

The Messenger
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-20 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.


01O grze The Messenger
Gdy armia demonów oblega jego wioskę, młody ninja rusza dostarczyć zwój niezbędny do przetrwania klanu. The Messenger zaczyna się jak klasyczna platformówka akcji, a następnie rozwija w przygodę przez czas, z akrobatycznym ruchem, nowymi umiejętnościami i ukrytymi ścieżkami. Recenzje Steam: 92% pozytywnych z 10 756 recenzji. Wersja Steam na PC oferuje tryb dla jednego gracza i pełną obsługę kontrolera.
Twórcy
Najniższa cena odnotowana w ciągu 36 miesięcy
≈ 12,33 zł2026-07-30 · KinguinGra podstawowa · te same dane co na wykresie powyżej; historia w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługa języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | — |
Pokaż jeszcze 7 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Francuski | Tak | Tak | — |
| Niemiecki | Tak | Tak | — |
| Hiszpański | Tak | Tak | — |
| Japoński | Tak | Tak | — |
| Koreański | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-20
02Przed zakupem
Tryb gry i sterowanie
Wersja Steam na PC oferuje tryb dla jednego gracza i pełną obsługę kontrolera.
Języki
Interfejs obejmuje między innymi angielski, chiński uproszczony i tradycyjny. Wymienione języki mają napisy, ale nie pełny dubbing.
03Często zadawane pytania
Jaki jest punkt wyjścia fabuły?
Młody ninja musi dostarczyć zwój kluczowy dla przetrwania klanu, gdy demony oblegają jego wioskę.
Jaki to rodzaj przygody?
Klasyczna platformówka akcji przeradza się w przygodę z podróżami w czasie.
Co można odkryć?
Można odkrywać ulepszenia, nowe umiejętności, ukryte poziomy i rozgałęzione ścieżki.
Popularne recenzje Steam
Wybór recenzji w języku ojczystym · 10Wybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Fenomenalna metroidvania, która zachwyciła mnie praktycznie pod każdym możliwym względem. Otrzymujemy bowiem opowieść, która wciąga od samego początku i nie ma w niej ani chwili, kiedy można by było poczuć jakiekolwiek znużenie, okraszoną świetnym humorem oraz masą nawiązań, a gigantyczny udział w tym wszystkim biorą postacie, których nie da się nie lubić. Rozgrywka z samego początku jest prosta, czyli jak w każdej tego typu grze, idziemy przed siebie, zbieramy walutę, która zapewnia nam różnego rodzaju ulepszenia i nawet nie myślimy o znajdźkach czy innych sekretach, ponieważ to już samo w sobie pochłania gracza w niesamowity sposób. Później zmienia się to jednak na jeszcze lepsze, tytuł zaczyna rzucać nam coraz większe wyzwanie, a frajda z odwiedzania coraz do nowszych zakamarków przedstawionego świata rośnie w nieskończoność, momentami nawet nie czujemy, że powoli zbliżamy się do napisów końcowych i mamy na liczniku pokaźną ilość godzin. Co do samych lokacji, to jeszcze chyba nigdy nie miałem do czynienia z produkcją, która ich jakością przypomni mi Hollow Knighta, a The Messenger zrobił to z klasą i w dodatku tak, jak każdy by tego chciał. Każda miejscówka zostanie tutaj przez gracza zapamiętana, wpływa na to pełen ogrom czynników, takich jak napotykane po drodze postacie, przeciwnicy, genialnie zaprojektowani bossowie, sam design, a także kapitalna muzyka, która tworzy cudowny klimat i od razu wskoczyła wysoko na listę moich ulubionych soundtracków z gier. Wspaniałą robotę robi także mechanika przeskoku z 8 bitów (przeszłości) na 16 bitów (przyszłość) i na odwrót, niezależnie od tego, w której wersji się znajdujemy, prezentowana przez twórców jakość nadal trzyma poziom. Gdybym miał coś jeszcze powiedzieć o walce, to jest ona w pełni