

Prey
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-21 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.

01O Prey
Jako Morgan Yu budzisz się na Talos I, stacji kosmicznej opanowanej przez wrogich obcych. Eksploruj połączone, nieliniowe korytarze, odkrywaj sekrety stacji i własnej przeszłości oraz improwizuj z bronią, narzędziami i obcymi zdolnościami, by przetrwać. Recenzje Steam: 90%% pozytywnych z 37 945 opinii. Data premiery: 4 maja 2017. Języki interfejsu: Chiński uproszczony, Chiński tradycyjny, Angielski, Francuski, Włoski, Niemiecki, Hiszpański, Polski, Portugalski (Brazylia), Rosyjski i Japoński.
Twórcy
Najniższa cena z 36 miesięcy
≈ 9,32 zł2025-02-07 · Humble StoreGra podstawowa · te same wpisy co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 8 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Francuski | Tak | Tak | Tak |
| Włoski | Tak | Tak | Tak |
| Niemiecki | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański | Tak | Tak | Tak |
| Polski | Tak | Tak | Tak |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | Tak |
| Rosyjski | Tak | Tak | Tak |
| Japoński | Tak | Tak | Tak |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-22
02Zanim kupisz
Tryb i sterowanie
Wersja Steam na PC oferuje tryb dla jednego gracza i pełną obsługę kontrolerów.
Język
Interfejs i napisy są dostępne po polsku.
03Często zadawane pytania
O czym jest Prey?
Budzisz się jako Morgan Yu na Talos I, stacji kosmicznej opanowanej przez wrogich obcych.
Czy można tworzyć przedmioty?
Tak. Narzędzia, broń i schematy ze stacji pozwalają tworzyć przedmioty i pokonywać przeszkody.
Czy można zdobywać zdolności?
Tak. Morgan może zdobywać obce zdolności i rozwijać własne zestawy mocy.
Popularne recenzje Steam
Wybór w języku ojczystym · 10 recenzjiWybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnej oceny pozytywnej; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Świetna gra FPS od twórców Dishonored. Oferuje niepowtarzalny klimat i oryginalny gameplay stanowiący skrzyżowanie Bioshock, Half-Life i System Shock. Do tego świetna fabuła z niezłymi zwrotami akcji, fajne zadania poboczne, ciekawe postacie, masa czytania, różne możliwe sposoby rozgrywki (duży potencjał do powtórnego przejścia) oraz muzyka potęgująca napięcie i niepewność. Naprawdę warto zagrać.Pokaż więcejPokaż mniej
Początkowo byłem zachwycony grą jej klimatem i designem jednak po kilku godzinach stwierdzam że rozgrywka jest bardzo powtarzalna i uboga a historia mało ciekawa by nie powiedzieć że nudna. Postacie bez wyrazu, dialogi NPC są wręcz idiotyczne. Mnogość statystyk, ulepszeń i wszelkiego rodzaju zapychaczy powala i dociska do podłogi. No i perełka nade wszystko to hakowanie. Dawno nie byłem tak zawiedziony, wręcz zmuszam się do grania w nadzieji że jest coś czego nie dostrzegam, że jakoś się rozkręci... Czas mija a frustracja pozostała...Pokaż więcejPokaż mniej
The only thing I can see is the darkness. I don't know in what to believe. Even medkit can kill me if I won't be careful enough. They want to show me the truth, but they might just lying. How can I believe Alex or other sciencetist when they had released a plague upon an entire station. Typhons are dangerous, but I can get their powers, just using a simple item, but will I be still a human or a powerfull new kind of Typhon killing everything on its sight. Almost everyone are dead on this damn station, which has became a big maze full of dangerous things which want to erase me from this cruel world. The only real thing I can see is the darkness. And I'm in its Heart.Pokaż więcejPokaż mniej
