

The Callisto Protocol™
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-20 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.





01O grze The Callisto Protocol™
The Callisto Protocol™ to fabularny survival horror z perspektywą trzeciej osoby. Jako Jacob Lee walcz w więzieniu Black Iron na Callisto, gdzie epidemia przemienia więźniów w potwory. Łącz broń palną z walką w zwarciu, dostosowuj taktykę i zbieraj zasoby, by odblokować broń, wyposażenie oraz zdolności. Pozytywne recenzje: 66%; liczba recenzji: 35 192. Języki interfejsu: Chiński uproszczony, Angielski, Francuski, Włoski, Niemiecki, Hiszpański, Japoński, Koreański, Polski, Portugalski (Brazylia), Hiszpański (Ameryka Łacińska) i Rosyjski. Premiera: 1 grudnia 2022.
Twórcy
Najniższa cena z 36 miesięcy
≈ 0,00 zł2024-08-22 · Epic Game StoreGra podstawowa · te same dane co na wykresie; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługa języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | Tak |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
| Francuski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 9 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Włoski | Tak | Tak | Tak |
| Niemiecki | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański | Tak | Tak | Tak |
| Japoński | Tak | Tak | Tak |
| Koreański | Tak | Tak | Tak |
| Polski | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
| Hiszpański (Ameryka Łacińska) | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-21
02Przed zakupem
Sterowanie i tryb
Wersja Steam na PC oferuje pełną obsługę kontrolera i tryb dla jednego gracza.
Języki
Angielski i chiński uproszczony są dostępne jako języki interfejsu. Angielski ma pełny dubbing i napisy; chiński uproszczony — napisy i pełny dubbing.
03Często zadawane pytania
O czym opowiada fabuła?
Jacob Lee trafia do więzienia Black Iron na księżycu Callisto. Po wybuchu epidemii walczy o ucieczkę i odkrycie tajemnic stojących za katastrofą.
Jak działa walka?
Walka łączy broń palną z walką w zwarciu. Zbieranie zasobów pozwala odblokować broń, wyposażenie i zdolności.
Czy można grać solo?
Tak. Wersja Steam na PC zawiera tryb dla jednego gracza.
Popularne recenzje Steam
Wybór recenzji w języku oryginalnym · 10Wybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnej pozytywnej oceny; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Ladies and gentlemen... Witam i od razu mówię, że za tę recenzję wiele osób, które dały wcześniej negatywa tej grze, znienawidzi mnie. Nie będę jednak kłamać i wbrew sobie naciągać faktów, aby inni o mnie dobrze myśleli. W The Callisto Protocol grało mi się fantastycznie i uważam ten tytuł za doskonale zrobiony survival horror. I tak... czytałam opinie i recenzje innych. Doszłam do wniosku, że duża część graczy nie ma pojęcia, na czym polega rozgrywka w takim typie gier. Survival horror rządzi się swoimi prawami. Najważniejszą jego cechą są dobrze wkomponowane w grę UTRUDNIENIA. Ma być trudno poruszać się, zdobywać broń i ulepszenia do niej, amunicję, życie, a wrogowie nie mają padać od jednego strzału. Ogólnie ma być, czuć ciężką, paskudną atmosferę i tak właśnie jest w The Callisto Protocol. Fabuła jest krótka i zwięzła. W The Callisto Protocol trafiamy do przyszłości do roku 2320, w której ludzie mają wizję by opanować wszechświat. Główny bohater to Jacob Lee i NIE, nie jest on bandziorem i więźniem osadzonym w Black Iron na Kallisto, jak to wszyscy na trailerach i opisach gry sugerują. Gość jest