
Amnesia: The Bunker
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-20 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.
01O grze Amnesia: The Bunker
Jako francuski żołnierz Henri Clément samotnie przemierzasz bunkier z czasów I wojny światowej, gdzie potwór reaguje na twoje działania i dźwięki. Zbieraj skąpe zapasy, twórz narzędzia i dbaj o światło, szukając drogi ucieczki. Recenzje graczy Steam: 93% pozytywnych z 10 490 recenzji. Języki interfejsu: Chiński uproszczony, Angielski, Francuski, Włoski, Niemiecki, Hiszpański, Portugalski (Brazylia) i Rosyjski. Premiera: 5 czerwca 2023.
Twórcy
Najniższa cena odnotowana w ciągu 36 miesięcy
≈ 0,00 zł2025-10-16 · Epic Game StoreGra podstawowa · te same dane co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum na Steam.Obsługa języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
| Francuski | Tak | Tak | — |
Pokaż jeszcze 5 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Włoski | Tak | Tak | — |
| Niemiecki | Tak | Tak | — |
| Hiszpański | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-20
02Przed zakupem
Kontroler
Wersja Steam na PC oferuje pełną obsługę kontrolerów.
Języki
Gra obsługuje osiem języków interfejsu. Pełny dubbing jest dostępny po angielsku; pozostałe obsługiwane języki mają napisy.
03Często zadawane pytania
Na czym polega rozgrywka?
Eksplorujesz półotwarty bunkier, szukasz skąpych zapasów i wytwarzasz narzędzia, by przetrwać.
Jak zachowuje się zagrożenie?
Dynamiczny potwór reaguje na twoje działania i dźwięki.
Czy wszystkie tryby są dostępne od początku?
Opis obejmuje główną rozgrywkę oraz dodatkowe tryby i funkcje, z których większość odblokowuje się po jednokrotnym ukończeniu gry.
Popularne recenzje Steam
Wybór recenzji w języku oryginalnym · 10 recenzjiWybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno pochwały, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Amesia The Bunker, czyli gra przypominająca survival horror, tylko pozbawiona samego horroru. W poniższej recenzji wyjaśnię dlaczego uważam, że straszenie w niej nie występuje. A więc zacznijmy od początku, Amnesia The Bunker jak to każda inna odsłona serii Amnesia nie jest fabularnie połączona z innymi częściami gry, więc nie znając fabuły poprzedniczek nic nie tracicie, są oczywiście pewne elementy "mistyczne" będące wspólnymi dla każdej Amezji, te jednak nigdy nie zostały nam wytłumaczone więc może to być po prostu recykling pomysłów. W grze wcielamy się we francuskiego żołnierza, podczas I WŚ. Nasz protagonista ratując swojego towarzysza sam zostaje zraniony, po czym budzi się w tytułowym bunkrze oczywiście, jak każdej grze z tego cyklu, tracąc pamięć co nie jest w żadnym wypadku minusem, po prostu elementem wspólnym nawiązującym do tytułu. Sam bunkier jest jednak z niewyjaśnionych przyczyn opuszczony, a przynajmniej staje się opuszczonym kiedy nasz inny rodak zostaje zamordowany przez grasującego w bunkrze potwora nazywanego "stalkerem", co idealnie wpasowuje się w jego osobowość, o której opowiem za chwilę. Tak więc pozostajemy sami, w bunkrze spowitym ciemnością, mając przy sobie archaiczną latarkę z dynamem, która, zamiast produkować światło, skupia się na robieniu hałasu, który przyciąga potwora. Bo tak, latarka jest mało użyteczna, szczególnie kiedy grając w ciemności i tak wszystko co potrzebne widzimy, a ilość powstałego światła jest śmiesznie mała. Przy okazji w sumie warto wspomnieć, że gra działa na autorskim silniku, więc znikoma widoczność działa jedynie na plus, bo grając na najwyższych detalach miałem wrażenie, że