

Banishers: Ghosts of New Eden
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-20 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.

01O grze Banishers: Ghosts of New Eden
W 1695 roku baniszerzy Red i Antea badają klątwę w New Eden, rozwiązują niepokojące sprawy i stawiają czoła duchom osady. Walka łączy broń Reda z nadprzyrodzonymi mocami Antei, a eksploracja zapewnia zasoby i nowe zdolności. Decyzje dotyczące mieszkańców kształtują przebieg ich podróży. Gracze Steam oceniają grę pozytywnie w 84%% spośród 6502 recenzji. Data premiery: 12 lutego 2024.
Twórcy
Najniższa cena z 36 miesięcy
≈ 32,12 zł2026-07-30 · KinguinGra podstawowa · te same zapisy co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
| Francuski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 8 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Włoski | Tak | Tak | — |
| Niemiecki | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański | Tak | Tak | — |
| Polski | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
| Koreański | Tak | Tak | — |
| Japoński | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-21
02Przed zakupem
Rozgrywka
Wersja Steam na PC jest przeznaczona dla jednego gracza i w pełni obsługuje kontrolery. Łączy eksplorację, śledztwa dotyczące duchów i walkę.
Języki i dźwięk
Angielski, francuski i niemiecki mają pełny dubbing; inne obsługiwane języki oferują napisy.
03Często zadawane pytania
Jak działa walka?
Red i Antea badają nawiedzone sprawy i walczą z duchami, łącząc broń Reda z nadprzyrodzonymi zdolnościami Antei.
Co zmieniają decyzje?
Decyzje dotyczące mieszkańców New Eden wpływają na ich losy i zakończenie podróży.
Kiedy i gdzie rozgrywa się akcja?
Akcja rozgrywa się w 1695 roku w północnoamerykańskiej osadzie dotkniętej klątwą.
Popularne recenzje Steam
Wybór w języku ojczystym · 10 recenzjiWybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=3159454481 Studio Don’t Nod od zawsze słynęło z mocnych, wielowątkowych i pełnych wyborów historii. Nie inaczej jest w przypadku recenzowanego Banishers: Ghosts of New Eden, jednak tym razem dorzucono tu ogromny skok jakości jeśli chodzi o mechaniki rozgrywki. I niech Was nie zwiedzie lekki powiew drewna, bo pewna toporność nadal w grze występuje, ale twórcom udało się wykreować tytuł, który jest zdecydowanie bliżej ostatnich części God of War niż ich wcześniejszego Vampyra. Zacznijmy jednak od początku. Banishers: Ghosts of New Eden to niejednoznaczna opowieść o pogromcach duchów Akcja rozgrywa się tu w bardzo nieprzyjemnych czasach, gdzie trup ściele się gęsto, a nad mieszkańcami New Eden ciąży klątwa, która odbiera im nie tylko spokojny sen, a także człowieczeństwo. To brutalny świat, pełen niejednoznacznych sytuacji, paranormalnych zjawisk i trudnych decyzji. W Banishers: Ghosts of New Eden kierujemy losami dwojga kochanków – Reda i Antei, będących specjalistami od wypędzania duchów i zjaw, czyli tytułowymi pogromcami. To absolutni eksperci w swoim fachu, stąd też zostali wezwani przez przyjaciela do pomocy, jednak na miejscu sprawy nabrały niespodziewanego obrotu. Antea ginie w starciu z potężnym przeciwnikiem, a Red cudem uchodzi z życiem. Ich rozłąka nie trwa na szczęście długo, bo po kobieta szybko powraca do nas w formie niematerialnej. Twórcy oparli o ten zabieg całą rozgrywkę – od samej historii po system walki. I wyszło im to naprawdę dobrze! Banishers wyróżnia się na tle innych produkcji na wielu płaszczyznach, a mi chyba najbardziej spodobała się chemia między głównymi bohaterami oraz to, jak przedstawiono ich miłość. Pomimo, delikatnie mówiąc, nieciekawych okoliczności, twórcom