
Life is Strange: Double Exposure
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-21 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.
01O grze Life is Strange: Double Exposure
Fotografka Max Caulfield znajduje przyjaciółkę Safi martwą na śniegu na Uniwersytecie Caledon. Próba cofnięcia czasu otwiera przejście do równoległej linii czasu, gdzie Safi żyje. Przemieszczaj się między rzeczywistościami, trop wskazówki i podejrzanych oraz podejmuj decyzje, gdy Max próbuje rozwiązać sprawę i zapobiec morderstwu. Gracze Steam oceniają grę pozytywnie w 68%% z 7898 recenzji. Wersja Steam na PC obsługuje polski, angielski i inne języki interfejsu. Premiera: 29 października 2024.
Twórcy
Najniższa cena z 36 miesięcy
≈ 77,64 zł2026-03-12 · SteamGra podstawowa · te same dane co na wykresie; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 9 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Francuski | Tak | Tak | Tak |
| Niemiecki | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański | Tak | Tak | — |
| Japoński | Tak | Tak | Tak |
| Koreański | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
| Hiszpański (Ameryka Łacińska) | Tak | Tak | — |
| Włoski | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-21
02Zanim kupisz
Język i sterowanie
Wersja Steam na PC obsługuje kontrolery w pełni. Wśród obsługiwanych języków są polski, angielski, niemiecki i chiński; dostępność interfejsu i dubbingu zależy od języka.
Tryb gry
To gra dla jednego gracza, w której Max Caulfield przemieszcza się między dwiema liniami czasu, by zbadać morderstwo i spróbować mu zapobiec.
03Często zadawane pytania
O czym opowiada fabuła?
Max znajduje przyjaciółkę Safi martwą na śniegu. W równoległej linii czasu Safi żyje, a Max może badać sprawę i próbować zapobiec morderstwu.
Co daje zmiana linii czasu?
Max przemieszcza się między dwiema liniami czasu. Każda wersja kampusu skrywa wskazówki, sekrety i decyzje.
Jaka muzyka znalazła się w grze?
Opis wymienia oryginalną ścieżkę dźwiękową, nowe utwory i licencjonowane piosenki.
Popularne recenzje Steam
Wybór recenzji w języku ojczystym · 10Wybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
propaganda im not falling for: max and chloe breaking upPokaż więcejPokaż mniej
Life is Strange: Double Exposure to bardzo dobry tytuł z gatunku gier przygodowych w której to gracz będzie miał przyjemność ponownie pokierować poczynaniami znanej z pierwszej części gry Maxine Caulfield – dawniej młoda licealistka będąca adeptem fotografii która pod wpływem tragicznych doświadczeń nabywa nadnaturalne zdolności, potrafiąca w dowolnym momencie cofnąć czas. Obecnie dorosła już Max pracująca jako fotograf-rezydent na prestiżowej uczelni Uniwersytecie Caledon, postanowiła całkowicie zrezygnować z używania tych zdolności na dobre – wiedząc jakie późniejsze konsekwencję mogą z tego wyniknąć. Wiodąc normalne spokojne życie, ciesząc się każdym dniem, spędzając wolny czas z najbliższymi przyjaciółmi – wydawało się że nic nie zakłuci tego stanu rzeczy. Do momentu kiedy jej bliska przyjaciółka zostaje zamordowana. Całkowicie zdruzgotana Max postanawia odnaleźć jej mordercę. Jest to w dalszym ciągu epizodyczna produkcja która bazuje na decyzjach i wyborach samego gracza, owe działania będą w późniejszym czasie kształtowały sytuacje, relacje między poszczególnymi postaciami ze świata gry, tworząc główny trzon fabularny aż do samego końca. Mała dygresja: 1. Powyższa gra jest zlokalizowana całkowicie w języku angielskim, osoby które nie miały styczności z tym językiem mogą mieć poważne problemy ze zrozumieniem tego co się w niej dzieje. Być może w przyszłości zobaczymy modyfikację/spolszczenie ze strony kreatywnej społeczności Steam. Aż dziw że w dobie systemowego wsparcia sztucznej inteligencji (AI), dodanie oficjalnego spolszczenia w naszym języku jest takim trudnym zadaniem do opracowania. 