

Borderlands 3
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-20 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.


01O grze Borderlands 3
Wybierz jednego z czterech Łowców Krypty i przemierzaj nowe światy w poszukiwaniu łupów, rozwijając własny styl za pomocą zdolności i drzewek umiejętności. Walcz z wrogami i bliźniakami Calypso solo lub w kooperacji. Ocena graczy Steam: 81% pozytywnych z 128 118 recenzji. Data premiery: 13 marca 2020. Języki interfejsu: Chiński uproszczony, Chiński tradycyjny, Angielski, Francuski, Włoski, Niemiecki, Hiszpański, Japoński, Koreański, Portugalski (Brazylia) i Rosyjski.
Twórcy
Najniższa cena z 36 miesięcy
≈ 11,67 zł2025-06-05 · SteamGra podstawowa · te same dane co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | Tak |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 8 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Francuski | Tak | Tak | Tak |
| Włoski | Tak | Tak | Tak |
| Niemiecki | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański | Tak | Tak | Tak |
| Japoński | Tak | Tak | Tak |
| Koreański | Tak | Tak | Tak |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-21
02Zanim kupisz
Tryby gry
Na Steam dostępna jest gra solo, tryb wieloosobowy i współpraca. Do sieciowej kooperacji znajomi mogą dołączyć niezależnie od poziomu i postępów misji.
Język i sterowanie
Wersja Steam obsługuje kontrolery w pełnym zakresie. Interfejs, dźwięk i napisy są dostępne po polsku.
03Często zadawane pytania
Na czym polega rozgrywka?
Wybierz jednego z czterech Łowców Krypty, z których każdy ma własne zdolności, styl gry i rozbudowane drzewka umiejętności.
Czy można grać solo?
Tak. Można grać samodzielnie lub ze znajomymi.
Jak działa kooperacja online?
Do współpracy online można dołączyć niezależnie od poziomu postaci i postępów misji.
Popularne recenzje Steam
Wybór w języku ojczystym · 10 recenzjiWybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
W KONCU KURWAAAAAAAAAPokaż więcejPokaż mniej
Nie po to kupowałem edycję zawierającą wszystkie dodatki żebyście teraz robili season pass 2 i wyciągali łapska po dodatkowe pieniądze, chciwe wieprze!Pokaż więcejPokaż mniej
Na Borderlands 3 cały świat czekał z zapartym tchem. Mnie przyszło czekać pół roku dłużej, ponieważ chciałem wersję steamową. Zresztą gra borykała się z różnymi problemami optymalizacyjnymi, więc 6 miesięcy obsuwy wyszło graczom Steama na dobre. Nie dość, że otrzymali na starcie produkt połowę przeceniony, to na dokładkę załatany, jeśli nie do końca, to przynajmniej w większej części. 215 złotych za full wypas z season passem, to cena która naprawdę zachęca do zakupu nawet największego oszczędnisia. Tak więc już na starcie zachęcam wszystkich miłośników do zakupu, bo naprawdę warto. Za cenę gry dostajemy nie tylko podstawkę, ale season pass z wszystkimi przyszłymi dodatkami. Koło takiej oferty nie sposób przejść obojętnie. Jednocześnie proszę również na starcie o darowanie sobie komentarzy, związanych z wojną międzyplatformową pomiędzy Steamem a Epicem, gdyż tematu nie podejmę, a wpisy będę usuwał. Dość już śmietnika w moich poprzednich recenzjach, głównie tych z Metro Exodus, gdzie próbowano mnie uświadomić, że warto inwestować w Epic. Powtarzam jeszcze raz, na Steamie mam zamrożone środki finansowe w postaci przedmiotów z CS-a i TF-a 2. Na Epicu muszę płacić realną kasą. I to wystarczy, aby siedzieć na Steamie. Stary poczciwy Borderlands, tak można w trzech słowach opisać część trzecią, a po prawdzie to czwartą. I