Nie mam szczęścia do produkcji Arkane studio. Mniejsze tytuły nigdy mnie nie interesowały. Dark Messiah niestety był tylko niedoścignionym marzeniem podziwianym jedynie ze zdjęć w czasopismach. Seria Dishonored natomiast, pomimo, iż bardzo ją doceniam, odstraszyła mnie ograniczeniami. Najbardziej za złe miałem jej to, że na siłę ograniczają nasze możliwości i zabierają dynamikę, wprowadzając system nieodnawialnej automatycznie, szybko “uciekającej” many. I tak jak w przypadku wspomnianych wyżej tytułów, tak i Prey przyciągnął mnie bardzo ciekawą (w założeniach), fabułą. Ale mądrzejszy po ukończeniu historii Dunwall, wiedziałem, że znów mogę spotkać się z jakimiś głupimi rozwiązaniami. I moje obawy się potwierdziły. Odkryto nowe życie w kosmosie. Nazwano je mimikami i oczywiście, jak to w ludzkim zwyczaju, bada się je. A głównie możliwości zmiany w np. Kubek. Profity z tego płynące byłyby dla ludzi niepoliczalne. Jednak, jak to często bywa: na stacji, na której prowadzone są badania, nie wszystko idzie zgodnie z planem. ŁAŁ! Uwielbiam takie klimaty. To mnie kupiło! Jednak, jak wspominałem, w tyle głowy miałem “Arkane”. Więcm kolejny raz mamy całą masę możliwości, które są nam odbierane. Ok: możemy inwestować we wszystkie fajne umiejki ale wtedy systemy obronne zaczną postrzegać nas jako przeciwników. No i kolejny raz: inwestować musimy znajdźki. Kolejny raz mamy system polegający na szukaniu głupot, tylko po to by można było w ogóle grę ukończyć. O zobacz: stolik blokuje przejście. Odsunę go. A nie… Nie mam siły na 3 poziomie… Ale mniejsza o matrwe elementy otoczenia. Częściej trafia się przeciwnik, który w danym momencie jest kompletnym OP. A, że ci są porozrzucani losowo po całej stacji kosmicznej, to akurat pech chciał, że super mimik fantom Mariusz Pudzian wyrąbany w kosmos kazak stoi przy drzwiach niezbędnych do ukończenia fabuły. Ba! Do dobrego jej rozpoczęcia! Ale pokonanie takiego jeszcze nie denerwowało mnie najbardziej. Wystarczyło się odpowiedni przygotować, potem przez 30 minut atakować i uciekać (tak, to jak grind) i wróg padał. Jednak, to co najbardziej mnie denerwowało, to fakt respienia się przeciwników. Jestem w laboratorium. Blokuję drzwi. Nie ma żadnych innych wyjść, poza tym zapieczętowanym i włazem prowadzącym w kosmiczną pustkę. Wychodzę na 0,000001 sekundy. Wracam – cała lokacja zapełniona przeciwnikami. Taaak… Po co więc te wszystkie systemy blokad przejść? W Dishonored jak wszystkich zabiłem, to przynajmniej pozostawali martwi. Uwielbiam gry, filmy, seriale czy książki osadzone w kosmosie. Jestem po prostu fanem sc-fi. Dlatego tak bardzo boli mnie to co się tutaj wyprawia. Niekonsekwencja. Szukanie znajdziek by w ogóle grę ukończyć. A na dodatek… eh… Nuda… Trailery i opis obiecywały przygodę. A dostałem to co zawsze, gdy coś jest generowane. Czyli ♥♥♥♥. Lokacje bywają przepiękne. W pustce kosmicznej lata się przewybornie. Ale zachowania i umiejscowienia mimików są całkowicie (a przynajmniej takie odnoszę wrażenie) losowe. Często, tak jak wspominałem na przykładzie super mimika, bezsensowne w danym etapie rozwoju. Przez pierwszych 30 minut bawiłem się dobrze. Potem zacząłem się nudzić i męczyć z czymś, co na tym etapie powinno być jeszcze w miarę proste. Kiedy patrzę się w przeszłość – na moje relacje z grami Arkane – cieszę się, że Dark Messiash’a wspominam dobrze i wiem, że pod żadnym pozorem nie mogę po niego sięgnąć, bo wtedy czar pryśnie. Jak już pisałem przy okazji recenzji Dishonored 2: do Dunwall nie wrócę. I wiem, że na wszystkie stacje kosmiczne czy cokolwiek tam sobie Arkane nie wymyśli – też już stopy nie postawię, a może bardziej: myszką nie kliknę.Pokaż więcejPokaż mniej
