

Trine 4: The Nightmare Prince
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-21 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.


01O grze Trine 4: The Nightmare Prince
Trine 4: The Nightmare Prince to platformowa gra logiczna w 2,5D. Czarodziej, rycerz i złodziejka przemierzają baśniowe krainy i rozwiązują zagadki oparte na fizyce, solo lub razem, szukając księcia Seliusa i próbując powstrzymać jego koszmary. Gracze Steam oceniają grę pozytywnie w 88%% z 11 743 recenzji. Wersja Steam na PC oferuje polski interfejs, głosy i napisy.
Twórcy
Najniższa cena z 36 miesięcy
≈ 11,07 zł2026-07-30 · KinguinPodstawowa gra · te same dane co na wykresie powyżej; historia cen w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 11 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Francuski | Tak | Tak | Tak |
| Włoski | Tak | Tak | Tak |
| Niemiecki | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański | Tak | Tak | Tak |
| Japoński | Tak | Tak | — |
| Polski | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
| Czeski | Tak | Tak | — |
| Koreański | Tak | Tak | — |
| Turecki | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-22
02Zanim kupisz
Tryby gry
Na Steam na PC można grać solo albo w lokalnej i sieciowej kooperacji do czterech osób. Zagadki dostosowują się do liczby graczy.
Język i sterowanie
Wersja Steam na PC oferuje pełną obsługę kontrolerów. Interfejs, głosy i napisy są dostępne po polsku.
03Często zadawane pytania
O czym opowiada fabuła?
Amadeusz, Pontius i Zoya szukają księcia Seliusa, którego koszmary przedostają się do jawy.
Jakie zagadki czekają w grze?
Zagadki wykorzystują między innymi ogień, wodę, światło, magnesy i elektryczność.
Czy można grać w kooperacji?
Tak. Steam na PC obsługuje lokalną i sieciową kooperację do czterech osób.
Popularne recenzje Steam
Recenzje w języku gracza · 10Wybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno pochwały, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
Zapraszam na moją stronę kuratora Steam. Na pewno znajdziesz tam coś dla siebie. Trine 4: The Nightmare Prince - idealne podsumowanie dotychczasowych działań Frozenbyte i nadzieja na ciąg dalszy Finowie ze studia Frozenbyte znowu to zrobili. Znów przenieśli mnie do cudownie baśniowego świata rządzonego zarówno przez ludzi, jak i magiczne istoty oraz zwierzęta. Dobrze znam ten świat, ponieważ seria Trine pojawiła się w moim życiu już osiem lat temu (niesamowite, jak szybko mija czas i jak rozwija się rynek gier), a 8 października ukazała się jej czwarta odsłona: The Nightmare Prince. O ile w trzeciej części, pięknej, ale nie do końca według mnie udanej, eksperymentowano z perspektywą 3D, w najnowszej produkcji powrócono do korzeni i twardo postawiono na 2.5D. To sprawia, że wizualnie najbliżej jest jej do Trine 2, choć z większą ilością smaczków i uciech dla oczu. Złowrogie cienie pochłaniające niewinną światłość Ponownie spotykamy się z Amadeuszem, Poncjuszem i Zoyą, czyli siwowłosym magiem, krępym rycerzem i przebiegłą złodziejką. Aby tradycji stało się zadość, bohaterowie i tutaj mają inaczej zaprojektowane twarze, natomiast stroje są zachowane z poprzednich odsłon, a to, biorąc pod uwagę widok przesuwany w bok, jest jednak ważniejsze. Naszych protagonistów tym razem nie prowadzi Trójnia - artefakt, który powołał do życia trójosobową grupę tak różnorodnych charakterów. Zostają oni wezwani listownie do poszukiwań młodego księcia