

Tales of ARISE
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-20 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.












01O Tales of ARISE
W Tales of ARISE przemierzysz Dahnę z drużyną, walcząc za pomocą Artes, Boost Attacks i skoordynowanych Boost Strikes. Alphen i Shionne prowadzą opowieść o dwóch światach i walce o kształt ich przyszłości. Gracze Steam oceniają grę pozytywnie w 86%% spośród 27 706 recenzji. Wersja Steam na PC obsługuje 12 języków interfejsu, w tym polski. Premiera odbyła się 8 listopada 2023.
Twórcy
Najniższa cena z 36 miesięcy
≈ 48,43 zł2025-11-21 · GameBilletPodstawowa gra · te same dane co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługa języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 9 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Francuski | Tak | Tak | — |
| Włoski | Tak | Tak | — |
| Niemiecki | Tak | Tak | — |
| Hiszpański | Tak | Tak | — |
| Japoński | Tak | Tak | Tak |
| Koreański | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
| Hiszpański (Ameryka Łacińska) | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-21
02Zanim kupisz
Języki i sterowanie
Wersja Steam na PC oferuje angielski i japoński dubbing oraz interfejs i napisy w 12 językach, w tym po polsku. Podano pełną obsługę kontrolera.
Walka i historia
Walka łączy Artes, Boost Attacks i wspólne Boost Strikes. Alphen i Shionne przewodzą opowieści o Dahnie i Renie.
03Często zadawane pytania
O czym opowiada fabuła?
Alphen i Shionne są w centrum historii o Dahnie i Renie, ich zniewoleniu oraz walce o przyszłość.
Jak działa walka?
Boost Strikes pozwalają członkom drużyny wykonywać potężne wspólne ataki, a Artes i Boost Attacks można łączyć w kombinacje.
Czy gra obsługuje kontroler?
Tak. Wersja Steam na PC ma podaną pełną obsługę kontrolera.
“Fluid cross-combat and restrained storytelling drive this mainline action RPG, though late-game stat inflation dulls the tactical depth and exploration rewards.”
Najnowsze wiadomości o Tales of ARISE
Popularne recenzje Steam
Wybór recenzji w danym języku · 10Wybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Arise to pierwsza gra z serii na silniku Unreal Engine 4. Czy można zatem rzec, że wraz z wykorzystaniem nowej technologii ”Talesy” weszły w nową generację? Zanim odpowiem na pytanie, wspomnę, że przeszedłem Berserię, Zestirię, Vesperię i Symphonię oraz SCARLET NEXUS. Te doświadczenia mogą wpływać na moje wrażenia. Kargul i Pawlak Tales of Arise jest opowieścią o losach dwóch zwaśnionych ras – Renan i Dahnan, pochodzących odpowiednio z planet Rena i Dahna (przynajmniej łatwo zapamiętać). Relacje pomiędzy nimi są delikatnie mówiąc nieprzyjazne – trzy wieki temu Renanie, jako lud znacznie bardziej rozwinięty technologicznie, w swoich statkach kosmicznych dokonali desantu na Dahnę, okupując właściwie całą planetę i zniewalając jej mieszkańców. W ciągu 300 lat najeźdźcy uczynili z Dahnan niewolników wykorzystywanych do pozyskiwania cennych zasobów i podzielili całą planetę na pięć osobnych stref. Pieczę nad każdą z nich sprawuje Lord – obdarzony niezwykle potężną mocą obywatel Reny rządzący daną krainą, odpowiedzialny za zdobycie jak największej ilości energii astralnej. Co dekadę spośród wszystkich pięciu Lordów, wybiera się tego, który zebrał jej najwięcej. Te swoiste zawody kończą się wyłonieniem tzw. Suwerena Reny. W tych okolicznościach poznajemy dahnańskiego niewolnika, któremu nadano pseudonim Iron Mask ze względu na zakrywający całą jego głowę kawał złomu (który co ciekawe nie przeszkadza ani w widzeniu, ani nawet w jedzeniu). Dość szybko (nawet na stronie sklepowej gry) dowiadujemy się, że tym człowiekiem jest Alphen – mężczyzna cierpiący na