właściwie w tym momencie powinienem przerwać recenzję, ponieważ doprawdy nie ma o czym dalej pisać. Poza pewnymi drobnymi detalami, gra jest w zasadzie podobna do części poprzednich. Fabuły zdradzał nie będę, dość że to już czwarta ekipa Vault Hunterów, która sieje popłoch wśród wrogów jakieś pięć lat po wydarzeniach zawartych w Borderlands 2. I tutaj pierwszy maleńki zgrzyt z mojej strony. Nowi bohaterowie są jacyś tacy... no sam nie wiem. Nie, że mało przekonywujący, ale jakoś mało ciekawi. Może to zboczenie, sam nie wiem, ale przywykłem do starych bohaterów i mimo, że spotykamy się z niektórymi z nich, wolałbym wcielić się w kogoś już znanego, z kim się zżyłem. Miałem cichą nadzieję, że będę mógł zagrać Tiny Tiną, Picklem czy nawet Moxxxie, a tymczasem dostałem standardową syrenę, mięśniaka, czy kolesia od rozwałki. No nic, może w DLC dostaniemy jakieś mniej miałkie postacie. Niestety Gearbox ciekawe postacie dał tylko w jedynce. Tam było wiadomo, kto jest snajperem, kto żołnierzem, a kto od naparzania łapskiem i obijania mord. Kolejne części to jakieś dziwne hybrydy, gdzie nie wiadomo nawet, w jakich broniach są dobrzy i w jakich się szkolić. Zupełnie jak z napojami. Jak chcę owocowy, to biorę owocowy a nie jakiś jabłkowo-miętowo-marakujowy. I doszło do tego, że mamy snajperki, ale nie wiadomo kto w nich się specjalizuje. Graficznie gra poszła nieco do przodu. Na starcie dostajemy tekstury wysokiej rozdzielczości, co niestety nieco przełożyło się na spadek wydajności. Gra często lubi sobie pochrupać, zwłaszcza przy wchodzeniu do nowej lokacji. W każdym razie grafika jest dokładniejsza, bardziej wyostrzona, a jednocześnie taka sama. Klimat serii Borderlands został zachowany. Na korzyść przemawia fakt, że jest trochę nowych opcji, jakich mi zawsze brakowało, w tym pozbywanie się wolumetrycznej mgły czy wyostrzenie obrazu. Poprzednie części bowiem (głównie pierwsza), bywały często zbyt mydlane, poprawiono to wprawdzie w reedycji, niemniej nie wyeliminowano zupełnie. Opcje jednak są umiejscowione inaczej, a interfejs zmieniony. Szkoda, przywykłem do starych ustawień wyjeżdżających z lewej strony ekranu, ale w końcu grafika opcji to najmniejszy problem. Gra wygląda jak wspomniałem znajomo, co było do poprawienia poprawiono, a klimat i kreska rysownicza poczciwych Borderlandsów została i za to chwała Gearboxowi. Zastanawiam się tylko, gdzie są te odbicia w teksturach, jakie swego czasu prezentowali w filmiku ukazującym możliwości silnika. Miały być a nie ma. Ponieważ, jak wspomniałem wcześniej, to stary poczciwy Borderlands, graficznie podobny, a fabuły nie zamierzam zdradzać, skupię się nieco na tym, co mi się nie podoba. I tutaj przyznam, że czuję leciutki zawód. Gra jest identyczna, a czasem zbyt podobna do swoich protoplastów. Tak wiem, to zaleta, ale jednocześnie lekkie znużenie. Po zaliczeniu trzech części, wszystkich DLC, fabularnych jak i minidodatków czy aren, spodziewałem się jakiegoś odświeżenia. Swego czasu czytałem plotki, że po nieudanym Battlebornie, Gearbox szykuje nam MMO w świecie Borderlandsa. I przyznam, że liczyłem na coś w stylu Destiny, czy Guild Wars, gier które zajmą mi więcej czasu niż standardowe przejście fabuły. Wiem, że Bordery to loot shootery, ale cichutko liczyłem na jakiś grindownik w postaci zaliczania trudnych rajdów czy zbieractwa różnych komponentów potrzebnych do wytworzenia mniej lub bardziej istotnych klamotów czy upgrade'ów broni. Jak widać Gearbox po wpadce z Battlebornem wolał nie ryzykować