
Dragon Age™: Straż Zasłony
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-20 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.
01O grze Dragon Age™: Straż Zasłony
Poprowadź Rooka i siedmioro towarzyszy przez Thedas, by powstrzymać dwóch uwolnionych bogów. Wybierz klasę i pochodzenie, rozwijaj zdolności oraz łącz szybkie ataki, parowania, uniki i umiejętności towarzyszy. 67% z 41 514 graczy Steam oceniło grę pozytywnie. Wersja Steam na PC ukazała się 31 października 2024.
Twórcy
Najniższa cena odnotowana w ciągu 36 miesięcy
≈ 70,21 zł2026-06-18 · SteamGra podstawowa · te same dane co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługa języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 9 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Francuski | Tak | Tak | Tak |
| Włoski | Tak | Tak | — |
| Niemiecki | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański | Tak | Tak | — |
| Japoński | Tak | Tak | — |
| Koreański | Tak | Tak | — |
| Polski | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-21
02Zanim kupisz
Tryb gry i sterowanie
Wersja Steam na PC to jednoosobowa gra RPG z pełną obsługą kontrolerów.
Język
Interfejs jest dostępny po polsku; polski dubbing nie został wymieniony.
03Często zadawane pytania
O czym opowiada gra?
Wcielasz się w Rooka i prowadzisz siedmioro towarzyszy przez kampanię, w której decyzje wpływają na Thedas.
Jak działa walka?
Wybierasz wojownika, maga lub łotrzyka, a w walce łączysz ataki, parowania, uniki i zdolności towarzyszy.
Czy można nawiązać relacje z towarzyszami?
Tak. Historie towarzyszy pozwalają rozwijać relacje, także przyjaźń i romans.
“Looking for an action-fantasy RPG that looks gorgeous, carries a marquee score, and plays smooth — and you're not lugging a decade of series baggage? This one fits. But if you came for the pause-and-command, grimdark CRPG of Origins, brace yourself first.”
Nasz werdykt
Eighty from the critics, sixty-eight from the players — a rare fracture

Lay the numbers on the table. Veilguard sits at 84 on Metacritic and an 80 top-critic average on OpenCritic, level with Inquisition's 84 — the press handed it a "solid mainline sequel." Cross over to the players and Steam's long-run rating is just 68 percent, tagged Mixed. That fracture between critics and community is the most telling thing about the game, and even EA eventually filed it under commercial disappointment.
Why the split? Because the critics were grading "is this game well made" — combat, visuals, score, signposting, all of it on point — while the veterans were measuring "is this still the Dragon Age I knew." Pause-tactics gone, the grimdark dialed down, choices hollowed out, the lore only ever skimmed. One game, two different rulers, two different scores.
It is a competent action RPG and not necessarily a competent Dragon Age sequel, and both of those can be true at once. The series chased a wider, smoother, more action-forward audience, and it caught them — at a cost the old guard tallied very differently. The commercial shortfall that followed, and the studio turbulence after it, is the kind of outcome that happens when a sequel wins the review average but loses the fanbase's sense of ownership.
Who falls for it, and who should brace first

So should you buy it? Depends who you are. If you want a third-person action-fantasy RPG that looks gorgeous, carries a marquee score, and plays smooth — and you aren't hauling a decade of franchise baggage — this is a fine pick. Seven character threads will hold you across thirty or forty hours, and newcomers in particular tend to be won over by the sheer level of finish. Its official companion podcast, Vows & Vengeance, even took a Best Audio award at the Tribeca Festival; the production values are no bluff.
But if you came for the grimdark CRPG of Origins — the pause-and-command strategy, the heavy moral choices, the dense worldbuilding — then take the warning early: the game walked away from all of that, and it is not the entry built for you. In the end it reshapes a veteran strategy RPG into the smoothest-playing action adventure the series has made, splitting hard from Inquisition's open-world path. That direction is a delight for the newcomer and a bittersweet pill for the faithful. Settle which one you are before you check out, and your experience won't end up pointed in the wrong direction. Go in expecting a sleek modern action RPG with a great-looking world and a film-grade score, and you will likely come away happy; go in expecting Origins reborn, and the disappointment is baked in before the title screen. The game is exactly what it set out to be — the trouble was only ever that not everyone wanted that thing.
