

Return of the Obra Dinn
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-20 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.

01O grze Return of the Obra Dinn
Return of the Obra Dinn to pierwszoosobowa przygoda detektywistyczna oparta na eksploracji i logicznym wnioskowaniu. Jako inspektor ubezpieczeniowy Kompanii Wschodnioindyjskiej wchodzisz w Falmouth na opuszczony statek handlowy Obra Dinn i oceniasz los załogi. Gracze na Steam PC oceniają go na 96% pozytywnych opinii z 32 634 recenzji. Gra ukazała się 18 października 2018 i jest oznaczona jako doświadczenie dla jednego gracza z pełną obsługą kontrolera.
Twórcy
Najniższy zapisany poziom w 36 miesiącach
≈ 38,99 zł2023-10-17 · SteamPodstawowa gra · te same zapisy co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługa języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż 11 więcej języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Francuski | Tak | Tak | — |
| Włoski | Tak | Tak | — |
| Niemiecki | Tak | Tak | — |
| Hiszpański | Tak | Tak | — |
| Japoński | Tak | Tak | — |
| Polski | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
| Koreański | Tak | Tak | — |
| Arabski | Tak | Tak | — |
| Ukraiński | Tak | Tak | — |
Dane edycji Steam PC · 2026-10-21
02Zanim kupisz
Język i dźwięk
Wersja na Steam PC podaje pełny angielski dubbing i napisy w wielu językach. Sprawdź wymienione języki przed zakupem, jeśli potrzebujesz konkretnej opcji napisów.
Tryb gry i kontroler
Karta Steam PC wskazuje doświadczenie dla jednego gracza i pełną obsługę kontrolera. Podaje też Steam Cloud oraz działanie na Windows i Mac.
03Częste pytania
Jak przebiega śledztwo?
Eksplorujesz Obra Dinn i używasz logicznego wnioskowania, aby ustalić losy osób na pokładzie; historia jest opowiadana przez odkrywane sceny i wskazówki.
Gdzie zaczyna się historia?
Obra Dinn trafia do Falmouth w 1807 roku po uznaniu za zaginiony na morzu w 1803 roku, a ty wchodzisz na pokład jako inspektor ubezpieczeniowy.
Kiedy gra miała premierę?
Ukazała się {releaseDate}.
Jakie są oceny graczy?
Recenzje graczy Steam pokazują obecnie {rating} pozytywnych z {reviewCount} recenzji.
Popularne recenzje Steam
Wybór w języku ojczystym · 10 recenzjiWybrane pomocne recenzje w tym języku pokazują zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Ten wybór nie odzwierciedla ogólnej pozytywnej oceny; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Wstęp: TA GRA JEST WARTA KAŻDYCH PIENIĘDZY!!! Rozdział 1: Jak kupiłem grę? Historia rozpoczyna się jakieś 4 lata temu, gdy po raz pierwszy słyszałem o tytule z jakiegoś newsa na stronie cdaction.pl. Już można było wywnioskować, co chce nam autor mniej więcej przekazać. Po tym newsie ucichły przynajmniej z mojej strony jakiekolwiek wieści o tej grze. Nagle, dwa dni temu, czyli od chwili gdy piszę tę recenzję zauważam na stronie "Humble Bundle", dokładniej w podstronie "Store", grę gotową już do kupna. Ja, nie mogąc uwierzyć, patrzę na sklep steam i okazuje się, że jest w sprzedaży już od dnia poprzedniego. Upewniając się nad kupnem, patrzę recenzje i niemal same pozytywne opinie na steam. Więc nie zastanawiając się zbyt długo, za moje resztki pieniędzy do wyżywienia się do końca miesiąca (spokojnie, szybko odzyskuję z innych źródeł) kupuję grę, szykuję stream, jak i miejsca na dysku do nagrania (bo