

DAVE THE DIVER
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-19 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.


01O grze DAVE THE DIVER
Za dnia nurkujesz w tajemniczym Blue Hole, łowisz ryby i zbierasz zasoby; nocą prowadzisz restaurację sushi. Ulepszasz wyposażenie dzięki zdobytym zasobom i zyskom, ale pilnuj tlenu, by nie stracić łupu. Recenzje Steam: 96% pozytywnych z 144 079.
Twórcy
Najniższa cena odnotowana w ciągu 36 miesięcy
≈ 18,50 zł2026-07-30 · KinguinGra podstawowa · te same dane co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | — |
Pokaż jeszcze 11 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Koreański | Tak | Tak | — |
| Japoński | Tak | Tak | — |
| Niemiecki | Tak | Tak | — |
| Hiszpański | Tak | Tak | — |
| Francuski | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
| Włoski | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
| Polski | Tak | Tak | — |
| Tajski | Tak | Tak | — |
| Turecki | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-20
02Zanim kupisz
Nurkowanie i restauracja
Za dnia eksplorujesz Blue Hole, łowisz ryby i zbierasz zasoby, a nocą prowadzisz restaurację sushi. Gdy skończy się tlen, musisz zostawić zebrane ryby i przedmioty.
Tryb gry i sterowanie
Wersja Steam na PC jest sklasyfikowana jako gra dla jednego gracza i obsługuje kontrolery w pełnym zakresie.
03Często zadawane pytania
Co robi się podczas nurkowania?
Eksplorujesz Blue Hole, łowisz ryby i inne stworzenia, a zasoby oraz zyski restauracji wykorzystujesz do ulepszania i tworzenia wyposażenia.
Co dzieje się nocą?
Nocą prowadzisz restaurację sushi, korzystając ze składników złowionych w ciągu dnia.
Czy brak tlenu ma konsekwencje?
Tak. Gdy podczas nurkowania zabraknie tlenu, pozostawiasz zebrane przedmioty i ryby.
“Easy to pick up, yet it keeps dangling new toys at you: dive for fish by day, run a sushi bar by night, two halves locked so tight nearly every chapter hands you a surprise — just know the look is retro pixel art, not a graphics showcase.”
Nasz werdykt
Two Loops, One Hook

DAVE THE DIVER didn’t just land well back in 2023 — it hit like a brick. It sold over a million copies in ten days, crossed three million overall, and became a real milestone as the first Korean single-player game to pull that kind of attention. That matters, because this wasn’t hype built on trend-chasing. People latched onto a game that knew exactly what it was doing: dive the Blue Hole by day, run Bancho Sushi by night, and keep those two loops tugging on each other until you lose track of time.
That’s still the thing that makes it feel fresh today. A lot of cozy games survive by making you settle in. DAVE THE DIVER survives by keeping you slightly restless. You’re always thinking, “Do I stay down for one more fish, or do I head back before the oxygen runs out?” And that oxygen tank is doing a lot of work here — it’s your health, your timer, and your pressure point all at once. It turns every dive into a little gamble, which is why the whole thing stays sticky even when you know the rhythm.
And the game keeps changing the rhythm on you. There are more than 100 fish across six depth zones, the map and chests reshuffle every dive, and seven story chapters keep throwing in new stuff like Sea People management, a fish-spotting TV show, and photo contracts. That constant drip of novelty is why it doesn’t age like a one-note novelty act. The design earned the BAFTA Game Design award in 2024, and honestly, that makes sense. This is one of those games where the structure is the point.
Who It’s For, and Who’ll Bounce Off

If you want a game that’s relaxing without going numb, this is a great fit. It’s especially good for players who like cozy or indie games, but also want to keep getting nudged toward the next thing. DAVE THE DIVER is built for that exact kind of player: someone who likes being comforted, but also likes being baited by new systems every few minutes. It’s no accident that it sits at 96% positive on Steam across 134,000-plus reviews and launched with official localization. People clearly felt like the game met them where they were.
But if you want pure hard-action combat or deep buildcraft, this one’s probably not your lane. It’s not trying to be a razor-edged action game, and it’s not trying to be a giant systems sandbox either. Some of the mechanics are deliberately light, and late-game systems can start to stack up without always going deep enough to justify the extra clutter. A few mini-games are more like one-and-done detours than ideas you’ll care about revisiting. So yes, there’s variety — but not every system is a heavyweight.
