

Assassin’s Creed® Rogue
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-20 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.

01O grze Assassin’s Creed® Rogue
W XVIII-wiecznej Ameryce Północnej Shay Patrick Cormac przechodzi od Asasyna do łowcy dawnych sojuszników. Podróż prowadzi przez Nowy Jork, dziką dolinę rzeki i lodowate wody północnego Atlantyku; rozgrywka łączy eksplorację lądową z walką morską na pokładzie Morrigan. Oceny graczy Steam: 86% pozytywnych z 21 595 recenzji. Data premiery: 9 marca 2015.
Twórcy
Najniższa cena z 36 miesięcy
≈ 10,30 zł2025-08-11 · GreenManGamingGra podstawowa · te same dane co na wykresie; historia USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługa języków
| Język | Interfejs | Napisy | Audio |
|---|---|---|---|
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
| Francuski | Tak | Tak | Tak |
| Włoski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 9 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Audio |
|---|---|---|---|
| Niemiecki | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański | Tak | Tak | Tak |
| Arabski | — | Tak | — |
| Niderlandzki | Tak | Tak | — |
| Japoński | Tak | Tak | Tak |
| Polski | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | Tak |
| Rosyjski | Tak | Tak | Tak |
| Koreański | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-21
02Zanim kupisz
Tryb dla jednego gracza
Wersja Steam na PC oferuje tryb dla jednego gracza. Shay odwiedza Nowy Jork, dolinę rzeki i północny Atlantyk.
Język
Na Steamie na PC polski jest wymieniony dla interfejsu, pełnego audio i napisów.
03Często zadawane pytania
O czym opowiada fabuła?
Po nieudanej misji Shay odwraca się od Asasynów i zostaje templariuszem ścigającym dawnych sojuszników.
Gdzie rozgrywa się gra?
Akcja obejmuje Nowy Jork, dolinę rzeki i północny Atlantyk.
Czy są bitwy morskie?
Tak. Morrigan bierze udział w bitwach morskich, z nową bronią i próbami abordażu przeciwników.
Popularne recenzje Steam
Wybór recenzji w języku ojczystym · 10Wybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno pochwały, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; dotyczą recenzowanej wersji.
W 2014. roku na półki sklepowe trafiło Assassin's Creed: Unity, które miało przenieść serię na konsole nowej generacji. Gdzieś w cieniu tej produkcji odbyła się premiera Assassin's Creed: Rogue, jeszcze jednej gry o przygodach Asasynów. Z początku wydana jedynie na konsole poprzedniej generacji, po kilku miesiącach produkcja ukazała się również na komputerach osobistych. Czy warto było na ten tytuł czekać? Myślę, że tak. Rogue to naprawdę solidna produkcja i niewiele jej brakuje do gier z głównego cyklu marki. Ale trochę jednak brakuje. Akcja produkcji została umieszczona w osiemnastowiecznej Ameryce Północnej, podczas Wojny Siedmioletniej i zarazem pomiędzy wydarzeniami z Assassin's Creed III i Assassin's Creed IV. Jej głównym bohaterem jest młody rekrut zakonu Asasynów, Shay Patrick Cormac. Gdy jedna ze zleconych mu misji kończy się dotkliwą porażką, bohater zaczyna wątpić w kredo zakonu i w końcu postanawia przejść na drugą stronę konfliktu i razem z Templariuszami rozpoczyna polowanie na swych dawnych sojuszników. W grze spotkać można wiele postaci znanych z Assassin’s Creed III i Assassin’s Creed IV. Rogue uzupełnia również wątki fabularne poruszane w owych grach. Opowieść to zdecydowanie mocna strona omawianej produkcji. Dzięki niej gracz może spojrzeć na odwieczny konflikt Asasynów i Templariuszy z innej perspektywy a do tego jest po prostu ciekawym dopełnieniem do historii innych części. Smaku dodaje wątek współczesny, w którym możemy zwiedzać siedzibę Abstergo Entertainment i hakować komputery i tablety, jak to miało miejsce w Assassin’s Creed IV. Wątek może nie jest rozwinięty tak jak w Black Flag, ale i tak pozwala dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy o działaniu agentów Templariuszy. Pod względem rozgrywki Rogue nie różni się za bardzo od innych części serii. Shay to w końcu były Asasyn, więc z ukrytym ostrzem radzi sobie bardzo dobrze, tak samo jak ze wspinaczką czy skradaniem. Podobnie jak w Black Flag, bohater posiada swój okręt, Morrigan, będący głównym środkiem transportu gracza. W Rogue jednak, zamiast skąpanych w blasku słońca Karaibów, odwiedzamy głównie mroźne wody Północnego Atlantyku. Bycie wrogiem zakonu Asasynów ma swoją cenę. Przemierzając ulice Nowego Jorku, Shay może zostać zaatakowany przez czających się w krzakach, wozach z sianem lub dachach zabójców. Na szczęście jednak posiada on specjalny zmysł, dzięki któremu może on wcześniej zlokalizować prześladowcę i skontrować jego atak. Ma to również swoje odzwierciedlenie w budowie misji, szczególnie tych pobocznych. Przykładowo znane z innych odsłon kontrakty zostały zastąpione tzw. przechwyceniami, w których naszym zadaniem jest namierzenie celu Asasynów a następnie w wyznaczonym czasie zlokalizowanie i wyeliminowanie wszystkich wysłanych nań zabójców. Inną ciekawą aktywnością jest przejmowanie asasyńskich kryjówek, eliminując ich dobrze wyszkolonych przywódców. Misje główne są bardziej standardowe dla serii, znajdziemy w nich pościgi, wspinaczkę, misje śledcze i skrytobójcze oraz walki, ale zostały one porządnie wykonane i gra się w nie przyjemnie. Do ukrytych ostrzy, mieczy, pistoletów i bomb dymnych naszego bohatera dołączyły wiatrówka i granatnik. Szczególnie przydatny jest ten drugi, dzięki któremu możemy ciskać w przeciwników granatami odłamkowymi lub gazowymi. Ciągle jednak brakuje tu jakiejś cichej i śmiertelnej broni dystansowej, czegoś jak łuk w Assassin's Creed III. Wiatrówka niestety może strzelać jedynie zatrutymi lub usypiającymi strzałkami. Lifting przeszedł również model żeglowania i walk morskich znany z Black Flag. Usprawniono strzelanie z folgierzy, dzięki czemu gracz może szybko przeprowadzać abordaże, rzadko opuszczając pokład własnego okrętu. Dodano też nowe elementy środowiska jak kry i góry lodowe, które możemy wykorzystać do wywołania silnej fali zadającej obrażenia wrogim okrętom. W miastach natomiast pojawiły się liny i haki przywołujące na myśl Assassin's Creed: Revelations, umilające poruszanie się po dachach. Jeśli natomiast chodzi o oprawę audiowizualną, to Rogue nie pokazuje niczego nowego. Grafika stoi na tym samym, całkiem wysokim poziomie, co w Black Flag. Ścieżka dźwiękowa, standardowo, również brzmi bardzo dobrze. Na plus należy jednak zaliczyć poprawioną względem Assassin's Creed IV optymalizację. Niestety Rogue ma pewien poważny problem. Jest krótki. Co prawda nie jest to gra mała, oferuje duży otwarty świat, do którego zaliczają się dwie spore morskie mapy z szeregiem mniejszych lądowych lokacji oraz znany z Assassin's Creed III Nowy Jork. Okazjonalnie Shay trafia też do kilku europejskich miast. I gdyby tylko w tych wszystkich miejscach byłoby co robić a wątek główny był dłuższy, to moglibyśmy mówić o produkcji na miarę Assassin's Creed IV. Ale tak nie jest. Wątek główny to zabawa na niecałe dziesięć godzin. Oczywiście jest wiele produkcji krótszych, ale w porównaniu do innych gier z głównego cyklu o Asasynach to mało. Tę krótkość po prostu czuć. Opowieść kończy się za szybko, niektóre wątki zostały za mało rozwinięte. Aktywności pobocznych też mogłoby być więcej. Oprócz wspomnianych przechwyceń i przejmowania twierdz, gracz może wziąć udział w misjach łowieckich i złupić kilka magazynów. Znajdzie się też conieco dla fanów znajdziek. Właściwie to zbieractwa jest tu masa. Latające na wietrze szanty, skrzynie, mapy prowadzące do zakopanych skarbów, indiańskie słupy i malowidła. Wspomnieć jeszcze można o elementach ekonomicznych. Wysyłając