
Mass Effect: Andromeda - ulepszenie Deluxe
Niedostępne w wybranym regionie: Polska (1)
Te oferty są wyraźnie oznaczone jako niedostępne w wybranym regionie (Polska) — nie da się ich tam kupić ani aktywować. Szczegóły ograniczeń sprawdzisz w sklepie.
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-20 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.
01O grze Mass Effect: Andromeda - ulepszenie Deluxe
Jako Pathfinder poprowadź wyszkolonych wojskowo odkrywców do galaktyki Andromedy i walcz na wrogim terytorium o nowy dom dla ludzkości. Recenzje graczy Steam: 73% pozytywnych z 16 834 opinii. Data premiery: 11 czerwca 2020.
Twórcy
Najniższa cena odnotowana w ciągu 36 miesięcy
≈ 12,45 zł2026-06-18 · SteamGra podstawowa · te same dane co na wykresie powyżej; historia USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
| Francuski | Tak | Tak | Tak |
| Włoski | Tak | — | — |
Pokaż jeszcze 5 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Niemiecki | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański | Tak | — | — |
| Polski | Tak | — | — |
| Rosyjski | Tak | — | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | — | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-21
02Zanim kupisz
Tryby i sterowanie
Wersja Steam na PC oferuje tryb jednoosobowy, wieloosobowy i kooperację oraz pełną obsługę kontrolera.
Języki
Języki interfejsu to angielski, francuski, włoski, niemiecki, hiszpański, rosyjski, polski i brazylijski portugalski. Angielski, francuski i niemiecki mają pełny dubbing i napisy; włoski ma napisy, ale nie pełny dubbing.
03Często zadawane pytania
O czym opowiada historia?
Jako Pathfinder prowadzisz wyszkolonych wojskowo odkrywców przez galaktykę Andromedy, szukając nowego domu na wrogim terytorium.
Czy wybory mają znaczenie?
Opis informuje, że twoje decyzje ostatecznie zadecydują o przetrwaniu ludzkości.
Co zawiera edycja Deluxe?
Opis edycji Deluxe wymienia pancerze, skórki Nomada, broń, zwierzaka i pakiety do trybu wieloosobowego. Nie określa, co zawiera ta konkretna oferta.
Popularne recenzje Steam
Wybór recenzji w języku ojczystym · 10 opiniiWybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno pochwały, jak i krytykę. Wybór nie odzwierciedla ogólnej oceny pozytywnej; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Ukończyłem tylko dlatego, że chciałem po prostu już przebrnąć do końca. W grę zagrałem kilka lat po premierze. Z początku nawet nie byłem atakowany buggami czy glitchami, jednak im dalej brnąłem w fabułę tym częściej rozpoczynało się piekło. Począwszy od zacinania się gry przez minutę przy każdym uruchomieniu, po minucie oczywiście powrót do 100+ fps. Nie można też zapomnieć o tym, że po czasie gra psuje swoje zapisy, więc zdarzają się sytuacje, że czekamy kilka minut by wczytał się save. Oprócz tego czasem trzeba zresetować grę przy uruchamianiu, bo trwa ono nagle kilkanaście minut. Glitche sprawiające, że na mapie nie pokazują się elementy potrzebne do pchnięcia misji do przodu. Jeśli jest dobrze, wystarczy wczytanie zapisu (który wczytuję się kilka minut oczywiście), jeśli źle, nie skończymy misji. Miałem tak z dwoma pobocznymi. Niepotrzebne animacje przy odlatywaniu z planety i przylatywaniu. Początkowo to miłe, ale patrząc na