2. Pragnę nadmienić, że powyższy tytuł to już piąta odsłona gier z serii Life is Strange tuż obok: Life is Strange, Life is Strange: Before the Storm, Life is Strange 2 oraz Life is Strange: True Colors i teraz powyższy tytuł – nie musicie ogrywać poprzednich części gier aby cieszyć się tym tytułem jak należy (są pewne odniesienia do pierwotnej produkcji, ale jest ich niewiele aby to stanowiło jakieś większe znaczenie dla samej fabuły). 3. Wyprzedzając pytanie: Czy Life is Strange: Double Exposure jest pod względem fabularnym lepsze niż Life is Strange: True Colors Odpowiem: Nie, w poprzedniej części fabułą/sytuacje jakie występowały w jej poszczególnych epizodach dosyć mocno wpływały na emocje gracza, w tym tytule zostało to dosyć „spłycone”. Owe występują, lecz nie wywołują takiego poruszenia jak w poprzedniej części gry – ale to tylko moje zdanie/odczucia na ten temat. Powyższa gra na pewno jest godna polecenia i warta zagrania zwłaszcza przez fanów Life is Strange. Ale do rzeczy: Jak już wspomniałem na samym początku tej recenzji mamy tym razem do czynienia z tytułem z gatunku gier przygodowych w której to gracz będzie miał przyjemność ponownie pokierować poczynaniami znanej z pierwszej części gry Maxine Caulfield. Obecnie dorosła już Max pracująca jako fotograf-rezydent na prestiżowej uczelni Uniwersytecie Caledon, wiodąca normalne spokojne życie, ciesząc się każdym dniem, spędzając wolne chwile z najbliższymi przyjaciółmi – wydawało się że nic nie zakłuci tego stanu rzeczy. Do momentu kiedy jej bliskiej przyjaciółce nie przydarza się straszna rzecz - Safi zostaje zamordowana. Całkowicie zdruzgotana Max postanawia odnaleźć mordercę i rozwikłać tą pokrętną sprawę która do tego doprowadziła. Zaistniała sytuacja wpływa dosyć emocjonalnie dotkliwie na sama główną bohaterkę która w pewnym momencie nabywa nowych niezwykłych zdolności - przechodzenia między wymiarami (żywym i martwym) w których Safi w dalszym ciągu żyje. Wykorzystując powstałe okoliczności będzie starała się powstrzymać zbliżający się małymi kroczkami tragiczny bieg wydarzeń. Jak już wcześniej wspomniałem produkcja bazuje na decyzjach i wyborach samego gracza, owe działania będą w późniejszym czasie kształtowały sytuacje, relacje między poszczególnymi postaciami ze świata gry (poszczególnymi wymiarami), tworząc główny trzon fabularny. On zaś daje możliwość przechodzenia gry na wiele sposobów (wariacji decyzyjnych jest wiele, a co za tym idzie konsekwencji z tym związanymi), kształtujących późniejszą odmienne ścieżki fabularne. Eksploracja poszczególnych sporej wielkości (lecz niestety w dalszym ciągu) zamkniętych lokalizacji gry jest niezwykle przyjemną poboczną czynnością w której możecie nie tylko wejść w ten świat, poczuć jego unikatowy klimat żyjącej akademickiej społeczności, co wypatrywać fotograficzne znajdźki ukryte gdzieś na mapie. Nie zamierzam zdradzać szczegółów głównej fabuły (zostawiam to wam), lecz mogę powiedzieć jedno, gwarantuje że fabuła was wciągnie, zaskoczy, zaszokuje jak również będzie wywoływać inne mniej lub bardziej poruszające emocje. A po zakończeniu gry zapewne będziecie chcieli więcej, bo co jak co ale… bądźcie gotowi na… Co do oprawy audiowizualnej, jest fenomenalna, przejście na silnik Unreal Engine 5 robi solidnie wizualne wrażenie. Sterowanie jest w dalszym ciągu banalnie proste bez względu czy gracie na padzie, czy w połączeniu klawiatura i mysz – nie będziecie mieli z tym najmniejszych problemów. Ubolewam jednak nad tym, że nie ma w grze spolszczenia (w dalszym ciągu nasz kraj jest „olewany” przez twórców) jak również to że nie ma pełnego wsparcia dla szerokich monitorów – czas rozbudować ten repertuar o nowe standardy, które wizualnie prezentują się o wiele lepiej niż już przestarzałe standardowe rozdzielczości. Podsumowanie: Life is Strange: Double Exposure to bardzo dobry tytuł z gatunku gier przygodowych, gracz wciela się ponownie w Maxine Caulfield starająca się uratować swoją przyjaciółkę od tragicznego zdarzenia. Polecam! Zachęcam wszystkich do obserwacji kuratora, by na bieżąco otrzymywać świeże informacje o nowo zrecenzowanych tytułach.Pokaż więcejPokaż mniej