Moja pierwsza recenzja na steam, ale na pewno nie ostatnia i nie bez powodu zaczynam od tej gry. Prey jest grą FPS, osadzoną w niedalekiej przyszłości. Za produkcje odpowiada studio Arkane. I z teorii tyle starczy, bo reszta jest mniej istotna. Teraz powiem jak gra wygląda w praktyce i dla wygody mojej jak i waszej będę pisał w punktach. 1. Pierwszą rzeczą za jaką muszę pochwalić grę jest optymalizacja. Pomimo że gra jest z 2017 roku to na moim dość przestarzałym sprzęcie chodzi płynnie w ok 50-60 klatkach i to wcale nie na najniższych ustawieniach. Sama oprawa wizualna też zasługuje na pochwałę, gdyż wygląda naprawdę ładnie, no ale czego innego spodziewamy się po silniku CryEngine. 2. Jedno słowo, przeciwnicy. W tej grze walczymy z tyfonami, kosmiczną rasą która poprzez zabijanie ludzi (i nie tylko) zwiększa swoją liczebność. Brzmi dość klasycznie i pod tym względem tak jest, ale cała reszta jest dość orginalna. Pierwszym rodzajem przeciwnika jakiego spotykamy (bo są różne rodzaje tyfonów) są mimiki. Na czym polega odmienność tego przeciwnika od reszty? Na tym że mimiki mogą przybrać formę każdego przedmiotu w grze. Pomyślcie o takiej sytuacji, idziecie sobie korytarzem i widzicie dwa opakowania z nabojami do strzelby. Myślicie sobie, ale fajnie darmowe pociski i gdy już sięgacie żeby je podnieść jeden z nich rzuca wam się ma twarz po drodze zmieniając się w małego kosmitę. Poza tymi mimikami są oczywiście inne rodzaje wrogów i każdy z nich ma w sobie trochę orginalności, ale maja jedną wspólną cechę... 3. ...wszystkie potrafią być cholernie niebezpieczne dla gracza. Jaki przeciwnik będzie dla nas największym koszmarem zależy od naszego stylu gry, ale każdy znajdzie tu jakieś wyzwanie dla siebie, aczkolwiek jeżeli ktoś chce skupić się na opowiadanej historii, nie ma takiego problemu wystarczy ustawić poziom trudności na Fabuła. A może jesteś weteranem gatunku i szukasz prawdziwego wyzwania, proszę bardzo, ustawiasz sobie poziom trudności koszmar i do tego dodatkowe utrudnienia możliwe do włączenia. 4. Gra jest FPS-em i jak wiemy większość gier z tego gatunku jak trwają 8 godzin to już jest nieźle, natomiast mi ukończenie gry zajęło... ponad 30 godzin. Jest to głównie zasługa aktywności pobocznych których jest dość sporo, lecz nie jest to śmieciowy kontent, a naprawdę ciekawie zrobione misje poboczne. Do tego sama eksploracja daje dużą satysfakcję. 5. Rozwój postaci. Tak, ta gra zawiera takie coś i jest to naprawdę dobrze zrobione. Rozwój ten umożliwiają nam neuromody, za pomocą których możemy kupić co kolejne umiejętności. I tutaj wybór jest duży i ma wpływ na nasz styl gry więc przed wyborem trzeba się zastanowić. Drzewko umiejętności mamy podzielone na dwa główne segmenty: ulepszenia ludzkie i tyfoniczne. W segmencie ludzkim mamy umiejętności takie jak hakerstwo, siła, naprawa, więcej zdrowia itp.. Natomiast segment tyfoniczny udostępnia nam moce posiadane przez naszych przeciwników, jednakże aby je odblokować poza neuromodami potrzebujemy przeskanować odpowiedni typ przeciwnika. 6. Do dyspozycji gra oddaje nam stacje kosmiczną Talos 1. Sama wielkość mapy nie jest nie wiadomo jaka, jednak co jest godne podziwu to to że wielkość wszystkich lokacji na stacji oddaje jej wielkość względem tego co możemy zobaczyć na zewnątrz stacji( bo można wylecieć na zewnątrz). Wszystkie dostępne lokacje są dopracowane i szczegółowe, logiczne i przemyślane. Bardzo przyjemną rzeczą jest też to że do wielu miejsc można dostać się na różny sposób. 