

Windrose
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-19 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.

01O grze Windrose
Windrose łączy survival i budowanie w epoce piractwa z eksploracją oraz walką na lądzie i morzu. Zbieraj surowce, rozwijaj osadę, rekrutuj NPC i przemierzaj proceduralnie generowane biomy z ręcznie zaprojektowanymi lochami. Na morzu dowodzisz modyfikowanym statkiem i wybierasz ostrzał z dystansu albo abordaż; na lądzie czekają wrogowie i wymagający bossowie. Opinie graczy Steam: 86% pozytywnych z 48 432.
Twórcy
Najniższa cena odnotowana w ciągu 36 miesięcy
≈ 105,11 zł2026-04-14 · SteamPodstawowa wersja · te same dane co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 10 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Niemiecki | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
| Francuski | Tak | Tak | — |
| Włoski | Tak | Tak | — |
| Hiszpański | Tak | Tak | — |
| Japoński | Tak | Tak | — |
| Koreański | Tak | Tak | — |
| Polski | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
| Turecki | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-20
02Zanim kupisz
Solo i kooperacja
Na Steam na PC można grać samotnie offline lub w kooperacji do ośmiu osób; dostępne są serwery hostowane samodzielnie i dedykowane. Dla wydajności, szczególnie w późniejszej fazie, zalecane są grupy do czterech osób.
Kontrolery
Wersja Steam na PC w pełni obsługuje kontrolery.
Język i audio
Interfejs jest dostępny po polsku i w innych językach. Pełny dubbing jest angielski; pozostałe wymienione języki mają napisy.
03Często zadawane pytania
Czy można grać solo?
Tak. Wersję Steam na PC można uruchomić solo offline.
Jak działa kooperacja?
Kooperacja obejmuje do ośmiu osób na serwerach hostowanych lub dedykowanych. Dla lepszej wydajności w późniejszej fazie zalecane są grupy do czterech osób.
Jak zbudowany jest świat?
Świat łączy proceduralnie generowane biomy z ręcznie zaprojektowanymi lochami i interesującymi miejscami.
Popularne recenzje Steam
Wybór w języku oryginału · 10 recenzjiWybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Windrose, to jedna z tych gier, na które się nie czeka, a które po odpaleniu wciągają, jak bagno. Początkowo myślałem o tym tytule, jak o kolejnym RPG z elementami survivalu i budowania, tylko w klimatach piratów z Karaibów. I dużo się nie pomyliłem, ale problem tkwi w szczegółach. Wyobraźcie sobie grę, która łączy elementy soulslike z survivalem, a dodatkowo zawiera klasyczne elementy budowania bazy. Brzmi, jak coś na co czekałem od dawna. Trudne ale skillowe walki (chociaż można znacznie sobie je ułatwić zmieniając poziom trudności w menu) oraz bossowie dający realne wyzwania, a jednocześnie prosty ale nie prostacki system walki na morzu. Do tego dochodzi naprawdę ciekawa eksploracja i questy na lądzie. Sprawdza się to wyśmienicie, a jeśli twórcy będą dostarczali kolejny kontent do gry na takim samym poziomie, to razem z grą Enshrouded, będą to moje ulubione gry RPG z elementami survivalu dostępne na rynku! BONUS: Zapraszam do oglądania poradników do Windrose na mim kanale YT. Poniżej przykładowy poradnik: https://youtu.be/G0dhqZm1zYw Ahoj! Przygodo! Grę rozpoczynamy oczywiście od samouczka, w którym poznamy podstawy walki, a następnie dzielnie...zginiemy. Budzimy się na jakiejś zapomnianej wyspie i tutaj zaczyna się prawdziwa przygoda. Musimy zbudować jakąś prymitywną bazę, uwolnić załogę i zacząć odkrywać tajemnice klątwy nieśmiertelności, która nas dotknęła. Walka w grze, jak już wspomniałem jest skillowa. Przypomina to, co znamy z serii DS, czyli biegnięcie na przeciwnika bez pomyślunku i siekanie na