Seliusza, który znikł w nieznanych okolicznościach, zasiewając tym samym panikę w królestwie i Akademii Astralnej. Postać księcia niespecjalnie wywołuje współczucie. Nie musi, ale z większą chęcią ratuje się kogoś, kto wzbudza sympatię. Irytujący młodzieniec przywodzi na myśl trochę zapatrzonego w siebie Narcyza, a trochę romantycznego Romeo, który jeszcze nie znalazł swojej Julii, ale już ścina dla niej pęki róż. Jednak wizerunek rozkapryszonego małolata z czasem się rozmazuje, a zastępuje go obraz zagubionego w świecie bogactw i bankietów dzieciaka, zadufanego, lecz wrażliwego. Aby odnaleźć księcia, bohaterowie muszą przemierzyć różne piękne i niebezpieczne krainy, a wkrótce potem zostają wciągnięci do świata koszmarów. Fabuła Trine 4 odrobinę przypomina mi tę z drugiej części serii, w której to otrzymaliśmy wzruszającą opowieść o dwóch skrajnie różnych siostrach. I tutaj przedstawiona jest do bólu klasyczna walka dobra ze złem. Nic nie jest szare, nie łączą się tu zalety i wady. Jest światło i mrok, a właściwie... cień. Dlatego wszystkie dotychczasowe produkcje Frozenbyte spod znaku Trine tak silnie kojarzą mi się z baśniami, nieco mniej z legendami. Obecnie chętniej ukazuje się w grach to, co znajduje się między jedną stroną a drugą (między dobrem a złem) i ludziom podoba się takie podejście, mi również. Tyle że do Trine, fantasy z krwi i kości, bardziej pasują twarde podziały. Jedynie epilog pozostawia lekki niedosyt, bo jest za krótki i pozbawiony lekkich żarcików Amadeusza, Poncjusza i Zoyi. Odniosłam wrażenie, iż chciano tę końcówkę wraz z napisami końcowymi dopiąć jak najszybciej do reszty. Mało zaskakujący wrogowie Były już szkielety, gobliny i leśne kreatury. Przyszedł czas na wilki i szamanów. Są oni stworzeni z fioletowej mgły i pojawiają się w różnych punktach rozgrywki, poza tym zawsze jest ich co najmniej trzech. Istnieje kilka rodzajów wilczych widm i czarowników, a z czasem pojawiają się przy nich wilkołaki i lodowe bądź ogniste pająki. Zwykli szamani strzelają z łuku, toteż strzały jest łatwo odbić tarczą Poncjusza. Poziom trudności wzrasta, gdy zaczynają miotać samonaprowadzającymi pociskami wybuchowymi. Warto stosować wówczas uniki, ponieważ eksplozja odejmuje sporo zdrowia. Dość szybko zaczęłam przewidywać, z dużą dokładnością, w jakim miejscu pojawią się wrogowie. Ponieważ zawsze był to stały zestaw antagonistów, standardowe walki stały się nużące. O wiele ciekawiej prezentuje się sytuacja z bossami. W grze pojawia się ich aż sześciu! Trzy walki to swego rodzaju próby charakterów w części z koszmarem, co oznacza, że trzech nieprzyjaciół można pokonać tylko jednym bohaterem. W każdej większej bijatyce występują elementy zręcznościowe i logiczne. Są one zdecydowanie lepiej zaprojektowane niż potyczki z fioletowymi zmorami, a przede wszystkim stanowiące wyzwanie. Odrobinę martwi mnie fakt, że poziom zagadek w The Nightmare Prince nie powala. Parę razy musiałam zastanowić dłużej się nad rozwiązaniem, ale nie należały do kłopotliwych. Przez większość gry płynęłam i nie miałam problemu z przejściem ani jednego poziomu. Trochę rozczarowujące jest to, iż są tylko dwa poziomy trudności: łatwy i normalny. I do osiągnięć się nie przyłożono. Ponownie wystarczy przejść całą grę i zebrać przedmioty kolekcjonerskie oraz punkty doświadczenia, luźno rozrzucone po mapie i pochowane w sekretnych lokacjach, aby uzyskać sto procent. Twórcy obiecali, że otoczenie