zwykłym kurierem dostarczającym wraz z przyjacielem towary na księżyce Jowisza. To miała być ich ostatnia dobrze płatna robota. Odlot z Kallisto jednak im się nie udaje, bo „terroryści” sabotują statek. Jest katastrofa, a następnie Jacob bez przyczyny trafia do więzienia wraz z domniemaną terrorystką. Nie trzeba długo czekać na kolejne dziwne zdarzenia. Nasz bohater budzi się w celi i ma wkoło siebie dziesiątki potworów. Czas wyruszyć na łowy i dowiedzieć się co tu u licha się dzieje. The Callisto Protocol to wzorcowy trzecioosobowy survival horror od twórców Dead Space. Dokładniej survival horror science fiction typ z bronią w ręku, chociaż elementy skradankowe również są, od studia Striking Distance założonego przez tatusiów wspomnianego DS i wydany pod koniec 2022 roku. W pierwszym momencie po premierze biednej grze dostało się pod oko tylko za to, że nie jest Dead Space. Ludzie w opinie wkładali zbyt dużo uczuć, za mało suchych faktów. Pierwszą grupą marudzącą najbardziej są do tej pory fani Dead Space, ale zdania są podzielone, niektórzy bardzo chwalą Callisto. Być może był to błąd ze strony twórców, którzy chcieli przybliżyć graczom klimat The Callisto Protocol i zareklamowali tytuł, porównując go do hitu sprzed lat. Drugą grupą osób oceniającą negatywnie The Callisto Protocol są gracze, którzy czują dyskomfort wśród takiego flako-latającego klimatu, więc dobre jest każde usprawiedliwienie, aby skończyć z grą. Jedna i druga grupa najczęściej marudzi na: niestraszną atmosferę, nudną walkę, kopanie martwych mutantów, ociężałe poruszanie, jumpscare, małe urozmaicenie wrogów, fpsy, długość rozgrywki, a nawet to, że nie można ulepszyć całej broni na maksa, bo nie ma na tyle pieniędzy w całej grze. Moje spostrzeżenia na ten temat: - Niestraszna atmosfera - Teoria, która mnie naprawdę rozbawiła i z którą się nie zgadzam. Ja rozumiem, że gra z 2008 i 2011( Dead Space 1 i 2) była bardzo straszna i zrobiła wrażenie np. na 15-letnim dzieciaku i podobna teraz gra, po prawie 15 latach, na 30-letnim facecie już nie zrobi takiego wrażenia (przynajmniej nie powinna🤔). Fani, jak to fani z jakiejś przyczyny tego nie rozumieją i patrzą na swoją ulubioną grę jak na świętość. Moim zdaniem, klimat w The Callisto Protocol jest fantastyczny (nie umiera się od razu na zawał, ale ciary wiele razy chodzą po plecach) i porównywalny z serią Resident Evil czy grą Alien Isolation. - Nudna walka - Dla mnie COŚ FANTASTYCZNEGO! Bawiłam się jak nigdy😁 Przeważnie w horrorach trzymamy na dystans wszelkie plugastwo. Chowamy się, uciekamy albo strzelamy z wszystkiego, co mamy. Tu potwory rozwalamy z bliska walką wręcz. Uniki to podstawa. Jestem pewna, że mnóstwo ludzi przy tym właśnie wymięka, dlatego walka nagle jest beznadziejna. Stanąć face to face z koszmarami i tłuc ich pałką aż padną nie każdy potrafi znieść i zapewniam, że ani trochę nie jest to nudne. Może być dla niektórych odrażające, wkurzające, obrzydliwe, ale na pewno NIE NUDNE! - Płakanie na ulepszanie - Ludzie... to nie multi, gdzie z czasem można ulepszyć wszystko na maxa. Jakob ma pałkę elektryczną po strażniku i rękawicę magnetyczną po takim jednym złym panu 🤫, którą uczymy potworki latać. Do tego dochodzą elementy otoczenia w postaci pił i kolców i mamy fajny efekt mielonego mięsa. To jest nasza główna broń. Z czasem znajdujemy kolejne wersje pistoletu, karabinku czy strzelby i trzeba wybrać co ulepszamy, bo to idzie w parze ze zmianą stylu naszej walki. Tu właśnie ludzie