gram w grę sprzed kilku ładnych lat, grafika może i jest klimatyczna, ale brzydka jak noc. W bunkrze znajduje się również pomieszczenie administracji będące naszym safe housem, który z bezpieczeństwem ma mało wspólnego, bo jeśli potwór depcze nam po piętach to i tak nie zdążymy zamknąć i zaryglować za sobą drzwi, jedyny plus jest taki, że potwór nie jest w stanie wyjść z dziury w ścianie (bo tak pojawia się na mapie) w wyżej wspomnianym pomieszczeniu. Znajduje się tam również generator, który jest w zasadzie bezużyteczny przez 90% czasu, bo zmniejsza jedynie częstotliwość ataków potwora, po jego włączeniu światła w schronie zostają zapalone. Pozostałe 10% czasu kiedy jest użyteczny opiera się na mechanizmach wewnątrz bunkra, które do swojego działania będą potrzebowały energii elektrycznej. Oprócz tego w pomieszczeniu administracji znajduje się również skrzynia służąca do przechowywania itemów, którą zapewne zapełnicie w pierwsze 10 minut rozgrywki. I tutaj pojawia się największy problem Amnesia The Bunker... Zasoby, które zbieramy podczas rozgrywki leżą dosłownie wszędzie, jest ich na tyle dużo, że na spokojnie możecie zostawić generator włączony podczas większości dalszych ekspedycji, które wymagać będą większej ostrożności lub czasu na wykonanie pewnych czynności. Do przedmiotów możliwych do zdobycia zaliczają się, granaty (dymne i odłamkowe), flary (kompletnie nie potrzebne), kanistry z paliwem (służące do zasilania generatora, i przy okazji leżące dosłownie wszędzie w ogromnych ilościach), kawałki materiału (służące do wykonywania pochodni, molotova i bandaży), butelki (puste lub wypełnione paliwem, służące chyba jedynie to tworzenia granatów zapalających), patyki (potrzebne chyba tylko i wyłącznie do tworzenia pochodni) i wcześniej wspomniane bandaże oraz amunicja do pistoletu i drugiej broni, którą jesteśmy w stanie pozyskać (nie będę mówił jakiej, przekonajcie się sami). Jednak częstotliwość występowania zasobów, jak wspominałem wcześniej, jest ogromna więc po jakiś 10 minutach ich zbieranie traci jakikolwiek sens. Broń palna, służy do spowalniania ścigającego nas potwora oraz aktywności takich jak wysadzanie beczek z prochem (lub paliwem, nie wiem). Z czego to pierwsze jest mało efektywne i w 90% przypadków wystarczy sam sprint do pomieszczenia administracji, a to drugie zdarzyło mi się użyć chyba tylko raz, kiedy akurat nie miałem w ekwipunku miejsca na leżące dosłownie wszędzie granaty. Ataki potwora są śmiesznie częste i śmiesznie głupie, oczywiście możemy zastawiać beczkami i skrzynkami dziury w ścianach, co da nam minimalnie więcej czasu na ucieczkę, a użycie wybuchowej beczki ostudzi zapał goniącego nas stalkera. I nazwa potwora w zasadzie mówi nam o nim wszystko, typ jest głupi jak but, kręci się w kółko jeśli nas akurat nie widzi i często spędzamy kilka minut czekając aż wreszcie znudzi mu się robienie setnego pirueta pod rząd. Dodatkowo pojawia się zawsze, kiedy akurat musimy gdzieś dojść, strzegąc miejsca, do którego zmierzamy. Przez to jakiekolwiek uczucie strachu zanika a pozostaje czysta irytacja, bo jak bać się potwora, który pojawia się zawsze na naszej drodze, często tak idiotycznie, że blokuje jedynie przejście przez kilkanaście minut, nie próbując nawet nas dopaść. Mało z tego, pojawienie się zajmuje mu często tak dużo czasu, że szybciej jest dać się zabić (kiedy już wiemy gdzie chcemy dotrzeć), a następnie sprintem pobiec do odpowiedniego pomieszczenia, zgarnąć potrzebny nam item (np klucz do drzwi) i sprintem biec do pomieszczenia administracji, słysząc jedynie