2015. Był to rok niezwykle obfity dla branży gier. Wiedźmin 3. Bloodborne. MGS 5. Można wymieniać po kolei wszystkie większe tytuły które wtedy się ukazały. Jednak dla mnie, ze wszystkich gier które wyszły na przestrzeni roku 2015, zdecydowanie najlepszym i najważniejszym tytułem było Life is Strange. Nie tylko wtedy z resztą, do dziś pierwsza część LiSa pozostaje dla mnie najlepszą grą w jaką kiedykolwiek udało mi się zagrać i do której regularnie co jakiś czas wracam. Tak mniej więcej zaczynam wszystkie recenzje gier z cyklu Life Is Strange. I obawiam się, że niestety używam tego wstępu do recenzji gry z cyklu LiS po raz ostatni. Life is Strange: Double Exposure jest piątą odsłoną przygodówek, traktujących o osobach z nadprzyrodzonymi mocami. W tej części, wyprodukowanej przez Deck Nine, powracamy po 9 latach w buty Max Caulfield, która wykłada teraz na Uniwersytecie Caledon. W grze Max odkrywa, że posiada moc przenoszenia się między dwoma wymiarami, która ma jej pomóc w rozwikłaniu zagadki morderstwa jej przyjaciółki, Safi. Wyobraźcie sobie, że macie swojego ulubionego muzyka. Zajebista osobowość, lata temu wypuścił album który odmienił was na zawsze, potem wypuszczał raz lepsze raz gorsze rzeczy, aż w końcu przychodzicie do prosektorium, a na stole leżą jego zwłoki. Takie uczucia mniej więcej towarzyszyły mi po ograniu najnowsze odsłony, o podtytule Double Exposure. To będzie gorzka recenzja i smutna. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak ważna jest to dla mnie seria. Ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, to juz nie wróci i nie mam ku temu żadnych złudzeń. Ale może zacznijmy od czegoś pozytywnego. Obrana stylistyka, nieco plastusiowa, komiksowa, na granicy realizmu, sprawdza się po raz kolejny. Sprawdzała się w True Colors, sprawdza się i tutaj. Powraca też Max! Ta sama Max którą ja i pewnie wielu z was, pokochało te... 10 lat temu!? Damn, szmat czasu. Tutaj niestety plusy się kończą. Przez pewien czas nawet nie opuszczało mnie wrażenie, jakoby pomysły na tą grę kończyły się na przywróceniu lubianej postaci. Ale w sumie nie do końca tak jest. Przy True Colors wielu zarzucało zbytnią bajkowość głównej lokacji, w której rozgrywała się gra. Tutaj jest pod tym kątem lepiej. Człowiek trochę się czuje jakby łaził po Hogwarcie bez budżetu, ale tutaj jest poprawa pod kątem czucia tego świata. Tyle że o ile w True Colors mieliśmy quasi otwarty świat i to fajnie odświeżało formułę, tak tutaj mamy mało lokacji, wałkowanych w kółko, które sprawiają wrażenie jakby powstały nawet nie dekadę temu, a dwie! Mówię o formule, zamknięcie akcji w tak niewielu lokacjach, na tak małej przestrzeni, było tragicznym pomysłem. Domyślam się, że zapewne ten żart z Hogwartem bez budżetu nie do końca był żartem, bo niestety tutaj chyba najbardziej widać cięcia. Reżyseria cutscenek chyba podobnie padła ofiarą tych cięć, bo wszystkie kadry są jakieś takie... statyczne, nienatchnione, zupełnie jakbyśmy się cofnęli znów, o dekadę, a nawet dwie. Soundtrack, mimo że nie brakuje tu nutek które zostaną ze mną na dłużej, też odgrywał mniejszą rolę niż w poprzedniczkach. No i w końcu fabuła... od czego tu zacząć. Trochę podobnie