będzie się dostosowywać do liczby graczy. Może dlatego zagadki wydawały mi się banalne w trybie jednego gracza, a rozgrywka w większym gronie mnie zaskoczy? Drzewo umiejętności Bo Zoya bez lodowych i ognistych strzał to nie Zoya. Bo oczekiwanie na możliwość dokupienia następnej umiejętności jest ekscytujące. W Trine 3, grze mocno nastawionej na zagadki środowiskowe, odebrano graczom radość czerpaną z rozwijania postaci. Błąd ten naprawiono w The Nightmare Prince w doskonałym stylu. Część umiejętności odblokowuje się samoistnie, po przejściu pewnej części gry, czy raczej w momencie, kiedy są one potrzebne do rozwiązania jakiejś łamigłówki. Rozgrywka pozwala nam przez pewien czas oswoić się z nowo nabytą zdolnością poprzez "zmuszanie" do używania jej. Do podstawowych umiejętności Amadeusza należą: przywołanie pudła i lewitacja wybranych przedmiotów, a w kolejnych rozdziałach przywołanie stalowej kuli, przywołanie deski, dwóch przedmiotów i trzech przedmiotów. Wygodny jest wybór pożądanego obiektu - zastosowano tu menu kołowe z małymi ikonami. Zoya posiada łuk ze zwykłymi strzałami i linę, a później zyskuje strzały żywiołów, dwie liny i linę wróżek. Z kolei Poncjusz dzierży miecz, tarczę, może wykonać nadepnięcie, zaś kolejne odblokowują się szarża i użycie tarczy jako spadochronu, a także magiczna tarcza służąca odbijaniu światła i pocisków. Reszta umiejętności, te do samodzielnego odblokowania, nie jest niezbędna, ale stanowi urozmaicenie i satysfakcjonuje. Najpiękniej zaprojektowany świat w historii Trine Już świat zaprezentowany w Trine 2 zachwycał, a strona wizualna Trine 3 zwalała z nóg. Okazuje się, że można jeszcze lepiej! Nie wiem, jak robi to Frozenbyte, ale pobijają samych siebie każdą kolejną produkcją. W The Nightmare Prince otrzymujemy tak bogate, tak kolorowe krajobrazy, w dodatku obfite w drobne detale, że nie wiadomo, na czym zawiesić oko. Wiedziałam, że będę wniebowzięta, ale nie aż TAK. I chociaż uwielbiam całym sercem te wspaniałe krainy, to jeszcze bardziej zakochałam się w kreacjach zwierzęcych. W żadnej innej grze nie zobaczycie uroczej foki w wianku. A pan borsuk w okularach? Strachliwy niedźwiadek z poranioną łapką? Krągła syrenka z przepięknie falującymi uszami? Tych postaci pobocznych jest kilka i każdej z nich wyświadczamy drobną przysługę, co stanowi miłą odskocznię od wynaturzeń wywołanych przez chciwość Seliusza. Muzyka też zdobywa serca! Skomponował ją finlandzki muzyk Ari Pulkkinen. Na całość składa się 26 utworów idealnie wkomponowanych w baśniową przygodę i motywujących do podbijania nieznanych szlaków. Poszukajcie pełnego soundtracku na oficjalnym kanale Frozenbyte, warto go przesłuchać i dać się ponieść magicznym brzmieniom dzwonków, pianina i innych instrumentów. Bohaterom głosów ponownie użyczyli niezawodni aktorzy: Kevin Howarth, Brian Bowles oraz Victoria Kruger. Niesamowitym narratorem jak zwykle został Terry Wilton. I tyle. Jest cudownie, magicznie i wzruszająco.Pokaż więcejPokaż mniej
Za każdym razem po uruchomieniu gry ja zaczynałem od nowa, bo był jakiś problem z zapisami gry. Po jakimś czasie zacząłem kopiować zapis do innego folderu a potem go kopiować do właściwego i jakoś szło. Ale dzisiaj jak próbowałem skopiować zapis do folderu z grą to gra go nie widziała i kazała mi zaczynać całą grę od nowa. Pierdole usuwam to gówno.Pokaż więcejPokaż mniej