That’s also where the Stardew Valley comparison makes sense, but only up to a point. Stardew Valley keeps people with slow, soothing repetition. DAVE THE DIVER keeps you by constantly swapping the flavor of the next task. It’s less about settling into a life, more about being yanked into another clever little idea before the last one cools off. That’s why it works for so many players — and why it won’t satisfy people chasing one single deep, specialized obsession.
Best Way to Play It Now

For most people, the base game is enough. You do not need to treat this like a versioning problem or wait for some perfect edition. The core experience is already the thing: day dives, night restaurant shifts, and a steady stream of new systems that keep it moving. If you’re jumping in fresh, start with the main game and let it carry you. It’s already a standout on PC, and the 2024 award haul — BAFTA Game Design, Steam’s Relaxing award, and its status as the first Korean game to earn a Metacritic Must Play tag — just backs up what players already figured out.
If you’re an old player coming back, though, the In the Jungle expansion is the add-on worth looking at. That’s the kind of extra content that makes sense here: not because the base game is lacking, but because it gives you a reason to dip back in if you’ve already cleared the Blue Hole dry. I wouldn’t call this a game that needs more to work. I’d call it a game that already knows its own value.
So my take is simple: play DAVE THE DIVER if you want something warm, smart, and constantly changing under your feet. Skip it if you only care about super deep combat or hyper-specialized build systems. The magic isn’t in any one mechanic being endless. It’s in how all the parts click together and keep asking for just one more run.
Najnowsze wiadomości o DAVE THE DIVER
Popularne recenzje Steam
Wybór recenzji w języku ojczystym · 10Wybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno pochwały, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; dotyczą recenzowanej wersji.
No ta gra w pełni zasługuje na swoje 97% pozytywów! Prawie Indie gra, bo coś słyszałem że jakieś większe studio za tym jednak stoi, ale szczerze nie ma to znaczenia kiedy gra jest dobra, a ta jest dla mnie jest MEGA Z A J E B I Ś C I E chill out'owa! ZERO stresu, tylko czysty RELAKS! Chyba nawet nie da się zginąć w tej grze. Ja zabierając się do niej, to szczerze nie wiedziałem czego się spodziewać !???! Bałem się że gra będzie przekombinowana i za bardzo skomplikowana! Ale póki co to nie ma źle I spoko wszystko ogarniam! Oczywiście się naoglądałem na YT poradników i może dlatego nie dziwiło mnie parę rzeczy... No więc o co chodzi do cholery w tej grze?!?? Gra składa się z części zręcznościowej - nurkowania (polowanie, managing tlenu/wagi) i drugiej części Zarządzania / Mini gry - Restauracji. CDN jak pogram dłużej... Ale już teraz mogę napisać że gra wygląda bardzo ładnie (chyba że ktoś nie lubi pixel artu, no to mu się nie spodoba)! Nie ma dubbingu ale ma za to fajne muzyczki/soundtrack! Fabuła też dosyć ciekawa, z elementami Fantasy (już na początku gry słyszymy o całej podwodnej cywilizacji... 