

Pillars of Eternity II: Deadfire
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-20 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.


01Informacje o grze Pillars of Eternity II: Deadfire
Ścigaj zbuntowanego boga przez archipelag Deadfire, odkrywając wyspy, porty i zadania we własnym tempie. Żegluj między miejscami, ulepszaj statek i załogę oraz zbieraj drużynę towarzyszy o dostosowywanych klasach i umiejętnościach. Twoje wybory kształtują przygodę. Opinie graczy Steam: 87% pozytywnych z 14 703.
Twórcy
Najniższa cena odnotowana w ciągu 36 miesięcy
≈ 20,45 zł2026-07-30 · KinguinGra podstawowa · te same dane co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługa języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
| Francuski | Tak | Tak | — |
Pokaż jeszcze 6 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Włoski | Tak | Tak | — |
| Niemiecki | Tak | Tak | — |
| Hiszpański | Tak | Tak | — |
| Polski | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-21
02Zanim kupisz
Tryb dla jednego gracza
To RPG dla jednego gracza, skupione na eksploracji, zadaniach i wyborach na lądzie oraz morzu.
Język i dźwięk
Wersja Steam na PC oferuje interfejs w językach: angielskim, niemieckim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, polskim, rosyjskim, portugalskim i chińskim uproszczonym. Pełny dubbing jest po angielsku; wymienione języki mają napisy.
03Często zadawane pytania
O czym opowiada Pillars of Eternity II: Deadfire?
Ścigasz zbuntowanego boga przez archipelag Deadfire, podróżując lądem i morzem.
Czy jest tryb turowy?
Tak. Wersja Steam na PC zawiera tryb turowy.
Czy można stworzyć drużynę?
Możesz wybrać siedmioro towarzyszy i dostosować ich klasy oraz umiejętności.
Popularne recenzje Steam
Wybór opinii w języku ojczystym · 10 recenzjiWybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Ten wybór nie odzwierciedla ogólnej pozytywnej oceny; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Pillars of Eternity II : Deadfire – czyli prawdziwe arcydzieło. Po premierze Pillars of Eternity I nikt nie miał wątpliwości że Obsidianowi udało się coś co nie udało się nikomu wcześniej, czyli wskrzeszenie i powołania do życia prawdziwego heroic fantasy na wzór Baldur’s Gate. Większość miłośników gier cRPG w maniakalny sposób czci tę markę, a w szczególności część drugą Baldur’s Gate 2 która dokonała niebywałego przełomu i przeskoku jakościowego względem części pierwszej. Po latach dokładnie trzy lata po premierze Pillars of Eternity I mamy dokładnie tę samą sytuację. Panie i panowie Pillars of Eternity II jest tym samym dla Pillars of Eternity I czym było BG2 do BG1. Prawdziwe arcydzieło. Dostęp do gry miałem już wcześniej za sprawą bety. Już wtedy widać było jak dużo dobrych zmian zostało wprowadzonych i jak deweloper wsłuchał się w propozycje fanów. Co się zmieniło na lepsze (w mardzo dużym skrócie bo o grze można pisać bez końca) Po pierwsze W końcu zostały nagrane wszystkie linie dialogowe co gigantycznie podnosi immersje obcowania z grą. W niektórych sytuacjach nagrane zostały też linie dialogowe narratora (coś niesamowitego) Po drugie Wszystkie postacie z którymi rozmawiamy mają w końcu swój wizerunek w postaci portretu co jak wyżej znacząco podnosi immersje obcowania z grą Po trzecie Zadania, misje główne są teraz zbudowane na podstawie często wielokrotnego wybory możemy w końcu grać tak jak chcemy nie jedną ustaloną ścieżką, co ciekawe nawet najprostsze zdania mogą mieć zupełnie inny finał. Po czwarte W końcu umiejętności dotyczą całej drużyny i zawsze możemy wybrać członka naszej grupy który będzie daną czynność wykonywał, a jeśli czynność dotyczy drużyny będzie to suma punktów. Nie ma już konieczności przechodzenia testów na naszej głównej postaci. Po piątek Dodano wiele ciekawy i przydanych umiejętności które faktycznie są przydatne. W PoE mieliśmy tak naprawdę przydatną tylko mechanikę i atletykę. Tutaj każda z umiejętności może prowadzić do innego wyboru czy zakończenia. Po