Trine 4 The Nightmare Prince jest bez dwóch zdań najlepszą odsłoną serii Trine. Gra jest prześliczna, ma bardzo ciekawe i przemyślane zagadki (miejscami dosyć wymagające). Projekty poziomów są mocno zróżnicowane, zaś same poziomy są dosyć długie co pozwala na ok 15h zabawy. Nasi bohaterowie jak zawsze mają zróżnicowane umiejętności co pozwala nam rozwiązywać zagadki pozornie nierozwiązywalne. Polecam tę część każdemu kto szuka baśniowej platformówki z ciekawymi zagadkami.Pokaż więcejPokaż mniej
Przechodziłem ostatniego bossa 13 miesięcyPokaż więcejPokaż mniej
Powrót do korzeni po 3 mało udanej części w wielkim stylu bo zagadki są na prawdę pomysłowe i nie jakieś przesadnie trudne. Grafika bardzo miła dla oczka i przy tym gra nie jest jakaś bardzo wymagająca dla PC. Grę przeszedlem ze znajomymi w 3 osoby i była to świetna zabawa. Nie ma też problemu ze zdobyciem 100% acziwmentow w grze bo oferuje po jej zakonczeniu powrót do dowolnego czekpointa i nawet ładnie jest napisane co i ile brakuje w danym momencie gry. Polecam czy to dla solo gracza czy dla zabawy ze znajomymi do 4 osób. :)Pokaż więcejPokaż mniej
Just release tested game next timePokaż więcejPokaż mniej
W recenzji Trine 3 napisałem, że gra jest świetna i bawiłem się przednio pomimo masy negatywnych opinii na temat tej gry. Jedynym minusem tejże produkcji był dla mnie czas, zdecydowanie za krótki by móc się całkowicie nią nacieszyć. Przy najnowszej produkcji Frozenbyte wspomniano o powrocie do korzeni i poprawie wszystkich tych rzeczy, na które narzekali recenzenci. Jak więc wygląda gotowy produkt? Trine 4... czyli idealny przykład tego, że wracanie do korzeni na siłę nie jest takim wracaniem do korzeni, jakiego bym oczekiwał. Po pierwsze – historia – tym razem nie ucięta w połowie (a w zasadzie w jednej-trzeciej), opowiada o Koszmarnym Księciu, który wydostał się z Akademii Astralnej. Seliusz, bo tak ma na imię tytułowy bohater, ma straszne sny, które wprost z jego głowy przenoszą się do świata rzeczywistego. Akademia, w której był zamknięty uniemożliwiała wyjście koszmarów poza jej obszar. Ucieczka Seliusza z niej oznaczała poważne kłopoty, którym sprostać może tylko znana nam wszystkim waleczna trójka – mag Amadeusz, wojownik Poncjusz i złodziejka Zoya. Fabuła w Trine nigdy nie była mocnym elementem i to się nie zmieniło. Zazwyczaj wygląda to tak, że zmierzamy za księciem, następnie rozmawiamy z nim pod koniec poziomu, on ucieka i w kolejnych epizodach dalej go ścigamy... https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=1892346583 Grafika to zdecydowanie największa zaleta nowej gry Frozenbyte. Widoki w Trine 4 są epickie, nie pamiętam kiedy ostatnio tak często zatrzymywałem się w grach by poprzyglądać się pięknym, bogatym w szczegóły tłom. Dodatkowo poziomy są różnorodne, przyjdzie nam zatem zwiedzić piękny las, ośnieżone góry, ogrody, zamek, czy nawet miasto i kosmos! Muzyka także stoi na najwyższym poziomie, szczególnie ta załączająca się po uruchomieniu gry, zanim jeszcze do całości wejdą skrzypce, czyli aż nie skończy się ekran ładowania. To pierwszy raz, kiedy żałowałem, że gra ładuje się tak krótko... Jedną z największych zmian w Trine 3 było wprowadzenie trójwymiaru. Pozwalało to na ciekawsze zagadki, rozbudowaną walkę, lepiej ukryte sekrety, niesamowicie przyjemne szybowanie i bujanie się w głąb ekranu oraz niszczenie otoczenia za pomocą stąpnięcia Poncjusza. Z tego wszystkiego zrezygnowano w części czwartej, co według mnie jest sporym minusem. Do tego dochodzi