udało się ustrzec przed banałami i przegiętą ckliwością. Odbywane tu rozmowy są dynamiczne i naturalne, a często nawet nieprzesadnie żartobliwe, przez co bardzo łatwo przywiązać się do sterowanych postaci. Duża zasługa w tym świetnych aktorów głosowych oraz bardzo dobrze zrealizowanych scenek przerywnikowych. Animacje twarzy nie są tu z najwyższej półki, ale reżyseria i aktorstwo zdecydowanie to nadrabiają. Kunszt Don’t Nod jest widoczny na każdym kroku i w porównaniu z grami takimi jak choćby nowy Avatar, Assassin’s Creed Mirage czy niesławne Forspoken to tę historię śledziłem z przyjemnością i zainteresowaniem. Główny motyw fabularny kręci się wokół decyzji o przywróceniu do życia Antei, co wiąże się z solidnymi konsekwencjami. Już niemal na samym początku gra wymusza na nas zawarcie pewnego rodzaju pakt dotyczącego naszych dalszych zachowań, ale nie jesteśmy zmuszani do trzymania się go – nie obejdzie się to jednak bez echa. Powrót bohaterki do świata żywych to droga, która nie jest usłana różami. Aby móc tego dokonać musimy poświęcić życie innych napotkanych postaci. Te mają sporo za uszami i zazwyczaj odpowiedzialne są za konkretne zbrodnie, jednak twórcy nie ułatwiają nam decyzji i próbują ich w ciekawy sposób usprawiedliwiać, a także sugerować konsekwencje śmierci. To motyw mocno zbliżony do poprzedniego dzieła studia, Vampyra, ale znacząco rozbudowany i bardziej wiarygodny. Zauważyłem jednak mały zgrzyt. Banishers od początku sugeruje, że bez ofiar Antea po prostu słabnie i potrzebuje ich, aby być w stanie kontynuować swoją podróż pod postacią ducha, co ostatecznie było niezauważalne do samego końca rozgrywki. Nie zrozumcie mnie źle – nasze wybory i ich konsekwencje sprawiają, że tytuł warto skończyć przynajmniej dwa razy, po prostu próba wywarcia na graczu presji okazała się raczej sztuczna. New Eden to też kilka pomniejszych, często opcjonalnych historii. Z powodu klątwy ulice są tu raczej pustawe i na naszej drodze nie znajdziemy wielu bohaterów niezależnych, ale nawet mniej ważne postacie mają coś ciekawego do powiedzenia, a poboczne misje to przemyślane dodatki, do których twórcy bardzo się przyłożyli. Nastrój i budowanie świata wspomagają dodatkowo liczne notatki, które czytałem z zainteresowaniem. Banishers mocno inspiruje się nowszymi częściami God of War Poza fabułą, bardzo spodobało mi się w Banishers tempo i ogólny projekt rozgrywki. Nie jest to rozwleczony tytuł w gigantycznym otwartym świecie z milionem znajdziek, ale dla miłośników zwiedzania twórcy dostarczyli sporo sekretów i aktywności. W New Eden z jednej strony idzie się jak po wydeptanej drodze, z drugiej co chwilę trafiamy na zachęcającą do dokładnej eksploracji ścieżkę. Podobnie jak w God of War, wraz z progresem rozgrywki co chwilę odblokowujemy nowe umiejętności, które otwierają przed nami niedostępne wcześniej opcje. Do powrotu do odwiedzonej dawniej lokacji nikt nie zmusza, ale czekają tam na nas różne skarby, walki z elitarnymi przeciwnikami, za pokonanie których dostajemy poprawione statystyki, czy niezbyt skomplikowane zagadki logiczne. Głowna fabuła prowadzi nas za rączkę od jednego do drugiego biomu, więc nie sposób się tu pogubić. Bardzo lubię takie podejście, bo gra toczy się bardzo dynamicznie, pozwala na dodatkowe zwiedzanie opcjonalnych miejsc i co jakiś czas oferuje świeże i zróżnicowane widoki. To przygoda, na którą większość graczy przeznaczy od 20 do 30 godzin rozgrywki, co uważam za bardzo solidnie wyważony wynik. Banishers to trochę RPG, a bardziej gra akcji. Za pokonywanie wrogów zdobędziemy doświadczenie, które możemy później