na codzień właśnie streamuje), łapie się za granie. A czy wspominałem, że grę tworzył twórca "Papers, Please", czyli Lucas Pope? Rozdział 2: O co tu chodzi? - ten rozdział może być spojlerem dla tych, co nie chcą psuć sobie pierszego wrażenia z pierwszym minut gry Właściwie w większości wyjaśnia opis na steamie do gry, na który możecie zajrzeć, więc ja się skupię na samej grze, jak to wygląda z perspektywy rozpoczęcia. W skrócie, dostajemy pilne pismo z biura Kompanii Wschodnioindyjskiej, że w trybie natychmiastowym musimy dotrzeć na port Falmouth i dokonać wyceny Statku, który tam dodryfował bez żywej duszy. Tak więc z pomocą właściciela czyjejś łódki dopływamy do rzeczonego statku, rozglądamy się na górze, tamten z dołu krzyczy, że mamy bagaże za ciężkie, więc schodzimy. Wyciągamy książkę, z której odkrywamy, że ma ponad 100 stron, z których składa się: a) Przedmowa b) Spis Treści, a tam: - mapa podróży statku - opis okrętu - lista załogi - szkic z życia załogi, a w nim ich rysopisy - słowniczek - tylna okładka c) Rozdziały, każde oddzielone częściami i zaznaczone, gdzie można znaleźć ich pierwsze podpowiedzi. Gdy przebrniemy przez to wszystko do końca, to po zamknięciu książki, wyciągamy kieszonkowy zegarek, który ma nam pomóc wypełnić książkę. Rozdział 3: Pierwsze wrażenie - to też może być spojler z kontynuacji pierwszego wrażenia A więc podchodzimy do pierwszego truchła, gdzie zegarek sam nam się wysuwa, klikamy przycisk akcji i zaczyna się magia. Widać chwilowo na ekranie tylko same napisy i rozmowy w tle, a gdy się kończy, nagle widać pierwszą śmierć naszej ofiary i osoby towarzyszące przy tym. Gdy już ochłoniemy i się rozejrzymy, ekran zaczyna idąc do środka przyciemniać się, otwiera się książka i zaczyna pewne strony sama dopełniać, z małym wyjątkiem. Na portrecie osoby mamy uzupełnić, kto zginął, jak i przez kogo. I tak będzie przez całą grę, jak się potem okazuje. Ja osobiście po tamtym momencie, byłem wmurowany w fotel. Zwłaszcza po tych scenach, które widziałem w dalszej części fabuły. Rozdział 4: Moje wrażenia To czego doświadczałem w tej grze, było do tej pory niespotykanym doświadczeniem w całym moim dorobku mojej kariery gejmingowej. Mechanika może się kojarzyć z może dwoma grami, jak się od widzów dowiedziałem, ale tu widać, że to ma ręce i nogi od początku do końca, nic nie jest na siłę, każdego losu nieszczęśników można się w końcu odkryć, domyśleć i wydedukować. Sam jestem tego przykładem, gdzie dowody mam z moich streamów na twitchu, ewentualnie z moich przyszłych nagrań, które zamierzam wymontować i wstawić na youtube. Zabawa detektywa po prostu najlepsza na świecie, aktualnie żadna gra jaka istnieje prawdopodobnie na świecie nie przekazuje tyle radości z odkrywania ich jak ta właśnie gra. Te każde 3 osoby, których poprawnie wytypujemy i gra je zapisuje są niczym tak szczęśliwe, jak pokonanie pierwszych bossów w Dark Soulsach w moim przypadku, o ile nie lepsze. Do tego gra nie ma nas za idiotów, to prawdziwy test dla naszej dedukcji, spostrzegawczości, jak i kreatywnego myślenia. Do tego opisy są tak dokładne, dosłownie wyszukiwanie najdrobniejszych szczegółów, by dojść do naszych ofiar, wszystko tu ma sens. Jak już wspominałem, gra jest przemyślana od początku do końca. Aż dziw bierze, że całą grę wyprojektowała i wykończyła jedna