długość gry, która w moim przypadku wynosiła 14 godzin. Niestety, po ilości negatywnych opinii na temat długości Trine 3 twórcy postanowili wydłużyć czwórkę jak tylko się dało i nie podołali temu zadaniu. Przez pierwszą połowę grało się dobrze, później zaczęło robić coraz bardziej monotonnie, w każdym dosłownie aspekcie... Zacznijmy od tego, że większość gry to zagadki, walk z przeciwnikami i sekcji typowo zręcznościowych jest tu bardzo mało. Poziomów mamy 17 i przejście jednego zajmuje około 40-50 minut, niestety nie każdy wprowadza nową mechanikę, a dodatkowo większość z tych mechanik to powtórki z części drugiej – sterowanie wodą, światłem czy portalami - to wszystko już znamy. Można się więc domyślić, że z czasem gra staje się dosyć nużąca, tym bardziej, że Trine 4 bardzo lubi zagadki powtarzać, robienie po raz któryś tego samego nie jest przyjemne szczególnie, gdy poziom skomplikowania tego jest bardzo niski i czasem ma się wrażenie, że twórcy chcieli po prostu wydłużyć grę dając po raz kolejny tę samą, prostą do przejścia sekwencję. Jeśli chodzi o system pojedynków - został on całkowicie zmieniony. Od teraz nie spotkamy wrogów tak po prostu na planszy, tylko w specjalnych sekcjach poziomu. Każdy pojedynek wygląda tak samo - w powietrzu pojawiają się platformy i koszmarni przeciwnicy. Nie stanowią oni jednak żadnego wyzwania i każdą walkę przeszedłem w identyczny sposób – mashując przycisk ataku i nie zwracając za bardzo uwagi na to co się dzieje, bo nie było takiej potrzeby. Szkoda, że twórcy nie pokusili się o wymuszenie na graczu zmiany strategii walki np. poprzez wprowadzenie przeciwników mogących zginąć TYLKO od zamrażającej strzały Zoy’i albo tylko od uderzenia pudłem przez Amadeusza. Łatwość i powtarzalność pojedynków sprawiła, że zaczęły nudzić jeszcze szybciej niż zagadki. https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=1893380707 Sekrety natomiast, choć mało ukryte i bardzo proste do przejścia, zrobione są najlepiej w całej serii. W każdym poziomie oprócz danej ilości punktów doświadczenia mamy do odszukania list do któregoś z głównych bohaterów, jedną skrzynkę z pamiątką i drugą, ze specjalnym przedmiotem, który (po złożeniu w całość) pojawia się w menu głównym i daje klucz do tajemniczych drzwi, do których z kolei pełny dostęp dostajemy po zebraniu wszystkich znajdziek. Menu w Trine zawsze było interaktywne, ale ograniczało się do możliwości chodzenia i strzelania lub bicia, nigdy nie mogliśmy oddziaływać w nim na przedmioty, nie wspominając o ukrytym pomieszczeniu, dlatego też uważam, że dodanie takowego to świetna sprawa i zachęta do stuprocentowania gry. Do Trine 4 powracają też drzewka rozwoju postaci. Według mnie, mogłoby ich w ogóle tu nie być. Większość umiejętności bohaterów znajdujemy w trakcie gry, a tych, które możemy kupić jest na prawdę bardzo mało i większość z nich jest bezużytecznych. Zagadki zaprojektowane są tak, że nie trzeba ich używać. Dodatkowo kilka umiejętności Zoy’i i Amadeusza pozwala na sprawniejszą walkę z przeciwnikami, np. złodziejka może wystrzelić silniejszą strzałę, jeśli najpierw wykona przewrót, a Amadeusz umie podnosić przeciwników i uderzać nimi o ziemię. Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie fakt, o którym już wspominałem – walki są bardzo proste i nie ma jakiegokolwiek sensu wykonywania takich trudnych sztuczek w momencie gdy o wiele szybciej jest zabić przeciwników naparzając w lewy przycisk myszy sterując Poncjuszem. Większości bonusów więc wcale nie używałem, szczególnie ostatniego zakupionego, bo wymagało to zebrania całego doświadczenia w grze i ukończenia wszystkich poziomów... https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=1893578567 Ostatnią rzeczą, na którą chciałbym zwrócić uwagę są bossowie, wszyscy, oprócz pierwszego i ostatniego bardzo mi się podobali. Świetnym pomysłem było wprowadzenie koszmarów każdego z głównych bohaterów, tutaj twórcy pokusili się o to, czego zabrakło przy zwykłych potyczkach. Jednego bossa mógł pokonać tylko Poncjusz, drugiego Zoy’a, a trzeciego Amadeusz. Wprowadziło to trochę różnorodności, bo za każdym razem trzeba było walczyć w inny sposób. Finałowy boss odbiegał jednak poziomem od reszty, miał sporo życia i pojedynek trwał długo, a sam przeciwnik posiadał tylko jedną fazę i dwa, mało ciekawe ataki. Pod tym względem poprzedni bossowie bili go na głowę. Podsumowując, mam wrażenie, że widząc falę krytyki na Trine 3 twórcy chcieli w jak największym stopniu wrócić do klasyki tworząc następczynię. Moim zdaniem przesadzili w drugą stronę. Trine 4 jest grą zbyt długą i posiada bardzo mało nowych mechanik, przez co zagadki często się powtarzają, do tego dostajemy nieciekawie pochowane sekrety, mało użyteczne drzewko umiejętności i monotonne walki. Na plus uwzględniłbym zdecydowanie potyczki z bossami, soundtrack i przede wszystkim oprawę graficzną. To jedyna rzecz, która na prawdę mnie zachwyciła. Gdybym miał określić to w jednym zdaniu - przy trójce twórcy mieli świetny pomysł, ale zabrakło funduszy żeby doszlifować to na tyle, by gra była kompletna. Przy czwórce był budżet, ale nie było pomysłu, no chyba że pomysł powrotu do dwójki... dosłownego powrotu - skopiowaniu większości mechanik... Najchętniej zostawiłbym tę recenzję bez oceny. Niestety nie mam takiej opcji. Przez pierwszą połowę Trine 4, czyli do momentu gdy jeszcze gra nie zaczęła być monotonna, bawiłem się dobrze. Dodatkowo przez cały czas zachwycałem się pięknem grafiki i muzyki. Z tego też powodu zdecydowałem się, żeby grę polecić.Pokaż więcejPokaż mniej
Gra wyglądała tak że bierzesz postać magika lub grubego i robisz shift do przodu unikając 90% kontentu.Pokaż więcejPokaż mniej
Recenzja Trine 4 czyli redemption arc Frozenbyte w baśniowym wydaniu Wstęp: Tej serii nikomu przedstawiać nie trzeba. Przygodowo-logiczna platformowa gra akcji opowiadająca o przygodach trójki bohaterów, których dusze zostały zaklęte w magicznym artefakcie zdobyła serca graczy na całym świecie. Dwie pierwsze części były wręcz bajeczne, a nawet zakrawające o ideał. Wyróżniały się na tle innych platformówek swoją oprawą graficzną, audiowizualną, ale przede wszystkim oryginalnym gameplay'em. Do dzisiaj nie powstała żadna gra, która miałaby na siebie podobny pomysł oraz klimat. Trzecia odsłona próbowała przebić i tak wysoko zawieszoną poprzeczkę stawiając na coś nowego, czego w historii serii wcześniej nie było - środowisko 3D. Trzeba przyznać, że była to ciekawa i bardzo odważna próba ze strony fińskiego Frozenbyte, ale jednocześnie gwóźdź do trumny, który mógł finansowo wykończyć studio bowiem twórcom zabrakło pieniędzy na dokończenie gry i pod wieloma względami była ona gorsza od poprzedniczek. Finowie ucząc się na swoich błędach wrócili do korzeni w Trine 4 czyli dobrze znanego nam wymiaru 2.5D, ale czy czwarta odsłona jest godną kontynuacją na którą czekali