😈). Jedyną subiektywną wadą jest to że nie ma spolszczenia. Piszę subiektywną, ponieważ dla mnie osobiście to nie jest wadą bo znam Angielski bardzo dobrze, ale jest sporo osób które nie znają i w ten sposób tracą sporo fabuły, bo sam gameplay jest dość przejrzyjsty i nawet z podstawową znajomością Angielskiego bardzo łatwo się połapać co mamy robić. Pograłem parę kolejnych godzin i... Gra wciąga, jak jeden z ziomków opisał, jak wir wodny! I to tutaj to idealnie pasuje! W części dziennej (choć wiem że z czasem i w nocy będziemy nurkować...) ulepszamy swój ekwipunek czyli ilość powietrza, udźwig, jak głęboko możemy zanurkować itp... oraz swoje bronie i harpun i jeszcze pewnie coś będzie do robienia... W części nocnej ustalamy dania jakie będziemy serwować i... Można je też ulepszać! Że smakują lepiej i są droższe! 😎 Zatrudniamy i rozwijamy swój personel... Wiem też że z czasem będzie można chodowlę ryb mieć własną... Gra się naprawdę robi stopniowo coraz bardziej złożona... Aha sam bar też ulepszamy i zmieniamy wygląd. Edit. 40h Grę skończyłem fabularnie! Pokonałem wszystkich Bossów i skończyłem wszystkie misje fabularne. Jeden Boss był szczególnie trudny i wszyscy pod filmikami na YT pisali że to nie fair w grze takiej relaksującej takie trudności robić! Ale ja jako Souls masochista, gdzie w Sekiro najcięższy Boss zajął 5 godzin prób! To takie 20 minut na Bossa to nawet nie zauważyłem 🤣😂😅 Pokonałem go, jak wylosowałem potrójny harpun z pudla z bronią ktora jest na Arenie z Bossem. On jest dobry ale ma krotki zasięg (coś jak shotgun), i na tego Bossa wszyscy zalecali snajperkę, bo ma największy zasięg... Ale mnie tam rybka, dosłownie 🤣😂 Aha, te elementy zarządzania farmą można pominąć w sumie i tylko w jednej czy dwóch misjach są potrzebne rzeczy z farmy, a tak jak komuś się nie chce (jak mi) to może to olać Co innego farma ryb, to tam warto mieć ryby raz że kasa a dwa do kuchni można wysłać zamiast łowić osobiście. UWAGA! Mega LOL! Dostałem bana na tydzień na Forum gry, za zrobienie wątku pod tytułem ile masz lat? Bo jestem zwyczajnie ciekawy tego, bo Żona mi zarzuca, że gram w grę dla dzieci! I chciałem sprawdzić czy rzeczywiście tylko dzieci w to grają??? Na Forum Starfield taki sam wątek miał paręset wpisów i nikt się nie czepiał! Tak więc zwracam się do Ciebie czytelniku, jeśli Ci się chce, I nie masz nic przeciwko, to napisz swój wiek w komentarzach. Mój wiek można policzyć z mojego Nicka... Edit. Zwróciłem się do pomocy Valve i... Stwierdzili że Ban był nadgorliwy i bezzasadny! Skasowali mi bana i nie pozwalają na ponowne zamknięcie/skasowanie mojego tematu 😎 Tak więc wrócił na Forum mój wątek. Pełno jest recenzji po Angielsku, dlatego ja piszę specjalnie po Polsku (choć Angielski nie jest problemem dla mnie)... Jak podoba się Tobie recenzja? To proszę daj kciuka w górę albo uśmiechnięta buźkę, to nic nie kosztuje a jest dla mnie znak że warto pisać po Polsku 😉 Polecam też pozostałe moje recenzje.Pokaż więcejPokaż mniej
No polish languagePokaż więcejPokaż mniej
Łowić ryby muszę bo się uduszę ⣼⣿⣿⢿⡻⢝⠙⠊⠋⠉⠉⠈⠊⠝⣿⡻⠫⠫⠊⠑⠉⠉⠑⠫⢕⡫⣕⡁⠁ ⣼⡻⠕⠅⠁⣀⣤⣤⣄⣀⠈⠄⠁⠄⠁⣿⡮⠄⠁⠄⠄⡠⠶⠶⠦⡀⠈⣽⡢ ⣿⣧⠄⠁⠄⠔⠒⠭⠭⠥⠥⠓⠄⢀⣴⣿⣿⡄⠁⠠⣤⠉⠉⣭⠝⠈⢐⣽⣕ ⣿⣷⡢⢄⡰⡢⡙⠄⠠⠛⠁⢀⢔⣵⣿⣿⣿⣿⣧⣄⡈⠁⠈⠁⠉⡹⣽⣿⣷ ⣿⣿⣿⣿⣿⣬⣭⡭⠔⣠⣪⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣷⣵⡒⠫⠿⣿⣿⣿ ⣿⣿⣿⣿⠿⣛⣥⣶⣿⠟⢁⣶⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣷⡙⣿⣿⣶⣿⣿⣿ ⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⡫⠁⢀⠑⠓⠫⢝⢟⣿⣿⣿⣿⡻⠊⢉⣄⠈⠪⡫⢿⣿⣿ ⣿⣿⣿⣿⣿⣿⢟⠁⣰⣿⣿⣢⢤⣀⡀⠈⠉⠉⢀⠠⠪⢝⡻⣷⡀⠊⡪⡻⣿ ⡫⢟⣿⣿⣿⣿⡊⢠⣿⣿⡫⠚⣊⣡⠶⢦⣤⣤⠶⠞⡛⠳⣌⠫⡻⡀⠈⡺⢿ ⠪⡪⡫⢟⡿⣕⠁⡫⠝⠊⡴⠋⠁⠁⠐⠁⠂⠈⠐⠈⠈⠐⠐⠳⠄⠹⣇⠪⡻ ⠄⠁⠊⠕⡪⢕⢀⠞⠁⠄⣁⢀⢀⣀⣤⣤⣠⣀⣤⣴⣶⣶⣶⡆⠄⠆⢷⠕⡪ ⣄⠄⠁⠄⠁⠄⡎⠄⠁⢬⣮⣕⠻⢿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⡫⡪⡵⠄⠁⠄⠈ ⣿⣄⠁⠄⠁⠄⡣⠄⠁⣷⣯⣵⣢⠄⠄⠉⠉⠉⠉⠉⠉⣠⣬⣟⡕⠄⠁⢀⣿ ⣿⣿⣷⡀⠁⠄⡎⠄⠁⠻⣿⣾⣯⣪⣔⢄⣀⣀⣀⡠⣶⣾⣽⣿⠃⠄⢀⣼⣿Pokaż więcejPokaż mniej