jak przy otwartym świecie. True Colors było karcone za recykling fabuły z pierwszego Life is Strange. Jeżeli szukacie czegoś lepszego, to Double Exposure nie jest waszą odpowiedzią. W sensie pomysł znowu, był, ale został tragicznie wyegzekwowany. Tempo fabuły nie istnieje dla mnie. Jest pierwszy epizod, jakaś dziura która coś tam tłumaczy i piąty epizod, który jest festiwalem pomieszania z poplątaniem. Jeżeli macie wrażenie, że ta recenzja jest nieco chaotyczna, obwiniajcie o to grę. Próbuję oddać swoje odczucia z fabuły, która była totalnie.. nijaka. Jezu, serio. Max była najlepszym pomysłem jaki miała ta gra. Jedyna postać poza nią, która nie jest jednowymiarowa, to Safi, której przez lwią część gry nie ma. A jak już się pojawia, to nie czujemy z nią żadnej więzi. Nie mamy żadnej ekspozycji (a podtytuł wskazuje wręcz na podwójną...) przed dość istotnym wydarzeniem, czyli jej śmiercią i ponowną rezurekcję chwile później, za pomocą nowej mocy Max. Postaci w poprzedniczkach były naprawdę ciekawe, udawało się skutecznie zbudować relacje, ich historie odkrywane z każdą godziną gry. Tutaj równie dobrze moglibyście postawić tekturowe kontury, tak bardzo te postaci nie mają znaczenia. A jeżeli już jakaś postać ma swoją rolę i historię, to zazwyczaj są to 'antagoniści', którzy mają znikomy czas antenowy i ich backgroundy nie łączą się z nimi samymi. Ich historie są jakby niezwiązane z nimi, po prostu ta postać zrobiła rzecz X i tyle. Koniec. I jeszcze te rozwiązania fabularne, kwestie wytłumaczenia mocy, jakieś zwroty i zjawiska które mają miejsce w grze, to wszystko sprawia wrażenie luźno położonych klocków na sobie, w nadziei że magicznie ułożą się w całość. Dziury są masakryczne. Na przykład na pewnym etapie pojawia się postac agenta, badającego sprawę Safi. Agent na pewnym etapie znika... i tyle. Wytłumaczenie jego zniknięcia nie ma konsekwencji dalej w fabule za bardzo, nic podobnego się nie wydarza, a w dodatku jego wątek kończy się na tym że "w sumie to on nigdy nie istniał". DZIĘKI ZA INFO! O ile we wcześniejszych odsłonach jakoś to próbowano kleić, albo przynajmniej te dziury nie wadziły, tak tutaj równie dobrze mogli mi w paczce z zamówieniem na gre wysłać ser szwajcarski. Apropos Max jeszcze. Tu był taki potencjał aby wgłębić się w psychikę postaci oraz historię. W końcu heloł! Nie widzieliśmy cię 9 lat! Co tam się u Ciebie działo? Jak przepracowałaś swoje traumy? Jest próba ruszenia tych wątków, ale są to zaledwie skrawki. Jakbyście w trakcie suszy byli karmieni słomką. Naprawdę nie dało się tu nic więcej opowiedzieć? Poza tym że Max to w sumie nie chce o tym gadać i poniekąd dalej się z tymi rzeczami nie pogodziła? To było strasznie leniwe. Na koniec nowa super moc Max, czyli przechodzenie między rzeczywistościami. W jedynce Max te rzeczywistości tworzyła, za każdym razem cofając czas i podejmując inne decyzje. Tutaj ma do dyspozycji dwie rzeczywistości w których nie ma żadnego wyboru. A jeżeli już jakiś jest, to albo jest znikomy, albo jest totalnie z czapy. Tutaj drugi zarzut tyczy się zwłaszcza ostatniego, w teorii tego kluczowego. O co tam chodziło? Nie wiem. O coś. Domyśl się graczu. A, no i czasem ta moc albo odbija w stronę starych mocy Max, albo dostaje dziwnych, jednorazowych ulepszeń. WSZYSTKO W IMIĘ FABUŁY! Widać było, że gra doznała względem poprzedniczki wielu cięć budżetowych. Mały spoiler tutaj, w grze pojawia się jedna lokacja z pierwszej części 1:1. Dosłownie, może delikatnie poza oświetleniem i oknem z którego bije mrok i trochę pada śnieg. Ale tak to nie zmienili nic i to bardzo widać. Czy więcej pieniędzy sprawiłoby, że gra byłaby lepsza? Śmiem wątpić, ale doniesienia o kolejnych cięciach w Deck Nine i mocnym znaku zapytania nad