

Ghostwire: Tokyo
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-19 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.


01O grze Ghostwire: Tokyo
Eksploruj Tokio opanowane przez zjawiska nadprzyrodzone, odkryj przyczynę zniknięcia mieszkańców i walcz z zagrożeniami, używając mocy żywiołów oraz umiejętności łowcy duchów. Opinie graczy Steam: 83%% pozytywnych z 13 052 recenzji.
Twórcy
Najniższa cena z 36 miesięcy
≈ 0,00 zł2023-12-24 · Epic Game StoreGra podstawowa · te same dane co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 11 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Francuski | Tak | Tak | Tak |
| Włoski | Tak | Tak | Tak |
| Niemiecki | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański | Tak | Tak | Tak |
| Arabski | Tak | Tak | — |
| Hiszpański (Ameryka Łacińska) | Tak | Tak | Tak |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | Tak |
| Polski | Tak | Tak | Tak |
| Rosyjski | Tak | Tak | Tak |
| Japoński | Tak | Tak | Tak |
| Koreański | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-20
02Przed zakupem
Tryb gry
Wersja Steam na PC jest przeznaczona dla jednego gracza i oferuje pełną obsługę kontrolera.
Język
Gra obsługuje polski interfejs i napisy; polski dubbing nie jest dostępny.
03Często zadawane pytania
O czym opowiada Ghostwire: Tokyo?
Mieszkańcy Tokio znikają, a miasto opanowują siły nadprzyrodzone. Fabuła prowadzi do odkrycia prawdy i ocalenia miasta.
Jak wygląda walka?
Walka wykorzystuje rozwijane moce żywiołów oraz umiejętności łowcy duchów.
Co dodaje aktualizacja Spider’s Thread?
Aktualizacja Spider’s Thread dodaje między innymi nowy obszar, misje poboczne, wrogów, umiejętności walki i tryb roguelite. Opis podaje, że jest bezpłatna dla wszystkich graczy.
Popularne recenzje Steam
Polskie recenzje · 10Wybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
można głaskać psy 10/10Pokaż więcejPokaż mniej
Ubisoftowy, przemielony kulturowo design otwartego świata sprawił, że Ghostwire, gra oparta na niesamowicie intrygującym pomyśle, bardzo szybko traci swoją mistyczna aurę i staje się przeciętnym collectathonem z płytkim i irytującym systemem walki. Zadania poboczne nieco tę grę ratują, ale i tak jest to absolutny przeciętniak i najsłabsza gra tego studia. Ponoć Ikumi Nakamura zrezygnowała z pozycji reżysera przez wydawcę, który zbyt mocno interweniował w projekt gry. Niestety - widać to.Pokaż więcejPokaż mniej
Tematyka Japonii fascynowała mnie od czasu, jak jeszcze chodziłem do podstawówki. I to do niższych klas. Zbierało się trójwymiarowe pocztówki z ładnymi wschodnimi dziewczynami, górą Fuji czy panoramą Tokio. Do tego dochodziła magia niezrozumiałych liter i podstawowych zwrotów. Były to czasy PRL, tak więc manga jeszcze do Polski nie trafiła, zaś anime było znane głównie za sprawą "Wojny Planet", czy też jak to wtedy tłumaczyli "Załogą G". Zresztą japońskich bajek było więcej, choćby niezapomniana "Pszczółka Maja" czy inne "Przygody Sindbada". Ale były też znakomite wtedy filmy, jak seria "Godzilia kontra (jakiś tam inny potwór)", czy trudnych dla dzieciaków filmów Akiro Kurosawy. Dzisiaj jestem starym koniem i nadal fascynuje mnie Kraj Kwitnącej Wiśni. I o ile mangę i anime omijam szerokim łukiem, lubię ich filmy, seriale, jedzenie, a nawet zniewieściały