
Oxenfree
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-20 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.
01O grze Oxenfree
Noc ze znajomymi na dawnej wyspie wojskowej przybiera niesamowity obrót, gdy Alex i grupa otwierają upiorną szczelinę. Odkrywaj Edwards Island i wybieraj, jak zmienią się fabuła oraz relacje. Ocena Steam: 91% pozytywnych z 9504 recenzji. Dostępny jest angielski dubbing oraz napisy w wielu językach.
Twórcy
Najniższa cena z 36 miesięcy
≈ 3,86 zł2024-10-28 · SteamGra podstawowa · te same dane co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługa języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
| Francuski | Tak | Tak | — |
Pokaż jeszcze 4 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Włoski | Tak | Tak | — |
| Niemiecki | Tak | Tak | — |
| Hiszpański | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-21
02Zanim kupisz
Fabuła i rozgrywka
Wybory dialogowe zmieniają fabułę i relacje; Alex używa radia, by porozumiewać się z duchami.
Język i sterowanie
Wersja Steam na PC w pełni obsługuje kontrolery. Angielski ma pełny dubbing, a inne obsługiwane języki — napisy.
03Często zadawane pytania
Gdzie rozgrywa się Oxenfree?
Alex eksploruje Edwards Island i odkrywa jej tajemniczą przeszłość.
Czy wybory dialogowe mają znaczenie?
Decyzje wpływają na fabułę i relacje Alex z grupą.
Do czego służy radio?
Radio pozwala Alex porozumiewać się z duchami i oddziaływać na otoczenie.
Popularne recenzje Steam
Wybór recenzji w języku autora · 10Wybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnej pozytywnej oceny; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Zapraszam na moją stronę kuratora Steam. Na pewno znajdziesz tam coś dla siebie. Oxenfree może, ale wcale nie musi zachwycić, tak już bywa z grami Ależ mnie ta gra wymęczyła. Gra, która cieszy się naprawdę dobrą opinią i od trzech lat zdobywa sympatię graczy, a negatywne recenzje na jej temat to raczej rzadkość. Tuż po przejściu Oxenfree zastanawiałam się, co jest ze mną nie tak. Dlaczego ta pozycja, polecana mi wielokrotnie, nie wzbudziła we mnie zachwytu, jakiego oczekiwałam? Dlaczego już pod koniec - podczas kulminacyjnych scen - obojętne mi było, co przydarzy się głównym bohaterom i czy uda im się wydostać z koszmaru na Edwards Island? Odpowiedź wydaje się prosta. Sięgając po gorąco rekomendowane przedmioty, raczej spodziewamy się, że sami również zapałamy do nich sympatią. Jednak może okazać się, iż dostrzeżemy w nich wady, które innym albo umknęły, albo większości po prostu nie wydały się decydujące. Niestety jednakowego - pozytywnego - odbioru nie da się zaprogramować, bo jesteśmy przecież ludźmi i różnie reagujemy na różne rzeczy. I, co czasem trudne, powinniśmy być w tym szczerzy, oczywiście bez krzywdzenia innych osób. Oxenfree to przygodowa gra 2D, debiutancka produkcja kalifornijskiej grupy Night School Studio. Silnie nadnaturalne wątki występujące w fabule mają za zadanie zbudować dość mroczny, odrobinę psychodeliczny klimat i częściowo odsłaniać tajemnice wyspy, choć o poznanie prawdy gracz powinien postarać się sam, zachowując nieustannie otwarty i jasny umysł. Zwracanie uwagi na szczegóły i uważne słuchanie nagrań o historii Edwards Island może być w niektórych momentach kluczowe, zwłaszcza że pewne smętne byty za wszelką cenę chcą poczuć się ważne. Oxenfree, mimo kilku niepokojących fragmentów, daleko jest do horroru, a wiele osób właśnie tym gatunkiem rzuca w produkcję Night School Studio. Jest to co najwyżej dreszczowiec fantastyczno-naukowy wykorzystujący multum efektów specjalnych typu lewitacja, teleportacja i spektakularne opętania. Nie brakuje też efektów