serią, wcale nie są dziwiące po zagraniu w Double Exposure. Część mnie żyje nadzieją, że może jednak Square Enix zechce zatrudnić kompetentną ekipę, która przywróci mi wiarę. Ale patrząc na dość wyboistą historię serii, śmiem uważać że to koniec. Jest taki twórca na YouTube, EmpLemon, ma serię 'Never Ever', w której opowiada o rzeczach, które są wyjątkowe, które nie zostaną powtórzone. Pierwsze Life is Strange spokojnie zasługuje na miano Never Ever. Próby ukłonów w stronę pierwowzoru spaliły na panewce. Próby kontynuacji w nowy sposób tej serii tak samo. Niestety to nie wróci. To nie do końca recenzja, to chyba list miłosny, trochę wręcz elegijny. Do czasów które nigdy nie wrócą. Ciężko mi polecić komukolwiek tą część, chyba że tak samo jak ja, cierpisz z tęsknoty. 4.5/10Pokaż więcejPokaż mniej
Fajna Gra, szkoda że pośpieszyli się w Rozdziale 4, i minus za brak oficjalnych polskich napisów. Ale grę oceniam 8/10.Pokaż więcejPokaż mniej
I am a huge fan of Life Is Strange series, however since Deck Nine started to make those games I feel something is different, and worse. For me, Double Exposure is the worst game in the series. Below there are my thoughts about adventages and disadventages. + Very nice graphics, the best in the series so far + Well cast voice actors (casting Hannah Telle as Max especially) That's it. What I didn't like: - I know that the LiS series has always been LGBT friendly, but in this part it's an absurd exaggeration. It would seem that most of the characters in this game are actually bi or gay, which seems extremely unrealistic. The game tries to show us at every turn that Max should choose a woman (it's very clear how the game shows only good traits of Amanda, while Vince's as an empty person who does bad things). I don't like it when someone so brazenly forces me to do certain things. - The whole game was explained in 4 episodes, the fifth is unnecessary. A boring extension of the game that I couldn't really finish for a few months. - The Max power in this part is not very ambitious and personally did not give me any fun. Using it to gain information made sense, but it often focused on searching for things in the other world. As for me, boring. - The choices had absolutely no impact on the ending of the game. I feel like no matter what I chose, it would have ended the same way. - The finale was very unsatisfying. There was absolutely no culmination of our choices, no scene. Very weak ending. Only the subtitles appeared 'Max Caufield will return' - God, I really hope not, especially from Deck Nine. - It's a shame that in 2024 the series still isn't coming out with Polish subtitles. Poland has a huge fan base of the franchise, and yet they still just don't give a damn about us. - The whole story is pretty shallow for me. I feel like they lacked an idea. The most important thing was to play on the emotions of fans of the series and show the protagonist of the first part, while not having any idea how to show her future well. Overall, I don't recommend it. For me, the worst game in the series.Pokaż więcejPokaż mniej
Powrót bohaterki z pierwszej części gry po latach to była bardzo dobra decyzja twórców. Mamy tutaj opowiedzianą zupełnie inną historię, ale moim zdaniem naprawdę świetną. Zwroty akcji, ilość (i to często) skrajnych emocji jakie wywołuje ta gra sprawia, że naprawdę można ją określić jako niezwykle wciągającą. Nowa mechanika i nowe moce Max z kolei są rozwiązane w genialny sposób. Z kwestii technicznych natomiast - grafika wygląda naprawdę przepięknie i niezwykle realistycznie. Kolejnym niewątpliwym plusem są emocje samych postaci wykreowanych w grze - nawet w czasie rozmów "pomiędzy dużymi emocjami" mimika twarzy się zmienia i moim