Its place in the series — a bet on direction that won the press and lost the faithful

Pull back to the whole of Dragon Age and Veilguard is destined to be its most divisive entry — not because it's bad, but because it pivoted so completely. From Origins in 2009 to Inquisition in 2014, the series kept oscillating between strategy RPG and action, and this time it simply strode all the way to the action end and pulled the pause button out by the roots. That was a bet on direction: a wager that the new audience outnumbers the old one, that slickness sells harder than depth.
The bet half paid off. Critics endorsed the finish, and the 84 on Metacritic is real validation; but a sizable chunk of the diehards a decade of games had built up didn't follow, and the 68 percent Steam rating and EA's own "commercial disappointment" are the bill for the turn. It ends up an instructive case: a sequel that's genuinely well made on its own terms yet reads as a rebellion when slotted back into the series' lineage. Looked at years from now, it will likely be remembered as the boldest — and most fracturing — turning point Dragon Age ever took.
Popularne recenzje Steam
Wybór recenzji w języku oryginalnym · 10Wybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Ten wybór nie odzwierciedla ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Jestem wkurzona. Problemem nie są rożne mniejszości itd. Nie, ta gra jest mdła i jakby stworzona dla dzieci, nie obrażając gier dla dzieci. Wszystko i wszyscy są tacy mili, uprzejmi do bólu. Bardzo dobrym skojarzeniem jest Hogwarts Legacy Ale najgorsze jest coś innego, cały lore tego świata zbudowany przez poprzednie gry nie ma znaczenia. Wygląda jakby twórcy nie grali w pozostałe części serii, a tylko coś tam usłyszeli. Nie wiem, czy dam radę więcej grać, może tak i może zmienię zdanie.Pokaż więcejPokaż mniej
Gra jest dobrze zoptymalizowana, dopracowana technologicznie i nie zawiera bugów (przynajmniej do tej pory żadnych nie zauważyłam). Działa płynnie, nie wysypała mi się ani razu (co należy uznać za plus w dzisiejszych czasach, gdy gry potrafią wyjść w tragicznym stanie technicznym). System walki jest przyjemny, niezobowiązujący i relaksujący. Elementy wizualne cieszą oko i widać, że włożono tutaj bardzo dużo pracy. Sama gra jest dość infantylna i skierowana raczej do młodszego odbiorcy, ale przy odpowiednim mindsetcie można się przy niej świetnie bawić, a przynajmniej ja się świetnie bawię. Chciałam napisać coś o muzyce, ale jest ona na tyle generyczna, że nie pozostaje w pamięci. Tu zdecydowanie mogliby się bardziej postarać.Pokaż więcejPokaż mniej
Nachalna propaganda woke. Przecież są tyko 2 płcie i twierdzenie inaczej to jak pisanie że ziemia jest dyskiem... A najważniejszy powód to gra nie działa , widać tylko 2 wieże.. Może Tolkien postanowił pokazać co myśli umieszczaniu nachalnej propagandy światopoglądowej w grze... Oddałem grę.. Dal zaślepionych światopoglądem tak że nie potrafią czytać napiszę jeszcze raz gra u mnie nie działa wiesza się na obrazku z dwoma wieżami... Kocham świat DA i grałem i ukończyłem każdą część. Ale robienie pompek za zły zaimek , to nie jest już kwestia sexulanych preferencji tylko ugniatanie gracza a to mnie bardzo uderzyło. Preorder poszedł zanim to wyszło na światło dzienne. I siadłem z bardzo złym nastawianiem. Błąd na samym starcie gry przyśpieszył decyzję. Może kiedyś kupie na przecenie... Pozdro dla ludzi nie zaślepionych i z poczuciem humoru :).Pokaż więcejPokaż mniej