7. Klimat gry jet świetny. Prey od początku trzyma nas w niepewności co do tego co jest prawdą a co nie. Przez większość czasu można czuć niepokój, a parę razy niemal zawału nie dostałem. Czuć też realizm na poziomie relacji miedzy głównym bohaterem, a innymi postaciami gry. Na tej płaszczyźnie czuć wkład twórców. 8. Dotychczas słodziłem grze, ale ma też ona swoje wady. Jedną z nich jest zakończenie, moim zdaniem trochę marnuje ono potencjał gry. 9. Błędy. Na pierwszy rzut oka ich nie widać, ale są obecne i tu i to w dość irytującej formie. Najbardziej uciążliwe jest to że w momencie gdy chcemy wyjść/wejść do szybu technicznego czy czegoś w tym stylu trzeba kucnąć i przejść przez dość małe przejście. I wszystko było by ok gdyby nie to że nie wiem ile razy zdarzyło mi się w tym przejściu utknąć. Jest to bardzo irytujące. Poza tym błędem doświadczyłem też przeciwników stosujących taktykę chowania się w teksturach, strzelania przez ściany, przedmiotów zapadających się pod ziemię, przedmioty skaczące pomiomo tego że prawa fizyki im tego bronią i parę innych małych błędów. Podsumowując, można by jeszcze pisać o tej grze dość długo, ale uważam że to co napisałem wystarczy. Prey jet jak najbardziej grą godną polecenia, grą która może nas miło zaskoczyć, grą która jest orginalna. Szkoda tylko że została trochę niedoceniona, ale na to nic nie poradzę. Jedyne co mogę zrobić to zachęcić was do zagrania w tą naprawdę dobrą produkcję.Pokaż więcejPokaż mniej
Boring :(Pokaż więcejPokaż mniej
Na wstępie chciałem napisać, że Prey z roku 2017 roku nie ma nic wspólnego ze słynnym Preyem z roku 2006, w którym jako Indianin zostajemy zataszczeni na pokład jakiegoś obcego statku kosmicznego i widzimy wszystko oczami człowieka, który z technika nie do końca jest za pan brat. Oba tytuły mają ze sobą tyle wspólnego, co przytoczony Indianin z... Indiami. Jedyne co obie gry współdzielą, to chyba tylko tytuł i to, że poruszamy się po nieznanym otoczeniu, niekoniecznie do nas przyjaźnie nastawionym. Prey jest zlepkiem jak gdyby kilku gier. No, może nie tyle zlepkiem, co po prostu do kilku gier nieco podobny. I tak cały interfejs postaci, wszczepy, bloki ekwipunku, lista zadań, przeglądanie komputerów i grafika jest jakby kalką Deus Exa. Kto grał w ostatnie dwa "deusy" nie będzie miał problemów w nawigacji po naszym centrum zarządzania grą i postacią. Klimat zaś gry nastraja nieco do... Właściwie nie wiem. Dooma? Obcego? No dobrze, z Obcym: Izolacją kojarzy się sama baza kosmiczna. Wymarła, pełna dziwnych odgłosów, klaustrofobiczna. Tyle tylko, że tam był Sewastopol, a tu mamy Talos I. Sami zaś przeciwnicy to już Prey i wymysł samych twórców gry. W grze wcielamy się w postać Morgana Yu, gościa który pewnego dnia dowiaduje się, że to co go otacza to fikcja, a rzeczywistość jest bardzo pogmatwana. Na dokładkę niejako straciliśmy pamięć i dopiero w trakcie gry dowiadujemy się szczegółów, kim jesteśmy, co robiliśmy i co dalej powinniśmy czynić. W grze pomaga nam niejaki January, który jest naszym mózgiem, mentorem, doradcą, informatorem i wszystkim po trochu. Na początku wiemy jedynie, że byliśmy członkiem tajnego kompleksu przeprowadzającego eksperymenty na ludziach, w celu ich ulepszenia. Na wstępie napisałem, że w grze są nawiązania do innych tytułów, ale najbardziej chyba gra ma wspólnego z Deus Exem. Na tyle widać podobieństwo, że niemal jestem zarzucić twórcy Arkane Studios plagiat. Doprawdy, ale sam nasz moduł zarządzania postacią, te same kafelki w ekwipunku, niemal identyczne implanty