Odcinek specjalny SAMO RZADKIE: Dave the Diver Stworzenie listy gier do serii Samo Gęste w naturalny sposób wymaga ode mnie przejrzenia listy gier które ograłem w przeszłości, również tych które mi się nie podobały. Staram się generalnie być pozytywnym głosem w rej sferze, jednak po 50 pochwalnych recenzjach mogę sobie zeszkalować jedną, jak to mówią anglosasi "as a treat". Dave the Diver to po pierwsze gra kontrowersyjna w perspektywie tego, że jest fałszywym indykiem. To znaczy jest zrobiona graficznie tak jak wiele gier niezależnych. Nie należy się temu dać zwieść, bo stał za tym duży wydawca- Nexon. Czy to znaczy, że duży wydawcy nie mogą tak robić gier? Mogą i to nawet dobrze, ale nie stawiajmy jej w kategorii indyków na Game Awards. Mali twórcy i tak mają już pod górkę, a bycie grą niezależną nie jest efektem tego, że gra ma pixel art. Ten wstęp jest o tyle niezbędny, że nie chcę dawać wrażenia kopania leżącego- malutkiej gry od malutkiego teamu. Mam też wrażenie, że pewne elementy filozofii dużych studiów do Dave the Diver przeciekły. Gra mianowicie bombarduje nas przez cały czas toną różnych nowych gameplayowych systemów, które jak na ironie są płytkie jak sadzawka. Mało tego mam wrażenie, że gra nueustannie rzucała mi jakieś irytujące przeszkadzajki do corowego gameplayu nurkowania. Samo nurkowanie natomiast ehhh. No wszystko spoko, tylko systemy gry zdają się chcieć mnie dopaść na każdym kroku. Chcę sobie nurkować i zbierać ryny a tu, nie mam tlenu, nie mam miejsca w ekwipunku, a ta woda jest za głęboka, a na tą rybę mam za mały harpun. Kurde faja, czy tylko mnie wydaje się, że cała ta rozgrywka to tylko grindowanie by załagodzić te irytujące ograniczenia. Ok, jedno muszę oddać, gra jest ładna, postacie miłe i atmosfera jest bardzo cozy, być może to jest powodem dla którego Dawid nurek osiągnął taki sukces. Dla mnie to jednak za mało zdecydowanie za mało. Bardzo prawdopodobne, że ta opinia to owoc moich prywatnych preferencji i chętnie usłyszę co wy o tym sądzicie. Mimo wszystko Dave the Diver to dla mnie ogromny zawód. Pozwólmy indykom być indykamiPokaż więcejPokaż mniej
(edytowane po premierze 1.0) Zaskakująco przyjemna gierka o nurkowaniu i prowadzeniu restauracji. Po obejrzeniu wycinku rozgrywki na streamie urzekła mnie tematyką, pikselową i kolorową stylistyką, mechaniką nurkowania, a przede wszystkim lekko odlecianym humorem, więc postanowiłem spróbować i bawiłem się naprawdę dobrze — zarówno we wczesnym dostępie, jak i po premierze. Jak na Early Access, to wszystko działało sprawnie, a zawartości było tyle, że było co robić przez spokojnie kilkanaście godzin. Wersja 1.0 przyniosła wiele nowości, dodatkowe mini gierki, zakończenie fabuły, nowe biomy, a twórcy po premierze aktywnie łatali wszystkie znalezione błędy. Dodali naprawdę wiele i włożyli ogrom starań, aby końcowy produkt był bogaty i satysfakcjonujący. Zdobycie wszystkich osiągnięć zajęło mi 47h, więc grania jest dużo, a i tak nie zrobiłem wszystkiego, co gra oferuje — do tego potrzebna jest już żyłka kolekcjonera, której mi osobiście zabrakło, ale dla kogoś, kto ją posiada, będzie to istny raj. Sama rozgrywka jest w sumie prosta i skupia się głównie na łapaniu ryb i innych morskich stworów w głębinach, a potem serwowaniu ich w restauracji, którą dodatkowo zarządzamy. Sprzętu, broni i ich