jak ten kretyn dwoi się i troi próbując nas dogonić. Kierująca nim sztuczna inteligencja jest niesamowicie nieinteligentna, a skrypty spawnujące go zawsze akurat na naszej drodze jedynie irytują i niepotrzebnie przedłużają rozgrywkę. W bunkrze znajdziemy również szczury, które spróbują nas zabić jeśli zbytnio się zbliżymy. Gdzie się pojawiają? Zgadliście, na naszej drodze XD. Możemy je przegonić pochodnią, co działa zaskakująco dobrze albo odwrócić ich uwagę mięsem, co po prostu nie działa, bo nie zdarzyło mi się, żeby wszystkie szczury pognały za rzuconym kawałkiem mięsa. Jednak ich zmniejszona liczebność pozwalała po prostu nad nimi przeskoczyć co powodowało jedynie minimalny uszczerbek na zdrowiu. Do dostania się we wszystkie miejsca potrzebne do przejścia gry, potrzebne będą nam też odpowiednie przedmioty jak na przykład klucz z grzechotką lub nożyce do metalu, jednak zdobywanie tych przedmiotów jest irytujące ale banalnie łatwe, kiedy już uda nam się wyprzedzić stalkera. A wskazówki dotyczące ich umiejscowienia mówią nam wprost gdzie powinniśmy ich szukać. Zdobywając nożyce znajdziemy również niemieckiego jeńca drzącego mordę na pół bunkra, jest to 2 z 3 osób, które spotkamy na swojej drodze. Na szczęście potwór szybko go ucisza. Do przedmiotów, które są możliwe do znalezienia, należy również maska gazowa, ja osobiście jej nie zdobyłem bo aby ją pozyskać potrzebny nam jest kod do szafki, który zawsze znajduje się na rozsianych po mapie nieśmiertelnikach, a mi akurat nie chciało się takowego szukać. W sumie nic na tym nie straciłem, bo maska jest nam niepotrzebna do ukończenia gry. Drugą broń palną dzierży kolejny "ocalały", który żyje chyba jedynie dlatego, że potwór jest zbyt głupi, żeby znaleźć typa, który a jakże drze mordę na pół bunkra gadając coś o wirującym świecie. Osoba ta, znajduje się w jedynym miejscu na mapie, w którym potwór się nie respi. Broń uzyskujemy poprzez pozbycie się ostatniej żywej (poza nami) osoby w bunkrze, w zasadzie jest ona zbędna więc równie dobrze możemy zostawić go żywego, niech przez wieczność śpiewa o wirującym świecie XD, w moim przypadku dwa wystrzały z pistoletu wystarczyły aby go uciszyć. Co do fabuły, możemy ją poznawać znajdując notatki, choć wydaje się płytka, wspomina w większości o spotkaniach ze stalkerem, paranoi, która ogarnęła bunkier oraz życiu żołnierzy i powodzie, dla którego wszyscy oficerowie opuścili bunkier a my nie możemy XD Podsumowując, Amnesia The Bunker nie jest złą grą, pewnie dla niektórych będzie również wyśmienitym survival horrorem, natomiast dla osób obeznanych w "branży" horrorowej, staje się po prostu nudna i irytująca. Co do regrywalności, nie ma jej, oprócz losowego respu itemów gra jest nudna.Pokaż więcejPokaż mniej
Skeri as fak!Pokaż więcejPokaż mniej
Nie mam pojęcia czemu tutaj są jakieś pozytywne opinie. Gra jest nudna jak flaki z olejem. Zmutowany szczuro-kret który goni nas przez 80% gry, po jakiejś godzinie rozgrywki staje się narzędziem do otwierania zamkniętych drzwi bo niby taki predator ale pierwszy jebnie czachą w wybuchającą beczkę przy wyjściu z tunelu. Po pierwszych 30 minutach w bunkrze, pryska jakikolwiek klimat strachu. Dodatkowo grę ukończyłem na poziomie trudnym w 4,5h, pod koniec dostaniemy komunikat że za każdym razem układ pułapek i przedmiotów jest generowany losowo żeby zachęcić gracza do kolejnego przejścia ale trzeba być masochistą żeby odpalić Amnesie The Bunker drugi raz. WYDAJCIE PIENIĄDZE NA LEPSZE GRY NIŻ TO ŚCIERWO.Pokaż więcejPokaż mniej