fani? Gameplay: Czwarta odsłona trójni jest bardzo grzeczna i wprowadza stosunkowo niewiele nowości w porównaniu do dwóch pierwszych części. De facto jest to zrozumiałe, że twórcy po Trine 3 bali się innowacji stawiając na poznaną formułę, ale jeśli ktoś oczekuje rewolucji to niestety się rozczaruje. Mimo to zmianie uległy zagadki logiczne i system walki. W przeciwieństwie do trójki gdzie drzewko umiejętności nie istniało i nasze postacie zostały okradzione z wszystkich zdolności, gameplay skupiał się na rycerzu Poncjuszu, tak tutaj drzewko powróciło, ale zostało nie co zmodyfikowane. Dalej zbieramy pozostawione na mapie flakoniki dzięki którym możemy kupować skille do postaci, ale zostały wprowadzone również punkty po każdej walce z zabitych przeciwników. Jeśli uzbieramy odpowiednią ilość punktów, na co tak naprawdę nie mamy wpływu, bo one zawsze naliczają się w tej samej ilości to automatycznie odblokowuje się nowa umiejętność jak np lodowe i ogniste strzały Zoyi, które aktualnie będą potrzebne do rozwiązania danej zagadki. Z jednej strony jest to ciekawy pomysł, ale z drugiej gra staje się przez to strasznie liniowa i narzucona - zagadki zazwyczaj możemy rozwiązywać tylko na jeden sposób obmyślony przez twórców. Gdy na późniejszym etapie rozgrywki będzie potrzebna np latająca tarcza Poncjusza to zbiegnie się to z odblokowaniem tej umiejętności przez zebrane punkty - tak to mniej więcej działa. Mimo, że jest to coś narzuconego, to bilans postaci oraz umiejętności jest naprawdę bardzo dobry i sprawiedliwy. Każda umiejętność, którą odblokujemy w trakcie gry przydaje się na innych etapach rozgrywki i nawet z czasem ewoluuje. Słynne i zamrażające serca lodowe strzały Zoyi na początku były jedynie wykorzystywane w zagadkach gdzie trzeba było strzelić do jakiegoś przycisku, ale w późniejszych etapach za ich pomocą możemy np zamrażać wodę co jest przydatne w innych łamigłówkach. Umiejętności naszych bohaterów też się bardzo łączą bo np Amadeusz musi wyczarować pudełko, Zoya użyć liny albo Poncjusz przekierować światło za pomocą tarczy. Każdy poziom ma też oryginalne zagadki i raczej nie powinniśmy narzekać na brak różnorodności bo raz trzeba podlewać wodę, raz przekierowywać światło, raz bawić się w portale, a po czasie wszystkie zagadki się uzupełniają dzięki czemu powstaje ciekawy misz masz. Jakbym miał jednoznacznie ocenić łamigłówki to niektóre mi sprawiały trudność np wtedy gdy Amadeusz walczyl z swoim koszmarem, ale były też bardzo łatwe, które przechodziłem w sekundę. Na duży plus bilans tych zagadek oraz spora różnorodność, ale na minus schemat ich robienia narzucony przez twórców. System walki został natomiast potraktowany po macoszemu, stracił swój taktyczny zarys czy nawet pod względem poziomu trudności stał się bardzo łatwy. Nie należę do graczy z dobrym skillem, a mimo to nie miałem żadnych problemów z pokonaniem wrogów. Po prostu w danych miejscach na mapie się respią, mamy wtedy zamknięty obszar na potyczke poza który nie możemy wyjść i tak to wygląda. Nasi przeciwnicy są dość oryginalni bo mieliśmy już szkieletów, goblinów - teraz przyszło nam walczyć z wilkami, pająkami oraz strzelcami bliżej nieokreślonego gatunku, ale niestety są też bardzo powtarzalni i monotonni. Jak chodzi o elementy platoformowe to jest dobrze. Czasem trzeba się nagimnastykować żeby skoczyć na jakąś platformę albo pokonać dany urywek mapy, ale na szczęście w przeciwieństwie do zagadek