J-Pop czy J-Rock. Imponuje mi ich kultura, porządek na ulicach i ogólna dyscyplina. No i czy gry? Nie bardzo, większość jest zbyt dziwna. Ale są wyjątki. Takim jest właśnie Ghostwire: Tokyo. Open world w dzielnicy stolicy Japonii. Fabuła gry jest dość nietypowa i nawet ciekawa. Z centrum Tokio znikają nagle wszyscy ludzie, zamieniając się w duchy. Brzmi znajomo? No, taki trochę "Alice in Borderland". Do tego postać współdzielimy z innym bohaterem, co z kolei kojarzy mi się z "Cyberpunkiem 2077". W każdym razie, naszym zadaniem jest rozwikłać zagadkę. Gra jest taka, jaką uwielbiam. Otwarty świat, fabuła, mnóstwo zadań pobocznych i mnóstwo grindowania, zbierania, zdobywania i kolekcjonowania. Tak wiem, wielu uznaje to za sztuczne wydłużanie gry, rodem z gier Ubisoftu, ja jednak z tego powodu nie narzekam. I powiem, że grę polecam weteranom takich gier, szczególnie miłośników Japonii. Gra jest bowiem baaardzo, ale to bardzo japońska, a kultura tego kraju wyziera tu dosłownie zewsząd. I mimo iż znajomość jej nie jest potrzebna, to znacznie ułatwia wczucie się w świat Ghostwire Tokio. No i trzeba przymknąć oko na gadające kotki, czy pieski dające nam zadania poboczne. Zresztą gadające zwierzaki to w kulturze Nipponu norma i trzeba to zaakceptować. Zresztą dziwność w tej grze nie jest nachalna. Grafika jest ładna, szczegółowa, kolorowa i... totalnie oczoje*na. To smutna wiadomość dla ludzi z różnymi schorzeniami epileptycznymi. Ale nawet ja, nie posiadający takich problemów, odczuwam trochę zmęczenie tymi błyskami. Na dokładkę sam się katuję grając z Ray Tracingiem, co tylko zwiększa liczbę światełek. Gramy tylko w nocy, w blasku tysięcy neonów, tak więc często potem jak się oczy tym zmęczą, można mieć problemy z zaśnięciem w nocy. Tylko z tego powodu, gra nie jest niestety dla każdego. Polecam więc odpuścić sobie granie późną nocą, zwłaszcza w okresie zimowym, kiedy oczy odwykły od światła słonecznego. Aha i jeszcze jedno., Nie podoba mi się deszcz, jest zbyt przerysowany i za bardzo widoczny. Mam wrażenie, że zamiast kropli z chmur spadają piłeczki pingpongowe. A że pada tu często, potrafi to nieco zirytować. Jeśli miałbym grę do czegoś porównać, to chyba do serii Saints Row. Czy gra ma jakieś wady? Większych nie zauważyłem, drobniejsze można pominąć. Jednak jest pewna rzecz, do której muszę się przyczepić. Grałem w wiele gier z otwartym światem, ale aktywności w nich były mi dawkowane powoli i rozsądnie. Tutaj co kilka minut dostaję wiadomość, że odblokowałem nową broń, czy nowy bzdet do zbierania. A zarówno przedmiotów, jak i mechanik oraz innych dupereli jest tutaj mnogo. Po godzinie grania musiałem usiąść i sobie wszystko w łepetynie poukładać, bo za dużo tego się zwaliło na łeb. To prowadzi do tego, że gra bardzo szybko "wypsztykała" się z contentu. I nie jest to tylko moja opinia, wiele recenzji w Internecie zauważa to niezrozumiałe zasypywanie gracza na początku toną informacji. Oczywiście nie jestem zwolennikiem otrzymywania najlepszej giwery w grze na pół godziny przed końcem, ale z drugiej strony wolałbym więcej przerwy między mechanikami, gdzie zanim poznam następną, zdążę otrzaskać się z poprzednią. No dobra, kończymy. Recenzja standardowo napisana dość szybko, w trakcie grania uzupełniana i poprawiana. W momencie