szóste Uporządkowano czary i umiejętności. Ich ilość została zmniejszona na korzyść przydatności i czytelności. W końcu każdy z czarów używamy bo go wybraliśmy a nie mieliśmy listę 50 z których używaliśmy 3-4 znane Po siódme Towarzysze którzy byli już nieźle wykonanie w PoE awansowali do poziomu niespotykanego obecnie w cRPG. Ich linie dialogowe oraz ich przemyślenia, zachowanie itc. przeskoczyły nawet najlepiej wykonanych towarzyszy z Mass Effect i Dragon Age Początek (co jest już klasą samą w sobie) Po ósme Tym razem dostajemy do zarządzanie nie twierdze jako naszą bazę, a statek a raczej wiele statków (możemy zmienić na lepszy). Sama gra dostała układ sandboxowy co pozwala na dowolne podróżowanie i wykonywanie zadań o ile nie natrafimy na miejsce poza naszymi możliwościami. Po dziewiąte Grafika, animacja, detale, detaliki w stosunku do poprzednika niesamowity progres. Niesamowicie prezentuje się także światłocień, elementy środowiskowe. Bezapelacyjnie najładniejsza gra cRPG w rzucie izometrycznym Po dziesiąte Fabuła, fabuła i jeszcze raz fabuła. Tym czym stoją cRPG i co jest najważniejsze. Tutaj jest to prawdziwy diament. Gramy idziemy spać, myślimy o grze za oknami w Polsce piękna wiosna. Trzy słowa na koniec Pillars of Eternity II to prawdziwe arcydzieło, gra która pierwszy raz zbliżyła się albo nawet przeskoczyła (ta nostalgia) prawdziwego króla cRPG Baldur’s Gate II. Przygoda na ponad 100 godzin, a po skończeniu chcemy jeszcze raz i inaczej. 10/10 !!! Do końca roku zostaną wydane trzy duże DLC (dodatki) zbogacające grę każdy o 10 do 20 godzin.Pokaż więcejPokaż mniej
Zacznę od tego, że wsparłem obie Pillars of Eternity na Kickstarterze. Jedynka była dobra momentami nawet bardzo dobra (głównie na terenach dodatku), w dwójce miało być jeszcze lepiej, statek który można ulepszać, otwarty świat, a to, a tamto. Niestety gra to wielki zawód. Włóczymy się po świecie którego eksploracja daje znikomą radochę, zatapiając kolejne statki za parę groszy, kupujemy ekwipunek który zmienia trochę, robimy questy które zmieniają nic, zdobywamy poziomy gdzie spora część biernych umiejętności jest taka sama dla każdej klasy postaci (nikt nie wpadł na pomysł dodania perków), towarzysze mają w dupie co robimy i paladynowi nie przeszkadza, że okradamy wieśniaków i wycinamy mieszczuchów w biały dzień. Samej gry nie skończyłem (i raczej tego już nie zrobię) gdyż ostatni boss z jednego z dlc zaczął się glitchować, znikać, pojawiać, blokować i niemożliwe było zatłuczenie go (nie wspominam nawet o tym, że ma taką redukcję pancerza, że nawet zaklęta broń robiła mu ledwie ‘takie sobie’ obrażenia). Strona techniczna to praktycznie stadium wczesnej alfy. Na ustawieniach zaproponowanych przez grę w większości lokacji ciężko utrzymać 60 klatek, albo 40 albo 25, rzadko bo rzadko, ale jednocyfrową liczbę klatek też można zobaczyć i to na sprzęcie który trzyma sztywne 60 fps, np. w Wiedźminie 3 na wysokich ustawieniach albo Doomie na maksymalnych. I jeszcze te ładowania co chwila… Jednym słowem: zjebali. Jeśli ktoś myśli o zakupie to radzę brać tylko i wyłącznie podstawkę. Dlc są tak rozlazłe, nie wnoszą nic oprócz biegania ‘w te i na zad’ i tylko rozmieniają grę na drobne. Lepszą opcją jest dorwanie remastera Planescape Torment.Pokaż więcejPokaż mniej
Aby zagrać w PoE2 specjalnie po raz drugi przechodziłam 1 aby mieć sejva na import świata. Potem nie znalazłam gdzie się importuje tego sejva i musiałam stworzyć nowy. Ale to ja. Spokojne. Opcja na pewno jest widoczna. :D W dwójce okazało się, że nazwy bogów, które z takim trudem zapamiętywałam w jedynce, mają lokalne imiona, tak w normalnym świecie, a ich domeny czasem łączą się albo dzielą na aspekty. Ale bez stresu, podstawy wyłapie nawet ten, kto przeklikuje dialogi. Liczę na plus: + wyspiarska estetyka, wszędobylska (język, akcent, moda, stylistyka) i do końca konsekwentna, odważne i fajnie oddało egzotykę kultur Archipelagu. + zgrabne połączenie sandboxa z linią fabularną + system