
Ghost of Tsushima DIRECTOR'S CUT
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-20 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.
01O grze Ghost of Tsushima DIRECTOR'S CUT
Jako samuraj Jin Sakai staw czoła mongolskiej inwazji na Cuszimę i przemierzaj otwarty świat. Aby ocalić wyspę, Jin porzuca samurajskie tradycje i podejmuje niekonwencjonalną walkę jako Duch. Ocena graczy Steam: 93% pozytywnych z 65 605 recenzji. Wersja PC wymienia kategorie dla jednego gracza, trybu wieloosobowego i współpracy. Dostępne są angielski i japoński dubbing.
Twórcy
Najniższa cena w ciągu 36 miesięcy
≈ 101,04 zł2026-07-30 · KinguinGra podstawowa · te same dane co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 22 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Francuski | Tak | Tak | Tak |
| Włoski | Tak | Tak | Tak |
| Niemiecki | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański | Tak | Tak | Tak |
| Arabski | Tak | Tak | — |
| Czeski | Tak | Tak | — |
| Duński | Tak | Tak | — |
| Niderlandzki | Tak | Tak | — |
| Fiński | Tak | Tak | — |
| Grecki | Tak | Tak | — |
| Węgierski | Tak | Tak | — |
| Japoński | Tak | Tak | Tak |
| Koreański | Tak | Tak | — |
| Norweski | Tak | Tak | — |
| Polski | Tak | Tak | Tak |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | Tak |
| Portugalski | Tak | Tak | Tak |
| Rosyjski | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański (Ameryka Łacińska) | Tak | Tak | Tak |
| Szwedzki | Tak | Tak | — |
| Tajski | Tak | Tak | — |
| Turecki | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-21
02Zanim kupisz
Tryby i sterowanie
Karta Steam na PC wymienia kategorie dla jednego gracza, trybu wieloosobowego i współpracy. Podano pełną obsługę kontrolerów.
Języki
Dostępne są angielski i japoński dubbing. Wśród języków interfejsu znajdują się angielski, japoński i chiński uproszczony.
03Często zadawane pytania
O czym opowiada fabuła?
Jin Sakai walczy, by ochronić Cuszimę przed mongolską inwazją i odzyskać swój dom.
Jaki to rodzaj gry?
To przygodowa gra akcji z otwartym światem, w której Jin odkrywa Cuszimę i wytycza nową drogę.
Jakie opcje obrazu oferuje wersja PC?
Wersja PC obsługuje monitory ultrapanoramiczne, superultrapanoramiczne i potrójne, a także kilka technologii skalowania i generowania klatek.
“A samurai film you can play — Sucker Punch's open world, sharpened by a near-flawless Nixxes port into the definitive way to ride out this snowbound tale of revenge”
Nasz werdykt
One island, one signature — where it stands in the medium
Look back and Tsushima carries more weight than many expected of it.

On its console release in 2020 it took Game of the Year from the National Academy of Video Game Trade Reviewers, leading every title that year with 14 wins, and drew Game of the Year nominations at both the Game Awards and the D.I.C.E. ceremony. The top prize went to The Last of Us Part II, but standing toe-to-toe with that game says plenty on its own. The sales say more: the series has now moved over 13 million copies, one of Sony's most successful brand-new IPs in years — successful enough to greenlight a sequel outright. Sequels, remakes, and spin-offs are the easy part; the hard part is conjuring a brand-new world out of nothing that players remember and will happily pay to revisit. For a fresh IP to reach this height on its first outing is no fluke — it is art, story, music, and combat all built tall enough to hold the whole pail of water. Few studios get a swing this confident at an original setting, and fewer still connect; Sucker Punch did, and the medium is richer for it.
Who should buy, who should wait — straight talk up front
So, down to specifics: who is this actually for?

If you are wired for this — sunk into the samurai fantasy, sold on art and combat feel, and untroubled by the classic open-world exploration loop — you can buy in blind. PC players with an ultrawide or a high-refresh panel especially: this version hands you spectacle the console never could, and even if you cleared it on PS5 back then, a second run for mouse-and-keyboard, high frames, and that wide canvas is no waste. Flip it around, though. If you cannot stand clearing camps and farming collectibles, or what you really want is a tight, linear, level-driven ride, Tsushima's soft opening and mid-game repetition may grind your patience down. It asks you to slow down, to pause for a view and linger over a myth; come hunting only for high-intensity thrills and the shortest line to the credits, and most of what is good here will pass you by. The game rewards the player who is content to ride slowly across a field at dusk far more than the one sprinting between objective markers. Better, then, to set it aside and come back the day you feel like settling in for a proper samurai film — the experience lands completely differently.
The thing that cannot be copied — and the best gift for PC players
Back to the root question: after all these years, what keeps Tsushima from being replaced?