mojej publikacji gra ma niemal rok, więc pewnie już wszyscy wiedzą co i jak. Ja na tytuł trafiłem zupełnie przypadkowo i nie tak dawno, z okazji przeceny gier Bethesdy. Spodobał mi się, więc z chęcią zagrałem. Osiągniecia ma, spolszczenie jest, do tego otwarty świat i sensowna fabuła. Do pełni szczęścia brakuje tylko kart kolekcjonerskich, ale one są w sumie mało istotne. Jak kogoś fascynuje Japonia, a na dokładkę nie czuje wstrętu przed "kolejną kalką Assasina", powinien rozważyć zakup. Sayonara. -------------------------------------- Wyłączność na tą recenzję posiada: Strona kuratora Graj z KarbulotemPokaż więcejPokaż mniej
Gra jest świetna, ma satysfakcjonujący model walki, otwarty świat shibuyi który chce się zwiedzać, poruszająca historie nie gorszą od poprzednich produkcji Tango Gameworks oraz masę znajdziek i powodów aby wrócić do gry chociażby na chwile. Dlaczego zatem recenzja ta jest negatywna, ponieważ optymalizacyjnie ta gra to gniot. Praktycznie od premiery aż do 30 stycznia 2023 miałem problem ze znaczącym opóźnieniem obrazu względem głosu w cutscenecach, czekałem aż twórcy to naprawią bo nie był to problem jedynie u mnie. Ostatecznie zdecydowałem się spróbować samemu naprawić grę zasięgając pomocy w sieci. Grę trzeba było odpalić przez DirectX11. Opóźnienie w cutscencach zniknęło ale gra miała liczne spadki fps (najpewniej przez DirectX11 ale inaczej w ogóle nie dało się grać) . Ponad to gra wywaliła mi się łącznie pięć razy za każdym razem jak wchodziłem do menu umiejętności. Po prostu jak za długo grałem gra nagle się psuła. Strasznie mi smutno, że tak cudowna gra która poruszyła mnie swoją fabułą oraz gameplayem musiała zostać tak spartaczona na PC. Jeżeli jest na przecenie można kupić i grać jak mówiłem powyżej, jeżeli jednak jesteście posiadaczami psa dużo bardziej polecam kupić te grę na kansole.Pokaż więcejPokaż mniej
Materiał wideo z rozgrywką Ghostwire: Tokyo: https://youtu.be/MxuTuAPU_Ds Twórcy The Evil Within zrobili kawał dobrej gry akcji, z paranormalnymi elementami, który jednak nie przypadnie do gustu każdemu. To wyjątkowy tytuł, z ciekawą fabułą i postaciami, która jednak nie wciąga jak dobry odkurzacz, jak to było w przypadku serii The Evil Within. Klimat jest w porządku, rozwój postaci też niczego sobie, jednak gdzieś po drodze akcja robi wrażenie skupiającej się bardziej na tym czy odblokujemy szybkość i częstotliwość ataku, niżeli na umiejętnościach bohatera, przez co w sumie od początku do samego końca gry styl walki się praktycznie nie zmienia, a sam gracz raczej wyjątkowego postępu i większej wprawy w pokonywaniu przeciwników nie uświadczy. Paranormalne segmenty studio Tango robi nader dobrze, a to już wiemy po ich poprzednich grach, jednak tutaj zabrakło mi w tym wszystkim klimatu grozy. Gdzieś te wszystkie stwory miejscami są bardziej semi-komiczne, niż straszne, czy niepokojące. Może to kwestia otoczki i tego z jaką łatwością główny bohater i cała gra przechodzą do "w porządalu, teraz jesteś maszyną do eksterminacji duchów". Tak czy owak, to nader przyzwoity tytuł, który fanom folkloru japońskiego (a co do tego jest tu multum ciekawych odniesień i smaczków) przypadnie od razu.Pokaż więcejPokaż mniej
Oczekiwania były naprawdę fajne Ale po grze.. To jest najgorszy syf jaki widziałem :p Słabo BethesdaPokaż więcejPokaż mniej