mieli problem. Jak widać wybór to dla niektórych trudna rzecz, nawet w grze. - Ociężałe poruszanie - Cecha survival horrorów, która tu zrobiona jest doskonale. Zaczynając rozgrywkę w każdą część Resident Evil pierwsze co leweluje to poruszanie się postaci. Dopiero jak nasz np. Chris albo Leon Zawodowiec, super agent specjalny, przestaje po trzech krokach dostawać ataku astmy, zaczynam grać na poważnie. W The Callisto Protocol Jacob nie ma ulepszeń siebie. A sprawa poruszania została rozwiązana w ciekawy sposób. Gość uniki robi bardzo szybko i sprawnie, a w ciężkim kombinezonie kosmicznym biega. Tak BIEGA i to całkiem realnie chociaż ociężale. Przestaje biegać, dopiero gdy bierze w rękę broń i czeka, co zrobią potworki, chociaż nawet wtedy jest możliwe szybsze poruszanie się do tyłu czy w bok, ale nigdy ucieczka. Gdy się odwrócisz od wroga, jesteś trup. Na tle innych gier tego typu poruszanie się wychodzi bardzo pozytywnie. - Małe urozmaicenie wrogów - Oj sorry, ale nie zdążyłam zauważyć. The Callisto Protocol nie jest długą grą. Samą fabułę przechodzimy w plus minus 14 godzin. Ci, co lecą przed siebie na łatwym poziomie i nie sprawdzają alternatywnych korytarzy i przejść to nawet mniej niż 10. Dlatego poznawanie jeszcze więcej (bo jest ich wystarczająco dużo) nowych wrogów w tak krótkim czasie byłoby uciążliwe. Może, żeby zadowolić zrzędy, twórcy każdego potworka powinni ubrać w jakieś inne portki. Urozmaicenie gwarantowane i co róg to nowy wróg. - Długość gry - Jest to jedyna rzecz, którą chciałabym zmienić. Ta produkcja to opowieść umiejscowiona w paskudnej, strasznej atmosferze. Gry tego typu nigdy nie są długie, ponieważ na dłuższą metę strach źle wpływa na naszą psychikę. Pomimo tego chętnie posiedziałabym w The Callisto Protocol trochę dłużej. Jest to możliwe dla osób, którzy zakupili DLC. - Spadki fps - Jestem chyba w czepku urodzona, bo nic takiego nie miało miejsca. Nie wiem, jak gra zachowywała się po premierze. Podobno istna tragedia, a przynajmniej tak wynika z recenzji. Teraz nie dość, że grałam na średnich wymaganiach, a GeForce darło się, iż koniecznie muszę kupić nową kartę, bo na tej gra mi nie pójdzie, to jeszcze nie miałam spadków fps-ów. Nastawiłam się na dużo gorzej, a tu taka pozytywna niespodzianka. - Jumpscare - Nie wyobrażam sobie dobrego horroru bez takich rzeczy. Niektórzy gracze chcą pozbyć się najfajniejszego elementu zaskoczenia i przestrachu w horrorach. Jeżeli ktoś czuje złość i frustracje na jumpscare'y, bo jeden z drugim twardziel na moment podskoczył na krześle i mu wstyd przyznać przed samym sobą, że się przestraszył, to zapraszam do zwykłych strzelanek czy RPG-ów. Horrory zostawcie osobom, którym dreszczyk emocji nie przeszkadza w grze. - Kopanie wrogów - Świetny pomysł na zemstę na wrogach i dodatkowa satysfakcja. Gdy już wygramy pojedynek jeden na jednego, a z czasem 5 i więcej na jednego, naprawdę mamy często chęć kopnąć takiego potworka jeszcze raz, zwłaszcza gdy nas zabił albo sprawił dużo kłopotów. To jest taka psychiczna nagroda za pozbycie się plugastwa. Za to dostajemy również dodatkowy łup wylatujący z pokonanych i to nic, że taplamy się w ich częściach. The Callisto Protocol „piękny”, wzorcowy, niedoceniony survival horror akcji. Oby takich więcej!Pokaż więcejPokaż mniej
Tragedia optymalizacyjna. Najgorszy port jaki widziałem, brak dlss spadki fps do 1 na nawet najniższych ustawieniach graficznych. na moim rtx 3080 i9 11900k 32 gb ram 3600 mhz NIEGRYWALNE !!!Pokaż więcejPokaż mniej