prawo i lewo, to najprostsza droga do naszego grobu. Na początku ginie się dość często, ale że jedyną konsekwencją śmierci jest utrata ekwipunku (i to nie całego, bo bronie i zbroje z nami zostają), to gra pozwala w dość przystępny sposób wyćwiczyć sobie skilla. A po wyćwiczeniu tegoż oraz odblokowaniu kilku punktów w drzewku talentów, satysfakcja z walki zaczyna być przeogromna. Nasza postać może być wyposażona w dwie bronie (strzelecką oraz do walki wręcz) oraz jeden z możliwych do zebrania w świecie gry setów zbroi, które ulepszymy w naszym obozie w miarę postępów fabularnych. Tutaj warto wspomnieć o ciekawym sposobie w jaki twórcy ograniczyli zdobywanie kolejnych poziomów naszej postaci. Mianowicie doświadczenie otrzymamy tylko za eksplorację, zadania oraz wyczyszczenie ze wszystkich skrzynek konkretnych ruin itp. Za walkę PD się nie otrzymuje, ale i tak warto walczyć, bo skóry oraz inne komponenty wypadające z wrogów, są kluczowe do dalszego rozwoju nie tylko naszej bazy, ale też postaci oraz broni i ubrań. Jest to moim zdaniem kompromis idealny, bo zapobiega farmieniu doświadczenia na przeciwnikach i wymusza na graczu opanowanie umiejętności walki i/lub korzystaniu z innych mechanik zawartych w grze (jak przykładowo sławetny namiot:)). Zresztą eksploracja w tej grze, to sama przyjemność, a czyszczenie kolejnych wysp z punktów zainteresowań oznaczonych zapytajnikiem, to kolejna, dobrze dobrana cegiełka do mechanik zawartych w grze. Twórcy pomyśleli nawet o graczach, którzy nie lubią zapytajników i można sobie włączyć trudniejszy tryb immersji, gdzie wszystko musimy znaleźć sami, a zapytajniki nie występują na mapach. Kolejne wyspy odkrywamy oczywiście podróżując naszym statkiem i wdając się w walki z flotą Czarnobrodego. Walka na morzu jest dość prosta i bardziej idzie w kierunku zręcznościowym, niż w kierunku symulacji ale jak prawie wszystko w tej grze, daje ogromną frajdę z pokonania przeciwników. Nie jest łatwo, ale też nie za trudno. Statków w grze jest kilka rodzajów, a co nowy biom, możemy zbudować silniejszy statek i go odpowiednio doposażyć, co zwiększy nasze szanse na morzu. Survival po piracku! Kolejnymi dobrze wykonanymi elementami gry, są craftig oraz rozbudowa własnej bazy. Początkowo będziemy mocno ograniczeni w tym temacie, bo plany trzeba odblokować u różnych frakcji, a do tego trzeba zdobyć odpowiedni poziom reputacji oraz oczywiście pieniążki. Więc nie wystarczy napisać do rodziców listu w stylu: "kochane pieniążki przyślijcie rodzice". To nie wakacje i chociaż plaża oraz klimat Karaibów zachęca do wypoczynku, to trzeba ruszyć cztery litery i wszystko samemu zdobyć. Jak już będziecie mieli odpowiednie plany (i duuużo czasu), to zbudujecie w tej grze swoją bazę marzeń, bo system budowania należy do jednego z lepszy w tego rodzaju grach. Nie umywa się co prawda do Enshrouded, ale i tak daje radę i można zbudować cuda, jak z klocków lego. Szkoda trochę, że twórcy popełnili delikatny błąd projektowy i klocki przyciągają sie do różnych krawędzi, co czasami frustruje, ale przy odrobinie cierpliwości (i czasu), wasza baza będzie 7 cudem Karaibów:). Dobra baza, to nie tylko wygląd, ale też miejsce, gdzie ulepszycie bronie oraz zbroje, a nawet sprzęt do statków. Jak ktoś nie lubi budować, to cóż jego problem, ale podpowiem, że zwykły kwadraciok, też wystarczy i chociaż nie będzie on zachęcał do powrotów, a NPC ( którzy żyją swoim uproszczonym życiem) nie będą zadowoleni, to spełni swoje zdanie równie dobrze. Wystarczy miejsce na dzwon (służy jako szybka podróż) i przysłowiowe cztery ściany, aby zawojować Karaiby. Niezależnie, czy zbudujecie swoją bazę