posiadane okręty na misje i odrestaurowując budynki zdobywamy pieniądze na lepszy oręż. Ze zwierzęcych trofeów wytwarzamy ulepszenia postaci, natomiast nasz okręt ulepszamy za surowce złupione z innych statków. Ogólnie jest w grze co robić, wymaksowanie produkcji to zajęcie nawet na czterdzieści godzin. Ale w porównaniu z Assassin's Creed IV to trochę mało, szczególnie widać do przy aktywnościach morskich. W Rogue obejmują one jedynie przejmowanie fortów, polowania z harpunem oraz cztery potyczki z legendarnymi okrętami. Black Flag oprócz tego oferował jeszcze możliwość nurkowania i przeszukiwania wraków oraz całą kampanię misji morskich. W Rogue nie występuje żaden tryb dla wielu graczy. Osobiście nigdy za rozgrywką wieloosobową w Assassin's Creed nie przepadałem, więc jego braku nie odczułem, ale pewnie znajdzie się grupa ludzi zawiedziona taką sytuacją. Jak na serię przystało, Rogue to gra prosta. Shay mógłby w pojedynkę pokonywać całe armie. Szczególnie, że sztuczna inteligencja wypada biednie. W grze zdarzają się też bugi i glitche, ale zazwyczaj nie są szkodliwe dla rozgrywki. Podsumowując, Assassin’s Creed: Rogue to solidna produkcja. To taki Black Flag, trochę mniejszy i osadzony w innym klimacie. Czy jest to produkcja lepszą niż dość chłodno przyjęte Unity? Rogue chwali się ciekawą fabułą, która przedstawia konflikt Asasynów i Templariuszy z innej perspektywy i dobrze dopełnia opowieści z innych gier serii, oraz solidną rozgrywką o sprawdzonej, nieznacznie dopieszczonej formule. Niestety jej długość pozostawia pewien niedosyt. Unity może boryka się z częstszymi problemami technicznymi i jest mniej zróżnicowane - w końcu nie ma tam statków i bitew morskich - ale jest grą o wiele ładniejszą i większą, a dodatkowo wprowadza tryb współpracy i sporo istotnych dla rozgrywki innowacji. Mnie do tego bardzo przypadła do gustu historia francuskiego asasyna Arno. Moim zdaniem lepszą grą jest Unity, choć Rogue to też dobra pozycja. Fani serii zdecydowanie powinni się z nim zapoznać, szczególnie ci, którym do gustu przypadł Black Flag.Pokaż więcejPokaż mniej
Gra ambitna troszku… Chciała pokazać, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Czy się udało? Assassin's Creed: Rogue zostało wydane niemalże wraz z kolejną odsłoną cyklu, Assassin’s Creed: Unity i miało być czymś, co łączyło wątki z dwóch poprzednich części serii oraz z tej kolejnej. Ostatecznie miało być czymś w stylu Black Flag na sterydach i stąd też Rogue jest nazywane Black Flag 2... FABUŁA Śpijcie spokojnie, zestawienie bez większych spoilerów! Assassin's Creed: Rogue pozwala nam poznać bliżej historię irlandzkiego asasyna, niejakiego Shaya Patricka Cormaca, który jest posłuszny niczym reszta braci z bractwa. Jest tak posłuszny, że wysłuchuje wszystkich poleceń, morduje wyznaczone cele, biega na posyłki i tak bez końca. Pewnego dnia odkrywa jedna straszną prawdę, która sprawia, że jego życie zaczyna się dość szybko zmieniać. Każde kolejne działanie doprowadza do tego, że zrzuca on kaptur asasynów na rzecz szat Templariuszy, w których posiadanie wpada przypadkowo. Shay szybko orientuje się, że przez lata żył w kłamstwie i teraz rozpoczyna swoją vendettę, chcąc „podążać jedyną słuszną ścieżką”. https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=1399214276 Historia ukazana w Rogue jest ciekawa i dobrze napisana — bo przecież po raz pierwszy w historii serii możemy zajrzeć za drugą stronę barykad — ale brakuje w niej efektownych i zaskakujących momentów. Wyjątkiem od reguły wydawał się tylko finał, gdyż mimo pewności, że wszystkie wątki zostały zamknięte, okazało się, że Shay ma do wykonania jeszcze jedno, bardzo ważne zadanie, które w sumie jest kluczem całej opowieści, łącząc niezwykle sprytnie (pod względem fabularnym) produkcje z kolejną częścią, Unity. Istnieje również wątek