wizualnych. W większości przypadków są to ciekawe zabiegi odpowiadające ciągłym nawiązaniom do wykorzystywanego przez główną bohaterkę radia, np. nagła zmiana kolorystyki, obrót kamery o 180 stopni i zaszumienie. Do strony graficznej w żadnym razie się nie przyczepię. Oxenfree jest grą narysowaną pięknie i tak charakterystycznie, że nie da się pomylić jej z żadnym innym tytułem. Lokacje ukazane na wysepce robią wrażenie i każda jedna nadaje się na pocztówkę, a czas akcji, czyli pora nocna, pozwala na interesujące wykorzystanie świateł, łącznie z tym płynącym z latarek. Kolorystyka oraz proste modele postaci, jakby wycięte z papieru, również bardzo mi się podobają. Szkoda jedynie, że bohaterowie przenikają przez siebie w dziwaczny, kanciasty sposób. Historia, od jakiej właściwie powinnam była rozpocząć recenzję, jest również niczego sobie. Alex, młoda dziewczyna o niebieskich włosach, przybywa na Edwards Island z grupką znajomych: Renem, wieloletnim przyjacielem, Jonasem, przybranym bratem, Clarissą, byłą dziewczyną swojego zmarłego brata i jej przyjaciółką Noną. Ich wieczór przy ognisku na plaży i zimnym piwie przybiera nieoczekiwanych kształtów, gdy Alex wraz z Jonasem wkraczają do przybrzeżnej jaskini. Tam, poza komicznymi i pozbawionymi sensu napisami, odkrywają pewną anomalię. Otóż Alex, zmieniając częstotliwości w swoim podręcznym radiu, otwiera na ścianie jaskini coś, co przypomina geometryczny portal. Od tego momentu cała pięcioosobowa grupa zostaje porozrzucana po wyspie, a czasoprzestrzeń rozszczepia się w nieskończoność, umożliwiając zjawom z przeszłości przejście do rzeczywistości. Alex wraz ze znajomymi usiłuje dociec tego, kto lub co stoi za wynaturzeniami dławiącymi opuszczoną wyspę. Nie oczekujcie, że wszystko otrzymacie na tacy. Wiele szczegółów zostało ukrytych i można je poznać tylko po odnalezieniu prawidłowych częstotliwości bądź dzięki notatkom Maggie Adler - niegdysiejszej mieszkanki Edwards Island. Fabuła jest zagmatwana i wielowątkowa, lecz przemyślana i skonstruowana tak, aby jedno przejście łączyło się z drugim, ponadto jest kilka zakończeń. Sama tematyka - podróżowanie w czasie, tworzenie alternatywnych ścieżek losu i kontakty pozaziemskie - powinna trafić w serca osób lubiących chociażby pierwszą część Life is Strange. Czas ponarzekać! Wylać z siebie to, co skutecznie obniżyło w moich oczach wartość Oxenfree. Zacznijmy może od tego chwalebnego aktorstwa głosowego, o jakim tworzone są peany. Jasne, aktorzy brzmią jak młodzi ludzie ciekawi życia i mają dość talentu, aby wczuć się w rolę i wystarczająco oddać charakter swojego bohatera. Natomiast nie powiedziałabym, że rozmowy w tej grze, cechujące się barwnym i bogatym słownictwem, pasują do grupy marzących o upiciu się nastolatków. Co więcej, zdania wyrzucają z siebie tak szybko, że nieraz niemożliwe jest nadążanie, a napisy wcale nie pomagają. Niektóre kwestie nakładają się jedna na drugą. Samo to, że nad Alex zawsze pojawiają się trzy opcje dialogowe, utrudnia sprawę, bo okienka znikają po dwóch - trzech sekundach. Rozumiem, iż twórcy chcieli zachować naturalny "flow" dyskusji, ba, graczom z reguły podoba się taka presja, ale czy o presję chodzi w prowadzeniu rozmów? Niejednokrotnie stresowałam się, że nie zdążę przeczytać i zrozumieć wszystkiego, niejednokrotnie wybrałam odpowiedź nie tę, jaką miałam w zamiarze, a przez to nie zbudowałam swoich relacji z innymi bohaterami satysfakcjonująco. Jestem na ogromne i tłuste nie. Idźmy dalej, ale pozostając przy aktorstwie głosowym. Nie rozumiem, dlaczego jedynymi emocjami, jakie odbierałam od bohaterów, to na przemian beztroska i