Tak długo czekałem na ten horror... Fakt jest taki że optymalizacja leży, w wielu grach tego uświadczyłem np GTA 3, Cryostasis czy Metro 2033, tam nawet zmiana opcji graficznych nic nie dawała, tutaj znalazłem sposób grając w full HD i maksymalnych ustawieniach grafiki gra działa mi w stałych 6o fpsach na moim RTX 3070, ryzen 2700x, 32Gb ramu. Na pewno to naprawią ale dla wielu niesmak pozostał, jeśli chodzi zaś o gameplay, gra się mi bardzo dobrze, soczyste sceny gore i super klimacik uwielbiam "Dead Space" i widać w tej grze jego ducha. Serdecznie polecam!Pokaż więcejPokaż mniej
UWAGA SPOILERY: Jeśli ktoś się nastawiał na duchowego spadkobiercę Dead Space to będzie bardzo zawiedziony. Gra nie jest w żaden sposób straszna. Wszechobecne i do bólu powtarzane jumpscary (3 a pod koniec gry 1 ten sam), zero budowania atmosfery grozy. Dead Space męczył gracza psychicznie, człowiek bał się wyjść za następny róg, szukał jak ocalenia stacji zapisu. Callisto Protocol męczy gracza, ale po prostu męczy. Swoją nijakością, bylejakością, monotonią. W grze jest 5 typów przeciwników, z czego tak naprawdę pomysłowym i wnoszącym coś do gry jest znikający 4nożny. Cała reszta to są po prostu bezmyślne zombiaki, mocniejsze wersje, plujące lub wybuchające. Jak ktoś grał w DS2 to nic go nie zaskoczy. Z głównym bossem walki są dwie, obie są żenujące i polegając na zrobieniu kilku uników - zadaniu mu obrażeń, znowu uniki - walimy w niego ile się da, znowu uniki i tak kilka cykli aż zadamy mu wystarczająco obrażeń. A finałowa walka to są jakieś nieświeże popłuczyny inspirowane serią Resident Evil. Innym bossem jest dwugłowy mutant, z nim stoczymy w sumie 4 razy walkę. Pierwsza walka z nim jest w miarę okej, ale następne to po prostu walenie w niego całej amunicji aż padnie. Wyzwanie żadne. Przy czym przez te 4 walki z nim nic się nie zmienia, jest to ten sam rodzaj mutanta, walki wyglądają 4 razy tak samo i trzeba go zawsze w ten sam sposób pokonać. Kpina. System craftingu i ulepszeń jest okej, ale ekonomia leży i prosi o dobicie. Zapomnijcie, że do finałowej walki wyjdziecie z wymaksowaną rękawicą, pałką i chociaż 2 broniami palnym. Wszystkie ulepszenia kosztują fortunę. Jednym z elementów za które lubiłem DS było to, że co 2-3 rozdziały znajdowaliśmy schemat nowego stroju i mogliśmy swój ulepszyć. Tutaj? W połowie gry dostaniesz drugi strój i na tym koniec. Zero ulepszeń stroju. Broni białej są dwa rodzaje - kilof z samego początku i pałka elektryczna znajdowana 30min po rozpoczęciu gry. Jak na grę skupioną na walce wręcz jest to po prostu żałosne. Całą grę masz tylko jeden i ten sam podstawowy tłuczek do mutantów. Broni palnej jest 5 rodzajów, każdy się czymś różni, przy czym bez sensu jest kupowanie ich zaraz po znalezieniu, a głupotą jest ulepszanie wszystkiego co znajdziemy. Całą grę przeszedłem z podstawowym działkiem ręcznym (wymaksowanym), później za darmo otrzymałem strzelbę i pod koniec gry kupiłem karabinek (polecam go kupić od razu, z nim gra robi się już kompletnie banalna). Bronie palne mają alternatywne tryby strzału, ale niestety ze względu na to jak zbudowana jest ekonomia nie dane nam będzie się o nich przekonać - mi udało się odblokować go tylko w działku ręcznym. To czym może olśnić ta gra to grafika i przywiązanie do detali w świecie. W moim odczuciu absolutny top aktualnie, wygląda zdecydowanie lepiej niż to co jest nam prezentowane w trailerach nadchodzącego remaku DS1. Tylko co z tego, że gra jest