marzeń, czy też zwykły barak wojenny, nic nie zwolni was z farmienia zasobów, bo tych troszeczkę trzeba, aby wszystko ulepszyć na maksymalny poziom. Dochodzimy więc do tematu grindu, który w tej grze jest co tu dużo mówić bardzo przyjemny i wyważony, a wy ani się obejrzycie i pokonacie trzeciego bossa. Kartka z Karaibów W grze obecnie dostępne są trzy biomy, a mi przejście wszystkiego (w tym zbudowanie bazy marzeń) zajęło ponad 140 godzin. Jak pominiecie wątek budowania, to możecie ten czas skrócić o około połowę. Grę zdecydowanie polecam każdemu, bo jest to jedno z najlepszych odkryć tego roku i nie spodziewałem się tak dobrej rozgrywki! Twórcy planują rozwój wczesnego dostępu na około 2 lata i dodawanie minimum dwóch biomów rocznie, co oznacza, że ostatecznie gra będzie posiadać około 7 biomów, a może i więcej! Jak dalej pójdzie im tak dobrze i czegoś po drodze nie schrzanią, to będzie to kandydat na grę roku 2028! PLUSY: ✔️Piracki klimat Karaibów ✔️Dobry system walki ✔️System reputacji ✔️Ciekawy rozwój postaci ✔️Dobry crafting ✔️Dobry system budowania bazy ✔️Ciekawi Bossowie MINUSY: ❌System budowania wymaga jeszcze poprawek ❌Optymalizacja obecnie jest słaba (wer. 0.1) ❌Potrafi się wieszać Prognozowana ocena: 9/10 - Ahoj! Tam na horyzoncie!!! Widzę jeszcze graczy, którzy w to nie grali. Do wody szczury lądowe, szable w dłoń i Czarnobrodego goń, goń goń!!! Zapraszam do obserwacji naszego kuratora: ŚWIAT RECENZJI Recenzja ukazała się też w: sztab oraz jrkrpgPokaż więcejPokaż mniej
Windrose — piracka przygoda, która za bardzo chce zatrzymać gracza Nie mogę już grać w tę grę. Naprawdę próbowałem. Spędziłem z Windrose około 65 godzin, więc nie jest to opinia po kilku pierwszych zachwytach. Widziałem rozwój postaci, statków, crafting, bossów, eksplorację i późniejsze etapy gry. I właśnie dlatego mam problem z tym tytułem — bo początek potrafi zauroczyć, ale im dalej, tym bardziej zaczyna wychodzić największy problem tej gry: grind. Moim zdaniem dobre recenzje wynikają głównie z dwóch powodów. Po pierwsze — wiele osób ocenia grę po kilku lub kilkunastu godzinach. I trudno się dziwić, bo początek Windrose robi dobre wrażenie. Klimat piratów, statek, szanty, budowanie, odkrywanie nowych miejsc — to wszystko działa. Problem zaczyna się później, kiedy okazuje się, że bycie piratem nie polega głównie na rabowaniu statków, tylko na szukaniu kolejnych surowców. I tutaj zaczyna się największy problem. Teoretycznie możemy łupić statki. Tylko po co? Abordaż powinien być najważniejszą mechaniką gry o piratach. Powinniśmy zdobywać bogate ładunki: rum, kawę, cukier, drewno, żelazo, kosztowności. Powinniśmy wybierać, co zabrać, bo ładownia jest ograniczona. Tymczasem często dostajemy kilka przypadkowych rzeczy i trochę pieniędzy. Brakuje uczucia: "zdobyłem statek, jestem piratem". Zamiast tego często wygląda to jak kolejny sposób na farmienie. Największym symbolem problemu jest twarde drewno. To nie jest jakiś legendarny przedmiot. To podstawowy materiał potrzebny do rozwoju, a mimo to potrafi całkowicie zatrzymać progres. Ludzie na forach i Redditach pytają, gdzie je znaleźć, bo nawet gra nie daje jasnej odpowiedzi. I wtedy pojawia się absurd: masz fregatę, potężne działa, możesz walczyć z mocnymi statkami, a największym przeciwnikiem jest brak drewna. --- Walka jest bardzo RPG-owa, ale ma dziwne skalowanie. Przeciwnik kilka poziomów wyżej potrafi być prawie nie do ruszenia, a kilka poziomów niżej ginie w kilka ciosów. Pierwszy boss dla wielu osób będzie momentem odbicia się od gry, bo nagle spokojny survival zmienia się w walkę przypominającą gry soulslike. Ale da się to przejść. Problem