poirytowanie. Beztroska, beztroska, beztroska. Czy beztrosko gawędzić powinni ludzie, którzy właśnie byli świadkami śmierci, najprawdopodobniej rozmawiali z rozwścieczonymi duchami i kilkukrotnie cofali się w czasie? Gdzie reszta uczuć? Gdzie podziały się naturalne reakcje związane z przykrymi i kryzysowymi sytuacjami? Nie mówię, że chciałabym przez kilka godzin nieustannie słuchać krzyków bądź płaczu, ale przydałaby się tu jakaś konsekwencja w naturalności przedstawienia człowieczej strony Alex i jej towarzyszów. Bo naturalnie zachowujący się człowiek to nie taki, który cały czas wypowiada się z pogodą ducha. Ostatnia rzecz to powolność. Ograniczony ruch postaci i spacerowe tempo, w jakim się porusza, wprawiają w otępiałość oraz znużenie. W Oxenfree należy się wystrzegać błądzenia, bo kiedy skończą się kwestie dialogowe, nastaje niezręczna cisza. Alex ledwo dościga żółwia, przechodząc z jednego pomieszczenia do drugiego, wspinając się albo korzystając ze schodów. Toporne sterowanie to właściwie najważniejszy element zniechęcający mnie do ponownego przejścia Oxenfree i odkrycia więcej sekretów. Zdecydowanie zabrakło mi tu jakiejś dynamiki albo chociaż możliwości włączenia biegu. Przepraszam: truchtu. Mamy więc godzinę konkretów i trzy godziny nudnego przechodzenia z miejsca na miejsce. W tak krótkiej grze proporcje powinny być odwrócone. Co ciekawe, przechodzenie Oxenfree zgrało się u mnie z oglądaniem świetnego niemieckiego serialu pt. "Dark", który TEŻ dotyczy wędrówek w czasie. O ile tę wciągającą telewizyjną produkcję polecam z całego serca, to po Oxenfree możecie sięgnąć w ostateczności.Pokaż więcejPokaż mniej
Jako młoda dziewczyna Alex dopływamy na wyspę wraz z przyjacielem z dzieciństwa Reginaldem oraz przyrodnim bratem Jonasem. Wkrótce ekipa powiększa się o Nonę i Clarissę - z tą ostatnią mamy napięte relacje. To miała być taka noc na odprężenie się przy ognisku na plaży, z prostymi zabawami, napojami w umiarkowanych ilościach i niespodzianką przygotowaną przez Ren'a - potrzebne przenośne radyjko aby była możliwa. Zaczyna się jak typowy horror o głupawych nastolatkach? Fortunnie, nie jest nim. Początkowo może pojawić się trop, że nasze postacie są właśnie takim stereotypem, ale to pozory - jedne z wielu oferowanych przez ten unikalny tytuł. Po mało satysfakcjonujących krotochwilach przy ognisku część grupy udaje się na eksplorację do pobliskiej jaskini, gdzie podobno można wychwycić częstotliwości nieistniejących rozgłośni - jeżeli stoi się w odpowiednim miejscu. Tak, niewinna zabawa przyniesie poważne konsekwencje... Ta gra to horror. Subtelnie snuje wokół nas całun klimatu i wywołuje trwogę bez uciekania się do ogranych motywów. To nie potwór wybijający młodych do nogi będzie nas dręczył. Och, ujrzymy tu sceny śmierci, ale bez typowego dla głupiutkich produkcji grozy misterium keczupu. Och, czasem podskoczymy od nagłego dźwięku czy błysku. Jednak to uczucie niejasności będzie niepokoiło nas mocniej. Och, nie będziemy posiadać dziesiątek sztuk broni i szukać do niej w panice amunicji. Na co komu broń, skoro nie jesteśmy początkowo w stanie nawet uchwycić istoty zagrożenia i jego konsekwencji? Och, nie poczujemy oddechu złego na plecach gdy w pośpiechu myśleć będziemy do czego nam w ekwipunku służy znaleziony właśnie przedmiot. Bo tak naprawdę to co znajdziemy ma wyraźnie zaznaczoną funkcję, a Alex nosi ze sobą wyłącznie przenośne radio. To jedyne czym może się bronić i z pomocą czego jest w stanie próbować pojąć otaczający ją nadnaturalny chaos. Ta gra to okruchy życia. Na wyspę przybywamy aby poznać się lepiej, zintegrować z przyrodnim bratem, spędzić czas z paczką przyjaciół i doświadczyć