reputacji w rangach, nie punktach, o ciekawym rozkładzie, połączony z systemem charakteru + wszystkie umiejki są istotne (ok może religia jest rzadziej testowana), i tak jak reputacja, mają wpływ na rozgrywkę (hint dla noobów: nie ma rozwijania cech, tylko bonusy z przedmiotów) + duża ilość zdarzeń losowych przeplecionych paragrafówką, zainicjowanych nią albo opartych na niej, zarówno w lokacjach jak i na morzu + jest na co wydawać, jak brakuje kasy to można szybko zarobić na walkach morskich + muzyka, w tym szanty ;) + świat nie jest czarno-biały, a oparty na frakcjach i konfliktach interesów + dosyć szerokie określanie wyborów z jedynki na starcie. W grze czasem przewijają się nawiązania do nich, takie opcje dialogowe są oznaczone, jeśli to włączysz w ustawieniach gry. Widziałam skargi że wpływ tych decyzji jest znikomy. Matko. Gramy na innej części świata. Nie będą osią główną fabuły. Są fajne. + różnorodność ubrań: tak. :D + jedzenie jest potrzebne, ale nie simsujemy + system ran i umierania - obrażenia mają jeden pasek, a jego redukcja do 0 powoduje nokaut. Postać wstaje z raną, która daje minus. Mając trzy rany postać ginie permanentnie. Aby pozbyć się ran trzeba wypić miksę z adry albo odpocząć (nie ma już limitu). Bonusy z odpoczynku są zależne od miejsca (jak w jedynce w Caed Nua) albo od otrzymanego jedzenia. Czyni to system odpoczynku bardziej mobilnym niż w jedynce (gdzie przed poważną walką jedziesz na swój zamek się wyspać na przykład). + postacie z jedynki. TAK. :) Możemy je lepiej poznać. Nie mówię tylko o drużynowych. + nowe postacie oraz tzw sidekicki. Drużynnikom wybieramy podczas werbunku klasę (3 warianty). + tanie respece w każdej karczmie, jeśli ktoś lubi (w cenie jak odchodzą jakieś postacie) + piraci w PoE to czyste złoto (doceniam nawet z perspektywy przeciwnika) + miłość nie wszystko wybaczy, postać może Cię lubić ale odejść w rezultacie Twoich działań. To wspaniałe. Ja straciłam dwie. Jednej szkoda :( Wątek romansowy nie daje żadnego locka na repie ani nie jest zwieńczeniem całej relacji. Widziałam ranty na romanse w PoE, że mało zażyłości widać np w relacji z Alothem. Cóż. Ja widziałam dużo. Może to kwestia wzroku. Albo smaku. Moim zdaniem fajnie to było zrobione. + BTW, relacje budują się również między NPCami + narrator. Kobiecy głos. Też odważne. Podobał mi się jej ton. Taki trochę melancholijny, może trochę senny, a trochę jakby mówiła o czymś nieuniknionym. Całkiem inny niż np w DoS2, który uwielbiałam. + mini słowniczek w dialogach (wyróżnione podstawowe pojęcia, jak np nazwy frakcji, mają po najechaniu myszą objaśnienia). + system hałasu (broni, inkantacji itp) + od jedynki (obu razów) gram dyplomatką (paladynka św Elgii, z Bieli) i mogę powiedzieć, że w 2 możliwości dla dyplomaty są cudownie szerokie. + często w dialogach jest opcja milczenia. Borze drogi, to coś dla mnie. + Aloth <3 + Bekarna <3 + Rekke :D + raczej przekonująca, ciekawa ale prosta polityka + możesz pytać NPCa ponownie o ten sam temat, a jeśli sytuacja się zmieniła to jego zdanie mogło również Na spokojnie: * pływania się obawiałam, jest obowiązkowe ale wyszło spoko. Nie jest to symulator pirata, ani pirat symulatora, ale to dobrze. Nooby nie obawiajacie się, walki można rozgrywać albo paragrafowo albo "normalnie" (trzeba wybrać abordaż), albo próbować automatycznie (zastraszanie). * craft znerfiony ale w sumie spoko, teraz ulepszać można wybrane rzeczy i mają one swoje mini "drzewka" ulepszeń. Z surowcami słabo, od razu zbieraj wszystkie kamienie szlachetne i adra bany. Consumable spoko. Dla zuoli są nawet przepisy z ludzkiego mięsa. ;) I dragi są. Fajna rzecz. Jest pewna scena z naćpaniem się xD Nie jak pijany Wiedźmin, ale też fun. * zwierzątka nadal nietykalne i nadal tylko dla głównej postaci, ale dają już bonus. Jest nawet maszynka do mielenia ich i sklejania w nowe, jeśli dla kogoś mechanika jest ważniejsza niż sumienie :D * bonusy do cech już się stackują (w jedynce bodajże liczył się