

Wolfenstein II: The New Colossus
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-19 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.




01O grze Wolfenstein II: The New Colossus
Jako BJ Blazkowicz walczysz w okupowanej przez nazistów Ameryce roku 1961, zdobywasz sojuszników ruchu oporu i używasz futurystycznej broni przeciw okupantom. Ocena graczy Steam wynosi 81% na podstawie 35 484 recenzji. Wersja Steam na PC obsługuje następujące języki interfejsu: Chiński uproszczony, Chiński tradycyjny, Angielski, Francuski, Włoski, Hiszpański, Rosyjski, Japoński, Polski i Portugalski (Brazylia). Premiera: 26 października 2017.
Twórcy
Najniższa cena z 36 miesięcy
≈ 17,10 zł2024-03-14 · GameBilletGra podstawowa · te same dane co na wykresie; historia USD, nie regionalna najniższa cena Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Chiński uproszczony | Tak | Tak | — |
| Chiński tradycyjny | Tak | Tak | — |
| Angielski | Tak | Tak | Tak |
Pokaż jeszcze 7 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Francuski | Tak | Tak | Tak |
| Włoski | Tak | Tak | Tak |
| Hiszpański | Tak | Tak | Tak |
| Rosyjski | Tak | Tak | Tak |
| Japoński | Tak | Tak | Tak |
| Polski | Tak | Tak | — |
| Portugalski (Brazylia) | Tak | Tak | Tak |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-20
02Przed zakupem
Tryby gry
Wersja Steam na PC to gra dla jednego gracza z pełną obsługą kontrolera.
Język
Interfejs jest dostępny po polsku; dostępne są też polski dubbing i napisy.
03Często zadawane pytania
O czym opowiada gra?
Wcielasz się w BJ Blazkowicza, członka ruchu oporu walczącego z nazistowską okupacją Stanów Zjednoczonych w 1961 roku.
Czy gra obsługuje kontroler?
Tak. Wersja Steam na PC ma pełną obsługę kontrolera.
Jaki to rodzaj gry?
To jednoosobowa strzelanka z perspektywy pierwszej osoby, z futurystyczną bronią, którą można ulepszać i dzierżyć oburącz.
Najnowsze wiadomości o Wolfenstein II: The New Colossus
Popularne recenzje Steam
Wybór recenzji w języku autora · 10Wybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno pochwały, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; dotyczą recenzowanej wersji.
Co może być lepsze od napie**alania niemca po głupim ryju?Pokaż więcejPokaż mniej
Kiedy zapowiadali Wolfenstein: The New Order - potraktowalem go chłodno, jako kolejną generyczną strzelankę żerującą na znanej licencji. Kiedy w niego zagralem byłem zachwycony tym jak ta gra była genialna. Łączy niesamowicie grywalny gameplay z świetnie wyważonym tempem, niesamowitą głębią (jak na FPS) w narracji, fabule oraz wykreowanymi postaciami. To wszystko było dograne perfekcyjnie, niesamowicie spójne i wykwintne. Gre przeszedłem trzy razy pod rząd, do momentu kiedy nie odblokowałem każdego najmniejszego achivementu. A pomimo to czułem niedosyt i pragnałem DLC. Pojawiło się jako "The Old Blood" i w tej cenie oferowało prawie drugie tyle czasu gry zachowując tą samą jakość. Cały urok obydwu gier polegał na ich idealnym wyważeniu wszystkich aspektów - świetnego gunfighu, prostej lecz wciągającej fabuły z niesamowitymi postaciami, z którymi można było związać się emocjonalnie. A całość obrana w poważnej i brutalnej formie - okraszona bardzo zgrabnym czarnym humorem, który rozładowywał napięcie, tam gdzie musiał. Pojawienie się cześci kolejne było pewne, jak to że nie da się jej zepsuć. A jednak... pierwsze oznaki zwątpienia dopadły mnie podczas fali akcji marketingowych, w którym zalewano nas toną absurdalnych filmików i scen. Już na tym etapie zapaliła mi się czerwona żarówka. Po jakimś czasie nabyłem grę, zacząłem w nią grać... i niemal od początku stwierdziłem, że z tą grą coś jest nie tak. Bethesda popełniła dokładnie ten sam błąd co w stosunku restartu serii Fallout. 