amnezję i nieodczuwający bólu. Jako gracze przejmujemy nad nim kontrolę, gdy zaczyna odzyskiwać przynajmniej minimalną świadomość. Niedługo później w jego życiu pojawia się renańska kobieta o imieniu Shionne obdarzona niezwykłą mocą „cierni”. https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=2692737876 Nie będzie spojlerem stwierdzenie, że cała gra skupia się na ich wspólnych przygodach i ścieraniu się z różnymi sposobami postrzegania świata. Alphen, który pochodzi z niewolniczego ludu Dahnan, wychowany jest w nienawiści do całej rasy okupantów. Z kolei Shionne jako typowa Renanka przywykła do postrzegania wszystkich mieszkańców Dahny jako narzędzia pozbawione indywidualnej godności, którym nic się nie należy. Przygoda, każdej chwili szkoda Historia wciąga, choć początkowo pędzi na złamanie karku. Jest tu parę uproszczeń (np. w każdej krainie z miast odwiedzamy tylko stolice) – ale myślę, że dla płynności gry dobrze, że jej bez potrzeby nie rozciągano. Gdyby dano niektórym postaciom więcej czasu na przetrawienie bieżących wydarzeń, zmiana ich nastawienia byłaby pewnie bardziej autentyczna, ale cierpiałoby na tym tempo. Tymczasem, zapis utworzony po finale pokazywał u mnie 54h (a się spieszyłem). Fabuła porusza przeróżne tematy. Poza wspomnianymi nierównościami społecznymi, dyskryminacją, prześladowaniem, szufladkowaniem i rasizmem oraz wątkami okupacyjnymi czy powstańczymi, niektóre wątki skojarzyły mi się z Krainą Lodu, Planescape: Torment, trylogią Mass Effect, Symphonią (gdzie też wiele rzeczy ma drugie dno) i Vesperią. Do tego dochodzą dobry klimat, zwroty akcji i obowiązkowe zdrady. Fabuła Tales of Arise zawiera chyba wszystko, co potrzebne do utrzymania gracza przy ekranie. https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=2687025567 Chłopcy i dziewczęta z placu broni Historia Arise zapożycza wiele motywów z innych dzieł kultury. Choć nie bez pomniejszych potknięć, skutecznie prowadzi gracza przez kolejne godziny rozgrywki. To jednak, co szczególnie udało się twórcom, to prezentacja postaci: Alphena i jego towarzyszy. To nie tyle opowieść o sześciu różnych bohaterach w ramach drużyny, co o drużynie jako bohaterze zbiorowym. Ilość różnorakich interakcji pomiędzy wszystkimi postaciami jest naprawdę niesamowita. Ich rozmowy podczas zwiedzania świata, cut-scenek, skitów czy scen odpoczynku przy ognisku pomagają lepiej poznać ich motywy i śledziłem je bez zmęczenia. Każdy członek zespołu stanowi tutaj cenną cegiełkę, dokładając swoją obecnością i charakterem coś nowego i innego, odmiennego od pozostałych. Oczywiście – są tutaj pewne klisze. Są to schematy zarówno dotyczące specjalizacji ("klas") postaci też historii. Nie są to jednak wielkie problemy, bo wszystkie postaci z drużyny mają swoje dobre i złe cechy charakteru, ciekawą przeszłość i osobiste motywy, które dodają im kolorytu. Każda z nich jest wystarczająco wyeksponowana i dostaje przynajmniej pięć minut czasu antenowego głównie dla siebie. Dość powiedzieć, że podobnie jak w Berserii zżyłem się z każdym członkiem drużyny. Parę razy nawet łezka mi się zakręciła w oku, a raz czy dwa nawet z niego wyleciała. Dobrze to widzę Gra jest piękna. Postaci świetnie się prezentują, a krajobrazy są różnorodne i często zjawiskowe. Twórcy nie żałują również efektów cząsteczkowych i głębi ostrości, a różnego rodzaju ataki specjalne robią wrażenie jak zawsze. „Kontrowersyjne” mogą być skity, które przyjęły formę „komiksową” i weszły w erę 3D. Wreszcie też uwzględniają modyfikacje wyglądu postaci. Z jednej strony pozwalają pokazać to, czego nie dało się dotychczas w tych wstawkach uchwycić, ale z drugiej – paradoksalnie są bardziej statyczne niż kiedyś. W poprzednich