animozji ze strony Clarissy. Bywają spięcia, ale to od nas zależy co z tym zrobimy. Spora ilość dialogów i ich mnogie występowanie w grze solidnie nas w życia postaci angażują. Na każde pytanie możemy odpowiedzieć na kilka różnych sposobów, czasami warto się z odpowiedzią pośpieszyć. Albo i nie - może lepiej milczeć i zaryzykować mylną interpretację naszych intencji? Postacie w wyspiarskiej scenerii nie pojawiły się z próżni - one mają ze sobą historię, niejednokrotnie wątki życia splątane są pomiędzy uczestnikami aktualnych wydarzeń z wielomiesięcznym terminem. Odpowiednio poprowadzone dialogi pozwolą poznać elementy układanki z przeszłości. Umożliwią zrozumienie dlaczego coś spotyka jednych, a wywiera mniejszy wpływ na innych. Dialogi brzmiące bardzo prawdziwie. Są tu rozmowy o banałach, ale i poważnych kwestiach jak żal, poczucie winy, tęsknota, nadzieja, miłość i radzenie sobie z traumą nagłej straty. Od naszej empatii i poniekąd immersji zależeć będzie ile dowiemy się na temat reszty tej osobliwej w skutkach wycieczki. To za naszą sprawą relacje mogą ulec zmianie - na gorsze albo lepsze. Niech nadnaturalna sytuacja nie pozwoli przyćmić człowieczeństwa i autentyczności przedstawionych postaci. To dla nich pamiętna noc. To ciągłe bycie zaskakiwanym i sprawdzanym. Możemy przejść całość i poznać ledwie skrawki wiedzy o wydarzeniach kształtujących te z obecnej nocy. Noc obfituje w wydarzenia o trudnej do ustalenia przyczynie, a tym bardziej skutkach. I niejasnych zależnościach pomiędzy jednym i drugim. Ignorancja zbiera swoje żniwo, gdy nie przykładamy wagi do znalezionych informacji. Całość elementów układanki jest na wyspie, ale to od naszej dociekliwości i zdolności kojarzenia faktów zależy ile tak naprawdę pojmiemy. Choć i tak często zmuszeni będziemy do skoku w ciemną przepaść nieokreślonych konsekwencji, zaryzykować strzał na ślepo. Gra nie prowadzi nas za rękę nawet gdy odkryjemy każdy skrawek arkan wiedzy schowanej na tej wyspie. Jesteśmy zdani na siebie... i pozostawione w formie sugestii rady naszych znajomych co przygodę z Oxenfree mają już za sobą. Rady mogą okazać się niemal solucją, ale może oni też tylko myśleli, że coś wiedzą i rozumieją? Tak czy inaczej - to miły akcent, że gra ma coś na kształt aspektu społecznościowego. Więcej nie zdradzę, to trzeba samemu zobaczyć. Uczcie się od weteranów tego tytułu... albo uznajcie ich za błądzących w ciemnościach głupców. Kto powiedział, że mają monopol na prawdę? Protagonistka jest sympatyczną dziewczyną. To buntowniczka farbująca włosy na niebiesko i potrafiąca inteligentnie dogryźć. Naturalnie od nas będzie zależeć czy będą to drobne złośliwości czy pełna mizantropia. Na barkach spocznie też odpowiedzialność za jej postawę wobec zdarzeń: będziemy szukać racjonalnych wytłumaczeń czy może ulegniemy lękowi? Potrafi się też dość umiejętnie wspinać, choć bez parkourowych ambicji. Oglądając grafiki z gry zastanawiacie się pewnie czy to rzeczywiście gra grozy? I tak, i nie. Wyżej wymieniłem czym jest tytuł i ostatecznie mamy amalgamat klimatów. Mocniejsze cienie, mniejsza widoczność czy przerażająca muzyka niekoniecznie muszą stanowić o istocie niepokoju. Lekkie dialogi o zwykłych życiowych perypetiach wcale nie umniejszają subtelnego klimatu grozy otaczającego będącą atrakcją turystyczną wyspę. Odpowiedź brzmi: tak, gra ma niepowtarzalny klimat indukujący lęk jak ambitne horrory, ale również pozwala się delektować skrawkami codzienności w autentycznie brzmiących dialogach. Na podobnej zasadzie funkcjonuje oprawa muzyczna, która subtelnie sączy się i sama w sobie dobrze opisuje dźwiękowo zwiedzane lokacje. Możemy się też pobawić