to, że mamy za misję sprawdzić wszystkie planety... Sami zobaczycie jak to dobija. Rozgrywka powtarzalna i nudna. A końcowe questy poboczne sprowadzają się do podróży pomiędzy dwoma planetami, żeby na końcu dostać cutscenkę, która równie dobrze mogła odbyć się na statku. Ale jednak trzeba było rozciągnąć rozgrywkę jeszcze bardziej. Ogólnie przy 50 godzinie miałem już dość, ale byłem zbyt daleko, żeby po prostu odpuścić. Podsumowując, gra i tak wygląda lepiej niż przy premierze, ale jeśli po takim czasie nie twórcy mieli gdzieś, aby naprawić WSZYSTKO w grze, która ma taki budżet i niesie taki dziedzictwo, to jedyne co się nasuwa na usta, to zwyczajny brak komentarza. Nie polecam, te minuty przyjemnej rozgrywki nie są warte kilku godzin męczenia się przed nimi i po nich. Po prostu.Pokaż więcejPokaż mniej
Mass Effect Andromeda zapadł w pamieć głównie jako gra wiele lat gnijąca w piekle produkcji, następnie przedwcześnie wypchnięta do sprzedaży jako nieukończona i pełna memogennych lub uniemożliwiających rozgrywkę błędów. A jeśli mamy być zupełnie szczerzy, to fani serii zdają się próbować o tej grze w ogóle zapomnieć. Czy jest aż tak źle? Teraz, na niedługo po debiucie Andromedy na Steam postanowiłem ograć ją ponownie, po raz pierwszy z produkcją miałem styczność na chwilę po premierze, na konsoli Xbox. Już wtedy gra była w dużym stopniu zpatchowana i nie przypominam sobie by raziła swoim stanem technicznym. Teraz nie jest źle, animacje twarzy są poprawione, nie wyglądają realistycznie, ale śmiechu też nie wzbudzają, wciąż są przesadnie ekspresyjne, co z różnym powodzeniem czasem dodaje trochę głębi dialogom. Płynność obrazu była w porządku, parę razy zdarzyło mi się okrutne rwanie obrazu, zwykle jednak po chwili się poprawiało, w najcięższym przypadku pomagało ponowne uruchomienie gry. Za wtopę można uznać błąd związany z zapisami gry utworzonymi podczas eksploracji świata pojazdem - po premierze zdarzało się, że takie zapisy były permanentnie uszkodzone - nie zostało to w pełni rozwiązane, zapisy takie wczytują się latami, ale przynajmniej nie uszkadzają się już, więc postęp gracza jest bezpieczny. Ogólnie jednak w ciągu moich 50 godzin rozgrywki błędy dawały o sobie znać na tyle rzadko, że zła reputacja Andromedy mogłaby się wydać nawet przesadzona. Spotkałem się z gorszymi błędami w grach, które uchodzą za dopracowane. Osobiście za winowajcę piekła, przez które przeszła Andromeda uważam silnik Frostbite, na którym z przymusu wydawcy (dziękujemy EA) oparta musiała zostać gra. Silnik ten, przystosowany do budowy strzelanin pierwszoosobowych wymagał zbudowania wszystkiego od nowa i jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że nad tą odsłoną Mass Effect pracował mniej doświadczony zespół BioWare, to w zasadzie za cud można uznać, że Andromeda jest w ogóle grywalna. Najbardziej ceniona funkcjonalność Frostbite nie jest w ogóle zaimplementowana, nie ma tu cienia zniszczeń otoczenia, nawet najdrobniejsze gałązki czy barierki nie ustępują strzałom z potężniejszej broni ani nie łamią się po uderzeniu rozpędzonym łazikiem, jest to trochę groteskowe w stosunkowo nowej grze. Grafika jest bardzo ładna, ale nie sprawia wrażenia nieosiągalnej przy pomocy Unreal Engine użytego we wcześniejszych odsłonach. Za plus można przyjąć generowanie rozległych, otwartych światów. Są bardzo piękne, bez ekranów ładowania można przemierzyć ich najodleglejsze widoczne w oddali zakątki. Niezłe jest też udźwiękowienie - bronie, statki brzmią tak jak powinny, muzyka nie osiąga może poziomu trylogii, ale przemyca do Andromedy atmosferę tamtych gier i jest miła dla ucha. Dobrze nagrane są także dialogi. Za ogromną siłę Mass Effect Andromedy uważam walkę. W porównaniu do wcześniejszych odsłon jest bardziej dynamiczna, płynna, rozwój umiejętności, uzbrojenia - to wszystko zostało dokładnie przemyślane i działa w mojej opinii rewelacyjnie. Chowanie się za osłonami jest teraz tylko jedną z metod pokonywania przeciwników i przełącza się ono automatycznie gdy zbliżamy się lub oddalamy od osłony. I zaskakująco, działa to bezbłędnie. Różnorodność przeciwników nie jest może ponadprzeciętna, ale na pewno wystarczająca. Warto przy tym po raz kolejny obalić zbudowany przez memy mit - animacje poruszania się postaci, podczas walki jaki poza nią to jest ekstraklasa, ultrapłynne i autentyczne. Dopełnia to obrazu mega przyjemnych potyczek. Potyczki mogą mieć miejsce w zamkniętych tunelach misji głównych (lub lojalnościowych dla towarzyszy głównej postaci) lub w otwartych obszarach zwiedzanych światów. Misje główne są rewelacyjne, świetnie napisane, z pięknymi lokacjami, myślę, że zapamiętam je na długo. W otwartych światach poza walkami wykonujemy natomiast dużo żmudnej roboty. Na każdej planecie zrobić trzeba właściwie to samo i zmusza to gracza do pokonywania ogromnych dystansów łazikiem - Nomadem. Jest to zaskakująco przyjemne, bowiem nad fizyką jazdy pracowali twórcy Need for Speed i o ironio wyszło im lepiej niż w ich własnej serii, po kilku godzinach takiego zwiedzania staje się to jednak pracą, która wydaje się nigdy nie być należycie nagrodzoną. To zdecydowanie może odrzucić wielu graczy. Sam czasem byłem znużony, chociaż zamiłowanie do zwiedzania i klimat nieznanych światów utrzymały mnie przed ekranem. Rozgrywka Andromedy pchana jest na przód przez fabułę, która różni się od znanej z trylogii ME, ale mnie osobiście bardzo zaciekawiła. Motyw poszukiwania nowych planet dla ludzkości spodobał mi się bardzo, faktycznie odwiedzamy podczas rozgrywki wiele światów, z których każdy wyróżniał się charakterystycznymi dla siebie przeszkodami w kolonizacji. Zadaniem właściwie jest te miejsca uzdatnić do kolonizacji ale po drodze natrafiamy na groteskowo wręcz wrogą rasę i płytkiego, nienawistnego głównego złego. Gdy po raz pierwszy gra zapoznaje nas z tym antagonistą wydaje się to trochę niepoważnym zagraniem, w trakcie dalszej rozgrywki nabiera to jakiegoś sensu i ogólne animozje pomiędzy rasami okazują się zupełnie uzasadnione i kompletne. Ogólnie sposób w jaki napisany jest świat jest bardzo kompletny, w zasadzie dobrze widać, że większość czasu przeznaczonego na produkcję Andromedy sprowadzała się do pisania. Typowa dla gier Bioware galeria postaci jest jedną z najlepszych jakie pamiętam, wydaje mi się, że niektórzy nienawidzą jej tylko dlatego, że gra ogólnie nie sprostała oczekiwaniom. Fabuła napisana jest bardzo kompetentnie, wszystko ma sens, niedopowiedzeń jest stosunkowo niewiele, dialogów