polega na tym, że często rozwiązaniem nie jest lepsza strategia, tylko grind: * wyższy poziom, * lepsza broń, * lepszy pancerz, * ulepszenia, * masa eliksirów i przedmiotów. Drugi boss działa podobnie — jeśli nie przygotujesz się wcześniej, gra potrafi bardzo mocno ukarać. --- Crafting i survival mają potencjał, ale często zamiast dawać satysfakcję, zabierają czas. Przykład: uprawa roślin. Najpierw musisz znaleźć nasiona. Potem specjalną ziemię. Potem czekasz realne godziny na wzrost roślin. Czas działa nawet wtedy, gdy nie grasz — i tutaj czuć pozostałości po pierwotnym pomyśle gry jako MMO. Windrose ostatecznie jest grą single/co-op, ale wiele mechanik nadal wygląda tak, jakby miały sztucznie wydłużać obecność gracza. Największym przykładem jest brak pauzy. To gra dla jednego gracza. Masz rodzinę, telefon, obowiązki. Wracasz po chwili i okazuje się, że dodo albo przeciwnicy zabili twoją postać. To nie jest trudność. To jest irytacja. --- Gra ma kilka biomów i każdy wprowadza nowe surowce. Sam pomysł jest dobry, ale wykonanie często powoduje zmęczenie. Zamiast myśleć: "Co ciekawego znajdę w nowym miejscu?" często myślisz: "Jaki kolejny materiał będę musiał farmić?" Część surowców jest potrzebna raz i potem znika z pamięci. Inne, jak drewno czy żelazo, wracają cały czas jako blokada. --- Paradoksalnie osoby z bardzo dużą liczbą godzin mogą mieć zupełnie inne zdanie. Jeżeli ktoś lubi: * grind, * budowanie, * dekorowanie bazy, * rozwijanie floty, * kolekcjonowanie rzeczy, to Windrose może być świetną grą na ponad 100 godzin. Po pokonaniu wszystkiego i zniknięciu wyzwań można spokojnie budować własną piracką posiadłość — tutaj gra ma naprawdę dużo elementów dekoracyjnych i daje możliwość stworzenia czegoś efektownego. Ale trzeba za to zapłacić czasem. Dużo czasu. --- Windrose ma świetne fundamenty. Ma klimat, ma pomysł, ma momenty prawdziwej frajdy. Ale dla mnie największy problem jest taki, że gra za często zapomina, że jesteśmy piratem. Zamiast: * rabować, * odkrywać, * zdobywać skarby, często: * zbieramy, * przetwarzamy, * czekamy, * szukamy kolejnego brakującego materiału. I po 65 godzinach zamiast myśleć "jeszcze jedna wyprawa", zacząłem myśleć "ile jeszcze będę musiał farmić". Windrose nie jest złą grą. Jest grą dla bardzo konkretnego odbiorcy. Jeżeli kochasz piratów, crafting i grind — możesz spędzić setki godzin. Jeżeli chcesz poczuć się jak kapitan pirackiego okrętu — przygotuj się, że czasami zamiast kapitanem będziesz drwalem, górnikiem i magazynierem.Pokaż więcejPokaż mniej
Po ~30 godzinach w Windrose mogę powiedzieć jedno: to jest jedna z tych gier, które trafiają w bardzo konkretną potrzebę — bycia piratem „na serio”, a nie tylko udawania go przez chwilę. To nie jest arcade. To nie jest szybka przygoda na 5 godzin. To jest survival pełną gębą, który łączy żeglowanie, walkę, eksplorację i budowanie w sposób, który naprawdę wciąga. 🌊 Co robi najlepiej? Największa siła tej gry to klimat i spójność systemów. Żeglowanie, eksploracja wysp i walka na morzu nie są osobnymi trybami — wszystko się ze sobą zazębia. Przejścia między statkiem a lądem są płynne i naturalne, bez loadingów, co robi ogromną robotę dla immersji. System walki, zarówno na morzu jak i na lądzie, daje satysfakcję. Boarding, strzelanie z armat, potem walka wręcz — to wszystko ma ciężar i feeling, którego brakowało w wielu innych grach pirackich. Nie bez powodu ludzie porównują to do tego, co dawał kiedyś Black Flag. Do tego dochodzi eksploracja — wyspy, dungeony, bossowie, sekrety. Gra nie prowadzi za rękę, tylko zachęca do odkrywania. I to działa. ⚓ Gameplay loop (czyli dlaczego to wciąga) Schemat jest prosty, ale uzależniający: zbierasz surowce rozwijasz bazę ulepszasz statek wypływasz dalej i ryzykujesz więcej I nagle orientujesz się, że minęło kilka godzin. To nie jest nic rewolucyjnego — klasyczny survival „build, craft, survive” — ale tutaj wszystko jest podane w pirackim sosie, który robi różnicę. 