radiem i posłuchać nagrań z lat 60-tych bądź... nadawanych alfabetem Morse'a przekazów. Gra ma wiele takich poukrywanych smaczków. Posiada też kilka zakończeń i możliwość gry na tym samym zapisie po jej ukończeniu. Dodam, że to też umiejętnie wpleciono w scenariusz, co oznacza, iż warto zagrać ponownie po obejrzeniu napisów (uwaga na znajomych pojawiających się w Credits!). Naturalnie gra posiada też osiągnięcia, ale zabawę w łowy na niektóre z nich polecam zarezerwować sobie na kolejne przejścia gry - niech te dziewicze przejście dokona się z autentyzmem. Tytuł możemy ukończyć w dwa wieczory, czy nawet intensywny jeden. Dociekliwi odkrywcy spędzą przy nim kolejne kilka, choćby dla dodatkowych zakończeń czy z ciekawości jak mogłyby wyglądać rozmowy gdy będą przebiegać inaczej niż ostatnio. Serdecznie polecam Oxenfree dla każdego łowcy tropiącego wyjątkowe przeżycia i sposobności do mnogich interpretacji - nad znaczeniem i niejednoznacznością wydarzeń można jeszcze tygodniami dyskutować. I tylko nadziwić się nie mogę, że takie perełki bywają robione na silniku Unity... ZALETY: - Charyzmatyczna bohaterka - Dobre dialogi i ich udźwiękowienie - Unikalna fabuła, bez podawania całości na tacy - Nastrojowa ścieżka dźwiękowa WADY: - Szkoda, że taka krótka Osoby, które grałyby w tę grę: - Charles Lutwidge Dodgson - Annie Proulx - Richard Dawkins Osoby, które nie grałyby w tę grę: - Heinrich Hertz - Tom Clancy - Karl Raimund Popper Więcej moich recenzji na wartym obserwowania kuratorze Recenzje na 100%... osiągnięć . Publikacja recenzji także na Świecie Recenzji .Pokaż więcejPokaż mniej
Jednym zdaniem: Oxenfree to eksploracyjna przygodówka w twitterowo-młodzieżowym stylu, takie osobliwe połączenie Life is Strange (świat z perspektywy nastolatków) z Alpha Polaris (tajemnicza wyspa z lekkim klimatem grozy) z dodatkiem klimatu... z bajek o psie Scooby Doo. ;) Gra faktycznie stara się być oryginalna i ma ciekawą atmosferę... ale brak dopracowania detali i nieprzemyślana mechanika gry sprawiają, że trudno czerpać przyjemność z tej gry i z minuty na minutę rośnie poziom irytacji... Plusy: + charakterystyczna, rysunkowa szata graficzna gry (bardzo ładna) + ciekawie zarysowane postaci grupy nastolatków + dobrze podłożone głosy nastolatków (aktorzy i aktorki się wczuwają w swoje role) + fajnie napisane dialogi + dialogi w twitterowym stylu w fajnych okienkach (wygląda tak mocno młodzieżowo) + ładnie wykonana przejrzysta podręczna mapka ze wszystkimi lokacjami + dość wciągający zarys fabularny gry + ogólnie interesujący pomysł na grę Minusy: - sterowanie to koszmar a la "domyśl się sam, co autor miał na myśli, jak projektował grę" - źle dobrana muzyka czasami jest Ok, ale czasami nie pozwala skupić się na fabule - irytujacy słowotok bohaterów - jednemu z nich (Ren) wręcz gęba się nie zamyka... ;) - słaby miks dźwięku w grze (dialogi, odgłosy oraz muzyka jakby były na jednym tonie) - trochę za szybko znikają dialogi z wyborami - elementy platformera niezbyt dobrze zgrane w duecie z przygodówką - poczucie "zmulenia" ruchu postaci podczas sterowania nimi - brak jakiegokolwiek opisu klawiszologii w menu - zbyt mała liczba fpsów - niezbyt dobra optymalizacja gry (a to właściwie tylko sidescroller) - postacie są zawsze w oddali (niby to ma być taki styl, ale wygląda to na pójście na łatwiznę) - dziwny, słabo zapamiętywalny tytuł - mechanika eksploracji jest tutaj wyjątkowo niedopracowana - gra jest na siłę przedłużana niepotrzebnym chodzeniem z punktu A do B i z powrotem - wybory... hmm... mam nieodparte wrażenie, że wybory są w gruncie rzeczy iluzoryczne Komu polecam? / Komu odradzam? + polecam graczom