ładna, jak nie oferuje żadnego powodu żeby w nią grać. Fabuła leży. Postacie poboczne leżą (poza naszym pierwszym towarzyszem, ale ginie on w połowie gry). Odnajdujemy audiologi, ale żeby je odsłuchać musimy wejść ręcznie w menu, a następnie je ręcznie znaleźć i wybrać. Podczas słuchania nie możemy nic robić (w DS odtwarzały się automatycznie i pozwalały nam na swobodne przemieszczanie się). Ale najbardziej irytującym ze wszystkiego było wciskanie wszędzie jednego i tego samego (w dwóch wariantach) jumscaru polegającego na wyskoczeniu na nas czegoś i włączeniu się QTE. Nie dość, że było to powtarzane w ten sam sposób do znudzenia to jeszcze samo w sobie zabierało nam życie (bo przecież potworek nas atakuje). Ogólnie żałuję wydanych 250zł, każdemu odradzam kupno tej gry w pełnej cenie. Za 100zł może można przemyśleć zakup, ale jak czekałem na premierę Callisto Protocol, tak powstanie drugiej części mam kompletnie w nosie.Pokaż więcejPokaż mniej
Czekałem mocno, Klimat kosmos, grafika kosmos, udźwiękowienie tak samo. Gameplayowo narazie też jest miodnie i brutalnie. Fakt optymalizacja jest słaba, niektórzy piszą że na rtx 30xx-40xx gra jest niegrywalna i spadki są do 1 fps. Ja takich nie uświadczyłem, fakt czasami chrupnie na 0,1s z 60 do 20, w moim przypadku jest to CZASAMI i niezależnie czy jest to akcja czy idę korytarzem. Fabuła wciąga, czuć ducha dead space ( w końcu jeden z twórców ds tworzył tę grę) Wiadomka produkcja powinna być bradziej grywalna na premierę ale osobiście zawiedziony nie jestem, a gra jest GRYWALNA. Z pewnością nie jest to Arkham Knight na premierę.Ogólnikowo RTX2070SxR5 3600Pokaż więcejPokaż mniej
12900K RTX 4090 FPS 30-120 shuttering, crash and freeze game. Yep this game are horror but i did not expect that will be in that way terrible ...Pokaż więcejPokaż mniej
Na początku nie byłem przekonany co do tej gry przyciągałem kupno jednak teraz żałuje że tak późno zagrałem 10/10 gra jak dla mnie, może jest to podobne "bardzo" do Dead Space ale jest to o wiele lepsze system walki w tym rządzi, fabuła też fajna, grafika zayebista mam nadzieje że sie doczekam kiedyś części drugiejPokaż więcejPokaż mniej
Abstrahując od aspektów stricte technicznych, bo to wiedziałem, że w niedalekiej przyszłości zostanie naprawione, gra jest nudna, krótka, wtórna, chaotyczna, siermiężna i level-designowo bardzo nieprzemyślana. Do tego 3 zadania na krzyż przez całą grę (fuza, karta, boss – 3 razy ten sam plus finalny, którego cudem pokonałem debilnym, całkowicie niszczącym immersję sposobem). Ehh. Dobrze, że specjalnie się na to nie napalałem😊 DS Remake zjada to i wypluwa.Pokaż więcejPokaż mniej
Pomimo początkowych problemów z optymalizacją aktualnie gra się świetnie. Rozgrywka trzyma w napięciu, część mnie chce zwiedzać Callisto a druga połowa chce do mamy.Pokaż więcejPokaż mniej
Nic mnie bardziej nie irytuje, jak toporność gry rodem z Gothica. Co jakiś czas trafiają się drewniane gry z pokracznym sterowaniem, które irytują gracza. Ale twórcy The Callisto Protocol przeszli samych siebie. Do tego stopnia gra mnie zirytowała, że po przegraniu ponad 30 godzin, skasowałem swoją pozytywną recenzję i napisałem ponownie. Ja rozumiem, że gra ma być trudna itd, ale bez żartów. Nawet na najłatwiejszym poziomie trudności, czuje się frustrację i zniechęcenie. Do tego rozmaite źle zaprojektowane poziomy z dziwnym rozlokowaniem przedmiotów i kuźni, w których ulepszamy broń i sprzedajemy graty. A więc wylewamy pomyje. Pisałem o