z innowacjami, chociaż pewne opcje nieco mocniej rozwinął i podkreślił. Inna rzecz, jaka mnie drażni to totalnie idiotyczne drzewka umiejętności. Kiedyś były jasne i przejrzyste, zawierały przydatne rzeczy. Obecnie nie wiadomo do czego służą, odblokowują jakieś pierdoły, o niezrozumiałych funkcjach. Ale niepotrzebnych wisiorków przy giwerach jakoś nie zabrakło. No i na koniec nieco przesadzono z liczba nonstop respiących się wrogów. Czasem do pożygu przekopuję przez hordy zwierzaków czy innego ścierwa, których fale nie maja końca. I to w sumie tyle, jeśli chodzi o błędy. Pomijam już duperele w stylu brak możliwości wklejania SHIFT kodów, tylko zmuszania wpisywania ich ręcznie, czy nieco klaustrofobiczne miejsce umiejscowienia Sanctuary (gdzie, nie powiem), z małą liczbą NPC-ków. Gra ponownie nie została spolszczona. Szkoda, że nie wszystkie klawisze można przebindować i jeśli "E" zamieniłem na inny klawisz, to w niektórych sytuacjach nadal wymaga ode mnie akceptacji tym klawiszem. Nadal nie ma możliwości przełączać zooma, tylko musimy przytrzymywać, zaś pojazdami ciągle sterujemy myszką. Trochę to irytuje, nie każdy lubi trzymać PPM podczas celowania. A skoro można zmienić w samochodzie licznik MPH na KPH (na diabła to komu), to czemu nie wzięli pod uwagę ważniejszych opcji? Aha, można też zmienić poziom trudności na easy i normal, z czego normal jest tak łatwy, że aż boję się wypróbować easy. To są jednak naprawdę drobne pierdoły, a których można napomknąć, ale raczej nie rzutują na obraz gry jako całości. Niektórzy się cieszą że gra idzie dalej utartym szlakiem, inni narzekają że powiela schematy, ale cóż. Wszystkich się nie zadowoli. Ja mimo że wolałbym coś bardziej wymagającego zaangażowania, cieszę się, że Gearbox nie ryzykował, bo lepszy już kolejny Borderek niż jakiś miszmasz w stylu Battleborna. Kończę już i standardowo informuję, że to jest recenzja "wczesnogroprzechodzeniowa". Pewne aspekty mogą ulec zmianie w trakcie wydawania nowych DLC. Mam nadzieję, że Gearbox nie zrobi nam przykrości, jaką zrobiło przy okazji wydania season passa do Pre-Sequela, gdzie obiecano cztery dodatki, a wszyscy czekali na fabularne. Na dzień dzisiejszy gra tak czy srak warta zakupu, a już na pewno miłośnicy powinni się długo nie zastanawiać. A tymczasem patrząc po znajomych, ludzie jakoś niechętnie kupują nowego "Borderka", chociaż z wieloma innymi grywałem w części poprzednie. I wiem, że wersji epicowych też nie mają, zatem przyznaję, że zainteresowanie tytułem po latach spadło. Może ludzie czują już przesyt, sam jestem odrobinę znużony. Szczególnie, że liczyłem na MMO, o którym dość dużo słyszałem, ale chyba tylko plotki. Niemniej zachęcam do kupowania i z góry informuję moich oponentów. Nie, Gearbox nie płaci mi za recenzję, a gry nie otrzymałem za darmo. To co napisałem, to moje własne i niezależne odczucia wielkiego fana świata Pograniczy. -------------------------------------- Wyłączność na tą recenzję posiada: Strona kuratora Graj z KarbulotemPokaż więcejPokaż mniej
Nie dla złodziei danych osobowych! Powodzenia ze sprzedażą czwartej części oby wam się to czkawką odbiło!Pokaż więcejPokaż mniej