osoba, Lucas Pope. Poza oczywiście samą lokalizacją, którą zajęły się inne osoby, jak i udźwiękowieniem postaci z gry. Jak dla mnie, wieczny szacunek do niej i dla jego niewyobrażalnej pracy nad tą grą. Na początku myślałem, czy te 71,99 zł to nie za dużo, skoro "Papers, Please" kosztuje aktualnie 35,99 zł. Lecz po moich nieco ponad 12 godzinach gry, wiem że ta gra jest warta każdej wydanej złotówki. Co mógłbym jeszcze dodać? Klimat gry się wylewa, odkrywanie tajemnicy za tajemnicą, poziom dedukcji na naprawdę wysokim poziomie, świetna fabuła, gdzie możemy we własny sposób ją opowiedzieć w swojej głowie w trakcie, jak i po przygodzie, piękna muzyka, jedyna w swoim rodzaju na nasze czasy grafika (tu dla niej mały minus, bo po paru godzinach mocno męczy oczy, zdecydowanie gra na kilka posiedzeń), wiele ciekawych postaci. Po prostu leci plus za plusem, poza tym małym minusem z grafiką, nie jestem w stanie się do czegokolwiek przyczepić. Może poza tym, że niestety gra się już skończyła. Rozdział 5: Zakończenie recenzji Mam nadzieję, że państwa zachęciłem, do zapoznania się z tą jakże genialną grą i że w przyszłości będziecie mieli zamiar ją obadać, bo jest tego warta. A nawet jeśli nie, to życzę wam powodzenia w waszych żywotach. I pamiętajcie, że jeśli uważacie, iż nie ma gier, które potrafią was czymś zaskoczyć, to gra jest świetnym przykładem, że się mylicie. Ps: Nie trzeba długo dedukować, że moja ocena gry mieści się między dziewiątką, dziesiątką w skali od jeden do dziesięciu.Pokaż więcejPokaż mniej
Gra wymaga naprawdę dużo cierpliwości. W wielkim skrócie - mając do dyspozycji tylko fragmenty historii, musimy na ich podstawie ustalić los 60 uczestników rejsu statku. Fragmenty odkrywamy niechronologicznie, na podstawie ciał znalezionych w jednym fragmencie można się przenieść do innego. Gra jest całkiem przyjemna, dopóki tylko odkrywamy kolejne fragmenty historii. Niestety, w pewnym momencie nowe fragmenty się kończą i aby odgadnąć tożsamości pozostałych osób musimy wracać do starszych fragmentów. I to jest moim zdaniem najbardziej kontrowersyjny moment całej gry. Moim zdaniem te powroty do starszych fragmentów są strasznie toporne i żeby odkryć wszystko trzeba się wykazać sporą cierpliwością. Gdyby mechanika powrotów i przeglądania fragmentów była wygodniejsza to pewnie grę bym polecił, obecnie bardziej wystawiłbym "mieszaną" opinię, gdyby taka była dostępna.Pokaż więcejPokaż mniej
Kiedy rum zaszumi w głowie Cały świat nabiera treści Wtedy chętniej słucha człowiek Morskich opowieści Obra Dinn to statek świetny Sam do domu drogę skleci Los załogi jest sekretny Śmierć przez kambuz leci W Falmouth wszyscy przerażeni Bo z Orientu nikt nie wrócił Co się tutaj w ogóle działo Kto tych ludzi skłócił Hej, ha! Kolejkę nalej! Hej, ha! Kielichy wznieśmy! To zrobi doskonale Morskim opowieściom Jest tu zawiść, są pościgi Są sekrety i są zwidy Nawet Cthulhu jest i wiedźmy Czujesz te fluidy Odór śmierci, krew zaschnięta W opowieści jest zaklęta Kto rozwikła tę zagadkę Łajba jest przeklęta Łajba to jest morski statek Sztorm to wiatr co dmucha z gestem Cierpi kraj na niedostatek Morskich opowieściPokaż więcejPokaż mniej