wyjątkowo lubiącym opowieści o nastolatkach - odradzam graczom, którzy cenią sobie dopracowaną i przemyślaną mechanikę Rada 1: Oxenfree przpomina mi strasznie Alpha Polaris - gra z ciekawym klimatem i zalażkiem interesującej fabuły, zepsuta przez niewygodne sterowanie i niedopracowaną mechanikę. Jeżeli w Alpha Polaris Ci to nie przeszkadzało, to możesz spróbować Oxenfree. Rada 2: Jeżeli lubiliście w dzieciństwie oglądać animacje ze Scoobie Doo o nawiedzonych miejscach, to ta gra powinna Wam przypaść do gustu - nie wiem czemu. ale trochę ten klimat jest tutaj wyczuwalny. :) ============================================== ➥ Obserwuj mnie jako kuratora ⤵ https://store.steampowered.com/curator/10437106/Pokaż więcejPokaż mniej
Jest faktycznie coś w tej grze z filmów lat 70. czy 80. Tych takich z duchami, obcymi albo z niewyjaśnionymi tajemnicami. No i oczywiście z nastolatkami. Mamy tu cały zestaw. Ognisko na plaży, tajemniczą wyspę z wojskową przeszłością, wieżę radiową itp. Nie chcę pisać o fabule, żeby nie spojlerować, ale będzie to niezapomniana noc dla bohaterów Oxenfree. Coś z Alana Wake, Life is Strange, gier od TTG, jednak zdecydowanie z własnych charakterem i klimatem. Gra ma dużo kwestii mówionych. Co ja piszę. Gra jest niemal ciągłym strumieniem dialogów lub monologów. Wylewają się one wciąż z głośników. I najważniejsze jest to, że są one świetnie napisane, zagrane przez aktorów i wkomponowane z mechanikę gry. Jak komuś wejdę w słowo to później postać ta wraca do swojej kwestii dodając na wstępie "anyway". Albo po chwili milczenia kontynuuje i robi to tak naturalnie np. zadając pytanie, którego postawienie przerwaliśmy już na wstępie bo coś zauważyliśmy. I zaczyna całkiem inaczej np. waląc prosto z mostu. Takie zabiegi sprawiają, że mamy wrażenie uczestnictwa w czym dziejącym się niemal na żywo. Decyzje o wyborze kwestii trzeba podejmować szybko. Co nadaje jeszcze całości większego wrażenia naturalności. Jest nawet możliwość przejścia gry nie mówiąc ani słowa. Przejść i ukończyć grę możemy oczywiście na kilka sposobów. Finałów jest całkiem sporo. Wspominałem na początku o tajemniczości. Gra ma faktycznie kilka strasznych momentów, a wydarzenia można interpretować w grze na kilka sposobów co oznacza, że sami możemy sobie wkręcić różne paranoje :) Grafika choć bardzo ładna mogłaby mieć trochę więcej elementów 3D - np. drzewek na pierwszym tle czy migających w świetle lampy paprochów. Jednak i tak nie jest źle. Wszystko dopełnia klimatyczna muzyka, którą tworzy miks współczesnych nastrojowych, elektronicznych utworów i momentów brzmiących jak z dawnych filmów. Całość to bardzo mocna produkcja. Choć dość krótka (ok. 5 h) to świetnie zagrana przez aktorów, wspaniale napisana i zapewniająca solidną rozrywkę w oldschoolowym stylu. Bardzo polecam.Pokaż więcejPokaż mniej
Niektóre akcje przysparzają szybszego bicia serca i przypominają Stranger Things i inne Twin Peaksy. ( ͡ᵔ ͜ʖ ͡ᵔ ) Poza tym - nudy (powolne łażenie), backtracking (powolne łażenie po tych samych lokacjach), przegadane (postacie gadają tak dużo i szybko, że czasem warto po prostu przejść do kolejnego ekranu albo dać sobie spokój z wyborami, które ze względu na czasowe ograniczenie umykają zbyt szybko), przerysowane (charaktery postaci z jednej strony są sztampowe jak w High School Musical, z drugiej zachowują się absurdalnie), fabuła głupkowata (ciężko nawet współczuć "tym złym"). Szkoda kilku godzin życia. ಠ╭╮ಠPokaż więcejPokaż mniej