ulepszeń oraz możliwości rozwoju restauracji jest dużo, więc jest na co zbierać pieniądze, jest do czego dążyć, jest poczucie postępu i gratyfikacji. Pomiędzy to wszystko wpleciona jest fabuła, w której odkrywamy tajemnice głębin i mimo swej prostej konstrukcji wciąga skutecznie. Całość okraszona jest wieloma mini gierkami i puzzlami środowiskowymi, które przyjemnie urozmaicają nurkowanie. Wszystko utrzymane jest w luźnym, humorystycznym stylu, spotykane postaci są lekko zakręcone, jest wiele widowiskowych cutscenek, w charakterystycznym, czasem dziwacznym, azjatyckim stylu, dialogi są zabawne, wiele sytuacji również. Czasem bywa to wręcz karykaturalne, ale dzięki temu ma dużo uroku i wdzięku. Samo nurkowanie, które jest trzonem rozgrywki, jest bardzo relaksujące, a łapanie ryb satysfakcjonuje. Jedynym dla mnie mankamentem są częste quick time eventy, które nie byłyby niczym złym, gdyby dawały ciut więcej czasu i nie wymagały aż tak energicznych ruchów palcami. W przypadku niektórych broni trzeba naprawdę szybko wciskać klawisze, czy kręcić gałkami, aby się udało. Wytrąca to trochę z rytmu, a po dłuższych sesjach zwyczajnie bolą palce, nie mówiąc o hałasie, jaki się generuje w trakcie. Poza tym zwiedzanie podwodnych miejsc cieszy oko, a gra naturalnie popycha nas ku głębszym miejscom. Dużym plusem jest bogata fauna oraz flora w oceanie. Gatunków do złapania, oraz roślin do zebrania, jest mnóstwo, sposobów na ich łapanie wiele, a im głębiej, tym trudniej i niebezpieczniej. Sielankę przerywają nam czasem drapieżne gatunki, umiejące napsuć krwi i nawet zrujnować całą sesję nurkowania, a także sporadyczne walki z bossami. Wszystkie ryby możemy serwować w restauracji, z wielu tworzyć, w połączeniu z innymi składnikami, różnorakie przepisy, więc jest w czym wybierać. Kolekcjonerzy będą zadowoleni z możliwości zbierania kart kolekcjonerskich, które posiada każdy gatunek, a karty dodatkowo mają poziomy i zebranie ich wszystkich zajmie sporo czasu. Prowadzenie samej restauracji z początku jest ciut męczące, gdyż musimy robić większość sami, czasu jest mało, klientów dużo, a nasza postać szybko się męczy. Sytuację jednak ratuje możliwość zatrudniania personelu, który można dodatkowo szkolić, przyspieszając obsługę. I jak z początku jest to spora ulga, tak jednak w pewnym momencie okazuje się, że dla nas nie pozostaje do roboty nic, oprócz układania menu i obserwowania sytuacji. Przydałby się tu jakiś dalszy rozwój restauracji, aby nie kończyło się na byciu biernym gapiem. W pełnej wersji ciut rozszerzyli zarządzanie biznesem, oraz dodali nowe wydarzenia, ale nadal całość jest dosyć minimalistyczna i daleko temu do rozbudowanych tycoonów. Trochę szkoda, ale można to wybaczyć, biorąc pod uwagę, ile aktywności poza prowadzeniem baru jest. Stylistyka jest przyjemna dla oka i podwodne miejsca cieszą oczy, acz uważam, że przydałoby się ciut więcej urozmaicenia, więcej biomów, a głębiny mogłyby być bardziej tajemnicze i mniej jednolite. Przygrywająca muzyka też szybko się zapętla i szybko okazuje się, że słyszeliśmy już wszystko, ale mimo wszystko jest przyjemna dla ucha i wprowadza relaksującą atmosferę. Technicznie jest bardzo dobrze. Gra działa stabilnie, klatki nie spadają. Brakuje jednak wielu opcji graficznych jak choćby v-sync, czy zmiany detali. Ogólnie ustawienia są bardzo skromne i przydałoby się ich więcej, aby móc pewne efekty