częściach bowiem postaci, które akurat się nie wypowiadały, nadal były subtelnie animowane – mowa choćby o mruganiu oczami lub podmianie grafiki na taką z inną postawą. Tutaj natomiast, gdy pojawia się kolejne okienko „komiksu” pokazujące np. kolejnego rozmówcę, poprzednie staje się przyciemnione i pozostaje całkowicie statyczne. Muzyka za to jest miodem dla uszu, a reżyseria dźwięku jest z najwyższej półki. Utwory podczas eksploracji są klimatyczne i bardzo ładne. Często słychać też brzmienia jakby operowe i orkiestrowe oraz chóry, co wychodzi świetnie. Na potężną ścieżkę dźwiękową składa się ponad 130 utworów a szczególnie podoba mi się ten poniżej: https://www.youtube.com/watch?v=5FmzLP7K23A Powiew świeżości Nową jakość czuć też w mechanikach Arise. Wynika to głównie zapożyczeń z innych gier, zwłaszcza w walce. Zmieniło się sterowanie i ataki wyprowadza się podobnie jak w Gujian 3. Finiszery indywidualne, ataki wspólne, rozróżnienie na walkę „naziemną” i w powietrzu oraz bardzo widowiskowe walki z bossami są mocno inspirowane SCARLET NEXUS. Nie jest to jednak problemem, bo twórcy wzięli dobre elementy zaobserwowane gdzieś indziej i połączyli je tworząc naprawdę przyjemną i dobrze działającą mieszankę. Sporo jest również nowości w zakresie usprawnień i ułatwień. Tutoriale w końcu są dobre. Nowości wprowadzane są stopniowo, by nie przytłoczyć gracza zbyt wieloma rzeczami w krótkim czasie. Są liczne autozapisy w ważnych momentach i przed wymagającymi starciami. Gra sama ostrzega przed walkami z głównymi bossami i daje opcję całkowitego uleczenia się przed nimi. Na mapie i na liście odkrytych lokacji widać od razu gdzie można dostać zadanie oraz dokąd należy się udać, by je wypełnić. Jest też sporo zawartości dodatkowej, odblokowywanej w trakcie i po głównym wątku, w tym parę sekretów. Podsumowanie Nie zabrakło jednak paru potknięć. Da się zauważyć recykling potworów (zmiana wyglądu i dodatkowych cech przy zachowaniu podstawowego zachowania). Motywacja finalnego przeciwnika mogłaby być też trochę mocniejsza. Raz też gra mi się wysypała. Wszystko powyższe to są jednak właściwie drobnostki, bo moim zdaniem gra nie ma żadnych poważnych wad. Jako fan poprzednich części serii wiedziałem czego się spodziewać. Jeśli jednak ktoś nie ma takich doświadczeń – a wciąż się waha czy zagrać – zachęcam do skorzystania z darmowego dema, które powinno rozwiać większość wątpliwości. Gorąco polecam.Pokaż więcejPokaż mniej
Pierwsza z gier w serii Tales, która nie potrafiła zaangażować mnie bardziej w losy postaci. Mocno w odbiorze przeszkadza wychodzące wszędobylskie "dokup DLC" aby odblokować dodatkowe umiejętności - tak 3 drzewka są zablokowane za DLC z kostiumami. Irytuje też grind (na premierę były płatne boosty do XP). Potrzeba ciągłego uporczywego wracania do ognisk aby zregenrować punkty odpowiedzialne za leczenie - główna postać zużywa zdrowie do ataków, a jedyna forma regeneracji to consumable lub leczenie za punkty. Pieruńsko to irytuje, bo kompani potrafią przeżerać się przez te punkty jak opętani. Jeśli szukacie tego co uwielbialiście w berserii czy vesperii tutaj też znajdziecie, ale jest tego jakoś mniej; gra wydaje się ładna, ale brakuje wielu sekretnych itemów, bossów, a także bardziej angażujących mechanik rozwoju - ani uczenia skilli z vesperii, ani ulepszania ekwipunku. Gry nie skończyłem, przerwałem pod koniec znudzony rozgrywką. Podsumowując, zabrakło tej magii, którą miały inne gry z tej serii. Liczyłem też na ewolucję systemu combo z berserii i rozgrywkę co-op i zabrakło tych dwóch elementów.Pokaż więcejPokaż mniej