Ghostwire: Tokyo nie jest tym, czym się wydaje na pierwszy rzut oka. Tytuł ten już na wstępie kojarzy się wszystkim z horrorem. Po pierwsze w nazwie mamy jakieś połączenie z duchami, a po drugie za powstanie gry odpowiada studio Tango Gameworks i sławny Shinji Mikami, tata serii Resident Evil i The Evil Within. Jak wiadomo, gry te są czołowymi przedstawicielami świata horrorów. Ghostwire: Tokyo jednak odbiega od horrorowej normy. Jest to pierwszoosobowa przygodowa gra akcji z otwartym światem i zaryzykuję nawet stwierdzenie, że to shooter :D, ale o tym później. Centralna, realna dzielnica Tokio stoi przed nami otworem, a ponieważ ludzie zniknęli, do głaskania i nakarmienia jest całe miasto milusińskich kotów i psów. I jak tu się bać, skoro na każdym rogu można spotkać jakiegoś zwierzaka, który chce „pogadać”? Poza tym wszędzie światła, kolorowe reklamy i miasto jak z marzeń. Nie zaprzeczę, że gra jest o duchach, ale po prostu nie taki diabeł straszny jak go malują i tyle. Czy ktoś będzie bać się ducha, który utknął na WC i chce od nas papier toaletowy? No właśnie ^^. Ja nie umiem bać się tych duchów :). Gra jak można się domyślić, zabiera nas do współczesnego Tokio. Obserwujemy z góry sławne tokijskie skrzyżowanie Shibuya, na którym dzieją się dziwne rzeczy. Kamera pikuje w dół i wpadamy na jakiegoś może 25-letniego chłopaka. Tak się składa, że byliśmy duchem potrzebującym ciała, a gość miał wcześniej wypadek, więc pożyczamy sobie ciało. Problem w tym, iż to ciało żyje. Teraz jest nas dwóch w jednym: były policjant-duch nazywany KK i Akito, który właśnie jechał do szpitala, by odwiedzić swoją siostrę. Cały świat zasnuwa toksyczna mgła, a na wszystkich ekranach pojawia się nawiedzony gość, paplający od rzeczy. Do tego z mgły wychodzą stwory z japońskich strasznych mitów i zdecydowanie są to nasi wrogowie. Każdy z bohaterów ma swoją historię, którą stopniowo będziemy odkrywać (ten zły nawiedzony też). Teraz skupiamy się na pozbyciu mgły i potworków, wysyłaniu dobrych duchów w zaświaty i przywróceniu do normalności żywych. Aha nie zapominajmy o karmieniu psów i głaskaniu kotów. https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=2948710368 Solidnie zrobiona gra. Ghostwire: Tokyo to pierwszoosobowa przygodowa gra akcji z otwartym światem, nie horror. Nie podejmujemy tu decyzji i nie odpowiadamy za fabułę. Miejsce akcji to realne odwzorowanie centralnego Tokio. Ktoś może powiedzieć, tylko jedna dzielnica? Tak, jedna i zdecydowanie wystarczająca. To kawał terenu do eksploracji. Niesamowicie przyjemnie zwiedza się główne ulice, parki i zakamarki, metro, często mieszkania i oczywiście dachy, nawet najwyższych budynków (umiemy szybować i mamy podwózkę w postaci gargulcopodobnych stworów). Jak wcześniej wspomniałam, chociaż niektórzy będą się stukać po głowie, grę można zaliczyć do FPS-ów. Bronią, jaką się posługujemy to DŁOŃ. Otrzymujemy moc od KK, która dzieli się na wiatr, wodę i ogień i po prostu strzelamy tą mocą. Nie wiem jak innym, ale mi od razu wiatr skojarzył się z pistoletem, a po ulepszeniu to istny karabin z magazynkiem 60 nabojów, który może strzelać również seriami po 4 strzały. Woda to strzelba. Ma duży rozrzut, strzela na bliską odległość, trafia kilka wrogów