jest bardzo dużo i w znakomitej większości podobała mi się ich treść jak i podłożone głosy. Niestety jednak, wobec warstwy merytorycznej Andromedy mam zarzuty, poważne, w zasadzie rujnujące tą produkcję jako grę RPG. Pierwszym dużym uchybieniem jest usunięcie systemu moralności z trylogii. Rzekomo miało to dać większą wolność w kreowaniu postaci, w praktyce pozbawia gracza nawet złudzenia, że wybierane wypowiedzi mają znaczenie. Główna postać, Ryder, zawsze wypowiada się w tonie lekko drwiącym, żartobliwym lub sarkastycznym, i choć jego kwestie są fajne, lekkie i super przeczytane to pozbawia to gracza szans na kreację swojego bohatera jak i jego otoczenia. Sposób w jaki postrzegany jest Ryder zależny jest od twórców, nie od gracza, krótko mówiąc. Dodatkową wpadką jest fakt, że jego animacje twarzy bardzo często stoją w sprzeczności z wypowiadanymi kwestiami. Bardzo boli, że zrobione to zostało źle akurat w przypadku postaci, którą oglądamy w każdej cutscence. Dodatkowym ciosem jest liniowość rozgrywki. Pod koniec każdej misji głównej lub lojalnościowej dokonujemy jakiegoś wyboru i choć dylematy te są niejednoznaczne, ciekawe i dobrze osadzone w zbudowanym świecie to ich wpływ na historie jest znikomy. Dokonanie wyboru negatywnego z punktu widzenia którejś postaci nie wpłynie na postrzeganie przez nią Rydera i czasem nawet nie usłyszymy z jej strony jednego negatywnego zdania w następującym potem dialogu. Decyzje mają jedynie wpływ na to, kto będzie naszym sojusznikiem w misji finałowej, co zmienia bardzo niewiele bowiem finał jest jeden. Najistotniejsze różnice w zakończeniach stanowi chyba postać, z którą romansował Ryder, bowiem niektórzy z pozyskanych sojuszników nie pojawiają się nawet w cutscenakch a jedynie deklarują wsparcie przez radio. Myślę, że jest to najpłytszy mechanizm RPG jaki widziałem. Czy przez to Mass Effect Andromeda jest złą grą? Nie. Wciąż jest pełna magii, ma cudowne postacie, lore, niezłą fabułę i rewelacyjną mechanikę walki. Ci, którym to wystarczy będą bawić się dobrze, tak jak ja. Z drugiej jednak strony ogrom tej produkcji w dużej mierze opiera się na wielogodzinnym zwiedzaniu rozległych pustkowi i choć jest to decyzja uzasadniona, pozostaje kontrowersyjna. Ponadto poszukujący głębi RPG z poprzedzającej Andromedę trylogii ME zostaną brutalnie skrzywdzeni.Pokaż więcejPokaż mniej
Ocenianie tej gry jest... trudne. Nigdy nie zdarzyło mi się, abym miał do czegokolwiek tak ambiwalentne odczucia. Andromeda to idealny przykład na niewykorzystany potencjał. To czuć praktycznie w każdym aspekcie gry. Fabuła: Historia w grze to istna sinusoida. Wciąga i intryguje, by po chwili zanudzić totalną sztampą i płytkimi dialogami. Finał również rozczarowuje. Brak jakiejkolwiek satysfakcji z ukończenia gry. Questy: Generalnie szkoda gadać. Warto jedynie wykonać misje dla towarzyszy, trzymają jako taki poziom. Reszta to totalna strata czasu i brak szacunku dla czasu gracza (symulator kuriera/listonosza w 80% przypadków). Gameplay: Najmocniejsza strona tej gry. Dynamiczny, efektowny, sprawia sporo radości, ale... no własnie to "ale". Czuć że zabrakło ostatniego wykończenia. Jest pełno skilli, możliwości tworzenia kombinacji pomiędzy nimi, tylko, że jednocześnie można mieć tylko 