co w Deusie, identyczne rozmieszczenie poszczególnych zakładek. Ale mniejsza o to, niech Eidos się tym martwi. Zresztą trudno dzisiaj zrobić grę, która nie korzystałaby ze znanych wcześniej rozwiązań. Chodząc po kosmicznej, a raczej okołoziemskiej bazie Taslos I, eksplorujemy teren. Gra posiada bowiem modne ostatnio elementy RPG. Zatem oprócz wykonywania zadań i poznawania naszej tożsamości, zbieramy po drodze wszystko co się da. Nie wybrzydzamy przy tym, albowiem tutaj zastosowano grindera, czyli maszynki do której wrzucamy cały ten śmietnik, a on już przetworzy go na odpowiednie kostki. Kostki są liczone wagowo i służą nam do konstruowania w innym urządzeniu gotowych przedmiotów, jak apteczki, amunicję oraz inne duperele potrzebne do przeżycia. Oczywiście zamiast śmieci typu zużyty drut, popsute dyski twarde, czy skórki bananowe napotykamy już gotowe przedmioty, w tym cenne dla nas moduły do usprawniania postaci. Oczywiście nie samym zbieractwem człowiek żyje, zatem wykonujemy inne zadania, jak poszukiwanie zaginionych członków załogi itd. Nie zamierzam zresztą spojlerować, dość już odkryłem przed Wami tajemnic gry. Grafika w grze również "zalatuje" Deusem, zatem musimy pogodzić się z pewną sterylnością otoczenia. Jest owszem poprawna, niemniej przysłowiowej dupy nie urywa. Brakuje mi trochę większego śmietniska otoczenia, ale wtedy i wymagania by się zwiększyły. Jak już jesteśmy przy optymalizacji, to jest ona poprawna. Na i7-4790K, GTX 1070 i 16 GB RAM, na full detalach gra nie spada poniżej 120 fps, a po ograniczeniu jakości cieni (które uważam za zbędne), wyciągamy nawet 150. W sumie nie łudźmy się, że pogrzebiemy sobie tutaj w ustawieniach, nawet w trybie zaawansowanym mamy tylko podstawowe duperele typu jakość tekstur, cieni, szczegóły otoczenia, filtrowanie anizotropowe, antyaliasing i standardowo synchronizację pionową. Do tego jakieś dwa suwaczki, których przeznaczenia nie znają nawet sami producenci. Reasumując grafika jak na rok 2017 daje radę, ale nie jest to bynajmniej Wiedźmin 3 więc nie spodziewajmy się jakiś większych innowacji. Cóż można więcej napisać po kilku godzinach grania. Osiągnięcia i karty Steam są, a zatem moje wymagania i oczekiwania spełnione. Cena dość wysoka, bo aż 60 euro i albo się na nią godzimy, albo czekamy na zniżkę, bądź idziemy do konkurencji. Cena powinna jednak szybko spaść, w dzisiejszych czasach gra tylko dla pojedynczego gracza za długo wysokiej ceny nie utrzyma. Ja zapłaciłem 3 dyszki, ale nie powiem gdzie, aby nie robić Valve konkurencji. Czy kupić? Peeeewnie. Obowiązkowa pozycja przede wszystkim dla miłośników rozmaitych Doomów, Obcego Izolacji, System Shocków, Dead Space'ów i naturalnie Deus Exa. Z założenia gra jest horrorem, mnie jednak jeszcze nie wystraszyła. Nie wiem, może później będzie groźniej, niemniej mnie naprawdę dość ciężko wystraszyć. Jako, że recenzję piszę w dość wczesnej fazie gry, później z pewnością coś dopiszę.Pokaż więcejPokaż mniej
Na początku miałam problem z określeniem co dokładnie mi się w Prey nie podoba, w końcu uwielbiam serię Dishonored, ale już rozumiem. Jest bardzo dużo mechanik wykonanych poprawnie, czasem nawet bardzo dobrze, ale nie klikają ze sobą w jedną całość. Stacja kosmiczna jest rozległa, ale taktyczne, wolne przekradanie się przez korytarze jest ciekawe tylko za pierwszym razem. Gra zmusza do wielokrotnego przechodzenia przez znane miejsca, przy czym niemalże za każdym razem odradzają się przeciwnicy, coraz trudniejsi i w coraz większej ilości. Przez to wolę czyścić lokacje za pierwszym przejściem, ale miejsce