Ukończyłem ale nie zamierzam nigdy więcej wracać do tej gry. Spore rozczarowanie, czekałem ponad 10 lat na kontynuację Inkwizycji i dostałem Straż Zasłony. To nie jest tragiczna gra czy nawet zła tylko niesamowicie przeciętna. Nieciekawi towarzysze z wyjątkiem Szarego Strażnika i Profesora, qunari byłaby wkurzającą postacią nawet bez tej całej dramy wokół kwestii płci. Nudne dialogi, ogólnie dosyć przeciętne questy. Dosyć interesująca walka, świetnie wyglądający świat oraz co jest rzadkością w dzisiejszych czasach praktycznie bez bugów - zero problemów, dobrze zoptymalizowana. I za te kilka plusów i niesamowity sentyment z mojej strony do uniwersum dam ostrożnego plusa bo Steam nie dorobił się ciągle neutralnego komentarza.Pokaż więcejPokaż mniej
Żeby opisać pierwsze wrażenia... jest słabo. Jedna z podstawowych rzeczy, tj. drugi tag tej gry "RPG" jest w zasadzie szczątkowy. Gra została uproszczona do poziomu przeciętnego akcyjniaka. Walka jest średnia, wszystko robisz samemu mashując ciągle przyciski, nie ma tu już drużyny, a towarzysze to tylko chodzące skille. Bossowie póki co są beznadziejni, nudni, generyczni, nie wymagają od ciebie absolutnie niczego. Eksploracja mocno meh, nie ma tam nic ciekawego, wszystkie istotne rzeczy napotykasz na głównej drodze. Najgłupsza chyba blokada fragmentów lokacji gdzie jeszcze nie wolno, w postaci białej ściany i tekstu "obecnie niedostępne". Zagadki póki co to bzdura. Ich logika, pomysłowość i ich pretensjonalność ewidentnie przewidziane zostały dla orangutana po lobotomii. No ale to już pół biedy. Prawdziwy problem się zaczyna tam, gdzie bioware kiedyś było dobre, czyli postacie, dialogi i prowadzenie fabuły. Najciekawszy motyw zostaje wyrzucony do kosza po 15min gry. Fabuła ledwo trzyma się kupy, na start ma wiele błędów logicznych, problemów ze skalą wydarzeń, pisze lore na nowo i bardzo spłyca wiele tematów. Dialogi autentycznie sprawiają, że mam ochotę wydłubać sobie oczy. Tak nijakich, generycznych, nielogicznych i idiotycznych wypowiedzi to ja dawno nie widziałem. Wszystkie postacie póki co są bezbarwne, gadają jakby były po jakimś kursie reedukacyjnym albo terapii. Ciągle mają wiedzę której nie powinny mieć, ale magicznie pozwala to wytłumaczyć każdą pierdołę graczowi-idiocie. Główna postać wydaje się być kompletnie nieprzekonująca, zwłaszcza musząc tłumaczyć swoje dokonania i motywacje monologiem, bo nijak nie jest to przedstawione i sprawia wrażenie, że twórcy nie wiedzieli jak wprowadzić nowego protagonistę. Kwestia forsowania swoich poglądów też jest zauważalna. Już pomijając kreator postaci czy "zaimki", to z tyłka już w trakcie gry dostajesz opcję transpłciowości (bo to jest istotna rzecz podczas ratowania świata...) prawie wszystkie przeszłości do wyboru wskazują na tych złych arystokratów, a postacie na siłę/pokaz deklarują jakimi "szczytnymi" poglądami się kierują. A to ponoć dopiero początek w tej materii. Wizualia są "okej", całość jest bardzo mobilkowa ale dość dopracowana. Kreator postaci rozbudowany, ale ma mało dobrych presetów i spore ograniczenia. Na plus włosy, ale spory minus reszta ciała. Projekty qunari czy pomiotów to dramat. Świat bardzo nierówny i obecnie monotonny. Technicznie nawet nie najgorzej działa, obraz jest z jakiegoś powodu rozmyty w tle niezależnie od ustawień. Brak FG dla FSR.Pokaż więcejPokaż mniej