Plusy Klimat – siedzę w tym bunkrze i mam wrażenie, że zaraz sam się zesram, a nie mój bohater. Każdy korytarz wygląda jakby ktoś go malował potem, łzami i starym olejem silnikowym. Wniosek? Lepiej niż na wakacjach w Mielnie. Potwór – nie jest to byle kleks w piżamie. To takie „coś”, co słyszysz w ciemności i nagle przypominasz sobie wszystkie grzechy od przedszkola. Zero skryptów, pełna losowość. Gość, który sprawia, że nawet szuranie butem brzmi jak detonacja bomby atomowej. Mechanika światła i paliwa – proste, a działa jak szantaż emocjonalny. Zgaśnie lampa? Koniec, idź płakać do mamy. Cena – kupiłem to cudo za 5 zł na internecie. Za tyle to nawet kebaba w dużym mieście nie zjesz, a tu masz pełnoprawną jazdę bez trzymanki. Minusy Bunkier to labirynt – i nie taki fajny jak w Minotaurze. Bardziej jak dworzec PKP o 3 w nocy, gdzie wszystkie drzwi prowadzą do kibla albo w ślepy zaułek. Amunicja – jest jak studenci na wakacjach. Niby wiesz, że istnieją, ale nigdy ich nie widzisz. Gra nie wybacza – dasz jeden krok źle, hukniesz klapką i już. Potwór robi z ciebie mielonkę. Zero litości. Czas gry – 4-5 godzin i koniec. Krótkie, ale intensywne jak dobry strzał wódki. Warto, bo lepiej się bać przez 5 godzin niż nudzić przez 50. Ogólnie: za 5 zł to jak znaleźć złotą monetę w błocie. Tania, brudna, ale świeci tak, że aż chce się grać dalej – nawet jak serce wali jak młot pneumatyczny.Pokaż więcejPokaż mniej
I got info that game is scary. After finishing this game 2 times the only when I was scared was because of a trap I didn't seePokaż więcejPokaż mniej
Chociaż sam bunkier jest zatęchły i cuchnie w nim trupami, tak ogólnie jest to bardzo przyjemny powiew świeżości wśród gier od Frictional. Łączy bezbłędnie atmosferę znaną z poprzednich ich gier z rozgrywką w stylu Alien: Isolation, oraz stawia na zarządzanie zasobami jak w Resident Evil. I jakkolwiek fanem takiego zarządzania zasobami nie jestem, tak wykonanie jest mniej męczące niż w Residentach ze względu na znacznie obszerniejszy ekwipunek, powiększający się z postępami. Natomiast podobieństwa do Aliena urzekły mnie bardzo, bo wyjątkowo podoba mi się takie zaszczucie przez potwora i kombinacje jak go wykiwać. Kombinować trzeba cały czas i może potwór nie jest aż tak zmyślny jak Alien, tak jednak potrafi zaskoczyć, a jego obecność generuje wiele emocji, potęgowanych rewelacyjnym — jak zwykle w grach od FG zresztą — udźwiękowieniem, które mrozi krew w żyłach i wytwarza pożądane napięcie. Atmosfera jest gęsta i mroczna od samego początku i towarzyszy nam przez całą grę. Klaustrofobiczne lokacje wzmagają poczucie zaszczucia, a skomplikowanie układu bunkra wymaga od gracza orientacji w terenie i planowania, którędy uciec i gdzie się schować, bo zakleszczyć się z potworem wyjątkowo łatwo. Wszędobylska ciemność, niwelowana w pewnym stopniu przez oświetlenie przy działającym generatorze, potrafi przytłoczyć, a posiadana latarka pomaga tylko na chwilę i przyciąga potwora, więc trzeba używać jej rozważnie. Ogólnie doświadczenie jest przerażające, zwłaszcza na początku, a oddech potwora na plecach czujemy aż do końca. Przez większość gry panuje naprawdę udany balans pomiędzy horrorem i terrorem, a dzięki bezpiecznej strefie mamy wiele okazji do wytchnienia, więc rozgrywka tak nie męczy. Strefę tę musimy odwiedzać często i ogólnie jest sporo backtrackingu, co z czasem zaczyna być lekko nużące, a w końcu — jak to w takich grach bywa — zaczynamy oswajać się z potworem i nie robi już takiego wrażenia, więc pełne przerażenia skradanie oraz chowanie się pod łóżkami zamienia się w dosyć swobodny jogging i