sprawiedliwa i pokazuje to za każdym razem, kiedy przyjdzie nam się jej podjąć, a przy bossach jest to widoczne najlepiej, gdyż nie ma wśród nich takiego, który sprawiłby problem czymś innym niż zwyczajny poziom trudności. Wracając jeszcze do znajdziek czy innych sekretów, przez całkiem spory kawałek gry nawet nie zdajemy sobie sprawy, że obok wielu z nich dosłownie przeszliśmy, ale pod żadnym pozorem nie jest to wada, ponieważ po nabyciu odpowiednich zdolności zdobywanie tego wszystkiego jest miodem dla osób, które szukają dodatkowego wyzwania. Nie raz dostajemy w tym przypadku sekwencje zręcznościowe, które wymagają od nas precyzji oraz skupienia. Prawda jest taka, że choćbym chciał, to nie mam tej grze nic do zarzucenia, zachwycił mnie on z każdej strony i nawet mnie to nie dziwi, jestem w stanie nazwać ten tytuł arcydziełem, ponieważ twórcy w pełni zasłużyli na to swoją pracą oraz tym, że włożyli w to swoje serca. Oby na rynku pojawiało się więcej tak wybitnie wykonanych metroidvanii, bowiem pomijając fakt, iż sam ubóstwiam ten gatunek, to jest to coś, czego fani potrzebują w swoich kolekcjach.Pokaż więcejPokaż mniej
The firs part of the game is very cool but metroidvania part is not :(Pokaż więcejPokaż mniej
The Messenger to jedna z lepszych gier indie w jakie grałem. +Piękna grafika w stylu pixel-art +Świetny soundtrack +Humor +Dobrze zaprojektowane poziomy +Zróżnicowani Bossowie +Rozwój postaci +Klimat retro -Druga część gry jest trochę nużąca Serdecznie polecam tę gierkę! :)Pokaż więcejPokaż mniej
Gra jest dobra... ale jak dla mnie przereklamowana. PixelArt wszedł zzbyt mocno i mimo dobrego poczucia humoru i przyjemnego sterowania zbyt wiele "celowych archaizmów" irytuje. - Muzyka niby przywołuje starsze produkcje ale jednocześnie po pewnym czasie drażni jak cholera swoją piszczałkowatością. - Przeciwnicy odnawiają się zaraz po tym jak fragment mapy na którym się odradzali schowa się za krawędzią - gra waży 1.5GB! Stylizowana na 2.5Mb a waży 1.5Gb... coś poszło nie tak. Jeszcze dam jej szanse ale jeśli chciałbyś ją kupić za pełną cenę to bardziej polecam Dead Cells lub Hollow Knight i tylko jeśli tamte masz i darzysz stare czasy odpowiednim sentymentem to ta gra jest warta uwagi. Dam jej jeszcze szanse i może moje zdanie się wtedy zmieni ale niestety... nie poleciłbym jej za pełną cenę na ten moment,Pokaż więcejPokaż mniej
The Messenger czyli retro podróż w poszukiwaniu własnego przeznaczenia The Messenger (nie mylić z komunikatorem Facebooka) to gra niemal idealna, którą zapamiętam na długie lata. Gra wyróżnia sie nie tylko świetną oprawa graficzną, chwytliwą retro muzyką, ale też dynamicznym, w miarę wymagającym gameplayem i co najważniejsze GŁĘBIĄ. Fabuła: Początek tej historii wydaje sie prosty i oklepany - naszą wioskę atakują demony, a my jako młody ninja dostajemy misje od tajemniczego bohatera żeby dostarczyć zwój na szczyt góry. Podczas gry spotykamy różne postacie jak sklepikarza wokół którego kręci sie znaczna część dialogów, a sposób opowiadania historii jest naprawdę surrealistyczny, nie dostajemy wszystkiego na tacy tylko twórcy powoli odkrywają karty. Ważnym motywem gry jest podróż i przeznaczenie - dokąd prowadzi droga, czy mamy wpływ na swój los czy może jesteśmy pionkiem w czyjejś grze?. Nie chcę za bardzo spojlerować, ale plot twist w połowie gry wszystko rekompensuje. Gameplay: Rozgrywka w The Messenger bywa trudna i wymagające, ale jest to najlepiej wyważona trudność z jaką miałem styczność. Nie jest to poziom trudnych precyzyjnych platformówek pokroju Celeste żeby rwać sobie włosy z głowy i