Jedna z ciekawszych produkcji jeśli chodzi o system interakcji między postaciami. Dialogi są niesamowicie realistyczne, przez co niepozorna gierka 2d nabiera niesamowitej głębokości odbioru. Niby historia jest fantastyczna, grafika animowana, a człowiek czuje się jakby tam był, a przedstawione wydarzenia były conajmniej rpawdopodobne. Fabuła jest krótka i w zasadzie to jedyna mocna strona tej gry, wiec nie będę spoilerować, mogę jedynie powiedzieć, że jest dobra. Jednakże pamiętajmy, że jest to krótka gra, generalnie na raz. Gameplay opiera się o branie udziału w dyskusjach ze swoimi towarzyszami (coś a la visual novel), przemieszczenie się na ograniczonym obszarze i kręcenie pokrętłami od radyjka. Także na pewnonie jest to gra dla wszystkich. Dodatkowo bardzo nie podobało mi się w niej, że czasem nie zdążyłam przeczytać możliwości swoich odpowiedzi, czy wtrąceń do dyskusji, a już mijał czas na podjęcie decyzji i w wielu przypadkach po prostu milczałam. A jeszcze bardziej nie spodobało mi się to, że kiedy coś niechcący przemilczałam to nie było żadnych konsekwencji. Grę bowiem chciałam przejść jeszcze raz, ale widząc, że fabuła idzie sama do przodu, a gameplay polegający głównie na klikanie dymków z odpowiedziami, które nic nie wnoszą to porzuciłam ten zamiar. Także warto dla immersji, którą można osiągnąć poprzez bardzo ciekawy zabieg twórców, natomiast nie warto oczekiwać od tej produkcji niewiadomo czego. Ot przygodówka z ciekawą historią.Pokaż więcejPokaż mniej
Mogło być więcej, niż "Stranger Things". Pierwsze spotkanie z psychodeliczną anomalią ryje mózg i zapowiada wspaniałą tajemnicę. Drugie, trzecie, czwarte - jeszcze rozbudza ciekawość, co się za tym kryje. Kolejne już nie ekscytują, a po dziesiątym zaczynamy rozumieć, że nic się nie kryje i że jest to gra jednego motywu powtarzalnego co 20 minut. A pomiędzy powtarzalnymi scenami z anomalią - mamy koszmarny backtracking po tych nudnych ścieżynach. Och, jakże te postacie powoli łażą! Wyjaśnienie zagadki nie syci, raczej męczy. Kilka lat temu - z uwagi na dialogi i klimat młodzieżowego "dzieciaki na tropie", jakie pamiętamy z lat 90 - oceniłem tę grę na "Raczej Tak". Powróciłem po latach przed zagraniem w dwójkę i obecnie skłaniam się do "Raczej Nie". Ale nie jest to jakaś tragedia. Ot, trochę nuda i wałkowanie powtarzalnych scen.Pokaż więcejPokaż mniej
Wciągająca przygoda czerpiąca pełnymi garściami z powracającej mody na historie rodem ze "Strefy mroku", "Czy boisz się ciemności?" i "Gęsiej skórki". Tajemnicza wyspa, nieznane byty przywołane przypadkowo przez dzieciaki, które chciały tylko przeżyć wspólną przygodę, a w tle rodzinna tragedia, która nie pozostała bez wpływu na główną bohaterkę i jej przyjaciół. Gameplay nie powala, gra praktycznie przechodzi się sama, a my zmuszeni jesteśmy do biegania z miejsca na miejsce, szukania odpowiednich częstotliwości radiowych, które, jak się okazuje, otwierają nam nawet drzwi. Sugestywny klimat sprawia jednak, że gracz nie czuje się zmęczony, a historia poprowadzona jest w taki sposób, że potrafi wciągnąć, nawet jeżeli podobne opowieści poznawaliśmy już wielokrotnie - od prozy Kinga zaczynając, a kończąc na kolejnym serialowym hicie Netflixa - "Stranger Things". Fajnym bonusem jest możliwość poznania całej historii wielokrotnie, dokonując innych wyborów, zrażając lub przekonując do siebie innych towarzyszy. Nie zmienia to drastycznie samej historii, ale pozwala na poznanie wszystkich bohaterów od trochę innej strony.Pokaż więcejPokaż mniej
Can't finish the game because of a bug where the characters are stuck climbing a wall. Happened after opening the bunker, tried like 10 times to restart the chapter and I'm softlocked. I refuse to start from the scratch just for it to happen again.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnio zebrano: 15.08.2026.