drewnie, prawda? Więc wyobraźcie sobie, że walka w zwarciu nie umożliwia nam robienie uników. No dobra, są tam jakieś uchyłki głową, ale to wszystko. Podczas walki z większym przeciwnikiem niewiele one dają, musimy bowiem biegać i uciekać w czasie ostrzeliwania. I tu właśnie mamy problem, w postaci niemrawego biegu. Zanim nasz heros zatrybi, że kliknąłem bieg, mijają dobre 2-3 sekundy, co powoduje że otrzymuję stale łomot. Ale to nie wszystko, po uderzeniu przez wroga, tracę kontrolę nad postacią i widzę, jak słania się na nogach przed kolejnymi ciosami. Mamy apteczki w formie zastrzyków i co z tego. Uleczenie trwa dobre 5-6 sekund, a więc w czasie walki nie pokrzepimy się świeżymi siłami. Zmiana broni trwa niewiele krócej. Gra z bossami to ciągły zapis i wczytywanie. Pisałem o rozmieszczeniu zasobów, prawda? No to jedziemy. Nasz ekwipunek jest mały, przez 70% gry mamy tylko 6 slotów, w których taka jedna apteczka zawiera slot, jak i kilka pocisków. Nawet późniejsze zwiększenie udźwigu do 12 slotów niewiele daje. Mamy chyba z 5 giwer, każda na inną amunicję. To zabiera kupę i tak ubogiego miejsca. Do tego dochodzą jakieś graty na sprzedaż. Te sprzedajemy w terminalach, zwanych kuźniami. Problem w tym, że po opuszczeniu kuźni musimy gdzieś zeskoczyć bez powrotu, aby znaleźć bogate złoża klamotów. Ale co mi z nich, jak jestem zaraz przeładowany i muszę wywalać wszystko, bo do następnej kuźni czeka mnie 3 godziny grania. Czasem można powrócić do kuźni, ale to powoduje ciągłe łażenie w te i we w te, a jak przy okazji zginiemy, powtarzamy ponownie nasz spacer. Głupio tworzone autosave'y. Zwykle przed jakimś bossem, czy większą hordą, mamy zapis. Problem w tym, że po zapisie nie ma już czasu, aby się na przykład uleczyć. To powoduje, że musze wczytać wcześniejszy save i przechodzić etap ponownie, pamiętając aby się uleczyć przed zapisem, czy zmienić broń. Wszystko tutaj trwa wieki, mamy filmiki, których nie da się pominąć. Musimy czasem oglądać taki filmik z 10 razy, bo źle nam poszła walka, a zapis jest sprzed filmiku. A walka często idzie źle, bo przeciwnicy są mocni, nawet odstrzelenie mu głowy nic nie daje, pajac dalej wie gdzie jestem. To jakaś chora bzdura. I uwierzcie mi, gra jest fajna, ma klimat i tak dalej. Ale jakieś chore utrudnienia, aby wydłużyć czas gry poprzez wymóg wielokrotnego powtarzania etapu irytuje. Słowo daję, ale dawno nie rwałem tyle włosów z głowy ze z złości, co przy The Callisto Protocol. To jest jakaś upiorna rozgrywka. To wystarczyło, aby zmienić recenzję. Bo o ile w początkowej fazie gry jakoś tam szło, mnogość jakichś dwógłowych minibossów powoduje, że nie bardzo jest czym z nimi walczyć. Amunicji mamy mało, mało możemy nosić, mało zbieramy. Jak się wypsztykamy z amunicji na jednego, za rogiem czeka kolejna ekipa. Walka elektryczną pałką to uciążliwe walenie jak cepem, bez większych efektów. I to wszystko na najniższym poziomie trudności. Nie wiem dla kogo jest hard, ale przypuszczam że dla jakiś masochistów. Wystarczy zobaczyć jaki procent ukończyło grę, a jaki zdecydowało się na nową grę plus. No i tego chora cena jak na kilka godzin grania. Grę w sumie można zaliczyć w 5 godzin, ale sztuczne wydłużanie przez notoryczne granie save / load, to brzydki zabieg. Tak więc zmieniam recenzję i daję łapkę w dół. -------------------------------------- Wyłączność na tą recenzję posiada: Strona kuratora Graj z KarbulotemPokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatni odczyt: 15.08.2026.