rzucać padem, ale mimo to gra wymaga od nas refleksji, umiejętnego skakania po platformach i w przypadku bossów dozy cierpliwości. To właśnie szefowie są największym wyzwaniem w grze - jest ich łącznie 13 czyli dość sporo i każdy dołoży swoją cegiełkę do naszej siwizny, W grze nie ma dwóch identycznych bossów, każdy wyróżnia sie innym stylem walki, inna trudnością, innymi fazami, a ich design często jest związany z tym z jakiej lokacji pochodzą. Sami przeciwnicy też zostali różnorodnie zaprojektowani - ich designy czasem idą w stronę demonów, a czasem wręcz przeciwnie wyglądają jak grzyby czy nieteperze, ich styl walki zazwyczaj ma nas wybić z rytmu czyli czymś w nas rzucają, strzelają do nas itp. Gra oferuje drzewko umiejętności, ale szczerze mówiąc jest to najsłabszy i w mojej ocenie jedyny minus tej gry. Możemy sobie ulepszyć takie rzeczy jak życie, pływanie czy większy slot na specjalne ataki, ale umiejętności nie są jakieś super ciekawe i niczym sie nie wyróżniają. Bardziej stanowią zwykła podstawę aniżeli coś po czym by nam opadła szczęka. Dwie tożsamości The Messenger: Gra jest podzielona na dwa etapy - pierwszy etap przypomina klasyczną liniową platformówkę będącą hołdem dla serii Ninja Gaiden - w tym etapie po prostu biegniemy przed siebie jak w typowym side-scrollerze, zaś drugi etap zmienia całkowicie zasady gry. Jak dotąd liniowa podróż przekształca sie w metroidvanie, a twórcy dają nam większą swobodę jak chodzi o eksploracje świata. Budowa świata: Chyba nie będzie spojlerem jeśli to powiem bo nawet zwiastuny to wprost pokazywały - w drugim etapie nie tylko sposób eksploracji sie zmienia, ale także cały świat. Każda kraina jaką eksplorowaliśmy ma dwie wersje - tę 8 i 16 bitową, a my będziemy musieli umiejętnie sie przemieszczać pomiędzy tymi rzeczywistościami. Nie raz będzie tak, że jedno przejście w wersji 8 bitowej będzie zamknięte, a w wersji 16 bitowej już otwarte. Co ciekawe grafika, muzyka, nawet przeciwnicy, wszystko ma dwie wersje w zależności od tego w jakich bitach sie znajdujemy. Sam świat choć jest w klimacie fantasy to pozostawia futurystyczne wrażenie, ten miks zwłaszcza w późniejszych etapach gry sprawdza sie bardzo dobrze i tworzy taki surrealistyczny vibe co bardzo mi sie podoba. Gra oferuje też wiele ciekawych lokacji od takich klasycznych jak dżungla czy zima po bardziej wykwintne jak ruiny zatopionej cywilizacji czy wieża czasu. Grafika & muzyka: Uwielbiam muzykę w tej grze, zazwyczaj jest ona rytmiczna, wpadająca w ucho, łącząca elektronikę i retro. Każda lokacja ma oczywiście swoją własną ścieżkę dźwiękową, a łącznie całą playlista to prawie 60 utworów. Mimo wszystko ścieżka dźwiękowa to tylko połowa sukcesu bo druga połowę stanowi przepięknie wykonany pixel art, zwłaszcza w wersji 16 bitowej wygląda to naprawdę cudnie. Łącznie tworzy to bardzo udany duet. Podsumowując: Gra pozostawiła we mnie ogromną pustkę, ale właśnie przez to, że jest tak dobra. The Messenger zapisał sie w mojej topce ulubionych gier i z pewnością jest to must have dla wszystkich fanów platformówek, indyków czy ludzi, którzy zawsze chcieli zostać prawdziwym ninja.Pokaż więcejPokaż mniej
Nudni bossowie których bijesz po 15 min, denerwujące elementy platformowe, irytująca muzyka po dłuższym czasie, co tu więcej pisać? Szkoda czasu i prądu, już lepiej przejść drugi raz inną lepszą metroidvanie.Pokaż więcejPokaż mniej