Jestem prawie w połowie głównej fabuły. Gra ma swoje wady, ale jest dobra. Na plus: - Fabuła. Nie jest odkrywcza, ale dobrze się przy niej bawię (a o to chodzi w grach). - Mało zagadek-zapchajdziur - nie jestem typem, który lubi się zbyt długo głowić. - Brak pauzy taktycznej. Wolę wartką akcję, a nie planowanie ruchów. - Questy towarzyszy są przyjemne (Kawa z Lucanisem! Spacer po nekropolii z Emmrichem <3). - W końcu nie ma tu postaci pokroju Sery, towarzyszy da się naprawdę lubić. - Podwyżkę dla tego, kto stworzył włosy - po okropnościach z DA:I w końcu nie trzeba pobierać modów, by postać była ładna. - Optymalizacja nieco kuleje, ale po raz pierwszy w grze po wybraniu najniższych detali nie rzutuje to w żaden sposób na wygląd postaci - cały czas wyglądają dobrze. Na początku też nie byłam przekonana do nowego (fortnite'owego) wyglądu, ale chyba to właśnie sprawiło, że po zmianie detali gra nie wygląda jakby się grało na ziemniaku. Ostatecznie da się przyzwyczaić. - Nieco zasmuciło mnie, że gra stała się korytarzówką, ale ostatecznie tak jest chyba lepiej. W DA:I męczyło mnie zaglądanie pod każdy kamień. Tutaj jest prościej, by nic nie pominąć. - Latarnia. Tęskniłam za posiadaniem miejscówki pokroju podniebnej twierdzy. Tak jak w DA:I można ją ozdabiać, a wraz z postępem fabuły jej wygląd się poprawia. - Rozwiązanie gdzie możemy w inwentarzu zmienić sobie np. zbroję, na taką z lepszymi statystykami, a nadpisywać jej wygląd jedną naszą ulubioną, która jest ładna i nam się podoba. - Ukrywanie hełmu. Mały detal, a cieszy. - Gra szanuje czas gracza. Można użyć szybkiej podróży z każdego punktu. - Używanie 'specjalnych' umiejętności towarzyszy poza walką. - Głaskanie kota, psa i gryfa. Na minus: - Brak możliwości sterowania innymi postaciami (W DA:I to doceniałam). - Czemu Dorian dostał brodę? D: - Drzewko rozwoju - totalnie nieczytelne, a wydawanie punktów umiejętności na +5% do ataku to śmiech na sali. - Dialogi mogłyby być nieco lepsze.Pokaż więcejPokaż mniej
Po tylu latach oczekiwania, jako wierna fanka serii, sięgnęłam po Dragon Age Veilguard pełna nadziei, choć już po zwiastunach wiedziałam, że coś jest nie tak. Niestety, rzeczywistość przerosła moje najgorsze obawy. Veilguard to gra, która wydaje się obca, sztuczna, i jakby zapomniała, czym powinno być Dragon Age. Próbuje na siłę być "postępowa", a wychodzi z tego jedynie płytka i niezręczna kalka, która ma się nijak do poprzednich części. Zacznijmy od tego, że najnowsza odsłona na siłę wciska nam wątki niebinarności, co zrobiono tego tak topornie, z wrażeniem, że ktoś po prostu odhaczał kolejne pozycje na liście „co zrobić, żeby być modnym”. (pewnie każdy kojarzy bajkę Netflixa o niebinarnej krowie…. i jest mi przykro, bo przez takie właśnie zagrania duża część osób postrzega osoby lgbt jak, hm, no właśnie, jako Taash) Przez to postacie tracą głębię i wiarygodność, co potęguje cukierkowy klimat gry. Wszystko jest tu przesadnie miłe, rozmowy przypominają wręcz sesję terapii grupowej – mówię to z pełną świadomością i autopsji. Bohaterowie są dla siebie wręcz sztucznie uprzejmi, co nie tylko męczy, ale sprawia, że ich relacje wydają się nijakie i plastikowe. Przepadła autentyczność i emocjonalna surowość, którą pokochałam w poprzednich częściach. Gwoździem do trumny jest kwestia Qunari. Jak można było tak bardzo zniekształcić estetykę tej rasy? "Dobre" postacie Qunari wyglądają jak coś zupełnie innego niż te „złe”, które wyglądają dokładnie tak, jak powinny – tak, jak wyglądały od początku serii. Całość sprawia wrażenie niedbałej i