3 aktywne umiejętności. Można tworzyć profile z różnymi umiejętnościami, gdzie w trakcie walki możemy się przełączać pomiędzy nimi. W teorii super, w rzeczywistości totalna klapa. Przełączenie profilu wrzuca dość spory cooldown na umiejętności, przez co następuje wybicie z rytmu walki. Szczególnie bolesne dla biotyków. Świat i eksploracja: Niewykorzystany potencjał. Kopuj wklej obiektów, mało interesujące pustawe światy. UI: Dramat, po prostu dramat. Ekwipunek jest mało czytelny, nieintuicyjny. Badanie światów i poruszanie się pomiędzy układami jest po prostu katorgą poprzez wstawki i animacje. Oczywiście jest jeszcze cała masa głupotek narracyjnych, które są aż tak rażące, że ciężko machnąć na nie ręką i grać dalej. Podsumowując, Andromeda to dobra gra i nic więcej. Pełno głupotek, zapychaczy, ziomalskiego klimatu, który kompletnie nie pasuje do historii, przy dość niezłym systemie walki. Warto dać szansę tej grze, ale nie ma co oczekiwać poziomu trylogii. Czasem bawi, czasem frustruje, takie 6/10, ale nie mogę polecić te gry z czystym sumieniem.Pokaż więcejPokaż mniej
Nabijałem sie z tej gry i to głównie z mimiki i błedów. Co moge powiedziec, z okazji powrotu EA na steama dałem szanse grze i no jak mimika jest poprawna tak błedów i gliczy to ja tylu nie widziałem w żadnej grze AAA! Może zaczne co gra robi dobrze, graficznie jest ładnie, system walki takze bardzo fajny i w sumie byłoby na tyle z rzecyz do których nie moge sie przyczepić. Gra w prawie wszyskich aspektach jest średnia, nic nie zrobione do końca, fabuła średnia i strasznie chaotycznie ułożona, poboczne to samo. Postacie średnie, no z wyjatkiem Vetry i Drecaka. No i gra zanim sie rozkreci to już ją kończymy. Miejmy nadzieje że do kolejnego ME sie przyłoża bo jak nie to bedzie to ostatni ME w którego zagramy. 6,7/10Pokaż więcejPokaż mniej
Dałbym ocenę 50/50 gdyby taka była taka możliwość. Gra ma swoje zasługi. Pod względem normalnego gameplayu jest lepiej, jest żwawy, trzyma się kupy, możliwości wykonywania combo z mocami jest spora, koncept graficzny planet jest też całkiem spoko. Ale wszędzie są też minusy. 1. Pomimo większej wolności ruchu nie zawsze da się pełnie to wykorzystać. Często podczas walki utykałem o jakieś mniejsze kamienie które mnie skutecznie blokowały na wskutek czego ginąłem, czasem raz za razem. 2. Design broni uległ osłabieniu. Ma się o wiele więcej możliwości ich personalizacji ale same bronie dają mniej satysfakcji w używaniu ich. NP, Mattock z Mass Effect 2 i 3 brzmiał jak dla mnie obłędnie, było słychać to....coś, Tutaj miałem przeczucie jakbym słyszał 2 plastikowe patyczki do uszu uderzane o siebie i nagrywane. 3. Trudno mi było polubić tutejsze postacie. Może to wynikać z tego że (według mnie) połowa zachowuje się niczym niedojrzałe nastolatki. Na szczęście mamy kroganina który od Krogan z sagi ME się zbytnio nie różni, a turianka faktycznie wnosi coś do gry, reszta..no cóż. 4. Podobnie do DA; Inkwizycji świat wygląda ładnie ale jest pusty, że tak się pytam...po co?!? Zamiast pustego świata dla wypełnienia czasu mogliby popracować nad innymi aspektami...i w tym... 5. optymalizacją. To jest jedyna gra która powoduje że mój komputer robi się ciepły i że wiatraczki w budzie zaczynają grać A-capellę