wyłączyć, albo zniwelować szarpanie obrazu związane z brakiem synchronizacji. Podsumowując Mimo paru drobiazgów, które mi przeszkadzają, nie żałuję zakupu i przyjemnie spędziłem czas przy tej grze. Jest to swoista perełka, jedyna w swoim rodzaju. Pozwala się oderwać myślowo, jest sprawnie zaprojektowana, bogata w mechaniki, skutecznie popycha do dalszej rozgrywki, wynagradza postępy, jest przyjemna dla oka i ucha, a twórcy są zaangażowani, otwarci na sugestie i przeprowadzili wczesny dostęp wzorowo. Jest to prosta gierka, mocno arcade'owa, więc trzeba to brać pod uwagę, nie spodziewając się cudów, ale ogólnie bardzo grywalna. Jeśli szukasz czegoś do swobodnego pogrania, bez dużego zaangażowania, lubisz nurkowanie, łapanie ryb i sushi, to myślę, że warto spróbować.Pokaż więcejPokaż mniej
Brak języka polskiego!Pokaż więcejPokaż mniej
Głęboka woda to ostatnie co kojarzy mi się atrakcją. Wolę być sto metrów nad ziemią niż dziesięć pod powierzchnią wody, zazwyczaj. Sushi? Z racji restrykcji dietetycznych też tak średnio. Ja wiem, że są opcje warzywne i tak dalej, ale jak mogę wybierać, to decyduję się na ciekawsze potrawy. Z tego kręgu kulinarno-kulturowego wybrałbym z większym apetytem jakiś zacny ramen czy jakieś intrygujące kare-katsu. Niemniej spędziłem prawie setkę godzin nurkując i pomagając przyrządzić... hm, woniejące... dania z surowej ryby, glonów i ryżu. Osobliwe. Gra zaczyna się od czegoś zwyczajowo kojarzonego z finałem, a zarazem będącego koszmarem każdego korposzczurka, taka scena: leżenie na plaży z drinkiem w dłoni przerwane telefonem i prośbą o powrót do pracy. Wzmiankowane wydarzenia stały się udziałem Dave'a. Jest on ex-płetwonurkiem i specjalizuje się w bardzo głębokich eskapadach podwodnych. Jest on korpulentnym gościem, ale pozory mylą - potrafi znakomicie pływać. W wodzie poruszamy się z racji oporu generowanego przez ciecz jakby ślamazarniej - przy założeniu że tlenu mamy na tyle, aby ten fakt niemrawości zauważyć. Bo dobrowolne ryzykowanie utonięcia jest głównym motywem tutaj. Schodzimy z łodzi pod powierzchnię wody w magicznej lokacji Blue Hole w celach zgromadzenia składników na sushi czyli ryb właśnie. Opcji bezpiecznego moczenia kija nie ma, ale za to jest harpun z liną, więc to już coś, nie? Harpun oferuje niewątpliwą przewagę względem ryb, ale ma swoje ograniczenia. Zasięg jest dość skromny, choć te kilka metrów to już coś. Zakres strzału to jakieś 90 stopni przed nami - cokolwiek jest za plecami, nad głową czy pod nogami pulchnego nurka jest zupełnie wolne od groźby przebicia. Do tego co większe okazy wytrzymują nierzadko więcej niż jeden postrzał zanim rozpoczną karierę w branży gastronomicznej. Dodatkowo po upragnionym ostatecznym trafieniu bywa, że trzeba jeszcze ściągnąć upolowane stworzenie albo zwyczajnie się wyrwie i wymagać będzie poprawki. W trakcie pojedynku siłowego nie możemy się poruszać. Co z tego? Ano to, że nie jesteśmy jedynym drapieżnikiem w wodzie. Większość płetwiastych (mackowatych, galaretowatych) ma nas za mało interesujący element otoczenia, ewentualnie wyczuwa w nas zagrożenie i daje płetwę siną w głąb. Bywają jednak rybiszcza zdeterminowane do uczynienia nam krzywdy i do tego same nań dość odporne. Fortunnie mamy też broń dodatkową - odpowiednik broni palnej, ale działający pod wodą. Ma on najczęściej lepszy zasięg, obrażenia i magazynek - co bywa atutem w porównaniu do