największy). Tak chyba trudniej buduje się ekwipunek, przynajmniej mi. * mnogość interakcji z bogami, czego bardzo nie lubię. Jednak z perspektywy ukończenia gry to ile dało się pominąć, to co przynosiła i co się z niej dało zrobić to powiedzmy że spoko. * istnieją megabossy z DLC, na których po prostu nie starczyło mi pary. Na 20 poziomie miałam oznaczenie trzech czerwonych czaszek. Jednego lałam, to przez pół godziny pełnego zaangażowania z naszej strony zszedł mu może 1 piksel z paska zdrowia. Po czym nas zabił. xD Kumam że te bossy to taki fun dla lubiących mikro i buildowanie. Ja odpadłam. Niemniej, skutek ich zignorowania pojawia się w zakończeniu... * postacie oczywiście nie stoją jak kołki, tylko mają swoje małe animacje, które wiadomo że nie zawsze pasują do sytuacji. W ramach fun fact: Aloth wertujący ukradkiem grimuar w kąpieli to czyste złoto xD Co wyszło słabiej: - trochę mało różnorodna muzyka (choć dobra!), wydawała się czasem aż wychodzić bokiem, jak się gdzieś dłużej zabawiło (np Neketaka) - lokacja statku swoim wyglądem nie uzasadniała tego, że żyje, je i śpi na nim ponad 20 osób, wszyscy siedzą jeden na drugim pod pokładem w pustym pomieszczeniu (plus zoo) - połączony system repa i charakteru sprawia, że na kole robi się tłoczno. Trzeba uważnie omijać portrety/ikony, jeśli się chce przejść do listy reakcji po prawej stronie - drażniło mnie w dzienniku to, że jak już zwiniesz grupy questów, których nie chcesz póki co oglądać, to system nie pamięta tego wyboru i za każdym razem wyświetla pełną listę - frustrujące, ale oznaczenia trudności (czaszki z mieczem) lokacji nieraz miały się nijak do wyzwań na nich czekających. Np lokacja bez oznaczenia, a w środku trzy czerwone czachy. Nigdy w drugą stronę. - czas ładowania, przynajmniej u mnie, był troszeczkę zniechęcający. Jestem cierpliwa. Przy grze, w której z założenia często zmieniasz lokację (wyspy i budynki na nich) to potrafi nudzić. - wolałabym, aby była możliwość oddalenia mapy "świata" aż do zobaczenia całej. Trudno się na niej czegoś szukało. NIe ma też na niej żadnych oznaczeń questów pozostałych do zrobienia na lokacjach, ani śladu po tym czy dane miejsce jest już wyczyszczone czy nie. Objeżdżanie po raz któryś ruin na wyspach przy długim ładowaniu lokacji nie było specjalnym funem. - totalny bug z piciem mikstur: każesz wypić, sierota nie pije, woli umrzeć - AI do samodzielnego uzupełnienia, nie zawiera consumabli (np mikstur) - jak za daleko klikniesz na mapie żeby postacie przyszły, to nie widzi celu i dużą odległość trzeba klikać na kilka razy. Podsumowując Słyszałam że PoE nazywa się przyzwoitą grą, która jednak "d... nie urywa". Być może mamy różne oczekiwania co do gier, ja oczekuję czegoś innego niż biegunki. PoE to nie jest cios obuchem w głowę i tępe oczarowanie, to raczej kawał solidnej roboty jeśli chodzi o świat, politykę, odkrycia i rozwój. I naprawdę jest co docenić. Podoba mi się to, jak misternie jest zbudowany, to jak wiele można tam robić i w jak różny sposób. Sporo oferuje. Bardzo czekam na 3.Pokaż więcejPokaż mniej
Gra jest dużo gorsza od pierwszej części. Twórcy postanowili uprościć niemal każdy aspekt rozgrywki i nie ustrzegli się błędów poprzedniczki. Znowu nosimy tysiące magicznych ledwo różniących się od siebie iteamów, znowu mamy za dużo monet w sakiewce, znowu jest dość łatwo (tym razem jest jeszcze łatwiej!). Niby fajny motyw z tym statkiem i pirackimi klimatami, ale jeśli pogracie dłużej niż 10-15 godzin to zauważycie, że wiele lokalizacji i questów się powtarza. Ogólnie zmarnowany potencjał. Intryga z kolosem biegającym od wyspy do wyspy jest ciekawa, ale tak krótka, że mniej więcej od 30 godziny musiałem celowo omijać pewne lokalizacje, żeby PRZYPADKIEM nie skończyć głównego wątku. Aha, zapomniałbym - wizualnie jest duży postęp, fajnie się to ogląda. Jeśli zastanawiacie się czy kupić? Moim zdaniem nie warto - lepiej poczekać, aż pojawi się jakaś promocja, albo odpalić Baldurs Gate 2 czy nawet pierwszą część Pillarsów.Pokaż więcejPokaż mniej