współczesny, gdzie ponownie wcielamy się w bezimiennego pracownika Abstergo Entertaiment (bezimienny z Black Flag i bezimienny z Rogue to dwie inne osoby!), jednakże twórcy bardziej skupili swoją uwagę na przygodach Shaya, więc Animusa fabularnie opuszczamy ledwo kilka razy. Fabuła z pewnością byłaby lepsza, gdyby producenci poświęcili więcej miejsca templariuszom, ich metodom, działaniom, zwyczajom i wewnętrznej strukturze organizacji, o które opowieść wręcz się prosi. Nic z tego — dostajemy tylko krótką opowieść z zaledwie kilkoma momentami wartymi uwagi. MECHANIKA/ROZGRYWKA Assassin's Creed: Rogue ponownie umożliwia dostęp do zabijania przeciwników za pomocą ukrytych ostrzy, najróżniejszych mieczy i sztyletów, czy broni palnej. Postać, w którą się wcielamy, ponownie wspina się na najwyższe obiekty w miastach, likwiduje wyznaczone cele, infiltruje mocno strzeżonych terenów, ratuje mieszkańców, czy szuka skarbów. Sekwencje walki ponownie nie stanowiły najmniejszego wyzwania i skupiały się na bezmyślnym wciskaniu przycisków w odpowiednich momentach. „Ponownie” to tutaj słowo klucz, gdyż nic — kompletnie nic nie zmieniło się, porównując produkcję do poprzednika. Rogue oddaje do dyspozycji również nowy statek, Morrigan. I tutaj również mogliśmy przeżyć morskie przygody na otwartych i niebezpiecznych morzach, walczyć z innymi okrętami czy wybrać się na polowanie na morskie bestie. Tym samym zdobywa się surowce niezbędne do ulepszania statku, czy też samej postaci. Rogue to nic innego jak Black Flag z nową historią, o czym można się przekonać prawie wszędzie. Ba, nawet można natknąć się na błędy, gdzie nie zmieniono w ważnej wiadomości nazwy statku, przez co Kawka zalicza tutaj niemałe cameo. Dodano wnerwiającą na dłuższą metę mechanikę „zwierzyny”, którą znamy od drugiej strony z pierwszych odsłon serii. Wtedy to my, asasyni, zabijaliśmy templariuszy, których wcześniej znaleźliśmy. Teraz to my musimy ochronić się przed łowcą, uprzednio wypatrując atakującego, nim ten wbije nam kosę pod żebra. Jest to o tyle uciążliwe, że asasyni potrafili atakować w pewnych momentach bez sekundy przerwy, co uniemożliwiało swobodną eksplorację świata. Zmienił się również system zarobku, ale go również znamy z poprzednich części. Shay bowiem, oprócz zabawy w kosarza, może finansować renowacje budynków w Nowym Jorku, czy innych miejscach na oceanie i ściągać później za to niemałe grosiwo. https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=1513498951 OPRAWA GRAFICZNA Kiedy tylko usłyszałem, że Rogue będzie leciał na silniku poprzednika, w którym spędziłem wiele godzin + dodatek Freedom Cry, miałem gigantyczne obawy. Nie mogę powiedzieć, że produkcja jest brzydka, gdyż Black Flag taki nie był! Chodzi tutaj raczej o znużenie, które się ciągnie jakby nie patrzeć przez trzy części. Twórcy skopiowali kod kropka w kropkę, że nawet nie próbowali naprawić błędów znanych z poprzedniczki. Wciąż napotkamy na wiele przenikających obiektów, a sama postać może tam czy ówdzie się zablokować. Ze wszystkich modeli postaci, tylko Shay wyróżniał się, a patrząc na postacie drugoplanowe, miałem wrażenie, że widziałem je gdzieś w tłumie NPCtów. Przez krótką chwilę, w niektórych miejscach wydawało mi się, że jakoś wody, która poprzednio zachwycała, została jakoś sztucznie popsuta. Wtedy jednak okazało się, że procesor wygenerował kilka tafli wody i narzucił je na siebie, co wyglądało… okropnie. Pochwalić za to mogę dwie zbroje Templariuszy dostępne po zebraniu odpowiednich znajdźiek, które wyglądają niesamowicie! UDŹWIĘKOWIENIE/MUZYKA Oprawa dźwiękowa również jest skopiowana w większości od poprzednika, aczkolwiek pojawiło się kilka nowych kawałków. Najbardziej zachwyca skomponowany pod menu gry i kilka scen kawałek otwierający oryginalną ścieżkę dźwiękową Rogue. Wkurzyłem się niemiłosiernie