pojedynczego i niewyczerpywalnego ataku harpunem. A gdy już dojdzie do agresywnego zbliżenia, to zostaje jeszcze ostatecznie szybki atak nożem. Każda z trzech wymienionych broni może zostać ulepszona za odpowiednią opłatą i z dostarczeniem odpowiedniego surowca - bywa nim też poprzednia wersja broni. Nóż i harpun mają jednostajny schemat rozwoju, a broń palna dzieli się na różne rodzaje: od karabinów po miotacze sieci czy pistolety na strzałki usypiające. Coby sprawy pogmatwać, to taki choćby karabin snajperski może mieć jeszcze przeróżne warianty: strzelający pociskami z trucizną, podpalającymi, z prądem, paraliżujący itd. Każdy znajdzie sobie coś podług preferencji bojowych. Ja pierniczę, dziwnie to brzmi w kontekście połowu rybek... tyle że mamy też bossów i to już nie przelewki! Bo walki z nimi potrafią zapierać dech w piersiach! Dosłownie. Tlen jest w grze dość istotnym zasobem i ograniczeniem jednocześnie. Od jego ilości zależy jak długo przebywać możemy pod wodą, stopniowo go ubywa. A nawet szybciej, gdy postanowimy zaryzykować i płynąć prędko. Jeszcze szybciej gdy jakiś rekin właśnie gryzie nas w tyłek! A gdy już tchu zabraknie, to...! Budzimy się na łodzi i przepada większość zdobytych łupów - zachowujemy tylko sztukę przedmiotu. Pilnowanie pojemności butli jest więc priorytetem, jeżeli zależy nam na morskich bogactwach. Tlen możemy też uzupełniać z zanurzonych beczek, sporych małż czy po prostu z przenośnych pojemników używanych jako jeden z dwóch aktywnych przedmiotów jednorazowego (często) użytku. Przedmioty możemy kupić z losowo dostępnego asortymentu na łodzi u Cobry - choć sprzedaż prowadzona jest tylko za dnia, zapewne aby uniknąć posądzenia o ciemne interesy. Da się je również znaleźć w porozrzucanych po dnie skrzyniach: część zawiera też broń na którą tymczasowo podmieniamy nóż, ale za to oferująca choćby możliwość kucia w rudach metali, skałach z kruszcem czy nowe formy ataków i rodzaje obrażeń. Znajdujemy też skrzynie z ulepszeniem harpuna czy posiadanej broni - z opcją tymczasowej wymiany na inną, nawet taką, której jeszcze nie mieliśmy. Opłaca się wziąć to w łapki, aby odblokować schemat i zlecić jej zmontowanie w przyszłości. Jednakże: co dzieje się w wodzie, zostaje w wodzie - zdobyte przedmioty tego rodzaju nie przechodzą z nami dalej. Są też skrzynki z produktami żywnościowymi takimi jak przyprawy, sosy czy ocet, czasem karmą dla kotów: warto gromadzić, bo pozwalają kucharzowi wymyślić nowe dania. No, powiedzmy, że bez używania kociej karmy jako składnika! A, ważne: musimy pilnować z czym wypłyniemy, bo kuferek ma ograniczoną pojemność i dobrze zainwestować w jego rozwój - oraz innych przedmiotów - za kasę. Pomoc w sushi barze to ostatnia aktywność dobowa. Bo Banjo kucharzem jest znakomitym - z talentem dorównującym tylko jego ego - za sprzątanie blatu czy roznoszenie potraw się brać nie będzie. Czyli Dave biega z daniami, czyści misy oraz nalewa piwo, potem nawet robi drinki. Ale łatwo nie jest, bo klienci bywają niecierpliwi, a puszysty nurek dość prędko się męczy. Opłaca się zatrudnić pomoc i łożyć na jej szkolenie. Czy to całość atrakcji? No nie, bo w miarę progresu gry uzyskujemy możliwość połowu jeżowców (przestaną nas wtedy też kaleczyć) i krabów. Zapuszczając się coraz głębiej spotykamy dziwniejsze stworzenia, w tym żyjące pod osłoną nocy czy ekstremalnych temperatur. Ale pojawia się też wiele nowych