Zaznaczam na starcie, że w chwili publikacji recenzji, mam zaliczone z grą w sumie jakieś 30 godzin. To ze względu na fakt, że wcześniej grałem w grę przez usługę Twitch Prime i stamtąd przeniosły mi się z automatu sejwy, tylko osiągnięcia trzeba było robić od nowa. Ale mimo wszystko było mi łatwiej. Ogólnie jest chodzi o sens tego po co robimy to co się w grze dzieje, to jest raczej sztampowo. Jesteśmy sobie ninja, który mieszka w małej wiosce, składającej się z samych ninja, gdzie przewodzi im typowy stary z filmów sensei z tak samo charakterystyczną brodą. Jeśli komuś brakuje wyobraźni, to za przykład weźcie białego mistrza sztuk walki z kill billa, ale odziany w japońską tunikę do kolan, przykurczony i o lasce z słomianą okrągłą czapką na głowie. Po krótkiej rozmowie nagle się okazuje, że zbliża się koniec świata spowodowany przez demony, na który nie jesteśmy w stanie nic poradzić. Jednakże ratuje nas wojownik ze wschodu i informuje nas, że musimy przejąć jego misję dostarczenia listu. I tak stajemy się tytułowym The Messenger. Naczym celem jest dostarczenie listu na "Glacial Peak", gdzie na szczycie będą już na nas czekać odbiorcy. I od tej chwili zaczyna się historia. Mamy do czynienia z grą z gatunku Metroidvania, choć tego na początku po sobie nie pokazuje, gdyż ten fakt odkrywa w późniejszym etapie gry. Pierwsze kilka godzin z grą to zwyczajny zręcznościowy platformer, gdzie gnasz niemal cały czas ku prawej stronie ekranu, wchodząc czasem na wyższe lub niższe poziomy do kontynuacji przygody, lub w odnajdywaniu tzn. "Power Cells", których w grze jest 45 i służą do otworzenia pewnej zielonej skrzynki w sklepie. Czasem jest to nieznacznie oznaczone, zwykle po prostu można się domyśleć tej ścieżki. Z czasem i tak odblokujemy pewnecheaty pozwalające odkryć te sekrety, abyśmy wiedzieli gdzie się znajdują. Jeśli chodzi o pierwsze poziomy z grą, to tak graniczy na poziomie między 7, a 8. Ale mówimy tu o samej platformowej części. Gdyż w trakcie przechodzenia między światami, co jakiś czas wchodzimy do pewnego sklepu, którego zawsze widzimy gdzieś po drodze, a w pewnych fabularnych momentach wręcz wejść musimy. Jest to też jeden z kluczowych lokacji, który polega na kupowaniu ulepszeń dla postaci, podpowiedzi z jakim światem się mierzymy, jaki boss nas czeka, czy też w opowiedzieniu nam jakiejś historii (polecam je sobie czytać, są świetne), albo nawet wkurzaniem sklepikarza, próbując ciągle otworzyć szafę, choć on prosi by tego nie robić. W niemal każdym kończącym się świecie mamy na końcu do czynienia z jakimś bossem. Jak pierwszych dwóch bossów można uznać za dziecinnie prostych, to poziom trudności płynnie wskakuje na wyższe poziomy, aż w końcu zaczynamy się męczyć z bossem związanym z osiągnięciem "Do the thing". Trzeba przyznać, że design świata, jak i bossów jest z każdym światem coraz lepszy. Jesteśmy w stanie bez problemu opisać każdy napotkany świat, jakie potwory się tam znajdują, czym się wyróżnia, sposobem przechodzenia, itp. A gra zyskuje na naszych oczach z każdym nowo odwiedzonym światem. W końcu dochodzimy do kluczowego momentu, kiedy gra nagle dostaje ulepszenia, ale nie napiszę nic więcej, bo pewnie już spojleruję, a tego mamy się wystrzegać. Ale muszę przyznać, że to niesamowite było, gdyż nagle zaczynamy doceniać fakt, jak ta gra tak naprawdę jest mocno rozbudowana. To tak jakbyś grał w podstawkę, a potem kupić rozszerzenie do niej, które daje nam te same mapy, ale w nowych szatach, które sprawiają, że gra się już trochę inaczej. Od tego momentu ocena 9/10 jest minimum dla tej gry. Niedługo później zaczyna się część metroidvaniowa. Żeby zbyt bardzo nie wchodzić w szczegóły na temat tego, co was czeka w grze, to moim zdaniem, jest to jedna z najlepszych gier z gatunku metroidvania/platformer, w jaką