Gra ogólnie mi się podoba. Jest szybka, dynamiczna, kolorowa z dobrą ścieżką dźwiękową. Z jednym ale... za dużo czynników zewnętrznych, które powodują ogólny chaos w grze. Po kilku godzinach spędzonych w Borderlands 3 jestem zmęczona. Mam wrażenie, że wszyscy krzyczą i na dłuższą metę jest to męczące. Prawdziwe wytchnienie znajdziemy w Sanctuary u gościnnej Moxxi, która we właściwy sobie sposób zadba o każdego. Ponadto brakuje mi przemyślanego drzewka skilli np. pod strzelbę. Dostaje się dużo różnorodnej wizualnie broni, ale bardzo podobnej do siebie. Nie ma większego znaczenia czy wypadnie broń legendarna, egzotyczna, niebieska czy zielona. Jest jej zawsze pod dostatkiem : do wyboru, do koloru. Ale ja raczej wolę jedną czy dwie a porządne - na krótki i długi dystans. Dlatego też ta gra jest całkiem inna od pozostałych części Borderlands. Poza tym zabawa jest przednia, FPSy w granicach 70-80, grafika na wysokim poziomie, lokacje są bardzo ładne i różnorodne. Broni i amunicji pod dostatkiem. Toteż grę wszystkim maniakom Borderlands polecam. Krótko: brak przemyślanej fabuły... byle do przodu i "napierniczać" we wszystko, co się rusza. A tak bardziej poważnie - to gra sama w sobie jest po prostu nudna, nużąca i po przejściu 50 % gry nie ma się ochoty na więcej - przynajmniej tak jest w moim przypadku. Uśmiercenie dwóch głównych bohaterek jest wręcz brakiem pomysłu "co by tu jeszcze spieprzyć panowie... " . A i na koniec, gra jest typowo kooperacyjna. Wtedy jest szybko i wesoło. Moja ocena: 7/10 Pozdrawiam Wszystkich :DPokaż więcejPokaż mniej
Kup najdroższą wersję gry po to żeby dokupić season pass 2 :)Pokaż więcejPokaż mniej
Przybywasz ponownie na Pandorę? Ponownie zmierzyć się ze złem korporacji i obłędem zwykłych opryszków? Jeżeli masz spluwę i głowę na karku, to sobie poradzisz. Amunicję znajdziesz nawet w toalecie, a nowy sprzęt choćby i w śmieciach. Byłeś, znasz? To posłuchaj... Tym razem Zło przybrało postać żądnych sławy bliźniaków i sekciarzy rodzeństwa Kalipso - przy okazji robiących za wcielenie boskości dla bandytów nazywających siebie teraz dumnie Dziećmi Krypty. Skumała się z tą pocieszną menażerią chciwa korporacja Maliwan. Co jest z tymi korpo, swoją drogą? Wpierw bruździł Atlas, później Dahl, następnie Hyperion - teraz czas na Maliwan? Czy każda organizacja w tym świecie ma jakiś taki osobliwy cykl rozwoju? Przewiduję, że kiedyś nadrobi zaległości w byciu bezwzględnym także Tediore? Jakby co, to przewidziałem to już. Tak więc tak: mamy złych i chcą oni dostępu do potęgi kosmicznej rasy Eridian. A to oznacza konieczność znalezienia Krypty, a najlepiej tej pierwszej. Zaczyna się więc jakby wyścig pomiędzy bliźniakami, a Poszukiwaczami Krypt czyli nami. Po stronie Dobra mamy dawną żołnierkę z dużym robotem Moze, Syrenę Amarę wyspecjalizowaną w walce wręcz, agenta Zane Flint (z tych Flintów, co w poprzednich częściach) potrafiącego wysłać klona jako wsparcie walce oraz FL4K czyli robota korzystającego z różnych bestii. Otrzymujemy spore możliwości rozwoju postaci w co najmniej dwóch z czterech dostępnych drzewek rozwoju i aż do dwóch aktywnych umiejętności do wykorzystania. Chcemy mieć wsparcie klona i przy okazji samemu schować się za przenośnym polem siłowym? Nie ma sprawy. Obie umiejętności mogą mieć podpięte dwie cechy pasywne: klon może wybuchać określonym elementem po wysłużeniu swego na polu walki, a pole siłowe może popieścić prądem. Praktycznie każdy protagonista może być zrobiony na dziesiątki różnych sposobów odpowiednio do stylów walki. Fajnie, ale z drugiej strony tracą odrobinę na oryginalności względem siebie. Co do prędkości wzrastania w siłę: idzie szybko, ponieważ... ... mamy codziennie i cotygodniowo dostępne wyzwania, za które wpada dodatkowe doświadczenie i szansa na coś przydatnego ze skrzynek po wypełnieniu ich wskaźnika. Czyli na sporo