zabawę w ganianego. Poznajemy więcej sposobów, a także schemat zachowania bestii, zatem ciut strachów umyka, ale za to pojawia się swoista satysfakcja z bycia górą w tej sytuacji. Sama rozgrywka jest w sumie dosyć prosta i sprowadza się do eksploracji oraz otwierania coraz to kolejnych barier takiego czy innego rodzaju, a wszystko to aby z bunkra po prostu uciec. Niby nic wymyślnego, acz zaskakująco wciąga i rozkręca się bardzo naturalnie. Momentów zagubienia przeżyłem bardzo mało i wystarczyło się chwilę zastanowić oraz poszukać wskazówek. Sposobów na przedzieranie się przez bariery jest do wyboru kilka, a cała gra stawia mocno na ocenę ryzyka oraz minimalizację zużywanych zasobów. Zwykle wszystko i tak sprowadza się do narobienia hałasu, jednak narobić go możemy wedle uznania w taki czy inny sposób, albo bezczelnie wykorzystywać potwora, aby nam torował drogę. Fabuła jest mocno okrojona i w sumie bez większego szału, opowiadana przez znajdowane listy i notatki, momentami potrafi zaintrygować, ale daleko jej do innych gier studia. Końcówka też nie zrobiła należytego wrażenia, czuć w niej niewykorzystany potencjał i pozostawiła lekki niesmak, ale ogólnie nie przeszkadzało mi to zbytnio i rozgrywka wynagradzała wszystko. Gra ogólnie jest dosyć krótka, zwłaszcza na niższych poziomach trudności — grając pierwszy raz na poziomie trudnym, zajęło mi to bez pośpiechu i zwiedzając wszystkie miejsca 8h. Dzięki losowym elementom rozgrywki zawsze jest powód, aby spróbować ponownie, a z czasem pojawią się pewnie w warsztacie historie tworzone przez graczy, więc będzie co ogrywać. Technicznie ogólnie jest naprawdę dobrze i mimo że zdarzyły mi się dwa crashe podczas bycia zabijanym przez bestię, które zażegnała weryfikacja plików, tak jednak gra działała płynnie i stabilnie. Silnik niestety jest już mocno leciwy i mimo prób ratowania sytuacji dodatkowymi efektami, to widać po prostu, że jest przestarzały i odbiega mocno od współczesnych standardów. Kłują w oczy również drewniane animacje bestii oraz szczurów, a sterowanie czasem jest koślawe. Wygląda to nadal znośnie i momentami naprawdę dobrze, a panujący mrok pomaga znacznie o niedoróbkach zapomnieć, w czym wtóruje mu rozgrywka ogółem, ale nie miałbym nic przeciwko nowelizacji silnika. Błędów w rozgrywce napotkałem raptem kilka i głównie dotyczyły one drobnostek typu potwór teleportujący się nienaturalnie do mnie przez ścianę czy kratę, przenikający przez drzwi, łapiący mnie w zamkniętej szafce, co potrafi zepsuć cały nasz plan i sfrustrować, ale poza tym wszystko działa, jak należy. Podsumowując Myślę, że trafili idealnie w punkt połączeniem kilku sprawdzonych schematów i przy okazji nie zatracili ducha Amnezji. Ewidentnie chcieli urozmaicenia od formuły znanych z poprzednich gier, co wyszło tylko na dobre. Niektórzy mogą być zawiedzeni, że nie znajdą tu dawnego schematu, ale dla fanów survival horroru jest to zdecydowanie łakomy kąsek. Rozgrywka jest dobrze pomyślana i całość jest po prostu grywalna. Skutecznie podnosi ciśnienie, zaszczuwa, straszy i powoduje naturalny odruch do ucieczki. Nie przytłacza jednak zbytnio, pozwala się zastanowić, odetchnąć i zostawia duże pole do popisu, dając sporo swobody graczowi. Mimo lekkich obaw jak sprawdzi się ten eksperyment, bawiłem się naprawdę dobrze i na pewno jeszcze chętnie wrócę przetestować swoje siły ponownie. Zdecydowanie polecam spróbować.Pokaż więcejPokaż mniej
Czegoś brakuje ;( Gra ani się nie nadaje na Youtube, ani do pogrania solo ;(Pokaż więcejPokaż mniej