Najlepsze JRPG w jakie kiedykolwiek grałem i prawdopodobnie najlepsza gra roku 2021. Świetny, zręcznościowy system walki, bardzo dobra grafika (szczególnie wygląd lokacji), interesujący scenariusz, sympatyczne postacie i udany dubbing (angielski). Polecam.Pokaż więcejPokaż mniej
This game is so blank and one dimensional you can pass it without even noticingPokaż więcejPokaż mniej
PL (ENG below) Jeśli mam być szczery, jest to najlepsza odsłona serii Tales of w jaką grałem, mówiąc pod względem historii, oprawy graficzno-muzycznej jak i gameplayu, niestety jednak również najłatwiejsza, nie sprawiła mi ona większych trudności zwłaszcza w "wymaksowaniu" gry na całego, porównując do Berserii lub starszych tytułów, również wydaje mi się, że jest trochę... za krótka i za mało w niej kontentu. tak więc jeśli jesteś nowym graczem tej serii to jak najbardziej polecam, jeśli już grałeś w inne gry tej serii to nawet pewnie nie muszę polecać :D Gra zasługuje ode mnie na solidne 9/10 ale tylko z powodu fabuły która osobiście mi się podobała jak i również poprawionego bardzo gameplayu zwłaszcza samych walk. ... To be honest, this is the best game from series Tales of i have played so far, spiking in terms of history, graphic and music as well as gameplay. But unfortunatly also the easiest one, it did not caused me much difficulty, especially in "maxing" the game to the fullest. Comparing to Berseria or older titles I also think that it is a bit... too short and have not enough content. If you are new to the series then i highly recomend it, if you have already played other games in this series, then i don't have to recommend :D From me the game diserves solid 9/10 but only because of the plot that I personally liked and gameplay especially the fights.Pokaż więcejPokaż mniej
Intentionally limiting the cap of items you can use to 15 just so you can sell a dlc pack that increases it to 99 is such an a-move that you wont get out of the first zone without discarding half of the basic healing items. The game might be good - but just that one thing is enough to say no to any games that bandai namco ever releases.Pokaż więcejPokaż mniej
Jest to najlepszy jrpg w jaki grałem w zeszłym roku. Co do tego nie mam wątpliwości. Mam za to wątpliwości, czy jest to gra wybitna. Jak każdy dobry rpg, w tej grze jest mnóstwo rzeczy do zrobienia, podmaksowania, zdobycia, ubicia, odnalezienia. To cieszy. Opowieść jest zgrabna. Na tyle zgrabna, że w pewnym momencie, miałem mieszane uczucia, gdy zaczął nadciągać koniec. Że tak krótko, a przecież zostało sporo rzeczy do wymaksowania. Po zabiciu głównego niemilca, jedna z postaci zapytała, czy to już koniec, a główny bohater potwierdził, że tak. Dałem wytchnąć palcom, jeszcze zmęczonym wyciskaniem różnych combosów na padzie, aby obejrzeć napisy końcowe... a to nic z tego. Do końca jeszcze, moi drodzy, daleko. Muzycznie jest tak sobie. Ani się nie ma do czego przyczepić, ani za co pochwalić. Graficznie jest przepięknie. Naprawde twórcy postarali się z kreacją świata i wykończeniem. Walki - nie jestem fanem dynamicznych potyczek w jrpg, ale początkowo system walki wyglądał nieźle. Wraz ze zdobywanym doświadczeniem nasza postać umie coraz więcej i coraz mocniej potrafi przywalić. W trakcie podróży ekipa rozrośnie się do sześciu sztuk, z czego cztery biorą udział w starciach, a dwie udzielają się tylko wtedy, gdy zapełni im się pasek combosa, wówczas wkraczają na chwilę, by spuścić łomot przeciwnikowi. Z tej czwórki, którą mamy do dyspozycji w czasie bitwy, tak naprawdę sterujemy tylko głównym bohaterem. Pozostali są sami sobie sterem, żeglarzem. okrętem. To znaczy biją, giną, leczą sami. Prócz chwili, gdy naładuje im się pasek combosa, wówczas możemy nakazać im wykonanie efektownego combosa. Czasem zdarza się również atak