wymuszonej, jakby twórcy kompletnie stracili kontakt z wcześniejszą wizją tej rasy. Do tego dochodzi wątek gryfów, wyciągnięty z komiksów i potraktowany po macoszemu. Nie będę zamieszczać tutaj spojlerów, lecz … to absolutna ruina tego, co BYŁO fantastycznym elementem świata Dragon Age. Rozgrywka? Kolejna katastrofa. System walki ma więcej wspólnego z grami mobilnymi typu AFK Arena niż z pełnoprawnym RPG. Słowo daję, gdybym nie wiedziała, że to Dragon Age, myślałabym, że gram w właśnie w to – jest liniowo, banalnie, i równie ekscytująco, co klikanie ikon w grze przeglądarkowej. Kamera podczas walki nie nadąża za postaciami… Oprócz tego, bardzo często włosy bohaterów znikają, a w nagraniach dźwięku pojawia się dziwny metaliczny pogłos – to wszystko tylko dodaje niesmaku i jeszcze bardziej pogłębia poczucie, że gra jest kompletnie niedopracowana. Największy cios przyszedł na końcu – zakończenie bardziej rozczarowujące niż niesławny finał Mass Effect. Dosłownie nie mogłam uwierzyć, że to już koniec, tak beznamiętny i bez duszy. (ogólnie wątek Solasa, elfów, krasnoludów, Inkwizytora i… tak w sumie całe lore było jakieś takie… puste) Czułam się, jakbym przeszła przez całą tę męczącą drogę, by zostać na koniec zupełnie olana. Gdyby nie to, że wczytywanie shaderów trwało dwie godziny, zwróciłabym grę bez wahania. Serce mi pęka, bo wspomnienia związane z Dragon Age:Origins są dla mnie ważne. Wtedy postacie miały dusze, emocje, wzajemne animozje i problemy, które nie wynikały z żadnych politycznie poprawnych list kontrolnych. Gra była naturalna i surowa, miała swoją magię. A teraz? Wpychana na siłę "postępowość" – w cudzysłowie, bo do prawdziwego postępu daleko – wypiera to, co stanowiło o sile i duszy tej serii. Kolejna rzecz która mnie odrzuca od DA:Veilguard? Nie można porozmawiać z towarzyszami, trzeba czekać na odpowiednie dymki, by mieć dialog, który tak właściwie nic nie daje, prócz nowego questa. A i wszystko w tej grze jest tłumaczone jak dla idioty. Dosłownie. Postaci mają wiedzę której mieć nie powinny i tłumaczą nam każdy ruch krok po kroku (jak chatgpt gdy poprosi się o przepis na kawę), „zagadki” były tak trudne iż nie zdawałam sobie sprawy że jakieś w grze występowały. Podsumowując, Dragon Age Veilguard nie jest RPG, a smutną parodią, pozbawioną esencji, którą kiedyś żyła ta seria. Z przykrością stwierdzam, że Dragon Ag* w wykonaniu dzisiejszego BioWare, z nowym kierownictwem, to tylko mdła podróbka, jak podróbki Mario, gdzie wszystko sprowadza się do odbębnienia questa, powrotu do punktu wyjścia i kolejnego skakania jak pajac w lini prostej. Chociaż muszę przyznać, małe dzieci z ogromnym entuzjazmem obserwują kolorową, cukierkową rzeczywistość tejże pozycji. Czy aby na pewno kategoria wiekowa jest odpowiednia? Czy możemy uznać, że to „coś” nie jest kanonem? Naprawdę, błagam.Pokaż więcejPokaż mniej
🩷Pokaż więcejPokaż mniej
Dramat. Za takie rozwalenie marki Dragon Age twórcy powinni dzień w dzień przez najbliższe 10 lat pracować w kopalni. Może wtedy by zrozumieli, że w grach fantasy liczy się świat jak i problemy postawione przez główną fabułę ... a nie prawidłowe posługiwanie się dziwnymi zaimkami i wpychanie co chwilę ideologii LGBRTVAGD. Mam nadzieję, że to nie jest nowy standard tworzenia gier komputerowych. Wiem, że mam przegrane niecałe 2 godziny ... i całe szczęście ponieważ zdążyłem zrefundować ten bardziew.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnie pobranie: 15.08.2026.