przeznaczyć na rozwój naszych postaci. Użyłem tu celowo liczby mnogiej, bo choć głównie kierujemy Redem, tak Antea jest naszą nierozłączną towarzyszką i im dalej w las, tym odgrywa w bitwach coraz większą rolę. Sama walka początkowo wydawała mi się dość toporna i nieco drewniana, a dodatkowo kamera zawieszona blisko pleców bohaterów mocno ograniczała moje ruchy i często czułem się zdezorientowany. Po chwili przyzwyczajenia i po zdobyciu dodatkowych zdolności starcia stawały się coraz bardziej angażujące, dynamiczne i ciekawe. Red lepiej sprawdza się z żywymi wrogami, a Antea pokazuje pazur w walce z różnymi wynaturzeniami. W momencie, kiedy odpowiednio rozwiniemy nasze umiejętności to otwiera się przed nami paleta ataków wykraczająca poza standardowe słabe i silne ciosy, kontry i uniki. W dalszej części dochodzi do tego broń palna, zdolności duchowe Antei czy niezwykle mocne kulminacyjne natarcia. Wybór mamy dość spory i bez problemu przy każdym punkcie kontrolnym możemy zmodyfikować swoje ulepszenia. Cała zabawa polega na tym, że z pomocą jednego przycisku możemy się przełączać między bohaterami, łączyć nasze ataki w kombinacje, a każdy przeciwnik ma swoje mocne i słabe strony. Ich zróżnicowanie wizualne jest tu dość rozczarowujące, bo niemal przez całą grę trafiamy po prostu na duchy, zjawy czy wilki. Występują tu również efekciarskie walki z bossami, ale jest ich bardzo mało. Mimo tych ograniczeń twórcy dostarczyli wiele solidnych rozwiązań, które nie pozwalają się nudzić. Często trzeba najpierw ocenić sytuację i wybierać priorytet przy doborze celów. Aby podać przykłady wspomnę o duchach, które potrafią odradzać się w ciałach poległych wrogów, inne wzmacniają wytrzymałość swoich towarzyszy, kolejni strzelają do nas z wysokości do momentu, aż ich nie ubijemy. Na średnim poziomie trudności nie miałem większych problemów, ale zdarzyło mi się zginąć. Banishers jest bardzo dostępnym tytułem, więc w zależności od potrzeb możemy dostosować tu stopień wyzwania. W grze dość ważną rolę odrywa system zbieractwa różnych roślin, rud i pozostałych przydatnych rzeczy. Z dostępnością materiałów nie ma problemu i tytuł nigdy nie zmusza do zbędnego szwendania w poszukiwaniu brakującego chwastu. Proces odbywa się bardzo naturalnie i nie odrywa od linii fabularnej. Znaleziska wykorzystamy nie tylko do ulepszania broni i elementów ekwipunku, ale także do odprawiania rytuałów. O dziwo liczyłem, że akurat ten ostatni element będzie kluczowy w produkcji o pogromcach upiorów, jednak okazał się być niezwykle uproszczony.Pokaż więcejPokaż mniej
Cały czas towarzyszyło mi pytanie: Czy to słaba gra, z kilkoma intrygującymi rozwiązaniami, czy też zupełnie dobra gra, ale zbyt mdła, żeby przy sobie zatrzymać. Ostatecznie życie wybrało za mnie, bo nie wytrwałem z powodu sennej atmosfery i obojętności wobec wydarzeń z gry, która z jakiegoś powodu ma opinię nieźle napisanej. Że niby dobre ma postacie oraz dialogi. To nie jest prawda, cała opowieść to poziom średni. A przypadki nawiedzeń są powtarzalne i za każdym razem wiemy, że otrzymamy to samo śledztwo z tym samym wyborem i finałem. Nawet ciekawi mnie, gdzie prowadzi ta historia, ale nużąca eksploracja i powtarzalna walka bez finezji zajmują tu 70% gry i zwyczajnie szkoda mi na to czasu. Identycznie skończyła się moja przygoda z Vampyrem - Widać twórcy są konsekwentni, ale nie uczą się na błędach.Pokaż więcejPokaż mniej
Banishers: Ghosts of New Eden to nawa gra twórców Vampyr, w grze wcielamy się w łowcę duchów oraz zjawę, która towarzyszy nam od początku do końca przygody. Warto dodać, że jest to tytuł AA i gra nie udaję, że jest czymś więcej, ale jak na produkt ze średniej półki jest na prawdę dobrze. Plusy: -Fabuła -Grafika -Dźwięk i muzyka -Optymalizacja -Podejmowane decyzje faktycznie mają wpływ na zakończenie -Cena (169 zł w dniu premiery) Minusy: -Powtarzalność -Niektóre aktywności poboczne są nudne i sztucznie wydłużone -Drobne błędy Jeżeli lubicie takie tytuły jak Hellblade: Senua's Sacrifice czy God of War(2018) warto zainteresować się tym tytułem. https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=3207932912 https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=3161449823 https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=3164336513Pokaż więcejPokaż mniej
Nie wiem za to gra otrzymuje pozytywne recenzje. Na prawdę zastanawiam się co się dzieje z rynkiem gier, że takie średniaki otrzymują pozytywny odbiór. Czy oczekiwania graczy spadły tak nisko że poziom mułu to pozytywny poziom? Co do samej gry to świat w niej przedstawiony jest pusty i nudny. Interakcja z NPC-ami odbywa się na znanej zasadzie, coś tam pogadali, coś dla kogoś trzeba zrobić, bo przecież moneta musi się zgadzać. Wybory moralne, cóż.... jeśli w achivment-ach można znaleźć zakończenia i nie są one ukryte to wiadomo co należy robić. I tak nie ma żadnej kary za wybory jakie podejmujemy. Jeśli zdecydujemy się iść drogą mordercy to męski odpowiednik nie ma żadnych oporów aby odebrać życie napotkanym przypadkowym postaciom, a tym bardziej później nie dręczą go żadne koszmary. A skoro mowa o głównych bohaterach to lektorka podkładająca głos pod żeńską postać musiała wypalić z kilogram zielonego bo kwestie, które wypowiada są rozlazłe i można przy nich przymknąć oko. Zresztą cała gra aktorska to pokaz zombie. Zero emocji. Przed zakupem gry przeczytałem, że gra posiada świetną ścieżkę dźwiękową . Muszę sprawdzić kartę dźwiękową albo głośniki bo u mnie tylko odpalają się powtarzające sekwencje podczas walk. Podczas eksploracji nie słychać żadnej nuty. Oczywiście są plusy takie jak ładna oprawa wizualna i całkiem sensowna optymalizacja. Ale jeśli chodzi o całokształt to jeśli ktoś szuka dobrego usypiacza to polecam. Kilka razy przytrafiło mi się przymknąć oko na kilka minut podczas rozgrywki.Pokaż więcejPokaż mniej
Tym razem nie będzie krótko. Intuicja mnie nie zawiodła. Zobaczywszy pierwsze trailery Banishers: Ghosts of New Eden pomyślałam bez namysłu, że to bardzo interesujący temat na grę i przydałoby się kiedyś zobaczyć, co w trawie piszczy. Kupiłam, zagrałam, oceniłam i... TO ŚWIETNY, RASOWY RPG AKCJI, ale ze swoimi, oryginalnymi pomysłami! Jestem pod ogromnym wrażeniem. Na pierwszym miejscu zachwycona jestem klimatyczną atmosferą, pomysłem na fabułę, misjami pobocznymi. Następne w kolejce są: gameplay, wypełniony po brzegi wielki, otwarty świat i walka. Nawet mimika twarzy przy rozmowach z ludźmi jest dobra, a to przecież jest wielką bolączką w RPG-ach i na dodatek, co graniczy z cudem, nie odnotowałam błędów. Ups kłamię! Raz jeden wróg zaklinował się na skale, a ja nie mogłam go dosięgnąć karabinem, ale zabiłam go mocami Antei. Brawo, po prostu brawo. Nie mam pojęcia czemu TAKA gra przeszła jakby bez echa. O co chodzi? Reklama zła? https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=3422608612 Banishers: Ghosts of New Eden został wydany w 2024 roku, a za produkcję tej świetnej gry odpowiada DON'T NOD. Tak, dobrze myślicie, to są twórcy tytułów takich jak Remember Me, Vampyr, Life is Strange. Sami sobie zgotowali ten los. Jest rok 1695, czas kolonizacji Ameryk i polowania na czarownice. Nie ma Stanów Zjednoczonych ani innych krajów na tym terenie, na razie jest Nowy Świat, do którego napływają osadnicy, licząc na lepsze życie. Do Nowej Anglii przybywają wciąż głównie purytanie. Uważają siebie za prawie świętych, a wszystkich innych za grzeszników, zwłaszcza ładne i mądre kobiety, mające coś do powiedzenia, bo one są oczywiście wiedźmami. Nasze grywalne postacie przypłynęły specjalnie z Londynu do osady New Eden, gdzie zostały zaproszone jako pogromcy (banishers), czyli fachowcy od pozbywania się duchów i innego cholerstwa zza światów (tacy wiedźmini od duchów), aby pozbyć się klątwy. I tu zaczyna być pod górkę, ponieważ ta zwykła klątwa okazała się całkiem niezwykła, a duch, z jakim mamy do czynienia to prawdziwy Koszmar o ogromnej złej mocy. https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=3427284875 Jest nas dwoje, Red mac Raith ze Szkocji, który jest żołnierzem z wieloma złymi wspomnieniami z wojen. Walczył nawet gdzieś przeciwko Polakom (nie zapominać, że Polska była wtedy ogromnym i silnym krajem) i Antea Duarte z Kuby. To ona jest szefem i dużo bardziej doświadczonym banisherem. O dziwo, pomimo że kobieta jest czarnoskóra, nie jest niewolnicą. Myślałam, że chodzi o trendy i przymus wlepiania modnych rzeczy do gier, ale mamy tu do czynienia z faktami historycznymi, do których Antea została dopasowana. Jej matka była „uzdrowicielką” leczącą niewolników na Kubie, dlatego dziewczynka od małego ujawniała po mamie „talent” związany z duchami. Red jest jej uczniem i ukochanym. Niedługo po starcie gry sprawy przybrały zły obrót, kobieta ginie, a my dopiero teraz zaczynamy prawdziwą grę i walkę ze złem. Red to wiedźmin tylko ze specjalizacją - duchy. 👻 Banishers: Ghosts of New Eden to trzecioosobowy RPG akcji z ogromnym otwartym światem. Na początku nie wyróżnia się niczym poza mrocznym, budzącym trochę grozę klimatem. Klątwa panuje nad miasteczkiem New Eden i to czuć w kościach. Z biegiem fabuły i po pierwszych nawiedzeniach przez duchy (misje poboczne) zaczynamy dostrzegać plusy w gameplayu. Red jest detektywem, sędzią i katem. Świetna sprawa! Nie mamy pojęcia, jak te decyzje wpłyną na zakończenia (jest ich 4), ale to my decydujemy o losie duchów albo osadników, których życie też jest w naszych rękach. 👻 Zwykły gameplay wykorzystuje cały czas moce Antei. Bez nich nigdzie nic nie wskóramy nawet w fabule głównej. Jeżeli gdzieś nie możemy się dostać, to znaczy, że trzeba będzie się wrócić później, ponieważ na razie nie potrafimy pozbyć się korzeni czy rozbić skał. Takich miejsc na początku gry jest mnóstwo, więc nie martwcie się, tylko idźcie do przodu. Ogniska na pewno będą odblokowane, więc problemu z powrotem nie będzie. 👻Wielgachny świat jest wypełniony aktywnościami po brzegi. Tam nawet nie można mieć konia, bo co 20 metrów jest jakieś przewężenie czy skały do wspinania i coś do odkrycia lub zebrania i nie mówię tu wcale o surowcach (te oczywiście też są), tylko o misjach i poważnych znajdźkach. Skrzynie, pudła, lalki voodoo do otwierania kolejnych skrzyń, klucze, skarby, papiery, książki, zapiski o skarbach, rzeczy pozawieszane na drzewach itd. Do tego są miejsca mocy przedłużające nasze życie albo takie, przy których odprawiamy rytuały (szczeliny), a potem walczymy z potworami. Nie mogę zapomnieć o wejściach do zaświatów. Tak, tam też spacerujemy i walczymy. Jest tego wszystkiego cała masa. 👻Nasz sprzęt (88 sztuk) jest ukryty gdzieś w świecie. Red walczy mieczem plus pochodnią oraz karabinem, a Antea ma swoje duchowe moce (na końcu aż 5). Na początku rąbanie mieczem, uniki, obrona i kontrataki Reda (typowa walka zręcznościowa) są silniejsze od mocy kobiety. Później się to zmienia pomimo ulepszania broni. Po wykupieniu odpowiednich skilli plus moce sprzętu, Antea robi się naprawdę mocna i nie może umrzeć, bo… no tak, przecież jest duchem :). 👻Walka to coś oryginalnego! Antea i Red to perfekcyjna drużyna, praktycznie jedno. Płynnie przełączamy między nimi i naprawdę mamy mnóstwo opcji do połączenia ich walki. Nawet są dodatkowe bonusy (po wykupieniu odpowiedniego skilla), jeżeli podmiana będzie perfekcyjna, co jest naprawdę trudne, przynajmniej dla mnie. Ja wolałam wykorzystywać umiejętność, kiedy to Red strzela karabinem z bezpiecznej odległości w czułe punkty wrogów, a Antea uderzeniem pięści powala ich na glebę i tak w kółko aż do zgonu przeciwnika. 👻Przeciwnicy to złe duszyczki zza światów szwendające się teraz po okolicach New Eden i przejmujące rozkładające się zwłoki truposzów walających się wszędzie wkoło. Gorzej ze zmorami ze szczelin, te są groźniejsze. Najgroźniejsi są jednak wrogowie właśnie w zaświatach, bo energia życiowa szybko im się odnawia i działają na nich tylko odpowiednie ataki (stale inne), o których nas informuje gra. 👻Wszyscy bossowie powiązani są z fabułą główną, a walka z nimi polega na trikach, zwykła rąbanina nie pomoże. Musimy się zorientować, o co chodzi. Słuchajcie Antei, co mówi, a wtedy pójdzie dosyć gładko. Myślę, że grę rzadko kto przechodzi na trudnym i najtrudniejszym poziomie. Spróbujcie, a nawet fani soulslikeów będą usatysfakcjonowani z walki. Łatwo nie jest. 👻Czas trwania gry zależy od trudności, od tego, czy będziemy chcieli robić wszystkie nawiedzenia i zdobywać osiągnięcia. Rzeczy do odnalezienia jest dużo i szukanie ich jest czasochłonne. Niektórzy przelecą grę w 30 h, a niektórzy posiedzą tam 80 i więcej godzin, ponieważ zakończenia się wykluczają. Albo Wstąpienie, albo Wskrzeszenie, na które trzeba pracować od początku lub jeszcze dwa gorsze, które też mogą się nam trafić, ale tego nie wiemy, zależy to tylko i wyłącznie od naszego postępowania. Aby mieć wszystkie osiągnięcia trzeba przejść grę przynajmniej 2 razy. Świetna grafika bez zadyszki sprzętu. Banishers: Ghosts of New Eden to RPG z 2024 roku i graficznie absolutnie nie ma się czego wstydzić, tym bardziej że wymagania nie są z kosmosu. Zastanawiam się, jak twórcy potrafili te dwie rzeczy pogodzić. To nie przygodowa gra akcji z dopieszczonymi wstawkami filmowymi co 5 sekund, a gra i tak wygląda świetnie. Nie odbiega, a nawet nieraz przewyższa najsławniejsze produkcje wydane w tym samym czasie. Tytuł przeszedł tak bez echa, że nawet nie można znaleźć porządnej ścieżki dźwiękowej na internecie. Wielka szkoda, bo ona też robi świetną atmosferę. Ostatnie dwa słowa. Nie spodziewałam się tak dobrej zabawy. Wiem, że niektórzy nie przepadają za klimatycznymi grami z pogranicza horroru, a tym bardziej za wiedźmami i duchami. Muszę sprostować, że tu wiedźmy nie są złe, wręcz przeciwnie, a nad duchami to my mamy władzę i decydujemy co z nimi zrobić. Szczerze polecam. To tytuł z duszą.Pokaż więcejPokaż mniej
Nudna i monotonna gra w zbyt dużym świecie. Zadania poboczne według tego samego schematu biegnij z punktu A do B, zbadaj ślady, wróć, porozmawiaj z duchem, porozmawiaj z osobą i wydaj osąd. Główna linia fabuły nawet ciekawa, ale wszystko psują główni bohaterowie z którymi ciężko się zżyć, szczególnie z ciągle pouczającym duchem kobiety i facetem słuchającym pokornie połajanek. Walka w grze jest taka sobie, mało responsywna, sztywna i nużąca z tymi samymi przeciwnikami w kółko. Nie mogłem zmusić się do ukończenia tej gry chociaż próbowałem wiele razy, a historia stała się jasna w jakiejś połowie, więc nie ma co żałować.Pokaż więcejPokaż mniej
Banishers wciąga jak bagno. Po długim i nudnym początku gra nabiera barw. Eksploracja sprawia mnóstwo frajdy. Pełno tutaj różnego rodzaju przedmiotów do zbierania i mnóstwo miejsc do odkrycia. Owszem, na każdym kroku widać niewielki budżet. Lokacje w sporej części są puste a i różnorodność oponentów pozostawia sporo do życzenia. Mimo tego całość ocieka klimatem i broni się znakomicie. Opowiedziana historia daje radę. Jest po prostu ciekawa. Podsumowując, Banishers to kawał porządnej przygody na wiele godzin i za niewielkie jak na dzisiejsze standardy pieniądze :)Pokaż więcejPokaż mniej
Banishers: Ghosts of New Eden is a very difficult game to like (at least for me). While many things impressed me, most of it left a negative impression. The story felt formulaic — nothing new, constantly repeating family drama themes (often overdone), and the whole “it’s hard to be a strong, independent woman” trope, which was also exaggerated and hurt the narrative’s consistency. The characters were extremely archetypal, and some of them didn’t seem to change at all throughout the story (I’m referring to Antea — she may become a ghost, but her personality stays exactly the same until the end). On the other hand, there are positives — mainly on the gameplay side. I really enjoyed the dual-character combat system, which made fighting enemies genuinely fun. The soundtrack was amazing, though at times it felt like it was used to artificially create catharsis when I wasn’t really feeling it. Visually, the game was also impressive.Pokaż więcejPokaż mniej
Cała gra Banishers w 4K: https://youtu.be/ndZYOR3JJ-c Uwielbiam gry DON'T NOD-ów. Niosą ze sobą unikalną rozgrywkę i wyjątkowo piękne historie. Nie inaczej jest z Banishers. To przepiękna historia o duchach, ale i o miłości - której rozgrywka wciąga niczym dobry odkurzacz, wybory mają znaczenie, a postaci sprawiają, że szybko się do nich przywiązujemy. Wszystko ma klimat rodem z Salem, czy Jeźdźca bez Głowy, co totalnie trafia w moje gusta. Aż chce się tę historię poznawać dalej i dalej, a podejmowane decyzje i ich konsekwencje, sprawiają, że ewidentne jest jak wielki ciężar nieść ze sobą może błąd, który popełnimy we własnej ocenie. To może kosztować nas wiele. Średni budżet a wysoka klasa wykonania... Tak się robi dobre gry! Dostajemy tym samym tytuł z kategorii średniobudżetowej i klasy wyższej niż niejeden tytuł dwukrotnie droższy. A wierzcie mi, gdy tytuł tak znamienitego studia kosztuje na premierę niecałe 170zł, to aż dziw bierze. Pozycja obowiązkowa dla fanów pięknych opowieści, mrocznych historii i niezwykle klimatycznych światów, przepełnionych zjawami nie z tego świata. Całym sercem kibicuję i z czystym sumieniem polecam, zwłaszcza, że to tytuł z rodzimą wersją językową i na dobre 20-25 godzin rozgrywki!Pokaż więcejPokaż mniej
Gra jest fajna. Ale tylko przez pierwsze parę godzin. Potem to już w kółko to samo. Ci sami przeciwnicy, bieganie po mapie za znacznikami. Jedynie zadania w miarę OK, chociaż i tutaj jest dużo biegania po mapie. Żeby nie było za łatwo to wszędzie są jakieś przeszkody - trzeba się wspinać, przeciskać, przeskakiwać. I tak jak pisałem wcześniej - na początku to jest OK, ale potem to wszystko strasznie męczy. Pod koniec to już tylko szybka podróż i obniżenie poziomu trudności na "fabuła" by się nie irytować. Grałem ponad 40 godzin, a zrobiłem około 39% gry. Zdecydowanie wszystko jest za bardzo rozwleczone i niepotrzebnie rozciągnięte.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy uznania za pomocne to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnio zebrano: 15.08.2026.