w ekwipunku na komponenty do craftingu są ograniczone i albo zbieramy dużo komponentów, albo jesteśmy dobrze przygotowani na każdą sytuację, bo w bazie wytworzyliśmy potrzebne przedmioty. Nie da się robić obu rzeczy optymalnie. W takim razie mamy wiele pokoi, przez które musimy przechodzić wiele razy z nowymi przeciwnikami, których widok po czasie już nas nie dziwi. Irytuje mnie też to, że poboczne aktywności są ograniczone czasowo a gra chce nas maksymalnie zwolnić i zająć niepotrzebną na aktualny czas w fabule eksploracją. Jest tego więcej, ale gównie chodzi mi o to, że mechaniki wzajemnie się wykluczają a ja nie chcę grać w grę, w której nie da się nic zrobić dobrze. Gra sama nie wie czego chce, robi wszystko po trochę, ale przez te irytujące w swojej naturze aspekty nie potrafiła mnie wciągnąć.Pokaż więcejPokaż mniej
Jaki jest nowy Prey ? Bez przeciągania i niepotrzebnej ciszy : Kapitalny ! Czy można było się spodziewać gry od Arkane Studio która poziomem odbiegała by od Dishonored I/II, Arx Fatalis czy Dark Messiah of Might and Magic ? Nie. Te studio jak nasz rodzimy CDProject Red wydało tylko kilka gier ale każda z nich jest w swojej kategorii brylantem. Pięknie wyszlifowanym diamentem. Czym jest więc Prey : jest to bardzo dobrze wykonana gra w klimacie hard SF, w której wykorzystano znane motywy z Dishonored. Mamy więc tutaj sporo fajnych rozwiązań modyfikacji naszej postaci za pomocą nanowszczepów, modyfikacje pancerza, czy nawet modyfikacje broni, dzięki czemu z zwykłego człowieka stajemy się czymś więcej. Do tego układ i dowolność poruszania się po stacji sprawia że ciągle chcemy wrócić i coś sprawdzić. Dzięki rozwojowi postaci jak w Dishonored niektóre miejsca z czasem stają się dostępne. Sposób gry tak naprawdę zależy od nas, możemy hackować, naprawiać, atakować po cichu zadając po rozwinięciu nawet 250% bazowych obrażeń, czy też prześlizgiwać się niczym duch. Wszystko co najlepsze i znane nam z Dishonored zagościło w Prey. Oprawa A/V stoi na przyzwoitym poziomie niczym nie odbiegając od tej z D2, dodatkowo wszystkie poziomy oraz postacie noszą ten sam charakterystyczny artyzm z którego znane jest to studio. Historia którą poznajemy jest podana w ciekawej formie. Mamy dzienniki, e-maile, oraz tajemniczą postać która w początkowej fazie gry chce nam pomóc. Wersja PC ma możliwość włączenia polskiego lub angielskiego dubbingu co jest miłym gestem w obecnych czasach dlatego że wersja angielska jest zdecydowanie lepsza i spokojnie możemy grać w konfiguracji polskie napisy i angielski dubbing. Polecam gorąco 9,5/10 Kolejna z wielkich premier tego roku, która sprostała niemałym oczekiwaniom.Pokaż więcejPokaż mniej
Mam bardzo mieszane odczucia. Początkowa faza bardzo mi się podobała - powolna eksploracja bazy, odkrywanie fabuły wraz z czyszczeniem jej ze wszystkich przeciwników. Niestety później gra zamienia się w chaotyczne latanie po stacji niczym kot z pęcherzem, misje zaczynają mieć limit czasu, a na przeciwników (o ile możemy) przestajemy zwracać uwagę - byle tylko dobiec od drzwi do drzwi. Walka z nimi jak nie ma żadnego sensu gdyż odradzają się w nieskończoność, podczas gdy zasoby nie. Historia naprawdę niezła ale niestety pod koniec przypomina świetna zabawę która zepsuły latające wkoło chmary wściekłych much i komarów. Gra w pewnym momencie robi sie po prostu bardzo uprzykrzająca, początkowo sprawia wrażenie takiej którą można przechodzić po swojemu jednak jeśli tak uczynisz, to pod koniec może cię za to srogo ukarać.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnio zebrano: 15.08.2026.