von świergotu. Mogę grać Grid 2019 na max, pc3 na prawie max, battlefield 4 32 vx 32 max, NFS heat max detale i parę innych na moim gtx 1660 i ryzen 7 2700x. A jak już wiatraczki zaczną śpiewać to znikają mi klatki a sąsiedzi się pytają czemu mam piłę włączoną. Także, gra do wyluzowania, by sobie posiedzieć od tak. W moim przypadku brakło motywacji. Mass effect powinien być epicką sagą, a tu jest farming, nie do końca dobrze zaprojektowana exploracja, i sztuczne wydłużanie czasu gry. Ale spróbujcie jak jeszcze nie spróbowałeś/łaś. Bądź co bądź jest tyle opini ile ludzi jest na świecie a może polubicie.Pokaż więcejPokaż mniej
Welp... Na sam początek może wspomnę, że grałem w ME Andromeda w dniu premiery. Mam prawie 200 godzin na Origin + 93 godziny na Steam + wszystkie osiągnięcia. I cały czas nie wiem czy polecić tą grę czy nie. Gdyby była opcja neutralna na 100% bym ją wybrał.. czemu? Bo z jednej strony nienawidzę tej gry która co prawda nazywa się Mass Effect ale kompletnie nią nie jest. Grając w Andromedę nie czujemy duszy tej serii. Grając w Andromedę cały czas tylko myślałem o oryginalnej trylogii i o tym jak wiele rzeczy robiła lepiej i o wszystkich przygodach które tam przeżyłem. Z drugiej jednak strony gameplay i możliwości które Andromeda nam daje czy to w walce czy tworzeniu własnych broni i craftingu naprawdę potrafią bawić. Mam wrażenie, że podchodząc do tej gry trzeba mieć niskie wymagania i jeszcze niższe oczekiwania. Bo jeżeli widząc ME Andromedę oczekujecie początku cudownej przygody z zajebistymi postaciami i muzyką jak w ME 1 to ♥♥♥♥♥ bardzo ale to bardzo się zawiedziecie. Zmieszacie tą grę z błotem i zostawicie ją w pizdu po 10 godzinach. Jeżeli jednak jesteście świadomi jaka ta gra jest. Czytaliście ogrom różnych recenzji które narzekają na poziom fabuły, postacie ( nie wszystkie, nadal można spotkać z 2-3 ciekawe postacie :) ), animacje i tego typu rzeczy możecie się pozytywnie zaskoczyć. Tak jak wspomniałem byłem z tą grą od samego początku. Widziałem tą katastrofę w dniu premiery. Zbugowane animacje. Filmiki gdzie postacie po prostu stoją i robią T pose. Spadki FPS. Twarze. Udźwiękowieni. Po prostu makabra. Ale teraz... ? W 2020 roku? Dużo rzeczy zostało poprawionych, oczywiście i tutaj trzeba mieć niskie wymagania ostrzegam. Bo o ile animacje, twarze czy innego rodzaju bugi zostały ładnie poprawione patchami i raczej już na nie nie trafiamy to fabuła została taka jak w dniu premiery. Coś na poziomie 5/10 jeżeli chodzi o historie. FPS są stabilne i gra aktualnie śmiga jak złoto. Graficznie wygląda znakomicie! Często spotykamy czy to okolicę czy po prostu widok który potrafi zabrać nam dech w piersi i automatycznie pokierować nasz palec na guzik screenshotu. Jeżeli chodzi o techniczne sprawy gra trzyma wysoki poziom. Parę lat patchów zrobiło swoje i naprawiły tego benkarta. No i oczywiście gra wymaga konta Origin mimo, że kupuje się na Steam także ostrzegam. Dla mnie nie był to problem ale zdaje sobie z tego sprawę, że dla wielu ludzi to ważny punkt programu. Czy polecam? Tak...ale tylko i wyłącznie na przecenie gdy cena jest na poziomie 50 złotych. I tylko i wyłącznie jeżeli nie oczekujecie od tej gry "magii Bioware" z oryginalnej trylogii i liczycie tylko na dobry gameplay z fajną mechaniką walki. Andromeda po prostu nie ma podskoku do wcześniejszych gier z serii. Gdybym miał ocenić tą grę to dałbym jej coś na poziomie 5/10. Nie jest to najgorsza gra w jaką grałem. Ale przez to, że kocham serie Mass Effect i oryginalna trylogia to top 3 najlepsze serie w moim sercu jestem dla tej gry ostry. Mam nadzieję, że pomogłem chociaż trochę w decyzji.Pokaż więcejPokaż mniej