Przygoda, która pozostawia niedosyt Wszyscy ci, którzy wychowywali się na takich tytułach, jak Planescape: Torment, Baldur’s Gate, czy Icewind Dale, od ostatniego kwartału zeszłego roku mają gwiazdkę. Zaczęło się od Divinity: Original Sin 2, które, z całym szacunkiem dla nowego dzieła Obsidianu, nawet nie musi oglądać się za siebie, przez nowe, bardzo duże łatki do klasyków (Beamdog ostatnio daję radę) i no właśnie, wspomniane dzieło Obsidianu, które w maju tego roku w końcu wyszło na światło dzienne. Pillars of Eternity 2: Deadfire to gra wspaniała, ogromna i naprawdę łatwo jest się w niej kompletnie zanurzyć, ale piękna otoczka skrywa niestety wiele mniejszych lub większych niedoskonałości. Co warto jeszcze odnotować, nowe Pillarsy to kolejna gra, która powstała dzięki społeczności. Podobnie jak w przypadku nowego Divinity, z tym jednak wyjątkiem, że na wybranym przez siebie serwisie crowdfundingowym, Obsidian zebrał kwotę ponad 2 razy wyższą (!) otrzymując od fanów grubo ponad 4 miliony dolarów. Poziom zaufania dla tych chłopaków musi robić wrażenie, zwłaszcza zestawiając ich ze studiem Larian, które ostatnio ma równie dobrą prasę, co nasi Redzi. Niech żyje wolność, wolność i swoboda? Obsidian stworzył fantastyczny świat o imponujących rozmiarach. Archipelag Deadifre składa się z wielu wysp i portów, które możemy swobodnie eksplorować, i to niemal od samego początku gry. Rozgrywka nie jest tu tak liniowa, jak w przypadku nowego Divinity, ale mimo wszystko pojawia się sporo ograniczeń, które nie pozwalają zejść graczowi z pewnej ścieżki. Ograniczenia te, to przede wszystkim poziom trudności pewnych lokacji. Nie wiem jak wygląda to na najłatwiejszym poziomie trudności, ale klasyczna rozgrywka jednak wiąże się z pewnymi ograniczeniami – aby odkryć pewne miejsca, musimy mieć po prostu odpowiednio wysoki poziom lub lepszy sprzęt i jest to całkowicie naturalne. Wróćmy jednak do meritum. Archipelag nie tylko tętni życiem, ale sam świat, i sposób w jaki został on wykreowany, musi robić wrażenie. Unikalny język, czy mówiąc konkretnie frazy, których używają mieszkające tam nacje, pokazanie różnorodności etnicznej i masa smaczków, które pozwolą widzieć nam w mieszkańcach Deadfire ludy zamieszkujące aktualnie Afrykę Łacińską, czy też Czarny Ląd. Naprawdę, kreacja świata w nowych Pillarsach robi piorunujące wrażenie. Osobiście nie lubię klimatów morskich i tych związanych z piratami, ale tutaj bardzo szybko o tym zapomniałem. Jak to jednak w życiu bywa, nie może być zbyt kolorowo. Deadfire robi świetne pierwsze wrażenie, ale im dalej w las, tym niestety jest coraz gorzej. Każda wyspa na archipelagu to tak naprawdę 1, maksymalnie 2 lokacje, w których faktycznie gramy. Często się one też powtarzają. Ot skrawek lasu, wzgórz czy bagien. Mapy nie są też nadzwyczajnie duże, a wyjątkiem od tego jest tak naprawdę jedynie stolica, Neketaka, która składa się z bodaj 6 osobnych segmentów, a także starożytnych ruin. Nie ukrywam, że sam spędziłem tam jakieś kilkanaście godzin. Jak na jedno miasto, musi to robić wrażenie. I drugiego takiego oczywiście nie ma. Każda kolejna lokacja jest już zdecydowanie bardziej uproszczona. Nie mamy tutaj wielopoziomowych lochów czy innych tego typu miejsc. Różnorodność jest duża, owszem, ale większość lokacji jest niewielka i trzeba to odnotować. Jeżeli mówimy już o wadach związanych z samym światem gry, to trzeba wspomnieć o samym kierowaniu statkiem i bitwach morskich. To pierwsze jest bardzo zwyczajne, a w jego trakcie w zasadzie nic się nie dzieje. Co prawda czasem pojawiają się jakieś sytuacje, które musimy rozwiązać, ale jest ich bardzo niewiele, a sami mamy już wówczas dosyć rozstrzygania tego, czy wyrzucić te ryby do morza, czy też nie. Walka morska ma formę tekstu i niestety, po kilku doświadczeniach, skłania się ku jak najszybszemu abordażowi. Nuda i niestety przykry obowiązek, bo parę razy nie jesteśmy w stanie przed tym uciec. System załogi po