1 i 2 były niesamowite, brutalne, ale z swoim stylem i przesiagniete czarnym humorem - który był tylko w formie przyprawy. Kiedy Wydali F3 i F4, zapomnieli co w tym klimacie jest najważniejsze, a uwypuklili tone absurdalnego humoru, którego było tak wiele i tak płytkich lotów, że rozmywał całkowicie jakość. To Samo stało się z Wolfenstein II: The New Colosus. Gra jest przesiąknięta absurdalną ilością kiczu do potęgi, gra próbuje naśmiewać się z Hollywoodu - sortując taka ilość schematów, że odechciewa się tego już po kilku godzinach gry. Robi to nieudolnie, na siłe pakując absurdalny humor wszedzie. Te wszystkie sceny są niesmaczne i nie na miejscu, gra pomimo rewelacyjnej jakości animacji i grafiki - sprawia wrażenie zrobionej przez grupkę nastolatków, którzy dorwali się do skryptu i zrobili sobie "beke". Nic tu się nie klei. Fabuła jest tak denna i przewidywalna, oparta o wszelkie możliwe schematy i styereotypy. Kreacja postaci jest ŻAŁOSNA. Każda postać jest przekoloryzowana do potęgi, siejąca na każdym kroku idiotyczne teksty - żadnej postaci nie da się lubić, wszystkie irytują i nudzą. Anna i Blazkowitch tworzyli niesamowity klimat w "pierwszej części", tu wręcz irytują. Scenki z nimi są długie i gaszą całe tempo gry, na 5-10 min rozwałki na etapie, przypada 5 min cutscenka. Wszystkich "pozytywnych" bohaterów można by nazwać zgrają błaznów i ich cyrku, zaś jedyną normalną i świetnie naszkicowaną postacią jest główna antagonistka - Frau, ona wraz z swoimi scenami brutalności utrzymuje klimat "The New Order" i robi to niesamowicie! Każda scena z udziałem "nazistów" jest majstersztykiem. Zaś te po stronie "Rebeliantów" to zwykły cyrk. O samych cutscenkach szkoda się wypowiadać - technicznie są zrobione po mistrzowsku, ale to merytoryczne dno. Każda scena w TNO i TOB zachwycałem się, wzbudzały we mnie emocje, zaś w TNC budzą obrzydzenie, jak tylko mogłem je pomijałem, bo miałem serdecznie dość tego żałosnego i absurdalnego stylu. Bo humorem to nawet nie można nazwać. Lokacje są nudne, bez polotu, bez otoczki fabularnej, w dodatku nowy Wolfenstein ewidentnie zżyna na każdym kroku z Fallouta 3/4 oraz jego stylu lat 40-50. Bronie pomimo iż w większości te same co w poprzedniej części, tu nie czuć przyjemości z gry nimi, w dodatku są przerysowane. Dochodzi do nich system ulepszeń, ale jest źle zrobiony i nie przemyślany. Jedynie co zasługuje na pochwałę to, że ta gra ma swojego rodzaju "End Game", po kampani można wykonywać dodatkowe misje, odwiedzać ponownie te same "ale jednak inne" lokacje, uczestniczyć w wyzwaniach i zbierać pierdylion znajdziek. Gra jest świetnie zoptymalizowana oraz daje sporo satysfakcji z samego "gunplayu". Znajdźki to kolejne negatywny element tej gry. W Poprzedniej cześci było ich wystarczająco dużo i dobrze pochowane by fajnie urozmaicać klimat i fabułę gry, to z nich o niej się dowiadywaliśmy. Tu natomiast są powrzucane na siłę, wszystkie notatki jakie znajdujemy w ogole nie potęgują imersji, z dupy opisuja rzeczy kompletnie nie zwiazane z fabuła. Znajdźki są tu powstawiane tylko i wyłacnzie by sztucznie przedłużyć czas gry prawie dwukrotnie - bo ich ilość, to jak trudne są do znalezienia oraz jakie porcje tekstu oferuja do przeczytania - nie daje innych wniosków. Fabułę ukończyłem w ok 15 godzin, pozostałe