Krótka piłka: Ta gra to dowód, że niesłuszny hajp może dotyczyć nie tylko gry AAA, ale też indyka. Dobry klimat i pomysł na grę, ale na pomyśle się dla mnie skończyło. Bardzo cenię sobie poprzednią grę Lucasa Pope'a czyli Papers Please. Facet umie pisać. Ale tam wyszło wszystko, a tu w Obra Dinn niewiele. Ta gra fabularnie byłaby ciekawa, gdyby nie parę wad, które drażnią już na starcie, a ludzie je pomijają. W Obra Dinn zawodzi zwłaszcza ta antyczna grafika (i to w różnych antycznych filtrach), która sprawia, że aż mnie głowa boli od patrzenia na to. Powtarzalna rozgrywka polegająca na klikaniu w zegarek cofający magicznie czas i analizowaniu dzienniczka też szybko nudzi. A na deser jeszcze cena - to chyba najdroższy indyk na Steam, a gra ma 8 lat. Pope chce być chyba CoD-em wśród indyków. ;) Rada: Zamiast wracać na statek Obra Dinn, lepiej wrócić i pograć sobie znów wybitne Papers Please. A jak chcecie w piratów, to o wiele lepsze jest też "jakby antyczne" choć nowe Carribean Sail (2017) Podobne gry: Carribean Sail + Steam Kurator Fidelio de Krytyk: ➥ https://store.steampowered.com/curator/10437106/Pokaż więcejPokaż mniej
Byłem nieco sceptyczny ze względu na oprawę graficzną i cenę, ale w końcu zdecydowałem się na zakup i w ogóle nie żałuję. Gra jest fenomenalna, wygląda przepięknie screeny nie oddają tego, jak ta gra wygląda w akcji. Udźwiękowienie też robi świetną robotę, bardzo przyjemne głosy, dźwięki i muzyka. To gra przygodowa, w której rozwiązujemy zagadkę 60 osobowej załogi statku. Gra warta swojej ceny.Pokaż więcejPokaż mniej
Koncept stary jak świat, ciekawa oprawa graficzna, ale gameplay? O jezu tragedia, bezsensowne klikalnie, dosłownie ta sama zapętlona muzyka, kliknięcie w zwłoki, potem muzyczka, kliknięcie żeby pojawił się jakiś duszek, podejście do zwłok, znowu informacje, i lecimy od nowa. Chcesz wejść do jakiegoś wspomnienia? Powodzenia, musisz wejść przeklikać znowu duszki i możesz sobie odtworzyć. Tragedia, gra chyba zrobiona specjalnie żeby broń boże ktoś nie spędził mniej niż 2 godziny, prawdopodobnie do ogrania, ale nie za +50 zł a już na pewno nie w cenie bazowej.Pokaż więcejPokaż mniej
Zostań inspektorem ubezpieczeniowym Kompanii Wschodnioindyjskiej! W pracy gwarantujemy: moc przygód! Pracę na nocnej zmianie! Gburowatą podwózkę! Magiczny zegarek! Karierę pisarską! Kraby! Rozróżnianie akcentów! Odgłosy pełne agonii! Wystawianie rachunków! I tysiąc trupów! Co jest HOT: + nareszcie gra detektywistyczna, która wnikliwiej testuje nasze ogarnięcie: pozagrowa wiedza ogólna, tworzenie teorii, uważne obserwowanie scen - zagadki są prostsze i trudniejsze, ale ich rozwikływanie zawsze przynosi sporo satysfakcji; + przy czym nie ma tak, że jak nie rozróżniasz szkockiego akcentu od irlandzkiego, nie odnotujesz noża w kącie czy nie uważałeś na lekcji historii, gdy akurat mówiono o koszulach charakterystycznych dla marynarzy europejskich w XIX wieku, to koniec, już nie wymyślisz, musisz strzelać odpowiedź na ślepo: jak nie ta wskazówka, to inna. Czytając forum można się zdziwić, jak odmienne sposoby dedukcji ludzie przeprowadzali; + elastyczność obejmuje też nekrologi. Bywa, że przypasowanie konkretnej kategorii śmierci może być dyskusyjne, jednak gra szczęśliwie dopuszcza pokrewne możliwości; + twórcy są bardzo dobrzy w prowadzeniu narracji, wiedzą, jak zacząć, gdzie ustawić kamerę i w którym momencie tupnąć, żeby wywołać zaskoczenie; + gęstniejący statek; + oryginalna oprawa graficzna, która wie, czego chce - oszczędny styl przysługuje się atmosferze, a niektóre sceny mimo zastygnięcia w czasie i kolorystyki sprowadzającej się do czarny-biały robią konkretne wrażenie. Co NO WIESZ, TO ZALEŻY: ~ nie jestem wielkim fanem polskiego tłumaczenia, ze względów stylistycznych ("large cow" rośnie dzięki "ogromnej krowie", kolokwialne "zaciukany" zamiast neutralnego "zadźgany", "friends" przełożeni na "kumotrzy", choć nie bardzo to pasuje do statusu obmawianych postaci...) - jednak rozumiem problemy stojące przed translatorami i końcem końców najważniejsze jest to, że przekaz jest zrozumiały i nie utrudnia rozwiązywania zagadek; ~ ta gra to coś pomiędzy rozbudowanym "Cludeo" a uproszczoną zagadką "w różnokolorowych domach mieszkali przedstawiciele różnych narodowości z różnymi zwierzakami palącymi różne papierosy" - wszystko sprowadza się do obserwacji i uzupełniania sieci powiązań, nie ma przygodówkowych dialogów czy kolekcjonowania/używania przedmiotów. A co NOT: - dusznemu strumieniowi chwilę zajmuje się zastanowienie, gdzie tu wylądować: szczególnie upierdliwe, gdy ty dokładnie wiesz, gdzie jest następny przystanek i już tam stoisz. Domyślam się, że to swojego rodzaju ekran ładowania i zabezpieczenie na wypadek, gdyby jednak gracz się zgubił, ale opóźnia rozgrywkę; - w ogóle ta gra ma sporo decyzji, które osobno są jak najbardziej sensowne, ale zebrane do kupy mogą sprawiać wrażenie marnowania czasu (przykładowo to, że gracz jest zmuszony do oglądania nowej scenki przez pół minuty - zazwyczaj szybko mija czas, bo obserwacja jest w sam raz, ale czasem są malutkie lokacje na jeden rzut oka i co, zostaje patrzenie w sufit). Mnie to niespecjalnie przeszkadzało, ale rozumiem, że dla wielu osób takie hamowanie akcji może psuć rozgrywkę; - sekretny achievement wymaga orobienia się, a nie nagradza dodatkowym zakończeniem czy nawet zmianą w narracji. Mam słabość do gier, które wymagają ode mnie notowania informacji na zapas - przy "Return of the Obra Dinn" przydała się kartka A4. Od dawna czekało mi się na tego typu detektywistyczny tytuł, który jednocześnie będzie elastyczny i wymagający od gracza zróżnicowanego łączenia faktów. Marynistyczna oprawa z nutką horroru dodatkowo plusuje. Kolejny fantastyczny tytuł od twórców "Paper, Please", czekam na kolejne przygody niedorzecznie zdystansowanego urzędnika wplątanego przez pracę w dziwne zadania.Pokaż więcejPokaż mniej
Miałem spore oczekiwania po recenzjach i początkowo wydawało się że gra je spełni. Do pewnego momentu jeszcze ciekawa i oryginalna pozycja, później niestety męcząca z uwagi na ciągłe szukanie jakiegokolwiek śladu i wypatrywanie detali. Polskie tłumaczenie zostawia trochę do życzenia a czasem wręcz powiększa i tak już istniejący chaos. Finalnie przez zbyt duże problemy z ukończeniem, siadanie do gry nie ma sensu żeby utknąć gdzieś w połowie, czas po 18 godzinach oceniam jako zmarnowany. Nie chce mi się nawet poznać pełnej historii po wyklikaniu odpowiedzi wg klucza dostępnego w jednym z poradników Gra definitywnie nie jest dla każdego.Pokaż więcejPokaż mniej