można to robić swobodnie. Mogę sobie wyczarowywać pudełka i skakać po nich, ale równie dobrze pokonać dany obszar za pomocą szarży Poncjusza. W grze zbieramy również artefakty, listy czy inne poukrywane przedmioty. Fabuła: O ile w poprzednich częściach fabuła była jedynie tłem dla rozgrywki tak tutaj można odnieść wrażenie, że Finowie podeszli do niej z większą miłością oraz mieli pomysł zarówno na historię jak i na wykreowane postacie. Część z nich pochodzi z Nine Parchments czyli spin offu Trine w stylu Magicki zatem fajnie byłoby przejść tę grę przed Trine 4. Opowieść budowana jest powoli, pierwsze cutscenki zaczynają się w chatce Amadeusza, który dostaje list od Astral Academy aby przyprowadzić do pałacu zbuntowanego księcia. Podobne listy dostają Zoya i Poncjusz, a w międzyczasie przewijają się cutscenki co doprowadziło księcia do zostania antagonistą. No ale właśnie, czy aby napewno można go tak zdefiniować? Chłopak pragnie się rozwijać i być zauważonym - chce się uczyć czarów, magii, ale mimo to profesorowie w akademii twierdzą, że ten jest nieodpowiedzialny i do niczego się nie nadaje. Traumy oraz demony przeszłości jakie żyją na dnie jego serca tworzą ciekawą, kolorową oraz skonfliktowaną z samym sobą postać, która ostatecznie sama sprowadza na siebie oraz innych zagładę. Brzmi to trochę jak syndrom nieszczęśliwego artysty, ale taki właśnie jest Sergiusz. Niestety nauka czarów wymyka się spod kontroli i senne demony, które żyją w księciu zaczynają ożywać i go prześladować. Podczas gry bardziej poznajemy jego historię, podróżujemy przez najskrytsze zakamarki jego duszy, odkrywamy między innymi dlaczego boi się pająków czy wilków. Koszmary Sergiusza z czasem zaczynają przenikać na innych mieszkańców królestwa czy nawet naszych bohaterów, którzy dostają solidny character development mogąc się skonfrontować z największymi lękami. Dialogi również wiele dają bo nasza trójka co rusz wymienia się jakimiś spostrzeżeniami, żartami czy historiami z życia wziętymi dzięki czemu możemy bliżej ich poznać. Grafika: Pomijając przepiękną oprawę graficzną, gra bardzo stawia na najdrobniejsze, ale dodające glebi detale - niespotykane baśniowe krajobrazy oraz bawienie się percepcją w tle, że niektóre obiekty wydają się być bliżej, inne dalej, sprawiają że rozgrywka ma trójwymiarowy charakter. Nasze postacie, ich ruchy, ataki, wszystko ma jakąś animacje co wygląda zjawiskowo. Muzyka: Muzyka to serce każdej części. Zazwyczaj jest ona instrumentalna, bardzo harmonijna i rezonująca z duszą. Każdy poziom ma inną sekwencję melodyczną, ale też każda postać ma własny soundtrack. Większość kawałków brzmi dość elfowo, wróżkowo i fanom HP z pewnością może się kojarzyć z Hogwartem. Zazwyczaj jeden utwór tworzy wiele instrumentów od pianina po skrzypce, wiolonczele, bembny, flet, a całość uzupełnia też piękny chór bądź opera. Tego nie da się opisać słowami, to po prostu trzeba wysłuchać i docenić. Odsyłam do mojego ulubionego utworu: https://youtu.be/zBUQRsfOSXA?si=FngYRpFGU3cRkhAy Podsumowanie: Gra jest dobra, nawet bardzo dobra choć do poziomu świetnej dwójki jej brakuje. Głównie nawala system walki, gra skupia się też na zagadkach logicznych kosztem akcji, ale mimo to grało mi się naprawdę przyjemnie. Warto kupić w promocji jak i za pełną cenę.Pokaż więcejPokaż mniej
irytująca nudna gra, ori czy hollow są lepszePokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnio zebrano: 15.08.2026.