Kadara and 10,000 loading screens on this planet will cause you to have a mental breakdown , also no more sexy aliens ...Pokaż więcejPokaż mniej
Mam bardzo mieszaną opinię. O ile raczej z pewnością mogę stwierdzić, że gameplay'owo jest to pod pewnymi względami chyba najlepsza gra z serii, dzięki czemu grało mi się w to bardzo przyjemnie, to jednak, jeśli jednak chodzi o aspekty narracyjne i kilka innych rzeczy to nie jest niestety zbyt różowo... FABUŁA: Gra rozgrywa się około 600 lat po wydarzeniach z trylogii (aczkolwiek należy zaznaczyć, że nie jest to kontynuacja) w tytułowej Andromedzie, do której w ramach wspólnej inicjatywy wybrały się rasy Drogi Mlecznej w celu ekspansji we Wszechświecie i odkrywania nowych miejsc poza granicami naszej galaktyki. Tym razem zamiast wybierać pomiędzy damską a męską wersją tej samej postaci, mamy do wyboru brata lub siostrę z rodziny Ryder - Scott lub Sara, bo tak brzmią ich domyślne imiona, są na początku zwykłymi członkami oddziału, który ma za zadanie sprawdzać planety, które nadają się do kolonizacji. Niestety już na samym początku sprawy się komplikują i jedno z nich dostaje od swojego ojca tytuł Pioniera, a naszym celem od tego momentu staje się kontynuowanie spuścizny głowy rodziny i odnalezienie nowego domu dla ludzkości i innych ras, zapoznając się po drodze z także nowymi inteligentnymi gatunkami - Kettami i Angarami. ROZGRYWKA: Tak jak w poprzednich częściach mamy do czynienia z dość uproszczonym RPG'iem akcji, w którym głównie strzelamy i śledzimy fabułę. Ponownie starcia toczą się w czasie rzeczywistym, ale tym razem oprócz statycznego strzelania zza osłon, twórcy postawili również na większą mobilność, co umożliwiły plecaki odrzutowe, dzięki którym mamy sporą wolność w dobraniu pozycji i przemieszczania się. Mamy również dużo większą swobodę w rozwijaniu swojej postaci, a przez ulepszanie poszczególnych umiejętności możemy stworzyć naprawdę silne postacie, którymi z przyjemnością będziemy wycinać wrogów. Dużo większą rolę w tej części pełni również eksploracja. Poszczególne planety możemy zwiedzać pieszo lub za pomocą pojazdu o nazwie Nomad. Zwiedzając poszczególne światy odkrywamy sporo zadań pobocznych polegających na walce lub badaniu poszczególnych obiektów. MOCNE STRONY GRY: - System walki. Strzelanie jest naprawdę przyjemne, a multum broni i umiejętności pozwala nam na eksperymentowanie z poszczególnymi stylami grania. Dodanie jetpacków natomiast może nie zmieniło drastycznie rozgrywki, ale w mojej opinii większa mobilność postaci spowodowała, że walki są dużo ciekawsze i przyjemniejsze, niż w trylogii. - Eksploracja. Nie jest ona idealna i po kilkudziesięciu godzinach może już męczyć, ale w moim przypadku przez większość czasu bardzo przyjemnie odkrywało się poszczególne światy. Dzięki różnym strefom klimatu na nich, nie