Zapraszam na moją stronę kuratora Steam. Na pewno znajdziesz tam coś dla siebie. Return of the Obra Dinn - mroczne losy zaginionego statku i jego załogi Cztery zbłąkane dusze zniknęły w trakcie wydarzeń w tym rozdziale. Ich losy są tutaj opisane. Ta osoba została zmiażdżona przez spadające drzewce takielunku. Nigdy nie byłam szczególnie zafascynowana historiami o piratach. W głowie mam utrwalony stereotypowy obraz starszego mężczyzny w czerwonym kubraku, z hakiem zamiast dłoni, jedną drewnianą nogą i papugą na ramieniu. Kiedy jednak quasi-piracką opowieść bierze na warsztat Lucas Pope, autor rewelacyjnego Papers, Please, to ja bezapelacyjnie chcę ją poznać. Return of the Obra Dinn, gra z 18 października 2018 roku, to produkcja pod wieloma względami wyjątkowa i licznie obsypana nagrodami w kategoriach związanych z artystycznym kierunkiem i narracją. Całą listę laurów przejrzeć można na stronie obradinn.com. Fabuła przedstawiona w grze wydaje się nieskomplikowana, ale tylko na pierwszy rzut oka. Statek handlowy o nazwie Obra Dinn końcem 1802 roku wypływa z Londynu z sześćdziesięcioma osobami na pokładzie i dwustoma tonami towarów. Do celu, Przylądku Dobrej Nadziei, ma dotrzeć w ciągu sześciu miesięcy, co się nie wydarza. Statek, wraz z załogą i dobrami materialnymi, zostaje uznany za zaginiony na morzu. Po pięciu latach Obra Dinn, niczym statek widmo, wpływa do portu w Falmouth. Gracz wciela się w detektywa ubezpieczeniowego z Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Jego zadaniem jest przemierzenie statku wzdłuż i wszerz, oszacowanie strat i rozwikłanie losów całej załogi. Do dyspozycji ma dwa przedmioty. Pierwsza z nich to dziennik z przedmową niejakiego Henry'ego Evansa. Na pierwszych stronach znajduje się informacja o tym, aby odesłać książkę pocztą do francuskiego biura spraw wewnętrznych w Maroku po uzupełnieniu pustych kart. Druga rzecz, jaką bohater ma pod ręką, to elegancki zegarek kieszonkowy. W dalszej części recenzji dowiecie się, do czego dokładnie służy. Ta osoba została pozbawiona głowy przez straszliwą bestię. Książka opisująca losy załogi to swego rodzaju centrum dowodzenia gracza. W dzienniku można odnaleźć ryciny przedstawiające wizerunki pasażerów, rozkład statku, listę imion, nazwisk i funkcji pełnionych na Obra Dinn, a także słowniczek rozjaśniający pewne zagadnienia związane z branżą morską z początków XIX wieku. To właśnie na poziomie dziennika łączy się trzy elementy pozwalające na identyfikację danej osoby, a mianowicie wygląd, miano oraz przyczyna śmierci (chyba że ów persona zdołała przeżyć). Lista wypadków jest długa i zawiera także powody odejścia mające na celu wyłącznie zmylenie odbiorcy. A raczej podkręcenie poziomu trudności gry. Zegarek pełni nie mniej ważną rolę w śledztwie głównego bohatera. Gdy znajduje się on w pobliżu zwłok, a niektórych nie sposób dostrzec samodzielnie, unosi dłoń z Memento Mortem, na którym ukazuje się wizerunek czaszki. Przy użyciu tego podręcznego usprawnienia wyświetlona zostaje stop-klatka z momentem śmierci postaci, do której należą szczątki. Niektóre obrazy są szokująco dramatyczne. Rozrywane na strzępy ciała, krwawe jatki z udziałem załogi, sztorm i porażenie piorunem... Odtwarzanym scenom towarzyszą krótkie dialogi. Aktorzy głosowi wypowiadają swoje kwestie z akcentem charakterystycznym dla ówczesnej epoki, na uwadze mając status bohatera, któremu akurat użyczają brzmienia. Z tych niedługich rozmów można wyciągnąć istotne informacje, poza tym prześwietnie budują klimat, a w połączeniu z retrospekcjami sprawiają, że odczucia odbiorcy szybko zmierzają