mini-gier: część w toku fabuły, a część zupełnie niezależnie i jak ktoś nie czuje potrzeby, to nie musi się w nie angażować. Niektóre z nich są pastiszem znanych hitów. Tu dzieje się też magia transgatunkowości tytułu, bo pojawią się sekwencje skradankowe czy pluralizm gier hazardowych, w tym kolaboracji z popularnymi grami nurtu indie jak choćby Balatro. Dalekie są one od trudnych i po kilku chwilach nabędziemy wystarczającego poziomu wprawy. Są też różne misje poboczne czy - w dalszych etapach gry - opcje hodowania własnych ryb czy roślin. Fabularnie gra jest napisana średnio, choć trzyma lekki humorystyczny poziom do końca. Nie tłumaczy skąd się wziął ten zbiornik wodny o magicznych właściwościach generowania ryb z różnych rejonów świata, ale w sumie czy to jest ważne w rozgrywce? Ja tam bawiłem się samą grą wystarczająco dobrze - lekkość klimatu rekompensowała mi powierzchowność fabuły. Lekko sili się ona na proekologiczny przekaz, ale jest on mało nachalny i można odnieść wrażenie, że średnio szczery - bo polujemy na monstrualne ilości jedzenia w celu maksymalizacji zysków. Osiągnięcia są średnio wymagające, acz te ze zjedzeniem racji żywnościowej może niechcący umknąć - na szczęście tylko ono jedno. Żadne DLC nie jest wymagane, to też plus. Muzycznie jest fajnie, czuć atmosferę zanurzania się i niepokój głębin. Można też zapoznać się z twórczością mxmtoon - ujdzie, ale raczej odbiorcą jej kawałków o szczenięcej miłości nie będę. Podsumowując: całkiem zacna gra do odprężenia się przy gromadzeniu mięsa do sushi i pomaganiu w prowadzeniu lokalu - bo to stanowi trzon zabawy. ZALETY: - Lekki humor - Rekreacyjny model gry - Wiele aktywności WADY: - Z czasem nurkowanie nuży Osoby, które grałyby w tę grę: - Jacques-Yves Cousteau - Steve Irwin - mxmtoon Osoby, które nie grałyby w tę grę: - Karol Marks - Howard Philips Lovecraft - Dr. Blight Więcej moich recenzji na wartym obserwowania kuratorze Recenzje na 100%... osiągnięć .Pokaż więcejPokaż mniej
Wiele osob zachwyca sie ta gra Niestety tam nie ma nic nowatorskiego a wrecz nuda bez konca. Lubie gry pixelowe bo zazwyczaj takie gry nadrabiaja bardzo bogata Historia ktorej tutaj zwyczajnie brakuje. Tu masz statek z ktorego nurkujesz aby zlowic ryby i znalesc naprawde niewielka ilosc przedmiotow i powrot na statek a potem kierunek Knajpa rybna ktora rozwijasz. I to wszystko!!! Scenariusz mega nudny bo ciagle wedrujesz statek woda statek knajpa i tyle!!! Pod woda jest fajnie ale tam jest zbyt malo atrakcji aby powiedziec ze gra wymiata. Moim zdaniem jest wiele innych gier pixelowych zdecydowanie o lepszej historii. Ta gra nie powinna kosztowac wiecej niz 20 lub 25 zl!Pokaż więcejPokaż mniej
JEZU KOCHANY MOI PRZYJACIELE, DAWID NURKOWIEC TO PIEKNA GRA, Z PIEKNA FABULA I PIEKNYMI RYBAMI, Z NIEKONCZACYM SIE SWIATEM, KTORY ZAPEWNIA EMOCJE NA DLUGIE SESJE, PO GRANIU CAŁE DWIE GODZINY ZDAZYLAM ZDECHNAC 5 RAZY I SIE ODROCIC JAK NASZ PAN I WLADCA JEZUS CHRYSTUS, NIENAWIDZE BABY OD REKINA, BO PRZYPOMINA MI MOJA CIOCIE, KTOREJ NIE MAM, ALE OGOLNIE GRA GICIOR POTEZNY, DAWID TO TOALNY HOCIAK I GIGA CHAD MOGLABYM NA NIEGO PATRZEC GODZINAMI JAK MACHA TYMI SWOIMI PLETWAMI I DZGA MEDUZY TYM NIEPROPORCJONALNYM NOZYKIEM DO OBCINANIA PAZNOKCI U STOP!!!!!!!!!11!!!!!1!!1!!1!1!1!.Pokaż więcejPokaż mniej
Zbyt wiele mechanikPokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnio zebrano: 14.08.2026.