The answer hides in no single spec sheet but in the breath that runs through the whole thing. It folds Kurosawa's framing, the wind-as-compass conceit, and that black-and-white film grain into the open-world frame everyone had already worn to death, and mixes a flavour nobody else can reproduce. Tech can be caught, maps can be drawn bigger, quests can be stacked higher — but that sustained aesthetic nerve is not something money buys. Assassin's Creed Valhalla has the larger map and the longer quest log, and lacks precisely this restrained, exact aesthetic breath; it gives you everything except the conviction that less is more. That is Tsushima's amulet against being copied. And the PC Director's Cut preserves that breath most fully: a complete edition with Iki Island and Legends folded in, carried, of course, by a near-perfect Nixxes port. If you have been waiting for the best possible moment to finally set foot on the island of Tsushima, then this is unmistakably it.
Najnowsze wiadomości o Ghost of Tsushima DIRECTOR'S CUT
Popularne recenzje Steam
Wybór w języku ojczystym · 10 recenzjiWybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają one ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Nie przypominam sobie, żeby w ostatnich latach jakaś gra rozczarowała mnie tak jak Ghost of Tsushima. Utopiłam zbyt wiele czasu i za dużo pieniędzy w czymś, co przypomina algorytmy najwredniejszych mediów społecznościowych, które stosując psychologiczne sztuczki nakłaniają cię do ciągłego scrollowania, bo raz na 20 nudnych postów trafi się taki, który bywa ciut bardziej interesujący i uda mu się pobudzić twój ośrodek nagrody. I tak chodziłam od jednego pytajnika na mapie do drugiego, trzeciego, setnego… GoT nie jest w 1/3 tak dobrą grą jak głoszą recenzje, na które trafiałam. Tym bardziej boli, że duże studio, które za nim stoi naprawdę było stać na to, by zainwestować pieniądze w angażujące questy i ciekawych bohaterów. Dostaliśmy jednak (zdecydowanie zbyt) olbrzymią mapę naćkaną pytajnikami, za którymi kryją się cały czas te same aktywności obrażające intelekt gracza. Gra jest fatalnie zaprojektowana i jak w gruncie rzeczy niemoralnie podchodzi do gracza. Wiatr wiejący na każde przywołanie jednym klawiszem (rzekomo nowatorska mechanika nawigacji, którą chwalono się w materiałach promocyjnych) sprawiał, że wcale nie musiałam uczyć się orientacji w terenie i do dziś w sumie nie umiałabym się odnaleźć na mapie Tsushimy bez wskazówek (dajcie mi teraz mapę z RDR2, a z zamkniętymi oczami dotrę z Valentine do pierwszego obozu). Najgorsze w GoT są głupawe postacie i banalne questy, które ani przez chwilę nie są niczym więcej niż tylko zadaniami do odhaczenia. Nie znajdziecie tutaj niczego tak angażującego jak jakikolwiek poboczny quest z Wiedźmina 3 czy wspomniany RDR2. Szczytem idiotyzmu (powtarzającego się non stop!) są sytuacje, w których jakaś postać każe nam odejść kawałek dalej tylko po to, żeby inna postać mogła nam porwać/ubić zakładnika. Kurde, kto by się spodziewał, co nie?! I te dialogi skierowane do gracza. Bo normalne jest przecież, że podsłuchiwany samotny wędrowiec będzie sam do siebie gadał o tym, jak to zginął XYZ i musi teraz go pomścić zabijając ABC a dokona tego w miejscu ŚĆŹ. Immersja? Żadnej. Koń przywołany przeteleportuje się nawet zza skarpy. Ciuchy możesz zmieniać w trakcie trwania walki. Z każdego miejsca możesz też się błyskawicznie przenieść do wybranej lokacji. Dla niektórych to będzie pierdoła, ale Rockstar dobrze wie, że takie drobne rzeczy potrafią znacznie wpłynąć na odbiór świata. No to może gracz jest chociaż stawiany przed trudnymi wyborami? A gdzie! Dwa razy zdarzyło się, że mogłam podjąć jakąś decyzję. Jedna dotyczyła totalnych randomów, z którymi nigdy potem nie miałam do czynienia i też efekt wyboru nie miał najmniejszego znaczenia dla gry, a drugi pod koniec rozgrywki i na tym etapie niewiele wnosił. Co ciekawe, Ghost of Tsushima to jest opowieść, gdzie nasz bohater stawiany jest często przed dylematem czy jednak postąpić zgodnie z kodeksem samuraja, czy jednak dokonać skrytobójstwa. Nie dość, że nas gra nijak nie rozlicza