zdaniem wygląda to bardzo naturalnie. Tak samo jak i same dialogi postaci. Tak naprawdę jedynym znaczącym minusem jest jej czas przejścia. Nawet starając się w miarę dokładnie eksplorować świat przejście fabuły zajęło mi ok. 12 godzin. Chociaż to, iż jest to gra wyborów sprawia, że można oczywiście podejść do tej historii po raz kolejny i podejmować inne decyzje(i właśnie po raz kolejny zaczynam tą historię poznawać w ten sposób), aby zobaczyć konsekwencje jakie ze sobą będą one nieść. Właściwie odniosłem nawet wrażenie, że w pewnym momencie historia bardzo przyspiesza i twórcy po prostu chcieli już ją zakończyć. Podsumowując - Mimo wszystko polecam. Gra świetna graficznie, fabularnie, mechaniki w grze naprawdę wyglądają bardzo dobrze, ale zdecydowanie trwa za krótko - szczególnie biorąc pod uwagę cenę - spodziewałem się zdecydowanie więcej i jeszcze bardziej rozbudowanej historii, mimo iż naprawdę jest ona świetna.Pokaż więcejPokaż mniej
Jako wieloletni fan serii Life is Strange, kupiłem tą grę w przedsprzedaży jak tylko została zapowiedziana. Bałem się bardzo że wspaniała fabuła części pierwszej zostanie zniszczona robionym na siłę sequelem. Przez pierwsze 3 chaptery gry myślałem że byłem w błędzie. Byłem nieironicznie zachwycony fabułą. Wszystko jednak zmieniło się zaraz po chapterze 3. Fabuła z jakiegoś powodu w tym momencie spada z klifu i wypieprza się na głupi ryj. Ostatnie 2 chaptery trwają tak długo jak jeden wcześniejszy (każdy 1,5h zamiast 3,5h które miały chaptery 1,2 i 3). W dużym skrócie, zaczęło się super, nieironicznie wciągnęła mnie gra, po czym teraz jestem niesamowicie zawiedziony. Nie tego chciałem dla jednej z moich ulubionych serii. Pod względem technicznym, gra jest ledwo grywalna, włączenie cieni spowalnia grę do 10 fps, bez cieni wszystko działa dobrze, ale z jakiegoś powodu światło bije z podłogi i ciężko w ogóle patrzeć na grę. Do chapteru 3 Fabuła: 9/10 Wydajność gry: 1/10 Po chapterze 3 Fabuła 2/10 Wydajność gry: 1/10Pokaż więcejPokaż mniej
Life is Strange Double Exposure to udany Sequel pierwszego Life is Strange. Fabuła opiera się w zależności na tym jakie zakończenie podjęliśmy w LiS 1 i gracz ponownie wciela się w Max Caulfield, aby rozwiązać tajemnicę zabójstwa Safi. No jak widać, scenariusz dość podobny, nie mniej jednak Fabuła jest dobra (pomijając rozczarowujące zakończenie), a klimat może być, ale nie dorówna jedynce. Jedną z rzeczy która bardzo mi się podobała to zdecydowanie mapa gry. Zaprojektowanie lokacji przez twórców bardzo mi się podobało. Gameplay jest bardzo wygodny, wiele osób na gameplay marudziło, ale jak dla mnie, był bardzo wygodny i lepszy względem Life is Strange Before the Storm. Z kolei optymalizacja w tej grze to porażka. FPS wachały mi się między 25-55. Jeśli chciałbym stałe 60 FPS, to musiałbym grać z takim świetnym motion blur, że prędzej bym oślepł. Przynajmniej nic innego nie sprawiało problemów w tej grze, nic nie trzeba było reperować, poza wyżej wspomnianymi kwestiami. Niestety, gra też nie ma Języka Polskiego, bo nas po prostu nie lubią. Jeśli chodzi o bugi to napotkałem pare nieszkodliwych graficznych bugów i też zdarzył sie 1 NPC, który się teleportował, ale to nic szkodliwego. Grafika jest ładna i przyjemna, problemem dla mnie były niektóre twarze, które zdawały się być plastikowe. Realizm niektórych rzeczy na plus.Pokaż więcejPokaż mniej
Działa jak sraka, a fabuła też jest jak sraka. Zagrajcie sobie w True Colors, Before The Storm, albo w oryginalne Life is Strange. Ja w międzyczasie będę udawał, że ta gra nigdy nie powstała. Z takiej marki zrobić jakiegoś Marvela ze scenariuszem pisanym przez przedszkolaka. Tragedia.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatni odczyt: 15.08.2026.