Nowa Amnezja, nowe mechaniki i nowy świat, w którym tytułowy bunkier jest nawet bardziej niebezpieczny od grozy wojny dziejącej się nad nim. Opinia: 8.5/10 Plusy: - Absolutnie wspaniały klimat grozy i zaszczucia, który czuć na każdym etapie gry, niewiele jest tu miejsc w których możemy czuć się bezpiecznie. Non stop czuć tu oddech zagrożenia na karku. - Lokacje mimo, że w zdecydowanej mierze umiejscowione w betonowym bunkrze, istotnie różnią się od siebie. Wygląd, zawsze nieco się różni, zważywszy że przecież bunkier to nie tylko miejsce do walki, ale i do życia. Kwatery żołnierzy, spiżarnie, magazyny, więzienie, arsenał i wiele wiele innych, to lokacje z których każda ma swój własny charakter, nawet jeśli głównym motywem jest zbliżona do innych. W niektórych segmentach przejścia są zawalone, w innych zaryglowane drzwi, tam i ówdzie zabito coś deskami, a gdzieś jeszcze założono stalowe kraty na śruby. - Cała gra nawiązuje mechanikami i klimatem do poprzednich części serii, jeśli ktoś polubił pierwszą część i Rebirth to będzie zadowolony. - Fizyka chodź ograniczona, to jak to bywa w tej serii i produkcjach Frictional pozwala rozwiązywać zagadki korzystając nie tylko ze znalezionych przedmiotów dodawanych do ekwipunku, ale również korzystając z otoczenia, bo czemu by nie rozwalić drewnianych drzwi cegłą, albo rozbroić pułapkę rzucając jakimś gruzem z odległości. Tutaj uwaga, fizyka pozwala fajnie przechodzić grę, ale nie spodziewajcie się miliona opcji, jest dość ograniczona w ilości możliwych rozwiązań. - Przeciwnik w grze, czyli Bestia grasująca po bunkrze jest obrzydliwa i daje ciarki na plecach, choć po czasie co oczywiste, działa to coraz mniej i chętniej zamiast chować się w szafie odstraszamy ją bronią. Sama jej historia, jest delikatnie przygnębiająca i działa jakoś na emocje. Twórcy poszli tu jednak dość sztampowo, jest dobrze choć nie powala. Minusy: - Niestety, prócz amunicji i może paliwa twórcy przesadzili z ilością surowców do "craftingu", wszelkich granatów i przede wszystkim medykamentów, których dostajemy absolutnie od groma. Nie musi być to duży minus, bo różne osoby, grają na swój sposób. Dla mnie był to problem, bo już od połowy gry, miałem przepełniony zarówno ekwipunek jak i jedyny składzik, więc musiałem wyrzucać na podłogę. Mniej więcej od połowy gry niczego mi już też nie brakowało i zamiast skupić się na przetrwaniu i popychaniu fabuły jednocześnie, mogłem skupić się już tylko na tym drugim. - Zdecydowanie za krótka, moje pierwsze podejście (które w tej grze jest najlepsze) zajęło mi jakieś 4,5-5,5h. Nie jest to dużo, chociaż należy oddać że w grze są narzędzia do tworzenia swoich własnych map i scenariuszy, więc jeśli odzew graczy będzie wystarczająco duży, to możemy się spodziewać wylewu map społecznościowych. - Końcowa lokacja Rzymskich tuneli pod bunkrem, jest zdecydowanie za krótka i za mało niebezpieczna. Bardzo niewykorzystany potencjał. Dodatkowe info: - Twórcy zachęcają do wielokrotnego przejścia gry, ponieważ przedmioty, nazwiska i kody są losowo generowane. Szczerze powiedziawszy, nie widzę w tym wielkiego sensu, chyba że chce się robić wszystkie osiągnięcia. Sama losowość bynajmniej zawsze na plus. Boli mnie trochę może nieco zbyt duża ilość zasobów (poza amunicją) i sama długość gry, ale nie ma co szczególnie narzekać. Nowa Amnezja sprostała oczekiwaniom, przynajmniej moim.Pokaż więcejPokaż mniej
Walking simulator. Where is storyline? - in your momiii assPokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocne to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnie pobranie: 15.08.2026.