prostu jest i niewiele więcej można o nim powiedzieć, bo nie zwracamy na to uwagi w trakcie gry. ”Obsidian? To ci od kapitalnych scenariuszy?” Wątek główny w nowych Pillarsach jest i ma się dobrze, ale ciężko powiedzieć o nim coś więcej, aniżeli to, że jest ładnym tłem. Jest to na dobrą sprawę tylko kilka misji i mam wrażenie, że najdłuższą część fabuły stanowi Prolog. Później pływamy po paru wyspach i to w zasadzie tyle. Trochę szkoda, zwłaszcza że wykreowany przez Obsidian świat naprawdę robi wrażenie i po dłuższym zastanowieniu, to chyba jest właśnie największy problem tej gry. Postawili na duży świat, wiele szczegółów związanych z jego kreacją i eksplorację, która jest jaka jest, a sam wątek główny jest gdzieś tam z boku, na drugim planie. Niestety. Jeżeli chodzi o towarzyszy to pojawiają się ci, znani niektórym z poprzedniej części, ale są też nowi. Zarówno tacy z szerszym zarysem fabularnym, jak i ci, którzy po prostu są. Ich otoczka fabularna jest jednak dużym rozczarowaniem, ponieważ każdy towarzysz to tak naprawdę tylko jedna dodatkowa misja, nic więcej. Na szczęście twórcy zadbali chociaż o wiele ciekawych interakcji między naszymi kompanami. Co więcej, ci czasem wpływają na to, jak dokładnie przebiega nasza misja i wtrącają się w dialogi, więc mimo wszystko daję tutaj plusa. Side questów jest sporo i poza paroma zleceniami zrobiłem bodaj wszystkie, bo mapę i każdą z lokacji odkryłem w 100%, ale może zaledwie kilka z nich zrobiło na mnie większe wrażenie. Oprócz losowych zadań mamy też cztery frakcję, a każda z nich ma swoją ścieżkę, ale zadania te także nie wyróżniają się niczym szczególnym, a momentami każą nam wracać w miejsca, w których już byliśmy. W moim przypadku zdarzało się, że odbierałem zadanie i od razu z góry je wykonywałem, bo okazywało się, że gdzieś już byłem/coś już mam. I to nie raz. Obrazuje to też jeden problem, o którym pisałem wyżej. Archipelag niby jest duży, ale tych faktycznych miejsc do eksploracji, które są sensowne, wcale tak dużo nie ma. Niemniej, gra w aktualnej formie, czyli jeszcze bez dodatków, a zapowiedziano trzy duże, to przynajmniej kilkadziesiąt godzin zabawy. Nowe Pillarsy brzmią i wyglądają świetnie O oprawie audiowizualnej będzie krótko. Jak sami widzicie na zdjęciach, gra wygląda bardzo dobrze. Nie uświadczyłem ponadto żadnych spadków klatek i crashów (GTX 970), a sama gra jest moim zdaniem dobrze zoptymalizowana. Muzyka też jest kapitalna, dobrana wręcz idealnie. Co jednak muszę tutaj wspomnieć to fakt, że podobnie jak nowe Divinity, Pillarsy są całkowicie udźwiękowione. Co prawda w Divinity mówione było dosłownie wszystko, nawet narracja, a tutaj jedynie same kwestie dialogowe i narracja jedynie momentami, ale i tak efekt jest fenomenalny. Sam gram tak naprawdę tylko w języku angielskim i doceniam to tym bardziej, szczególnie, że nie mówimy tutaj o kilku, a kilkunastu aktorach. Widać, że w ten aspekt włożono naprawdę wiele pracy. Podsumowanie Ciężko jest mi jednoznacznie podsumować tę grę. Z jednej strony doskonała kreacja uniwersum, genialna oprawa audiowizualna i otwarty świat, który daje graczowi naprawdę sporą dowolność. Z drugiej strony większość zadań jest miałka, a główny wątek stanowi bardziej tło i czasem miałem wrażenie, że na nic nie mam wpływu. Do tego po dłuższym pobycie z grą widzimy, że świat, choć jest bardzo duży, to niestety nie ma aż tyle do zaoferowania. Nie zmienia się również specjalnie w związku z naszymi decyzjami, które powinny wpłynąć na politykę kontynentu. Podsumowując i pisząc całkowicie szczerze, pomimo wspomnianych wad grając w nowe Pillars of Eternity bawiłem się naprawdę świetnie. Divinity: Original Sin 2 dalej jest co najmniej o klasę lepsze od nowego dzieła Obsidianu, ale ta gra to i tak uczta dla każdego fana klasycznych gier RPG. I być może tutaj jest też problem, ponieważ Larian zawiesiło poprzeczkę bardzo, ale to bardzo wysoko. Nawet dla mistrzów gatunku. 8+/10Pokaż więcejPokaż mniej