🏴☠️ Co naprawdę robi robotę? Statek – absolutne serce gry. Personalizacja, sterowanie, walki – tutaj widać największą dopracowaną warstwę. Kooperacja – gra z ekipą podbija fun x2 (albo x5, zależy od załogi) Klimat piracki – szanty, załoga, broń palna, vibe „życia na morzu” Optymalizacja – jak na early access, działa zaskakująco dobrze ❗ Ale nie jest idealnie Trzeba być uczciwym — gra ma swoje problemy. Świat bywa „martwy” – NPC-e są statyczni, brakuje losowych wydarzeń, przez co momentami czujesz, że świat nie żyje własnym życiem Balans walki – czasami AI załogi zawodzi, a Ty zostajesz sam przeciw kilku przeciwnikom Powtarzalność – loop gameplayowy potrafi się z czasem powtarzać (typowe dla survivali) Early Access – bugi, niedoróbki, czasem problemy z serwerami na starcie 📊 Ogólny odbiór (i nie tylko mój) Gra ma bardzo mocny start — setki tysięcy sprzedanych kopii i oceny „Very Positive” na Steamie mówią same za siebie. I to czuć — to nie jest hype bez pokrycia. 🧭 Podsumowanie Windrose nie próbuje wymyślić survivali na nowo. Ale bierze to, co działa, i wrzuca w piracki setting, który w końcu robi to dobrze. To trochę jak: Valheim + Sea of Thieves + Black Flag …ale w jednej grze, która ma sens. 👉 Jeśli lubisz survivale — warto 👉 Jeśli lubisz klimat piratów — tym bardziej 👉 Jeśli liczysz na perfekcyjną, skończoną produkcję — jeszcze nie teraz Ocena: 8/10 (z potencjałem na więcej po update’ach) ⭐ Ocena 👍 TAK — jeśli lubisz survivale i brak snu 👎 NIE — jeśli masz obowiązkiPokaż więcejPokaż mniej
UWAGA, opinia to bardziej neutral niż negatyw, ale pozytywnej opinii, z czystym sumieniem pozostawić nie mogę... szczegóły poniżej. Gra mocno wzorowana na serii AC IV Black Flag i to widać bardzo mocno, od "przerysowania" postaci, przez ogólny klimat na udźwiękowieniu kończąc. Gra w początkowych fazach daje wiele przyjemności z gry, odkrywanie lokacji i wysp, poszukiwanie surowców i walka na lądzie potrafi wciągnąć na ładnych kilka godzin... ALE Niestety, po kilku/nastu godzinach czujemy, że gra nie oddaje. Eksploracja staje się nudna, przez non stop powtarzające się, niemal jednakowe wyspy i lokacje POI. W późniejszych etapach wyspy nie są wielkie, a liczba punktów POI nie rośnie i jest to cały czas oscylująco 3-5 szt / wyspę. Żeby wygodniej było wypunktować to podzielę bolączki na kategorie: Żeglowanie i Walka morska - to totalne nieporozumienie, brak realnego wpływu upgradu statku, różnice w poszczególnych "klasach" (czy tam rodzajach) jest naprawdę mocno ograniczona i tutaj liczyłbym na rychłą poprawę tematu, wszak to ma być gra, gdzie pływanie i walka morska to priorytet. Oprócz walki, brak podstawowych mechanik w pływaniu, nie mamy funkcjonalnej kotwicy, nie ma wpływu wiatru ani warunków pogodowych (niewielka różnica w pogodzie słonecznej a sztormowej), na próżno też szukać cumowania statków w portach... Statki to również predefiniowane "gotowce" z, jak już wspomniałem, niewielkimi różnicami w statystykach. Najważniejsze (o czym zapomniałem w pierwotnej opinii, dlatego edytuję i dopisuję) - wada przez którą osobiście porzucam na ten moment grę, jest spawn przeciwników (statków). Potrafią się pojawiać b. blisko, bez ładu i składu, w ilości absurdalnej. Na późniejszych etapach, to wieczna walka... która jest zwyczajnie kiepska. S&B od ubisoftu to niebo a ziemia w tej