przy szantach, które (jak zwykle) zebrałem wszystkie. Nie mogłem sprawić, aby załoga śpiewała, co jest gigantycznym minusem. Szanty w Black Flag były naprawdę małym, ale ciekawym urozmaiceniem… Za to dubbing też nie wypadł jakoś źle, gdyż w Shaya wcielił się niejaki Steven Piovesan, który nie jest nikomu znany, a… zagrał dobrze, z emocjami. https://www.youtube.com/watch?v=lmlCudR3JPk PODSUMOWANIE Powiedzmy sobie szczerze jedno — gra jest bardzo podobna do Black Flaga i to bardzo. I jasne, jako że „czwórka” była niesamowicie udanym tytułem, można by traktować to jako zaletę, ale w ostatecznym rozrachunku wspomniane podobieństwa to właśnie przekleństwa Rogue. Producenci zaserwowali zbyt mało usprawnień w stosunku do poprzednika, żeby można było mówić o zupełnej nowości. Assassin's Creed: Rogue to propozycja skierowana wyłącznie do sympatyków uniwersum, zwłaszcza tych, którym Black Flag przypadło do gustu. Gra jednak nie wprowadza nic, oprócz fabuły, którą jednak do rozpoczęcia Unity trzeba znać... Jeżeli moja recenzja pomogła Ci przy podjęciu decyzji nad zakupem, będę wdzięczny, jeśli zaobserwujesz moją stronę kuratora Steam, co na pewno zmotywuje mnie do dalszej pracy.Pokaż więcejPokaż mniej
Bardzo dobra gra, Plusy: + Dobra fabuła + Możliwość zagrania jako Templariusz + Polowania na Assassynów + Dobry model pływania statkiem i abordaży Niestety ma też jeden minus: - Jak pomagamy Brytyjskiej Armii lub zabijamy bandytów, angielscy żołnierze i tak nas próbują uśmiercićPokaż więcejPokaż mniej
Plusy: + Ciekawa fabuła łącząca ac4 i ac3 + Kilka nowych dodatków MInusy - pomijając fabułe to w 100 % ac black flag, wszystko skopiowane - więcej błedów niż w ac4 nawet w ważnych momentach gry - powtarzalność - kilak rzeczy dodane na siłe, żeby sztucznie wydłużyć grę :) - Bardziej dodatek niż sama gra - kampania na 7-8 h - i to samo co w każdym ac , przeciwnicy debilni , parkour nudny - Uplay 5/10 Negatywna opinią ponieważ powinnien być to tani dodatek do ac4 albo ac3. Kupować jak będzie za 5 EPokaż więcejPokaż mniej
Grafika niczego sobie Muzyka wpadająca w ucho Fabuła / Historia wciągająca i trzymająca w napięciu do samego końca Świat gry wypełniony ciekawą zawartością, zachęcający do eksploracji półotwarty z dość dużą swobodą poruszania się Postać / Drużyna pewien assassyn próbujący ratować świat gra z elementami rpg Poziom trudności gra przechodzi się sama, coś dla niedzielnych graczy dla osób lubiących wyzwanie Gameplay na dłuższą metę nudny, powtarzalny oraz przewidywalny Długość gry długa (15-50h) Optymalizacja dobra, zdarzają się nieliczne błędy które nie wpływają na rozgrywkę Opłacalność dobra gra, ale niewarta pełnej ceny lepiej poczekać na sporą obniżkę ceny/wyprzedaż Ogólna ocena 3/5 (ciekawa pozycja ale sporo jej jeszcze brakuje do ideału)Pokaż więcejPokaż mniej
Jedna z gorszych części serii Assassin's Creed. Gra naśladuje odsłonę Blag Flag, nie wprowadza zbyt wielu nowości. Fabuła ciekawa, świat w grze dość duży ale ubogi i schematyczny. Polecam zgarniać te grę tylko na wyprzedaży. Ocena : 6/10.Pokaż więcejPokaż mniej
luznoPokaż więcejPokaż mniej
dupaPokaż więcejPokaż mniej
Pamietam,gdy bylam dzieckiem i szlo się do mleczarni to zapach nabialu bylo czuc juz z odleglosci 100 m.Mleko bylo w szklanych butelkach-ekologicznie,chociaz szybko kisło.Robilo sie z niego zsiadłe mleko,smakowalo pysznie do ziemniaków.Żółtego sera kupowało się mało,bo był drogi.Ciężko było o jedzenie.Pokaż więcejPokaż mniej
Kanciaste krzaki, chamski samouczek, niezniszczalny statek. Zero powiązania emocjonalnego z postacią. Fabuła kanciasta i wielowątkowa. Strata pieniędzy. Origins był o wiele lepszy, lepsza fabuła, lepsze główne postacie, śliczna grafika. A to jest dno. Nie polecamPokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie bieżące dane. Ostatni odczyt: 15.08.2026.