naraz i jest silniejsza od wiatru. Ogień zadaje ogromne obrażenia, zwłaszcza naładowana moc. To jest granatnik albo rpg. Można bezpośrednio strzelać we wroga, ale jeśli jest wielu silnych przeciwników, pocisk w podłogę zadaje wszystkim wielkie obrażenia. Szkoda tracić „naboje” do nienaładowanego strzału. Magazynek ognia to zaledwie 12 strzałów i to przy końcu gry jak ktoś oczywiście znajdzie ulepszenia. Do tego dostajemy w krótkim czasie duchowy łuk. Z grubsza może on zastąpić snajperkę ^^. Jest doskonały na latające stworki i na strzelające ogniem paniusie. Jeden strzał w głowę i sprawa załatwiona. Akito likwiduje zmory również na cicho i w sumie jest to widowiskowa sprawa. W walce pomagają nam również talizmany i synchronizacja z KK. To potężna moc, którą możemy od czasu do czasu użyć. Od zabłąkanych duchów ludzi, którzy umarli przed tymi dziwnymi wydarzeniami i nie mogą odejść z tego świata, mamy misje poboczne. Niektóre są dosyć długie i trudne, niektóre króciutkie. Aktywnościami pobocznymi, które zajmują trochę czasu, jest łapanie Yokai, czyli takich duchowych żyjątek. Od nich bierzemy trochę mocy, koniecznej do odblokowania naszych skilli. Kluczową rolę w rozgrywce odgrywają znajdźki. Tak wiem, ktoś może się zdziwić, ale ta gra jest tak skonstruowana, że coś za coś. Np. za zebrane i odesłane duchy dostajemy punkty PD co niesamowicie szybko leveluje postać, za co z kolei dostajemy punkty na umiejętności. Odnajdywanie i modlenie się przed posążkami, zwiększają nam pojemność „magazynka” w naszej rączce. Bransoletki z koralików dają niezłe ulepszenia, a na III poziomie (każdy poziom trzeba znaleźć, najczęściej przy odblokowanej bramie torii) to już zupełnie wymiatają. Odnalezione notatniki KK od razu dają nam punkty do ulepszeń. U kotów sprzedawców- nekomatów (tych ważniejszych, odpowiednio zaznaczonych na mapie) możemy kupić bardzo przydatne przedmioty. One potrzebują też od nas pomocy w znalezieniu przeróżnych reliktów, za które dostajemy zapłatę w postaci bardzo przydatnych akcesoriów lub muzykę czy ubrania. Cała mapa to kopalnia potrzebnych w grze znajdziek. Wrogowie to bardzo dziwne postacie, trafiają się nawet bez głów. Likwidacja każdego potworka polega na usunięciu mu rdzenia, czyli takiego pokaźnego diamentu w ciele. Strzelamy do pokrak tak długo, dopóki się nam nie odsłoni ten rdzeń, a potem następuje likwidacja. Niektóre paskudy są powolne i silne, niektóre szybkie, latające, bardzo wytrzymałe, strzelające różnym dziadostwem. Przy końcu gry, nie można narzekać na brak różnorodności. Jeżeli nie wylevelujemy i ulepszymy postaci i naszej „broni” to raczej na bossów nie ma się co porywać. Gdy jesteśmy dość silni, nie stanowią zbytniego zagrożenia. Długość gry zależy wyłącznie od nas i kręcenia się po Tokio. Jeżeli przechodzimy tylko fabułę, może to zająć nam przynajmniej 15 godzin i to na normalnym poziomie, ale jeśli ktoś chce wymaksować postać, zrobić wszystkie misje poboczne lub zdobyć osiągnięcia, które bardzo często polegają na szukaniu czegoś, wtedy rozgrywka bardzo się wydłuży. Jest jedna rzecz, za którą Ghostwire: Tokyo dostaje ode mnie ogromny plus, i to taki od Warszawy do Tokio (teraz robię głęboki japoński ukłon w stronę twórców) za to, że w grze nie tylko jest tłumaczenie na j.polski, ale również DUBBING