ku zachwytowi. Każda retrospekcja stanowi część rozdziału i prowadzi do następnej sceny po znalezieniu innych zwłok. Książka aktualizuje się na bieżąco podczas działań gracza. Poprawnie przydzielone nazwiska i przyczyny śmierci są zatwierdzane przez grę trójkami, co bardzo pomaga w późniejszej dedukcji i ogółem w śledztwie, ponieważ lista załogi miarowo topnieje. Nieliczne postacie łatwo rozpoznać już po samej narodowości czy stroju dopasowanego do funkcji pełnionej na Obra Dinn. Fabuła jest podzielona na dziesięć rozdziałów, ale gracz nie poznaje ich w chronologicznej kolejności. Wręcz przeciwnie, zaczyna od końca. Złożenie wszystkich wydarzeń w całość to kolejne zadanie czekające na odbiorcę. I bynajmniej nie jest ono łatwe. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Przez pierwsze półtorej godziny rozgrywki nie rozumiałam mechanik pozwalających na zajrzenie w głąb retrospekcji. Starałam się nie zniechęcać i dać sobie czas, aż wreszcie pojmę działanie kieszonkowego zegarka o dość nietypowych właściwościach. Później szło sprawniej, choć wciąż z paroma trudnościami. Return of the Obra Dinn to gra trudna, wymagająca. Mi udowodniła, że nie jestem najlepszym detektywem. Ta osoba została utopiona przez straszliwą bestię. Return of The Obra Dinn to gra wykonana w stylu jednobitowym. Dwa domyślne kolory to zgniła zieleń i cyjanowy błękit. Grafika jest zaskakująco ładna i nie trzeba się z nią długo oswajać, nie trzeba też być miłośnikiem takiej stylistyki, aby docenić ją w tej produkcji. Wszystkie modele postaci wydają się dość szczegółowe, na twarzach dokładnie malują się emocje i można je sprawnie wychwycić podczas oglądania zamrożonych obrazów z przeszłości. Mniej detali zawierają obiekty stanowiące tło wydarzeń, ponieważ dominują kontury, zaś światłocień jest tylko lekko zarysowany. Z kolei na bohaterach jest mnóstwo charakterystycznych kropek budujących kształty ciała, rysy twarzy i materiały ich odzieży. Wiele kadrów aż chce się uwiecznić zrzutem ekranu. Ta osoba wypadła za burtę i umarła. Return of the Obra Dinn to niezwykła detektywistyczna opowieść. Nie o piratach. O trudach życia na otwartym morzu, o miłości, o zdradzie. O chorobie odbierającej zdrowie znienacka. O morderczych stworach morskich, które wprowadziły akcent fantastyki. O domniemanej klątwie. Jest w tej historii dużo mroku i czegoś, co zarazem ciekawi i odstręcza. Grę polecam z małymi "ale". Docenią ją w szczególności te osoby, które są otwarte na graficzne eksperymenty i nie mają nic przeciwko, by uruchomić wehikuł czasu i poczuć się, jakby się miało do czynienia z tytułem sprzed trzydziestu lat. Myślę, że Return of the Obra Dinn celuje w uparciuchów potrafiących wytężyć każdą szarą komórkę i rozwiązywać najbardziej zagmatwane zagadki. Warto pamiętać również o tym, że jest to gra na raz. Drugie podejście nie ma sensu, chociaż jest to jeden z tych diamencików, o których chciałoby się zapomnieć, by móc je poznać raz jeszcze, oczywiście z zachowaniem wszystkich elementów zaskoczenia. Dla kogoś może okazać się istotną informacja, że gra posiada profesjonalnie przygotowaną polską wersję językową.Pokaż więcejPokaż mniej
boring, needs QoL improvementsPokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności są zarchiwizowanym zapisem, a nie danymi na żywo. Ostatnie zebranie: 15.08.2026.