w ostatnich latach było mi dane zagrać, a trochę już ograłem. Gra z każdą kolejną godziną gejmpleju zwyczajnie zyskuje na jakości, tu każdy element mechaniki zwyczajnie trzyma się kupy. Wygląda to trochę tak, jakby na początku twórcy chcieli stworzyć prostego platformera i jakby to była ich pierwsza gra, a wraz z każdym kolejnym etapem jakby pochłaniała ich powoli ambicja, żeby kolejna mapa była lepsza od poprzedniej. Jest tu naprawdę mnóstwo napracowania bez względu na to, z której strony na to spojrzymy. Poza średnio-dobrym początkiem, trudno jest tak naprawdę się do czegoś przyczepić. Z wad jakbym miał szukać, to fakt, że gra nie była dłuższa, ale to trochę wynagradza DLC o nazwie "Picnic Panic", który wcale nie ustepuje poziomem dopracowania oryginalnej części. 1 boss w późnym etapie w sumie dało się zauważyć, że był dziecinnie łatwy do pokonania i jak się to zauważyło, to trochę był zawód, bo samo dotarcie do niego było jednak męczące, co wywołuje trochę niesmak. Ostatni boss w sumie mógłbyć cięższy, bo nie było większego problemu pokonania go za pierwszym czy piątym razem. Etapy ze znajdywaniem przedmiotów questowych nie są łatwe do znalezienia, a płacenie za podpowiedzi to w sumie trochę zniewaga, ale z drugiej strony pokazują twórcy, że szanują nasz czas. NG+ jest rozsądne, to też nie ma jak się doczepić. O, kontynuacji nie planują twórcy zrobić, bo inną grę chcą wydać, to może to... Serio, ciężko jest się do czegoś krytycznie doczepić, to naprawdę jeden z najlepszych platformerów, w jakie przyjdzie wam zagrać w ogóle. Na wyróżnienie zwłaszcza zasługuje muzyka, to jest totalnie 9+/10, sam teraz mam pełny OST na telefonie ze Spotify i przesłuchuje co jakiś czas z moim ulubionym utworem, czyli "Bamboo Boogaloo". Polecam zagrać w sumie każdemu graczowi, choć nie każdy będzie w stanie ją przejść. Ale absolutnie dla każdego fana platformerów to jest Must Have do przejścia. Także wiadomość wam przekazałem, a teraz muszę się zająć Manfredem, zanim znowu wpadnie w tarapaty.Pokaż więcejPokaż mniej
This game is sooooo annoying. Controls are janky and you never know if jumping down will lead to a secret, your goal, or death. Once you commit to a one way it's sometimes impossible to go back. Some bosses needs to be cheesed to kill or you need to be pixel perfect. Humor is the best part of the game. Your guide in the game is really funny.Pokaż więcejPokaż mniej
Do the thingPokaż więcejPokaż mniej
Nie podejrzewałbym wydania 8 bitowych gierek, w które się grywało na starych konsolach, tutaj na Steam. Gra w pierwszej połowie/ zakończeniu jest całkiem przyjemna, momentami zręcznościowo-trudna, ale nadal gramy dla zabawy. Ale drugi epizod jest już skoszony na maxa, monotonne powtarzanie plansz, przegrywanie nie z powodu trudnych przeciwników czy chytrych pułapek a zwykłego wrednego zagrania twórców. Otóż w wielu miejscach nie zrobiono podłoża a jest przepaść, i jak nie trafimy w konkretne miejsce z dokładnością Chuck Norrisa na dopalaczach z aliexpress, spadamy i sayonara, musimy poziom powtarzać od nowa. Z tego powodu nie ukończyłem drugiej polowy / drugiego zakończenia [czy zakończenia kompletnego] bo znudziło mi się nieustające przegrywanie, nie mogłem pokonać danego upiierdliwego zręcznościowego fragmentu poziomu. Plus liczyłem na jakąś fabułe/ historie a nie ścianę bezsensownego tekstu, który już pomijałem, gadanie tylko z jedną osobą, żadnych pobocznych zadań, żadnych npc. Do gier typu CrossCode czy Iconoclast nawet nie dorasta ten szrot do piętPokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnio zebrano: 15.08.2026.