z tego, jak podchodzimy do walki z Mongołami (może Sucker Punch chciałoby odrobić lekcje np. z serii Dishonored?), to podczas samych zadań nasz samuraj Jin Sakai odgórnie wykonuje pewne zadania według narzuconej formuły – nie my wybieramy podejście np. frontalnego ataku czy zakradnięcia się. W jednej misji zdarzyło mi się konieczne podejście „po samurajsku”, bo przecież tylko tak się godzi, by w następnej zakraść się do obozu, zabić podczas snu trzy osoby i… przynieść na dowód ich głowy. Problemów jest więcej: wielokrotne wpadanie pod mapę, bo twórcy nie pomyśleli, że mogę chcieć wybrać niestandardową ścieżkę. Pierdyliard niepotrzebnych medalionów i innych śmieci, które dostajemy po wykonaniu misji, ale ich użyteczność jest w sumie żadna. Do tego masa wybijających ze świata rzeczy jak np. możliwość udania się do handlarza podczas pościgu za jakąś postacią (przepraszam, może mi pan w biegu upgrade’ować miecz, bo wcześniej zapomniałem?) czy wykluczające się questy, gdzie dana osoba musiałaby być w paru miejscach jednocześnie. I wiele innych tego typu, jak złe czytanie nazw i imion – japońskie głosy wymawiają jedno, a napisy wskazują drugie. W zasadzie jedyna rzecz, jaka tej grze względnie wyszła to system walki. Dość skomplikowany, da się z niego czerpać przyjemność, ale w gruncie rzeczy nie działa to wcale tak dobrze jak można by się spodziewać z opisów, zwłaszcza po testowaniu mechaniki przez ponad 70 godzin… (Chyba jednak lepiej walczyło mi się w ogrywanym niedawno Shadow of Mordor). Nieźle zrealizowano też aktywności na wyspie Iki, gdzie miałam wrażenie, że za opowieść i zadania odpowiadały w studiu zupełnie inne osoby. Co prawda dziwne było tam granie na flecie jeleniom, małpom i kotom, ale hej, dlaczego Jin Sakai nie mógłby się przez chwilę poczuć Królewną Śnieżką? Nie mam wyrozumiałości dla gier AAA, jeśli przy ogromnym budżecie oferują takiego pustaka. Dajcie te same pieniądze mniejszym studiom, a zrobią coś o wiele ciekawszego i z… duszą. Bo tej paradoksalnie nie ma w Ghost of Tsushima, gdzie wszystko jest przewidywalne, sztucznie rozdmuchane, naiwne i banalne. Wiem, że Rockstar jest jeden i też nie wszystko musi aspirować do bycia drugim RDR2, ale fatalnie gra mi się w coś, co nawet nie próbuje sobie zaskarbić mojej sympatii próbami opowiedzenia czegoś głębokiego w interesujący sposób. Żałuję niestety każdej minuty z 74 godzin oraz wydanych ponad 200 złotych. Po 20h nawet obiecującej zabawy czar prysł, a ja już brnęłam gnana tylko efektem utopionych kosztów.Pokaż więcejPokaż mniej
Duch CuszimyPokaż więcejPokaż mniej
Gra była fajna, dopóki nie okazało się, że główny twórca gloryfikuje zabójstwo Charliego Kirka. Już za samo to powinni zostać zablokowani na każdej platformie.Pokaż więcejPokaż mniej
Dzięki konsolowcy za beta testyPokaż więcejPokaż mniej
Gra z początku wciąga, ale w drugim akcie zaczyna nużyć. Aktywności poboczne są mało interesujące, a bohaterowie pozostają nijacy. Zapowiadało się naprawdę dobrze, jednak ostatecznie według mnie to maksymalnie 6/10. Na plus zdecydowanie świetna grafika i satysfakcjonująca walka. Niestety momentami czuć budżetowość, a po kilkunastu godzinach rozgrywka staje się powtarzalna.Pokaż więcejPokaż mniej
Great success. Time for BloodbornePokaż więcejPokaż mniej
♥♥♥♥ that studioPokaż więcejPokaż mniej
Nazywam się Kononowicz Krzysztof. Urodziłem się dnia dwudziestego pierwszego stycznia tysiąc dziewięćset trzeciego… sześciesiątego trzeciego roku w Kętrzynie, woe… woewództwo olsztyńskie. Chcę przedstawić swój życiorys. Ukończyłem zasadniczą szkołę zawodową jako kierowca-mechanik. Posiadam swoją posiadłość – domek drewniany. Mam matkę, mam brata. Tatuś ni żyje. Ale tatuś bardzo jest mój bardzo, bardzo zasłużony. Walczył o Warszawę, walczył o Polskę, walczył o Boga. Ale nie ma ojca – odeszedł. Jak ja mówię – powołał, zmienił miejsce zamieszkania. Jest w niebie teraz. I stamtąd patrzy, jak ja kandyduje na prezydenta miasta Białegostoku.Pokaż więcejPokaż mniej
Good game, bad people.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocne to archiwalny zapis, a nie dane na żywo. Ostatnio zebrano: 15.08.2026.
