chodzi o satysfakcję to można by na palcach jednej ręki policzyć te, które nawet nie były takie złe, w tym pierwszy faktycznie unikalny boss. Jeśli chodzi o pozostałych przeciwników to ciągle widzimy tych samych wrogów... przez całą grę, w różnych obszarach powtarzają się ci sami przeciwnicy tylko przeskalowani (więcej życia, więcej obrażeń). Przez to nigdy nie da się odczuć jakiegokolwiek postępu w grze i ma się wrażenie, że rozwijanie postaci nie ma sensu. W szczególności odczuwalne jest to w Umbralu, gdzie przeciwnicy się bez przerwy odradzają i jeśli chcemy eksplorować mamy ciągły rozpraszacz. Jeśli chodzi o Umbral, czyli o mechanikę dwóch światów w jednym, na początku wydawało mi się to fajnym pomysłem. Jednak w miarę postępu gry unikałem wchodzenia do Umbralu jak tylko mogłem (niestety często developerzy wymuszają to na graczu). Nie ma tam niestety nic szczególnie interesującego... czasem dziurawy most w Axiomie (świat żywych) jest połączony w Umbralu, czasem brama blokująca drogę znika w Umbralu, czasem pojawia się ścieżka wokół budynku (nie da się wejść drzwiami to spróbuj oknem). Są dodatkowe przedmioty i dodatkowi przeciwnicy. Efekt jest taki, że jak masz problem w Axiomie bo za dużo przypadkowych bossów jest w jednym miejscu i trafisz do Umbralu dochodzą do tego jeszcze odradzające się potworki i często dodatkowe bossy. To z kolei przenosi mnie do kolejnego tematu. Ludzie porównują ilość potworków w LOTF do Dark Souls 2. To jest bez porównania. Ja lubię DS2 (zarówno vanilla jak i SOTFS) i grając czyściłem wszystkie obszary i eksplorowałem wszystko. W efekcie moja postać była mega rozwinięta, w SOTFS znacznie bardziej ze względu na większą liczbę przeciwników. Z kolei w LOTF sprawa ma się zupełnie inaczej. Przeciwnicy się powtarzają przez całą grę (w DS2 nie miałem nigdy tak uciążliwego wrażenia powtarzalności jak w Lordsach). Żeby te same niskopoziomowe postacie stanowiły "wyzwanie" w późniejszych etapach gry, został przeskalowane (mają więcej życia i zadają więcej obrażeń) ale nie dają dużo więcej doświadczenia. W efekcie walka z nimi w miarę postępu gry, nie dość że staje się nudna i uciążliwa, to jeszcze przestaje się opłacać, bo nawet po wyczyszczeniu całego obszaru, może nie być nowego poziomu. Bossy dają tyle doświadczenia, że można zazwyczaj awansować o 1 poziom (przynajmniej pod koniec gry, na początku może było to bardziej opłacalne). Finałowy boss (nawet nie chcę tutaj pisać jak zły jest, można sobie wygooglać) dał mi 3 nowe poziomy (prawie, bo musiałem jeszcze trochę doświadczenia dobić, miałem koło 97 poziomu). Tyle jeśli chodzi o awansowanie, a nie powiem jak drogie są wszystkie przedmioty w sklepach w stosunku do tego ile waluty dostajemy z eksploracji. Ale żeby nie było, że same negatywy, no to nawet ładna grafika jest ;)Pokaż więcejPokaż mniej
Surprisingly refreshing considering the heavy souls series inspiration. People try to hold it to a higher standard than any FromSoft title, but it's a great game nonetheless.Pokaż więcejPokaż mniej
Po 4 miesiącach od premiery nic się nie zmieniło, to dalej ta sama niskiej jakości gra za pełną cenę, nie polecam.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnio zebrano: 15.08.2026.