i to całkiem dobry. Taką rzecz widziałam tylko w jednej grze o japońskich korzeniach, mowa o Death Stranding, którą uważam za najbardziej oryginalne dzieło w branży. https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=2944755833 Tokio to piękne miasto. Grafika trzyma wyjątkowo wysoki poziom i to zarówno na przerywnikach filmowych, jak i w środku w grze. Tu jest ładnie i realnie, oczywiście oprócz dziwacznych wrogów. Oj można porobić śliczne screeny i selfiki na tle różnych znanych miejsc. Ta gra nieźle zareklamowała Tokio. Muzyka dopasowana do otoczenia i sytuacji. Zresztą można posłuchać i ocenić. https://www.youtube.com/watch?v=Eyj04EI4iGM Ghostwire: Tokyo polecam z czystym sumieniem. W sumie to się bardzo dziwię taką małą ilością osób, które grały w tę grę. Czyżby „straszna” opinia, na jej temat podcięła skrzydła większości graczy? NIE BÓJCIE SIĘ, nie ma czego. To bardzo solidna produkcja bez błędów, z zapełnioną aż do przesady różnymi aktywnościami mapą, miłą, z lekka japońską wzruszającą fabułą, dobrą walką, super odwzorowanym Tokio i japońskim folklorem. A teraz pa, idę na ramen.... a potem zrobić jeszcze kilka osiągnięć. Zapraszam do odwiedzenia strony kuratora MY GROUP 👌Pokaż więcejPokaż mniej
"Oh, so here is the list of graphical options that most players turn off, so let's turn them on and delete the option to disable them" - Bethesda. Also thanks for denuvo year after release, I don't know how could I live without itPokaż więcejPokaż mniej
⣼⣿⣿⢿⡻⢝⠙⠊⠋⠉⠉⠈⠊⠝⣿⡻⠫⠫⠊⠑⠉⠉⠑⠫⢕⡫⣕⡁⠁ ⣼⡻⠕⠅⠁⣀⣤⣤⣄⣀⠈⠄⠁⠄⠁⣿⡮⠄⠁⠄⠄⡠⠶⠶⠦⡀⠈⣽⡢ ⣿⣧⠄⠁⠄⠔⠒⠭⠭⠥⠥⠓⠄⢀⣴⣿⣿⡄⠁⠠⣤⠉⠉⣭⠝⠈⢐⣽⣕ ⣿⣷⡢⢄⡰⡢⡙⠄⠠⠛⠁⢀⢔⣵⣿⣿⣿⣿⣧⣄⡈⠁⠈⠁⠉⡹⣽⣿⣷ ⣿⣿⣿⣿⣿⣬⣭⡭⠔⣠⣪⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣷⣵⡒⠫⠿⣿⣿⣿ ⣿⣿⣿⣿⠿⣛⣥⣶⣿⠟⢁⣶⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣷⡙⣿⣿⣶⣿⣿⣿ ⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⡫⠁⢀⠑⠓⠫⢝⢟⣿⣿⣿⣿⡻⠊⢉⣄⠈⠪⡫⢿⣿⣿ ⣿⣿⣿⣿⣿⣿⢟⠁⣰⣿⣿⣢⢤⣀⡀⠈⠉⠉⢀⠠⠪⢝⡻⣷⡀⠊⡪⡻⣿ ⡫⢟⣿⣿⣿⣿⡊⢠⣿⣿⡫⠚⣊⣡⠶⢦⣤⣤⠶⠞⡛⠳⣌⠫⡻⡀⠈⡺⢿ ⠪⡪⡫⢟⡿⣕⠁⡫⠝⠊⡴⠋⠁⠁⠐⠁⠂⠈⠐⠈⠈⠐⠐⠳⠄⠹⣇⠪⡻ ⠄⠁⠊⠕⡪⢕⢀⠞⠁⠄⣁⢀⢀⣀⣤⣤⣠⣀⣤⣴⣶⣶⣶⡆⠄⠆⢷⠕⡪ ⣄⠄⠁⠄⠁⠄⡎⠄⠁⢬⣮⣕⠻⢿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⡫⡪⡵⠄⠁⠄⠈ ⣿⣄⠁⠄⠁⠄⡣⠄⠁⣷⣯⣵⣢⠄⠄⠉⠉⠉⠉⠉⠉⣠⣬⣟⡕⠄⠁⢀⣿ ⣿⣿⣷⡀⠁⠄⡎⠄⠁⠻⣿⣾⣯⣪⣔⢄⣀⣀⣀⡠⣶⣾⣽⣿⠃⠄⢀⣼⣿Pokaż więcejPokaż mniej
Cóż... - Mały arsenał zdolności bojowych. - Wymagania sprzętowe są ogromne. - Efekty wizualne ranią oczy (np.Ziarno Filmowe). - Misje poboczne są.. Jakbym to ująć? Mdłe i nie jakie... - Wiem że brak Ludzi w mieście jest przez wzgląd na fabułę ale patrząc na to jak mało może nam ta gra zaoferować samą mechaniką jest to bardzo głupie posunięcie... - Character Development w tej grze jest zero jedynkowy, na początku główny bohater jęczy jak mała dziewczynka a potem niszczy wszystkie potwory na swojej drodze do momentu aż fabuła znowu zmienia go w małą dziewczynkę... - Ciągle powtarzające się linie dialogowe podczas walki (np.Stałem się silniejszy, Zmieniłem o tobie zdanie i tak w kółko...). - Jedyny Element RPG czyli zakładanie bransoletek i zmiana ubrań, jak chcecie dodawać takie opcji to zróbcie to porządnie bo to co jest teraz prosi się o pomstę do nieba... - Do wielu lokacji trudno się dostać czy to przez ich projekt czy średnio działającą mechanikę tej Linki Eterycznej. + Ale HEJ! Animację walki zdolnościami eterycznymi wyglądają całkiem ładnie...Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, a nie dane na żywo. Ostatnio zebrano: 15.08.2026.