przed finałem wespniemy się na szczyt poziomu czyli 72. Dopiero po finale możemy odblokować tryb Mayhem - przeciwnicy uzyskają z miejsca nasz poziom (w tym na wcześniejszych lokacjach) i przy okazji jakość odnajdywanych łupów też nadgoni. Sam tryb ma też wiele poziomów i kolejne zwiększają trud walki zarówno podwyższając poziom życia przeciwników, zadawane przez nich obrażenia oraz dodając jakieś modyfikacje - przykładowo wybuchające zwłoki. Bawienie się w tym trybie pozwala nam też uzyskiwać dodatkowe bonusy jak zwiększona szybkostrzelność, przeładowanie, celność, obrażenia, regeneracja tarczy i sporo innych. Zasadniczo więc warto. W połączeniu z wyzwaniami dziennymi (trzy różne karty z nimi) oraz tygodniowymi (też trzy) pozwala to frunąć i gromadzić całkiem spory arsenał. Spluwy są produkowane przez te same korporacje i mają określone cechy. Maliwan jest silne wzbogacony żywiołami i często można przełączać z jednego na inny. Vladov to dwie spluwy w jednej - choćby taka strzelba, co jest przy okazji granatnikiem? Ba! Dahl to wybór pomiędzy rodzajami ognia: pełne serie albo krótkie. Torque ma mocno wybuchowy arsenał - pociski lecą wolniej, ale robią większe kuku. Jacobs poszedł w rykoszetujące po trafieniu krytycznym strzały lecące do pobliskiego od trafionego wroga. Atlas ma opcję wystrzelenia pocisku, który przyciąga do celu innych przyjaciół z magazynka broni. A Tediore nie trzeba przeładowywać i do tego czasami spluwy dostają nóżek, skrzydełek i czasami gęby. Mogą chodzić i latać, strzelając przy okazji: zarówno nabojami jak i dziwnymi tekstami. Przysiągłbym, że chociaż raz usłyszałem mechanicznym głosem wypowiadane: "Prącie, prącie, prącie!" Tak, polubiłem tę markę broni w siur! A elementy? No klasyka z poprzednich części: ogień, trucizna, prąd, mróz. Z nowości jest radiacja lubiąca skażać pozostałych przeciwników. Walki są pełne akcji, strzelania, tłuczenia po głowach, skakania i wybuchających beczek czy cieknących rur. Dostajemy jakby talent parkourowy: taki podwójny skok przy krawędzi na którą pojedynczym skokiem dostać się nie sposób. Możemy też przejmować pojazdy przeciwników wskakując na nie i wyrzucając dawnego kierowcę na zewnątrz. A jak zbierzemy za mocne bęcki, to mamy chwilę aby kogoś zdjąć i wrócić z wiatrem (nie przeminąć) - czyli odżyć po pokonaniu kogoś z pewną ilością życia. Fabuła... Cóż, jest typowa dla serii. Sporo czarnego humoru, groteski z domieszką wulgarności. Więc gdy wydarza się coś poważnego, to traci na sile pod natłokiem gagów. Standardowo: Borderlandsy nie umieją w heroiczną śmierć ważnych postaci. Jest zaskakująca, ale taka... rozmyta? Bez konkretnego kopa emocjonalnego? Odpowiedniej dramaturgii? O samym świecie można powiedzieć, że urósł nam, bo latamy po kosmosie szukając tych Krypt, ale postrzegam ten wzrost jako pozorny: na nowych planetach możemy zwiedzać tylko przewidziane fabularnie, ewentualnie w dodatkach, lokacje i tyle. I taka Athena dostaje jedną, a Pandora dziesiątki. Rozległość jest więc pozorna. Postacie: spotkamy starych znajomych z poprzednich gier serii, z Tales (...) włącznie. Część jest związana z fabułą i może nawet zaskoczyć, choć stylem deus ex machina . Inne pojawiają się w dodatkach. A skoro o DLC mowa, to jak zwykle miewają ciekawsze historie do opowiedzenia niż główna linia fabularna choćby ta z wycieczką do umysłu Kreiga. Nadal jednak Tiny Tina's Assault on Dragon Keep z dwójki jest najlepszy. Cóż, nie dla fabuły się w to gra, bądźmy szczerzy! Muzycznie lecimy w dół. Jest