Po przejściu jedynki byłem umiarkowanie zadowolony. Przyzwoita mechanika, przygoda, w miarę sensowna sensowna fabuła. Niestety dwójka mnie rozczarowała, mimo że ja ukończyłem ale tylko dla zasady. Jeśli chodzi o fabułę to jestem znacznie zniesmaczony, jakieś to nijakie, kupy się nie trzyma, wymyślone na siłę. Przeszedłem tą grę i o niej zapomnę. Baldura przeszłem po wielokroć, Pilars cz.1 przeszłem dwukrotnie i jest szansa że zrobię to powtórnie. Do Pilars of eternity II: Deadfire już nigdy nie wrócę.Pokaż więcejPokaż mniej
Obsidian zrobił naprawdę dobra robotę ta gra jest jeszcze lepsza od pierwszej części. Krótka recenzja po 2-3 h godzinach gry ;) Plusy ; + bardzo ciekawie zapowiadająca się fabuła + grafika zdecydowanie lepsza od poprzedniczki + dźwięk i dialogi po prostu świetne + klimat i niesamowita „piracka” atmosfera w grze + na dzień dobry dostajemy kilka decyzji i wyborów do podjęcia, czy będą one słuszne to się okaże podczas dalszej przygody + wydaje się ze jest lepszy system tworzenia postaci, jest bardziej przejrzysty niż w poprzedniej części, łatwiej ogarnąć na co wpływają bezpośrednio statystyki i atrybuty. + dwuklasowośc + okęt którym sterujemy, jeszcze tego nie ogarnołem do końca ale pomysł z własnym statkiem wydaje sie być naprawdę okej. Z minusów - jak na razie tylko dość długie ładowanie między lokacjami. Jedynka przez pierwsze miesiące cierpiała na wiele błędów jak będzie tutaj zobaczymy ;) Więcej nic nie napisze bo muszę więcej pograć to wtedy uzupełnię. Gra się zapowiada świetnie, pierwsza scena i pierwsze lokacje oraz fabuła wciągają, są dobrze zrealizowane ;) Oczywiście polecam, w poprzedniczkę miałem przegrane około 100 h, mam nadzieję ze tu będzie podobnie. Gra ma aspiracje na praktycznie maksymalną ocenę 9/10.Pokaż więcejPokaż mniej
Trudno mi jednoznacznie polecić Pillars of Eternity II. Zarówno biorąc pod uwagę, że jest to przedstawiciel nieco wymierającego gatunku izometrycznych RPG, jak i to, że to kontynuacja naprawdę świetnej gry, nie byłoby uczciwie, gdybym wystawił tej grze "okejkę". Ale po kolei. Fabuła Gra rozpoczyna się zniszczeniem naszego zamku, który dobrze poznaliśmy i rozbudowaliśmy w pierwszej odsłonie PoE. Gigant uwięziony pod posiadłością niespodziewanie się przebudził i ruszył w podróż. Nasza postać zdecyduje się go gonić poprzez archipelag na statku, mając ze sobą niewielkie zapasy i zaczynając niejako swoje przygody od początku. Niestety historia jest okrutnie płytka (mimo że twórcy chyba starali się ją pogłębić na siłę wciskając jakieś metafizyczne "rozterki"). Poboczne aktywności i postacie również nie oferują contentu, który byśmy zapamiętali na dłużej. Rozgrywka Poruszanie się po mapie przypomina stare gry typu „Corsair” czy inne produkcje o tematyce piratów. Ot nasz mały stateczek porusza się po mapie świata i może przycumować do wysepek stanowiących grywalne tereny. Oczywiście podczas podróży możemy natknąć się na wrogie jednostki czy szczątki do zlootowania. Niestety ta część rozgrywki okropnie się dłużyła, była żmudna i irytująca. Zabrano nam też możliwości rozbudowy, bo naszego domu już nie ma. Możemy zainwestować w statek, ale to niewiele wnosi do gry. Dodatkowym zarzutem jest absolutna liniowość. Nasze wybory są iluzoryczne i na niewiele możemy wpłynąć. Podsumowanie Zdaję sobie sprawę, że recenzja jest uboga w szczegóły, ale w Pillars of Eternity II grałem już dobrą chwilę temu, niedługo po premierze i dobrze pamiętam jak mnie zawiódł. Nie umywał się do fantastycznej, pierwszej części i był na tyle słaby, że obecnie niewiele pamiętam z fabuły, podczas kiedy takiego Icewind Dale, PoE czy Baldur's Gate II potrafię opowiedzieć nawet teraz, lata od ich ukończenia, co nie świadczy najlepiej o tym jak skonstruowana była historia obecnie recenzowanej produkcji.Pokaż więcejPokaż mniej
11/10Pokaż więcejPokaż mniej