odczuwamy zbytniego znużenia, a nasze odkrywanie doprowadza do zdobycia nowych zadań, przedmiotów czy po prostu ładnych widoków. - Czuć klimat uniwersum i odkrywania nieznanego, Technologia, większość ważniejszych ras i tego typu rzeczy znane z trylogii powracają w Andromedzie, więc mimo innej galaktyki to nadal czujemy się trochę jak w Drodze Mlecznej, ale z drugiej stron wciąż mamy to uczucie, że czeka nas coś nowego w kolejnym zadaniu głównym. - Zrezygnowanie z sztucznego systemu Idealisty i Renegata. Teraz zamiast wybierać pomiędzy "dwoma kolorkami", kwestie dialogowe wybieramy spośród 4 opcji, które przedstawiają inne tony wypowiedzi. Ważne decyzje natomiast dostały wreszcie jakieś odcienie szarości, niestety tego typu wyborów jest tu dość mało. SŁABE STRONY GRY: - Fabuła. Z początku byłem zaintrygowany, ale im dalej, tym gorzej. Fabuła jest krótka, przez co nie rozwija się odpowiednio, nie wciąga i jest po prostu nudna. Pod koniec miałem co prawda nieco dreszczyku i emocji, ale to niestety trochę za mało. Nowe rasy natomiast bardzo rozczarowują. Kettowie jako tako jeszcze ujdą w roli antagonistów, bo mają na siebie jakiś ciekawy pomysł, ale twórcy niezbyt to wykorzystali i jest po prostu "meh". Angarowie to natomiast zdecydowanie najgorsza rasa w serii, jest po prostu nudna i nijaka oraz nie wyróżnia się pod żadnym względem. Był w tym jakiś pomysł, ale został całkowicie zmarnowany. - Postacie. Największa zaleta trylogii, tu jest największym rozczarowanie, bowiem brakuje tu po prostu fajnych charakterów. Rodzeństwo Ryder sprawdza się nieźle w roli następcy Sheparda, a Vetra i Drack to również całkiem fajne postaci, ale niestety są za bardzo "klonami" ulubieńców fanów z wcześniejszych części. Oprócz tego znajdzie się jeszcze ze 2-3 ciekawszych NPC. Cała reszta jest natomiast albo nudna albo denerwująca swoim zachowaniem lub stylem bycia. Taki Liam i Jaal to odpowiednio najbardziej irytujące i nudne postacie w serii, - Duża powtarzalność. Po pewnym czasie zauważamy, że tak jak w "DA: Inkwizycja" większość aktywności pobocznych powtarza się na potęgę. Nie ma tu co prawda takiego syndromu MMO jak tam, ale mimo wszystko nadal jest słabo. Ot, na każdej planecie robimy to samo po kilka razy. - Muzyka. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie jakiegokolwiek kawałku muzycznego, bo najzwyczajniej była słaba i nijaka. - Słabe dialogi i w paru momentach bardzo mizerny dubbing. - Niezbyt intuicyjny interface. - Za dużo backtrackinguu. WERDYKT: Ogólnie to w mojej opinii to przyjemna, jeśli chodzi o walkę i eksplorację gra, aczkolwiek nieco męcząca po czasie powtarzalnością swoich zadań pobocznych i bardzo słaby Mass Effect, bo nie zachwyca tym samym co poprzedniczki, czyli wciągającą historią i charyzmatycznymi postaciami. W ogólnym rozrachunku jest to po prostu taki słabszy średniak. Można zagrać i tyle.Pokaż więcejPokaż mniej
Jestem mega zawiedziony. Twórcy nie wykorzystali potencjału. Gramy listonoszem nie bohaterem. Jakby się uprzeć to tylko misje towarzyszy mają jakiś potencjał tak to jedna wielka kaszana. Jest mi mega smutno ze czwarta część ma się nijak do trylogii już legendarnego Sheparda...Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatni odczyt: 15.08.2026.