materii.. Eksploracja i walka na lądzie - tutaj jest znacznie lepiej, poruszanie postaci jest niezłe, ale na litość boską... skakanie i brak możliwości kucania czy podciągnięcia się na rękach, woła o pomstę... Udźwiękowienie walk bronią spoko, sama walka też daje dużo satysfakcji ALE... w późniejszych fazach gry, bronie palne stają się zwyczajnie "słabe" i niejednokrotnie trzeba strzelać wielokroć w głowę, aby przeciwnika unieszkodliwić. Wydaje się, że problem tkwi w słabym progresie/rozwoju broni, lub konieczny jest rebalans w materii trafień w głowę właśnie (sytuacje osobiście uratowałem tym, że obniżyłem w ustawieniach świata HP przeciwników na 50-60% i "jest lepiej" - no ale to nie rozwiązanie problemu...). Sama eksploracja wciąga, ale jak już wyżej wspominałem, po kilkunastu godzinach czujemy, że już tu byliśmy... "dejavu" pojawia się bardzo często, bo wyspy różnią się niuansami, podobnie jak lokacje POI (choć te różnią się od siebie znacznie mniej). Budowanie bazy - tutaj nie bardzo jest się do czego przyczepić, bo system prosty, acz przyjemny i buduje się naprawdę nieźle. Moim zdaniem to zdecydowanie najlepszy element tej gry. Nie jest to nic wybitnego, ale nie przeszkadza. Brakuje nieco "odwracania obiektów" w każdej płaszczyźnie (jak w enshrouded) oraz przenikania niektórych obiektów (może dodatkowa zmienna do ustawień?). Odblokowywanie obiektów poprzez eksploracje lub zakupy uważam za pomysł trafiony. Mi osobiście brakuje możliwości "upgradowania" elementów budowlanych, np. z drewnianych na kamienne (podmiana jak w ark/conan). Podsumowując - ogólnie to ciężko grę kompletnie odradzać, jest to tytuł BARDZO casualowy, arcade pełną gębą i tutaj akurat nie ma się za bardzo czego czepiać. Rozwój postaci, choć liniowy, to jest, zarządzanie ekwipunkiem nie sprawia wielkiego problemu, choć domyślne stosy przedmiotów to żenada (żelazo 12 w stacku...SIC!). Są już pierwsze mody, którymi możemy sobie bardziej "dopasować" zabawę. Liczę że developerzy będą wspierać scene modderską, co może dać grze dużo dobrego. Wydajność gry i ogólna stabilność jest na bardzo przyzwoitym poziomie, raczej wyższa średnia z innych, podobnych gier wydawanych w ostatnim czasie. Brak powodów do narzekań, jedynie przejściowe problemy z systemem zapisów (ale to urok Early Access, nie mam z tym problemu). Tytułem końca, ale wartym odnotowania jest też fakt, że 3tyg po premierze nadal nie mamy roadmapy z planami rozwoju, a twórcy zapowiedzieli że na najbliższy patch z zawartością przyjdzie czekać nie mniej niż 6 miesięcy... to jednak trochę za długo, jak na grę z tak ubogą zawartością.Pokaż więcejPokaż mniej
Blackflag + Enshrouded(albo Valhaim). Nieironicznie takie combo działa świetnie, nie mogę się doczekać co przyniosą updaty i wersja 1.0. Hej Ubi !!! Tak wygląda działająca gra o piratach z trybem multi i bez nagabywania co 5 sec do micropłatności!!!Pokaż więcejPokaż mniej
Na początku gra jest fajna niestety im dłużej tym bardziej staje się monotona, ciągle zbieranie ogromnych ilości surowców, bez osoby z którą mogę gadać i śmiać, gra by wylądowała na kupkę zapomnianych. jak wiele gier wszesnego dostępu.Pokaż więcejPokaż mniej