Jestem zawiedziony. Spędziłem około 150 godzin w poprzedniej części gry (podstawka+dlc), a po jednym przejściu Deadfire nie mam ochoty znów wracać do sequela. Mechanika gry jest naprawdę porządna. Za możliwość wyboru systemu walki turowej należy się duży plus. Rozwój postaci jest tylko ok, ale poza dodaniem multiklas (postać może doskonalić się w 2 klasach) Deadfire nie wprowadza żadnej innowacji względem poprzednika. Grafika jest przyzwoita, ale mimo, że mój sprzęt wyciąga ponad 60 fps przy grze w Wiedźmina 3 na Ultra ustawieniach, czasem zdarzały się poważne problemy ze spadkiem klatek (na ciebie patrzę Neketako!). Dialogi są całkiem solidne i mam tylko jeden problem, który nie jest szczerze mówiąc taki straszny - czasem (na pewno częściej niż bym chciał) możemy natknąć się na banalny podział wypowiedzi typu: 1.Dobry, 2.Zły, 3.Jajcarz. Niektóre poboczne zadania są niesamowicie dobrze przemyślane. Bardzo podoba mi się możliwość odkrywania i nazywania niezbadanych dotąd wysp. Odkrywanie tajemnic tych nieprzebytych miejsc jest przeważnie wspaniałe. Niektóre zagadki są całkiem zmyślne, a wyjątkowe przedmioty, których wydaje mi się że jest mniej niż w poprzedniej części, i sposób na ich zdobywanie są naprawdę inteligentnie wykreowane. To tyle jeśli chodzi o to co mnie trzymało w tej grze. W PoE 2 stajemy się kapitanem statku, a co za tym idzie musimy łożyć na stan łajby i jej ulepszenia. Możemy oczywiście z czasem zakupić lepsze statki. Tak, można mieć kilka na raz, ale można przemieszczać się wyłącznie jednym, a szkoda bo fajnie by było mieć małą flotę. Utrzymanie statku i załogi, którą możemy albo znaleźć i zwerbować podczas wykonywania misji, albo wynająć w jednej z karczm jest absolutnie banalne. Mimo posiadania najdroższego statku i pełnej załogi, nigdy nie martwiłem się brakiem pieniędzy czy to na środki medyczne, jedzenie, picie, kule armatnie, czy po prostu na gażę dla moich towarzyszy. Walki na morzu są beznadziejne. Gdy zaatakujesz, lub zostaniesz zaatakowany przez inny statek, pojawia się gra turowo/tekstowa - na zmianę z AI decydujesz czy strzelać/obrócić statek/płynąć do przodu(szybko albo wolno)/zmienić pozycje załogi...to tyle. Po jakimś czasie całkiem olałem bitwy morskie i natychmiast dążyłem do abordażu, a do tego wystarczy nacisnąć po rozpoczęciu "walki" opcję "abordaż". Po rozpoczęciu abordażu zaczynamy zwykłe starcie, takie jak na lądzie, tylko z większą ilością postaci (żegnajcie klatki na sekundę). W dodatku nie możemy kontrolować części załogi, która nie znajduje się podczas podróży w naszej drużynie. Fabuła gry jest tak banalna i nieinteresująca, że pozostawia gracza w szoku. Ostatni boss jest po prostu śmieszny, pokonałem go bez żadnego problemu mając nadzieję, że przeszedłem wyłącznie wstęp do epilogu. Nie. Po tej ostatniej przeszkodzie od zakończenia gry dzieliło mnie tylko kilka dialogów. Absolutne rozczarowanie. Postacie są cholernie płytkie, a ich rozwój to zwykła iluzja. Bardzo ważną postacią jest, moja ulubiona towarzyszka zresztą, Xoti. Zawsze miałem ją w drużynie, starałem się z nią często rozmawiać, wykonywanie jej misji było dla mnie priorytetem. Poza kilkoma dodatkowymi dialogami, nic się nie zmienia. Wcale nie czułem, że ją poznaję, ani że dokonuję jakiegokolwiek postępu w pomaganiu jej, aby wypełnić jej cel. A zaznaczam, że jest ona, według mnie, najciekawszą postacią. Z niektórymi postaciami, które mogą dołączyć do drużyny, nie można nawet rozmawiać po tym jak zostaną zwerbowani (Tak bardzo chciałem lepiej poznać Fassinę ;( )! Jedyne co mnie pociesza to to, że kupiłem PoE II po przecenie. Nie mam zamiaru, ani grać od nowa, ani kupować dodatków. Niestety nie polecam. Jeżeli jednak czujesz głód dobrego RPG to mam dla ciebie 2 opcje: 1. Kup Divinity: Original Sin 2, mam w tej grze około 105h, a dopiero co przeszedłem wstęp drugiego podejścia, 2. Poczekaj na 75% zniżki, 180zł to absurdalna cena za ten produkt. Sam zakupiłem PoE II za 50% ceny, ale nie jestem przekonany, czy Deadfire jest wart nawet tyle.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności pochodzą z archiwalnego zapisu, a nie z danych na żywo. Ostatni odczyt: 15.08.2026.