poświęciłem na bawienie się w "End Game", który dał mi znacznie więcej frajdy niż idiotyczna kampania. Podsumowując - Wolfenstein II: The New Colosus jest grą żałosną, nie dorastającą do poziomu swoich poprzedniczek. Jest niczym fala nowych kabaretów w telewizji TVP w porównaniu z kabaretami z lat 80/90 pokroju Marcina Dańca, tey, Kabaret Starszych Panów czy Koń Polski. Cała gra została przereklamowana, pastwiąca się na popularności poprzedniczek, a już jeszcze przemierą wciskali nam 3 DLC, które były po ok 150 zł, a sama gra wyceniona w dniu premiery na niecałe 300 zł! Ta gra nawet nie jest warta 50 zł. A gdyby gra umożliwiała zmiane frontu, to z chęcią bym przystąpił do Nazistów i wyrżnał całą ta gromade denerwujących błaznów na czele z tą irytująca murzynką.Pokaż więcejPokaż mniej
Nakarmiłem świnię ziemniakami. Świnia jest teraz szczęśliwa. Bardziej na poważnie: +płynność i gunplay, przemycono trochę elastyczności poruszania się (w przypadku przeciwników też) z DOOMa +zakręcona fabuła +świetnie stworzone postaci +chory humor +poziomy dające sporo wolności +wydajność, w 1920x1080 i najwyższym ustawieniu grafiki (Mein Leben!), 580 8GiB i Ryzen 1700 wyciagają przez większość czasu >100kl./s, w najgorszych momentach spadając do 60-paru +quicksavy w dowolnym momencie +pierwszy raz od czasów Quake 2 mogę wymiatać railem w singlu (tutaj nazywa się Laserkraftwerk chyba) Są też niedociągniecia: -masakryczna liczba cutcenek -skoki poziomu trudności -czasami nie jest wiadomo dlaczego się zginęło -mroczne/poważne tematy są podane otwarcie przez cutscenki (wołałem jak było nieco ukryte w notkach jak w TNO) -jeśli kupujecie kopię fizyczną to przygotujcie się na to, że jest tam tylko jedno DVD (5GiB) i 36GiB trzeba dociągnąć przez SteamaPokaż więcejPokaż mniej
Czarni są przedstawieni jako postacie pozytywnePokaż więcejPokaż mniej
B.J. Blazkowicz powraca, by wrócić do Ameryki, zostać ojcem i spotkać się po raz kolejny z generał Engel. A wszystko jest tak, jak śpiewał kiedyś Nick Cave i jego Bad Seeds „More news from nowhere and it's getting strange in here, yeah, it gets stranger every year”. Jeżeli baza na Księżycu z New Order i nazistowskie wykopaliska z The Old Blood to było dla Was za dużo – zapnijcie pasy, ta lokomotywa jedzie dalej i nie zamierza zwalniać. Wykończenie generała Trupiej Główki na niewiele się zdało – co prawda ruch oporu zyskał dzięki temu ruchomą bazę operacyjną, jaką stał się supernowoczesny okręt podwodny Młot Ewy, ale świata nie udało się uratować. Pora więc powrócić do podbitej w międzyczasie przez nazistów Ameryki, by spróbować tutaj rozpętać rewolucję. Początek historii jest bardzo obiecujący i dynamiczny. Ciężko ranny Blazkowicz zmuszony jest walczyć z atakującymi okręt nazistami siedząc na wózku inwalidzkim. Nasz superbohater mocno spokorniał – wciąż mocny w gębie, ale jednak zrezygnowany przez wyczerpującą walkę, która wydaje się nie mieć końca. Podsumowaniem jego dotychczasowych zmagań i wątpliwości jest powrót na starą rodzinną farmę, na której się wychował i niespodziewane spotkanie, które ma tam miejsce. Od tego momentu wydarzenia mocno przyspieszają, a sama historia robi się coraz bardziej dziwna, do czego odświeżony Wolfenstein zdążył nas już przyzwyczaić. Dzika strzelanina w sali sądowej w czasie rozprawy? Nie ma problemu – trafiliście pod właściwy adres. Księżyc to było dla Was zbyt wiele w The New Order? Wstrzymajcie oddech, bo w tej części polecimy kawałek dalej. Niestety, nie udaje się utrzymać tej formy przez całą opowieść. