

Bloodstained: Ritual of the Night
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-20 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.






01Informacje o Bloodstained: Ritual of the Night
Bloodstained: Ritual of the Night to nastawione na eksplorację, bocznie przewijane RPG akcji. Jako Miriam przemierzasz zamek pełen demonów, a alchemiczna klątwa stopniowo krystalizuje jej ciało. Na Steam PC 93% z 29 744 opinii graczy jest pozytywnych.
Twórcy
Najniższa cena odnotowana w ciągu 36 miesięcy
≈ 0,00 zł2025-12-23 · Epic Game StoreGra podstawowa · te same dane co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalna najniższa cena Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Audio |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 8 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Audio |
|---|---|---|---|
| Japoński | Tak | Tak | Tak |
| Francuski | Tak | Tak | — |
| Włoski | Tak | Tak | — |
| Niemiecki | Tak | Tak | — |
| Koreański | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
| Hiszpański (Ameryka Łacińska) | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-21
02Zanim kupisz
Tryby i kontroler
Wersja Steam na PC obsługuje kontrolery w pełni. Kategorie obejmują tryb dla jednego gracza i wieloosobowy, ale szczegółowych trybów nie podano.
Język i audio
Interfejs jest dostępny po polsku, a pełny dubbing po angielsku. Wskazano również inne języki interfejsu i audio.
03Często zadawane pytania
O czym opowiada fabuła?
Wcielasz się w Miriam, która walczy w zamku pełnym demonów, by ocalić siebie i ludzkość przed alchemiczną klątwą.
Czy można dostosować bronie i zaklęcia?
Bronie i zaklęcia można ulepszać, rozwijać i dostosowywać ich wygląd.
Jaki jest styl graficzny?
Gra łączy modele 3D ze środowiskiem 2D, tworząc oprawę 2.5D.
“If you love Metroidvanias, this enormous castle and its shard builds will quietly double your planned playtime before you notice.”
Nasz werdykt
If you are willing to sink forty or fifty hours into a single game, this one will not turn that stretch into dead air. It is not attempting anything revolutionary; it is taking a well-worn recipe and polishing it until it slides down smooth: a map that is enormous yet orderly, combat that is traditional yet layered, content that is thick without quite collapsing into fatigue.

A familiar road, walked further
Set against Castlevania: Symphony of the Night, this feels like an attempt to walk a little further down the same road — expanding the scale and systems of that era to a size modern hardware shrugs off, letting you live inside the same structure for a longer stretch. The lineage is worn proudly rather than hidden. If you have affection for what Igarashi's earlier work established, Bloodstained reads as the deluxe, unconstrained version of that template, the one the original always seemed to be reaching for before the hardware said no.
Measured against more authorial, art-forward peers like Hollow Knight and Ori, it carries fewer sharp personal fingerprints and a little more of the reassurance of an old acquaintance. It is not the game that redefines the genre; it is the game that delivers the genre's comforts at a generous volume, with the confidence of people who clearly love the form. There is real value in that. Not every great Metroidvania needs to reinvent the wheel — sometimes you simply want the wheel built to its largest, smoothest specification, and Bloodstained is exactly that kind of object, an expert restatement of a proven idea rather than a leap into the unknown.
Who should buy in, and who should pass
The shortfalls in visuals and story will peel away a slice of pickier players — particularly anyone who treats art direction as the headline act. You will not find the next wallpaper-grade surprise here, and you are unlikely to stumble onto a scene that gets feverishly clipped and quoted. The narrative is functional, the supporting models are rough, and neither of those is going to win over a skeptic.
But if what you actually care about is the experience of returning again and again to the same castle, reworking your routes and your loadouts, Bloodstained gives it to you in abundance. Across a half-dozen outlets the scores cluster in the strong-but-not-flawless band, and the player consensus on Steam echoes it — a reliably recommended, long-burning entry rather than a once-in-a-generation event. That is a profile worth reading carefully before you buy. If you bounce off slower mid-game stretches, or if rough character models pull you out of a world, temper your expectations accordingly. If, on the other hand, you are the sort who has ever cleared a map to one hundred percent purely for the satisfaction of the number ticking over, this is a near-frictionless purchase, and the cost-to-hours ratio is hard to argue with.
The verdict
Is it worth dozens of hours? If you have any affection for the Metroidvania label itself, the answer is almost certainly yes — and very likely more than yes. You will hit some late night where you know full well that one more map screen will make you late, and you'll tell yourself just one more anyway — then watch the save timer jump another hour and mutter that this castle's halls are far too noisy to leave. That pull, more than any single number on the scorecard, is the real review. A game can be technically imperfect in a dozen small ways and still be impossible to put down, and Bloodstained is squarely in that category: the seams are visible if you look for them, but the loop underneath is strong enough that you stop looking. The rough faces fade, the thin story recedes, and what remains is a castle you keep wanting to map one room further. It is a confident, generous, lovingly traditional Metroidvania, and for its intended audience that is exactly enough — and most of them will come away feeling they got considerably more than they paid for.
Popularne recenzje Steam
Wybór w języku recenzji · 10 opiniiWybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Grę polecam każdemu fanowi metroidvanii a zwłaszcza odsłon na ds-a(wbrew pozorom gra nie bierze aż tak dużo z osławionego SOTN jak z właśnie tych odsłon). Ciężko mi oceniać grę przechodząc ją pierwszy raz i mając aby 60-70% przejścia, jednak mam nadzieję że każda informacja przyda się tym, którzy wciąż zastanawiają się nad kupnem. Oceniając poszczególne elementy biorę pod uwagę zarówno jakość jak i praktyczność. Grafika(8/10): Pomysł 2.5D bardzo ciekawy jednak uważam, że błędnie zrealizowany. Tak, lokacje są piękne i klimatyczne jednak w praktyce podczas przejścia już nie jest tak miło. Przykładem tego jest wieża, w której walczymy z dwójką smoków. Rotacja wygląda niestety fajnie tylko na papierze. Lokacja jest męcząca do przejścia zwłaszcza jeśli szukamy każdej możliwej pomocy w postaci skrzyń czy ukrytych max-upów. Przez to że minimapa strasznie chaotycznie pokazuje naszą pozycję oraz "wypełnia puste pola" możemy ominąć sporo przedmiotów. Również przez to że mapa "zawija się" z pozoru łatwy skok okazuje się niewykonalny. Jednym z przykładów jest skrzynka którą widzimy nad wejściem do środka wieży. Normalnie bardzo prosty skok z zębatki na półkę bez powodu zajmuje kilka prób. Oczywiście po pewnym czasie daje się do tego przyzwyczaić jednak takie rzeczy bez potrzeby utrudniają eksplorację. Również przez tak obfity background czasami nie można dobrze zobaczyć platformy na którą musimy skoczyć(przykładem wodna jaskinia). Oprawa dźwiękowa(9/10): Przesłuchując soundtrack przed zakupem byłem pozytywnie zaskoczony, jak bardzo jest w stylu Castlevanii(zarówno SOTN jak i późniejszych odsłon), jednak poza kilkoma utworami( no może 1/4 soundtracku) nie było to nic nadzwyczajnego. Po zakupie i przejściu znacznej ilości lokacji zmieniłem swoją ocenę. Idealnie wkomponowuje się w tło graficzne miejsc przez które przechodzimy. Dlaczego więc nie 10/10? W sumie to dwa konkretne powody. Jest kilka miejsc, w których po prostu jest cisza(przykładem chociażby stacja kolejowa) co wydaje się zmarnowanym potencjałem. Drugim powodem jest walka z standardowymi bossami. Było to zawsze bolączką większości Castlevanii i tu niestety się to powtarza. Efekty dźwiękowe stoją na wysokim poziomie. Gameplay(9/10 lub 10/10 jeśli jesteś fanem metroidvanii): Wciąga. Jak kolejna tura w HOMM czy kolejny wyścig w NFS. Bloodstained bierze garściami w zalet swoich duchowych spadkobierców nie bojąc dodać interesujących mechanik. Jest tu typowy system Metroida, gdzie kolejne power-upy dają nam dostęp do dalszych zakamarków zamku. Mamy również system znany z Castlevanii: Dawn of Sorrow, gdzie zbieramy "dusze"(w tym przypadku shardy) z pokonanych wrogów dając nam dostęp do ich zdolności. Został on trochę zmodyfikowany(mamy możliwość posiadania stałych sprzymierzeńców jak w SOTN) jednak to dalej ten sam system, gdzie zbierając kilka shardów tego samego typu zwiększamy ich moc. Jednak nie jest to jedyna droga ich wzmocnienia, inną opcją jest bardzo rozbudowany system craftingu, który pozwala nam na ulepszenie shardów(ulepszenie jest podzielone na rangi, które zwiększamy dzięki craftingowi co daje nam bonus np. zwiększa czas działania czy zasięg skilla oraz grade dający nam zwiększony efekt mocy, a zyskujemy go pozyskując kilka shardów tego samego typu). Sam system craftingu jest dobrze przemyślany i rozbudowany, a możliwość niszczenia przedmiotów pozwala na testowanie różnego rodzaju ekwipunku bez wielkich kosztów w materiałach. Dodatkowo jeśli raz stworzymy jakiś przedmiot na stale będzie on do kupienia w sklepie. Mamy również system questów oraz mini symulator farmy. Co do systemu walki. Jest ciekawie rozbudowany, mamy różne rodzaje broni oraz żywiołów i specjalnych efektów(jak np. poison czy curse) które broń może posiadać. Oprócz tego każdy rodzaj broni ma specjalny atak wykonywany za pomocą konkretnych akcji bohaterki,a poznajemy je wraz z postępem w grze przeglądając specjalne regały porozstawiane w zamku. Przedstawiają nam one również wydarzenia sprzed fabuły w grze co zawsze jest miłym smaczkiem. Póki co jestem bardzo zadowolony z walki w Bloodstained.. Potyczki z bossami są wymagające ale uczciwe, jest to na pewno duży + tej gry. Jeśli chodzi o przeciwników.. no cóż... niektórzy po prostu nie dbają o twoje uczucia. Mnogość latających przeciwników którzy często polecą poza ekran aby nagle zaatakować ci plecy jest ogromna(polecam zwłaszcza pewne duszki w piaskowej lokacji, które nie dość że biją sporo na ten etap to jeszcze dają mocny slow, pierwszy moment w tej grze kiedy zacząłem się irytować na przeciwników, a nie chciałem grind2win), albo przykład pewnych trujących żab które skaczą na ciebie spoza ekranu kiedy się wspinasz i nie masz żadnej możliwości ich uniknięcia(swoją drogą trucizna boli jak diabli). Jednak poza tymi niedogodnościami to wciąż typowa metroidvania, przy której można się świetnie bawić, a przy okazji uważam że jedna z najbardziej wymagających jej odsłon grając zwyczajnie. Jakość techniczna(?): Trudno coś tutaj ocenić, jedyne problemy na jakie trafiłem to miejscami loot z mobów padający na schody, który nie dał się podnieść oraz parę przypadkowych klipów(w wieży z smokami). Poza tym nie natrafiłem na jakieś bugi które psułyby przyjemność z gry Reasumując: + Grafika(po części) + Soundtrack! + Potyczki z bossami + Crafting + System walki + Fabuła(póki co...) - Grafika rotacyjna(mało praktyczna) - Dużo wrednych latających przeciwników - W pewnych miejscach jest odczucie potrzeby grindu aby wrócić do miłego zabijania przeciwników Czy warta kupienia? Jak najbardziej, zwłaszcza jeśli jesteś fanem metroidvanii. Zdecydowanie zbyt długo brakowało dobrej gry tego typu na rynku.Pokaż więcejPokaż mniej
Twórcy tej gry byli wielkimi fanami Symphony of the Night i stworzyli takiego duchowego spadkobiercę w postaci Bloodstained. Powiedzieć by można że to dobra gra... gdyby została wydana w 2003 roku albo wcześniej. Sterowanie w grze jest bardzo clunky i ociężałe- nie możemy robić uników w dowolnym kierunku tylko odskok w przeciwnym kierunku do jakiego nasza bohaterka jest skierowana. Może tylko atakować lewo prawo i jest to sztywny hitbox który pokrywa małą część ekranu. Można walczyć toporami i innym ciężkim żelastwem które przy wymachu ma większą szansę trafienia, aczkolwiek są wolniejsze przez co większość przeciwników zatakuje, przerywając animacje ataku i się wycofa. Możemy też kucnąć przy walce z mniejszymi przeciwnikami aczkolwiek jeśli są niżej nie mamy szans ich trafić, a po skosie bić nie można. Jak już przy przeciwnikach jesteśmy- szlag idzie człowieka trafić, jak co drugi przeciwnik lata, zyskując dodatkową mobilność, a jak wspominałem wcześniej nasze ataki mają mały hitbox lub są za wolne. Do tego owi latający przeciwnicy często wlatują w ściany i atakują z takiego bezpiecznego przyczółku. Design wrogów też jest z czapy- w grze wszyscy wrogowie są zapisani jako demony aczkolwiek większość z nich przypomina wszystko tylko nie demony jakie możemy znać z popkultury. Jest chłop z łukiem, ropuchy, armaty, realistycznie wyglądający kot(!) z rogami i tylko do połowy, głowa Yorka (tak, chodzi o psa) na łańcuchu czy anime panie przebrane za króliki. Ostatnią rzeczą jest oprawa audio-wizualna. Gra jest paskudna, wygląda jakby jakieś ruskie studio to robiło to z budżetem dwóch krat piwa z deadlinem na wczoraj. A muzyka to też niezły kosmos, utwory zaczynają się dosyć normalnie a potem przechodzi to w coś przypominające disco polo, czy reklame z lat 90-tych. Z pozytywów do pochwalenia jest crafting oraz system Shardów - z przeciwników wypadają kryształy które mają przypisane jakieś zaklęcie lub pasywny efekt. Polecam tym którzy jedyne co grali w życiu co stare Castelvanie albo chcieliby poczuć to samo co Angry Video Game Nerd podczas recenzowania gier na NESa xd dla tych którzy chcą dobrej metroidvanii to polecam zagrać w Blasphemous.Pokaż więcejPokaż mniej
Świat zachłysnął się nauką i oszalał. Ludzie zaczęli kierować swoje zainteresowania mocniej w przemysł i technologię niż etykę i alchemię. Demony zostały uznane za straszydełka i nikt tak naprawdę nie wierzył w realne zagrożenie z ich strony. Odpowiedzią na ten obłęd było przeprowadzenie badań i eksperymentów nad łączeniem ludzi z esencją demonicznych kryształów. W tym szaleństwie miała zaistnieć jedna metoda: ponowne skierowanie ludzi na ścieżkę moralności poprzez poświęcenie w rytuale setek dzieci z kryształami i w efekcie otworzenie przejścia do świata demonów i zapoczątkowanie ich inwazji. Powstrzymać ją miała by frakcja alchemików. Ten pomylony plan nie powiódł się w całości. Większość nastolatków zmarła. Przy życiu pozostała ledwie dwójka: Gebel i Miriam. Efektem ubocznym dla dziewczyny był trwający 10 lat sen, acz żaden książę nie zbudził jej pocałunkiem - jeżeli trzymamy się ugrzecznionej wersji tej baśni, bo w dawniejszych księżniczka budzi się dopiero na dźwięk krzyku jej narodzonego dziecka. Tak, książę nie okazał się na tyle szarmancki, aby poprosić o zgodę... Mniejsza o baśnie w formie dawnej czy obecnej, bo życie to nie bajka, a już te które ma miejsce po otwarciu wrót dla demonów nim nie było. Oczywiście świat został uratowany i akcja przeniosła się o niemal dekadę do przodu względem poprzedniej części serii. Zaczynamy przygodę jako osiemnastoletnia (plus dziesięć lat...?) dziewczyna - Miriam. Powód jej zapadnięcia w magiczny sen jest zagadką, ale wiadome jest, że ma to związek z działaniami alchemików - tych wolnych od obłędu wtłaczania moralności poprzez plan demonicznej inwazji... czy może jednak nie? Ktoś postanowił powtórzyć ten sam manewr przywołując złowieszczy zamek i nasza bohaterka zostaje wysłana aby zbadać tę sprawę, gdyż posiada największą potęgę kryształów w sobie. Fabuła ma kilka niedorzeczności w sobie, ale powiedzmy sobie szczerze - jak byłem młodszy nikomu nie przeszkadzało, że jeden żołnierz ma wykonać misję obalenia rządów Złego generała czy coś w takiej Contrze. Scenariusz nie tyle co bywał wtedy dodatkiem, co raczej luźną koncepcją czy pretekstem aby sobie postrzelać czy... pomachać biczem. Jeżeli ktoś czuje podobieństwo do Castlevanii, to ma absolutnie trafną intuicję w tym temacie. Teraz jeszcze dodajmy do tego solidne reguły RPG: rozwój postaci, możliwość kupowania i tworzenia ekwipunku (broń, pancerze, akcesoria) oraz wspomagania postaci mocami skażonych kryształów. Oj tam, że skażone... Ważne że pozwalają uzyskać solidną przewagę w walce - zarówno jako aktywowane za Manę moce, jak i pasywne talenty, które działają automatycznie. Z tego samego źródła uzyskujemy też wspierające nas w potyczkach chowańce. Mocy i oferowanych przez nie możliwości jest sporo - każdy znajdzie coś dla siebie czy odpowiedniego do okazji. Moce mają konkretny element, a potwory miewają odpowiednie odporności. Podobne może z kryształów czy ekwipunku uzyskać nasza zgrabna łowczyni. A propos wdzięków - jest w sterowaniu możliwość wykonywania postacią nęcących póz, acz nie zauważyłem sensu w robieniu tego w czasie walki. Poza walką, to już kwestia naszej estetyki. Wracając do elementów: jeżeli dany kryształ żółtego koloru uzyska rangę 9, to staje się coś pięknego, bo od teraz jest pasywnie działającą mocą bez konieczności noszenia jej w slocie na tego rodzaju kryształ właśnie. Oczywiście nadal możemy to zrobić jeżeli chcemy mieć podwójny efekt. Bój przyjdzie nam toczyć głównie z pomocą oręża, najwięcej takiego do walki wręcz, ale są też pistolety palne odprzodowe - zasięg kosztem zmniejszonych obrażeń, chyba że użyjemy lepszej niż domyślna amunicja. Znaczy, tej która się wyczerpuje po wystrzale. Dla pragnących bliskości mamy buty (wspomagają też kopanie z zeskoku - jak już opanujemy podwójny skok!), noże, miecze, włócznie, pejcze (to zabrzmiało by dziwnie, gdyby nie to, że w nawiązaniu jest Castlevania), maczugi, halabardy... Każdy znajdzie coś dla siebie. Większość oręża oferuje też specjalną technikę do wyuczenia, która zadaje więcej obrażeń albo pozwala na kontrę - minusami tego jest konieczność poznania jej albo wypracowania metodą prób i błędów, a także to że zużywa Manę. Fortunnie: ich znajomość nie jest niezbędna do ukończenia gry, a na potrzebę kompletu osiągnięć wystarczy wyrobić dowolną jedną. Ogólnie - warto inwestować i zbierać składniki na lepszą broń, pancerz i akcesoria, bo w miarę progresu przeciwnicy robią się coraz bardziej wymagający, a możliwości leczenia to najczęściej mikstury (składników są skromne ilości początkowo, a i samych mikstur nie możemy nosić dużo) czy punkty zapisu. Do tych ostatnich warto wracać regularnie. Wyrabianie nowego ekwipunku, kryształów, potraw, mikstur, innych składników... To częsta aktywność. Jedzenie poza przywracaniem części żywotności pozwala też przy pierwszym skosztowaniu danej potrawy/napoju zwiększyć na stałe statystyki. Poza wyrabianiem możemy też ulepszać kryształy uzyskując większą moc. Posiadamy też możliwość demontowania wszystkiego poza kryształami. Pozwala nam to uzyskać składniki, ale sam proces jest możliwy tylko przy użyciu odpowiedniej ilości Alkahestu. A, cała ta zabawa jest dostępna tylko w laboratorium naszego przyjaciela alchemika. Raz stworzone przedmioty możemy później ponownie zakupić w sklepie w tej samej osadzie - choć na początku gry raczej nie śmierdzimy groszem... Dobre w tych wszystkich personalizacjach wyposażenia jest to, że to widać. Każdy większy element stroju będzie pokazany na naszym zabójczym dziewczęciu. Gra posiada mocno rozbudowaną mapę i do części lokacji możemy dostać się dopiero po uzyskaniu odpowiednich mocy jak podwójny skok chociażby. Nowych potencji eksploracji uzyskamy jeszcze kilka. Teraz ważne oświadczenie fabularne: gra posiada trzy różne zakończenia (dwa złe i jedno dobre) i pierwsze z nich możemy uzyskać już przy znajomości niecałych 50% mapy. Oczywiście wiele jest też ukrytych pomieszczeń. Fabuła jest w porządku: ma kilka typowych dla japońskich produkcji głupotek scenariuszowych czy z trudem racjonalnych rozwinięć akcji, ale też daleko im do logarytmicznej wykładni absurdu niektórych produkcji ze Wschodu. W grze mamy też symboliczne fabularnie lecz wymagające zadania poboczne. Niech Was to nie zmyli - są nadal wymagające, bo składniki nie rosną na drzewach, nawet jabłka. Całość gry robiona jest na silniku Unreal Engine i prezentuje się przyjemnie dla oka, podobnie jak nasza protagonistka. Muzyka ponownie ukazuje fascynację Japonii łączeniem rockowych gitar z elementami muzyki sakralnej i pasuje to dobrze do klimatu określonych lokacji, acz przyznam, że początkowo brzmiało to tandetnie. Dajcie jednak ścieżce czas aby się przegryzła. Sam nastój gry jest odpowiednio zrównoważony pomiędzy gotyckim horrorem, a błyskotliwymi odniesieniami do różnych gier indie i wprawne oko konesera powinno wytropić coś więcej niż starą dobrą Castlevanię. Sporo też przymrużenia oka, choćby w projekcie bestii. Lekkim rozczarowaniem w kwestii nastroju jest to, że mimo ostrzeżenia jakoby nadmiar kryształów miał szybciej doprowadzić dziewczynę do zguby nie ma to nijak przełożenia na mechanikę. Owszem, uzyskanie nowej mocy wygląda na wyjątkowo bolesne, ale... to tyle. Za chwilę możemy z uśmiechem na ustach pokiereszować maszkary świeżo zdobytą mocą. Osiągnięcia bywają... uciążliwe, a część wymaga pomocy poradników, bo pewne użycia mocy w określonej lokacji są dość... specyficzne. Trudność innych wynika z grindu. Grę polecam, bo zapewnia dziesiątki godzin rozrywki, choć cena jest mocno wygórowana - czekajcie promocji. ZALETY: - Akcja - Uczciwa trudność - Rozwój postaci - Elementy humorystyczne WADY: - Cena Osoby, które grałyby w tę grę: - Simon Belmont - Leila z Marcus Brothers - Saya Otonashi Osoby, które nie grałyby w tę grę: - Vlad Tepes - Carmilla - Adrian Alexander Veidt Więcej moich recenzji na wartym obserwowania kuratorze Recenzje na 100%... osiągnięć .Pokaż więcejPokaż mniej
Ogólne wrażenia z gry są takie: DREWNO I NUDA. Sterowanie beznadziejne, movement postaci dziwny, strasznie duże hitboxy. zero wyjaśnienia co jak gdzie i do czego służy. Gra bazuje na nostalgii. Już pierwszy boss zmusza do grindu. Nie ma typowego level-up, skilli etc. Średnio polecam, szczególnie patrząc na cenę-można kupić dużo lepsze gry za tę kasę... Do tego brak wsparcia, brak obiecanych DLC.Pokaż więcejPokaż mniej
engine kurki wodnej ale ciekawi mnie co będzie w kolejnej komnaciePokaż więcejPokaż mniej
As Ancient Toaster once said: "Clunky gameplay and controls with an awful 2.5D graphical style. Cringe inducing dialogue and story.". Fully agree and I can't bother to write anything else or even play more of it since its too boring to interact with...Pokaż więcejPokaż mniej
Rozbudowane gry czasem padają ofiarą swojego rozbudowania. Widziałem to kilka razy - gry, w których niby chce się wyciągnąć choć namiastkę całości tego co oferuje, ale trzeba by spędzić setki godzin, a aż tyle gra warta nie jest. Bloodstained powiela ten schemat, jednak na szczęście jest aż tak dobra, że nie stanowi to trzonu mojej oceny gry, jak było to przy arcyciekawej Shiness: The Lightning Kingdom. Praktycznie w pełni mógłbym powielić to, co napisał @Mogromir, a jedynie dopisując odnośnie jakości technicznej - gra działa bardzo płynnie i fajnie się mi grało w 240 fps-ach, a ten gatunek gier często jest limitowany. Troszkę brakuje tu lepszych animacji przy obrażeniach, ale są to już detale w kontekście metroidvanii. Minusem jest też przesadna powolność poruszania się postaci, wprawdzie i na to jest skill, ale on właśnie powinien być choćby w mniejszej dawce, ale jak najszybciej, nawet kosztem np. zmniejszonego pancerza. Notorycznie używałem funkcji speedhacka z programu CheatEngine, nawet sama standardowa rozgrywka u mnie działała na +40% szybciej. Inna sprawa, że często go używam, bo dla mnie większość gier jest za wolna. To co trzeba na prawdę wiedzieć podchodząc do tej gry, to że o nie jest gierka na 5-8 godzin. Bloodstained jednak skutecznie absorbuje gracza. Daje frajdę z nieco mmorpg-owego rozwoju postaci - to też warto wiedzieć. Ponadto jeśli z czymś utkniemy, to w sieci jest wystarczająco dużo porad. Bloodstained: Ritual of the Night pomimo wad to dla mnie należy po prostu do górnej półki gier, jednak gra stoi ogromnymi możliwościami rozbudowy postaci, grindem, odkrywaniem mapy, czasem taktyką. Fabuła tu jest skąpa, to rozgrywka i inteligencja, spryt czy wyobraźnia gracza ma wykorzystać ogromne możliwości gry. Całkiem niemało trąci to grami Bethesdy jak The Elder Scrolls, czy Fallout. Ogromnym plusem gry nie jest to, że ona się stale ciekawie zmienia dając nowe bodźce, a to że rozwijając postać to my zmieniamy swój styl gry by z pełzającego żółwia zamienić się bolid F1, który potrafi latać i przenikać ściany. Ocena: 9/10. Najlepsza metroidvania w jaką grałem.Pokaż więcejPokaż mniej
Ściek TierPokaż więcejPokaż mniej
Zajebista metroidvania/castelvania z super waifu i milionem ciekawych broni oraz przeciwników.Pokaż więcejPokaż mniej
Musisz non stop wracać i zapsywać grę, bo jak zginiesz to tacisz cały postęp.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocne to archiwalny zapis, a nie dane na żywo. Ostatni odczyt: 15.08.2026.