poprawnie, ale brakuje pazura. Próbowano jakość pójść w eklektyzm i może pozbawiło to oprawę swoistości? Cóż, Jesper Kyd nie komponował, więc to chyba może stanowić wytłumaczenie. Gra posiada osiągnięcia i większość z nich wymaga zwyczajnie cierpliwości. Może jedno czy dwa wymaga trybu wieloosobowego. Gra poszła mocno w lansowanie tego stylu gry, co przekłada się na sporą ilość skórek dla postaci i broni, plus jeszcze breloczki do naszego oręża. Poziom trudności zdobycia kompletu osiągnięć jest średni: przy odrobinie czasu i z lekkim wsparciem innych da się zrobić każde. Szczególnie, że część jest popsuta i inni gracze mogą otrzymać część bez spełnienia wymagań. A części nie dostaną, bo nie! Tak, nie grajcie w Arms Race z innymi, bo nic na tym nie zyskają! Podsumowując: jeżeli odnajdywaliście się w innych grach serii, to tutaj też się to uda. Gra nie próbuje zrobić rewolucji i jest w mechanikach zachowawcza - pożycza wiele od istniejących już gier, co w sumie jest w porządku. Fabule brakuje jakiegoś fikołka na koniec, jak choćby w pierwszej części. Gra jest ogólnie ładniejsza graficznie od poprzedniczek, ale też kosztem większych wymagań. Uwzględnia też inkluzywność i jest kilka wątków fabularnych z tym związanych. To przyjemna produkcja, ale widać, że jakby seria powoli żarła własny ogon. Tak więc: dla amatorów beztroskiej rzeźni w rytm serii z broni - jest to świetna opcja! Nie oczekujcie tylko mocnej fabuły. ZALETY: - Sporo akcji i innych atrakcji - Humorystycznie i makabrycznie - Sporo możliwości rozwoju postaci - Fabuła części DLC - Odpowiednio trudne osiągnięcia WADY: - Ale to już było... - Słabsza muzyka niż w 1 czy 2 Osoby, które grałyby w tę grę: - James T. Kirk - Indiana Jones - Cliff Steele Osoby, które nie grałyby w tę grę: - David Koresh - Martin Shkreli - Jack Lucas Więcej moich recenzji na wartym obserwowania kuratorze Recenzje na 100%... osiągnięć . Publikacja recenzji także na Świecie Recenzji .Pokaż więcejPokaż mniej
UWAGA – MOŻLIWE OPROGRAMOWANIE SZPIEGUJĄCE! NIE INSTALUJ I NIE AKCEPTUJ NOWEJ UMOWY EULA! Borderlands – poważna zmiana w warunkach korzystania z gry (Terms of Use) Ostatnia aktualizacja wprowadziła zmienioną wersję umowy licencyjnej (EULA), której zaakceptowanie daje Gearbox i 2K Games ogromne uprawnienia, w tym: Dostęp na poziomie administratora/roota do Twojego systemu – pod pretekstem działania „anticheata” Dostęp do: Twojego adresu IP Danych osobowych: numeru telefonu, e-maila i adresu zamieszkania Historii przeglądania i ruchu sieciowego Plików graficznych i wideo znajdujących się na komputerze Zapisanych haseł I wielu innych wrażliwych informacji To narusza zasady RODO i może być niezgodne z prawem w krajach UE! Odrzucenie nowej EULA: Dezaktywuje modyfikacje w grze Uniemożliwia grę online, nawet w starszych tytułach z serii (mających ponad dekadę!) Może skutkować banem za użycie nawet niewinnych modów lub za pokazanie buga/eksploitu Podobny poziom niebezpiecznego dostępu został zaimplementowany również w innych grach od 2K – uważaj i sprawdzaj, co instalujesz!Pokaż więcejPokaż mniej
Włączyłem na chwilkę, całkiem spoko [UPDATE] Przysiadłem jeszcze na momencik, podoba mi się coraz bardziej ;)Pokaż więcejPokaż mniej
Take-Two and 2K games have updated all their games Terms of Service, turning this game as well as all of their other games into literal spyware.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocne to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnio zebrano: 14.08.2026.