łączony, albo inny limit. Każdy cios, to feria kolorów. Kidy mamy czwórkę na parkiecie i dwóch rezerwowych, a przeciwko nam występuje liczny wróg, wówczas zaczyna się problem, bo pojawia się chaos. W tych kolorowych rozbłyskach, nie wiadomo kto kogo właściwie bije i jest jak w tym kawale "ciesz się synu, że nie szczekasz, taka impreza była". Bywają więc momenty, że nie można zastanowić się nad doborem strategii, nie ma na to czasu, trzeba prać. I to już mi się mniej podoba. Zwłaszcza, że te kolorowe eksplozje są w dużych dawkach po prostu męczące dla oczu. Poziom - przegięty dla opcjonalnych bossów. Pieniądz nie śmierdzi, więc twórcy wpadli na pomysł, jak zachęcić do gracza do wydawania banknotów - podwyższyć poziom, a lekiem na całe zło mają być płatne pakiety DLC. W sumie można to obejść, bezpłatnym DLC o nazwie cheat engine i podboostować sobie ilość przyznawanego expa do jakichś rozsądnych granic. Już na samym początku dostajemy questa na ubicie opcjonalnego bossa. To bydlę ma bodaj 45 level, ponad 100 tysięcy życia, a ja mu robiłem ciosami "krzywdę" po jednym HP za uderzenie. Zginąłem wraz z towarzyszką, zanim skończyłem mówić "O ja pier...". Gra jest zacna. Długa, miła dla oka i ciekawa. Dla graczy lubiących jrpg będzie to pozycja obowiązkowa. Oczywiście spolszczenia nie ma, więc aby cieszyć się historią należałoby znać j. obcy, zwłaszcza, że gra obfituje w komiksowe wstawki, z których można się trochę dowiedzieć. Wstawki są nieobowiązkowe i można je przeglądać hurtem np. w obozowisku. Moim zdaniem mapy są trochę małe, ale nieprzesadnie. Ogólnie jest to bardzo dobra gra, choć niepozbawiona mankamentów. Z całą pewnością warto zagrać.Pokaż więcejPokaż mniej
Plot is pathetic japanese crap for 5 years old kiddos. Too much unnecessary pathos, stiff as broomstick atmosphere. So much idiotic commentary while at combat... First part of the game was quite fun, to the part of freeing Dahna. After that it starts to longing too much, giving a vibe of extended forcefully. That was a pain to finish it, amount of pathos almost killed me, there should be a warning at the begining of the game! Only owls are keeping this game from being a steaming pile of crap, instead this game is just a crap.Pokaż więcejPokaż mniej
Cudowna gra. Dla mnie GOTY tego roku. Fabuła kapitalna. Cały czas dosłownie od początku do końca nas zaskakuje. I to w bardzo fajny, sensowny sposób. Nie raz wydaje się nam, że już wszystko mniej więcej wiemy, a tu gra wprowadza nowy wątek do fabuły i wywraca wszystko do góry nogami. Przy czym co ważne fabuła cały czas ma ręce i nogi. Walka przyjemna, choć czasami wydaje się, że mogłoby jej być mniej (głównie czepiam się finałowej lokacji, która z ilością walki jest trochę przesadzona). Postacie świetnie napisane. Każda ma swój charakter, swoją ciekawą historię. Obserwowanie jak zmieniają się relacje między nimi to czysta przyjemność. A już zażyłość naszego głównego bohatera z Shionne jest świetnie poprowadzona. Co do stanu technicznego nie jestem absolutnie w stanie do czegokolwiek się przyczepić. Optymalizacja na świetnym poziomie, bugów nie zaobserwowałem. Przy czym zaznaczam że grałem na bardzo mocnej maszynie, więc nie jestem w stanie określić jak to wygląda na trochę słabszych sprzętach. Świat dosłownie jak z baśni. Te krajobrazy, projekt lokacji absolutnie wyśmienity. Wiadomo pod względem szczegółowości nijak ma się to do takiego Cyberpunka 2077 czy Red Dead Redemption, ale styl artystyczny absolutnie wszystko wynagradza. Podsumowując z całego serca polecam!Pokaż więcejPokaż mniej
Uninteresting characters, stretched out story, repetitive combat.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatni odczyt: 15.08.2026.