Walka morska, to Black Flag. Reszta, to survival. Czyli trzeba zbierać, budować, ulepszać, robić questy. Podczas wykonywania questów, lub czyszczenia punktów na mapie, wpadają przepisy na nowe technologie. Niczego nie odkryjemy - musimy znaleźć przepis. Albo, co ważne, wziąć od kogoś stworzony przedmiot (wystarczy podnieść) - np. szablę - i z automatu zdobędziemy umiejętność wytwarzania. Poza tym mamy frakcje i jak to bywa, możemy z nimi handlować. Ale żeby dostać lepsze fanty, musimy podnosić reputacje - robić questy, lub kasować wrażych piratów. Oczywiście musimy też mieć kasę. Walka - ma dwojaką formę, bo walczymy pieszo, albo okrętem. Ta pierwsza forma jest tradycyjna - mamy exp i wpadają levele. Tu inwestujemy w punkty - siła, zręczność, witalność itp. Możemy też wbić talenty, czyli wchodzimy w specjalizacje - są różne bronie, a my pakujemy w konkretną. Trochę inaczej wygląda to na okręcie. Po pierwsze dostajemy łódkę. Dosłownie. Dwa wiosła i heja. Na łódce nie powalczymy. Ale po zrobieniu kilku questów, dostaniemy pierwszy statek. Tym już da się powalczyć, choć lepiej ostrożnym być, jako rzecze Yoda. Kecz pływa i strzela. Ale będzie walczył przeciw przeważającym siłom wroga. Dlatego w miarę możliwości należy go wzmocnić. Czyli dokupić opancerzenie (a potem ulepszyć), oraz armaty (a potem ulepszyć). Oraz sprzęt do abordażu. Jako się rzekło, Windrose powiela rozwiązania z Black Flag. Mamy charakterystyczną parabolę pocisków i strzelamy. Możemy strzelać na wprost i z każdej burty. Jeśli oddamy salwę, to te armaty będą przez dłuższą chwilę nieczynne, bo trzeba je przeładować. Cała magia polega zatem na nawigacji, aby szybko zmienić kąt natarcia, by oddać strzał z czynnych armat. Jeżeli wróg oberwie mocno, to możemy go zatopić, lub z zrobić abordaż. Mamy też zestawy naprawcze. Ważna sprawa - jeżeli polegniemy na morzu, to tracimy fanty (okazuje się, że jednak można odzyskać, jak mi słusznie zwrócono uwagę). Jeżeli zatonie statek, to po naprawie jego ładownie mają wszystkie przedmioty - czyli lepiej trzymać w statku, niż w ekwipunku indywidualnym. Ja gram solo, więc muszę radzić sobie sam. Jeśli ktoś gra na multi, to kompan będzie miał własny statek, co powinno nieco ułatwić rozgrywkę. Grafika jest ładna, optymalizacja niezła, grywalność doskonała. Oczywiście polecam, choć moim zdaniem powinni trochę bardziej urozmaicić rozgrywkę na wyspach. Tu powinno być więcej możliwości.Pokaż więcejPokaż mniej
Pomysł na grę jest ciekawy - i na tym plusy sie kończą Na RTX 3060 Ryzen 7 5800 H mam zaledwie 20-37 fps w tej grze Gra jest w fatalnym stanie technicznym. Przez ponad 3 godziny próbowałam ustawić grafikę i efekt jest katastrofalny. DLSS robi obraz tak ciemny, że nic nie widać. TSR jest jasny, ale kompletnie nieostry, jakby gra działała w 720p. Pełny ekran nie działa – gra udaje fullscreen, a tak naprawdę działa w oknie bez ramek. FPS potrafią spaść nawet do 20, nawet na plaży, czyli w najlżejszym miejscu gry. W lesie spadają do 20–30 i obraz zamienia się w papkę. Ekspozycja wariuje: twarz postaci jest jasna przy morzu, a po obróceniu w stronę drzew robi się czarna. Przetestowałam wszystkie możliwe kombinacje ustawień i żadna nie daje ani ostrego, ani jasnego obrazu. Ta gra jest obecnie niegrywalna i technicznie niedopracowana. Nie da się w nią grać w takim stanie.Pokaż więcejPokaż mniej
Valheim + AC Blackflag + Enshrouded? Survival idealny, przez takie gry uświadamiam sobie jak bardzo kocham gry komputerowePokaż więcejPokaż mniej
Gra jest po prostu słabo zrobiona. Wyspy monotone i mało ciekawych punktów na nich. Na tyle wysp aż się prosiło by wprowadzić jakieś fajne znajdźki czy jakoś je urozmaicić. Fabuła płaska i bez szału. Taki Gothic vibe odśwież jeśli chodzi o grafikę, mechanikę i lokacje. Dodatkowo totalny brak balansu gry między graniem w 1 osobę a w 2. Gdy grasz solo masz znacznie trudniej niż grając w dwie osoby. Więc jeśli już bardzo chcesz zagrać w tą grę to zagraj z znajomym bo samemu nie warto.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocne to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatni odczyt: 15.08.2026.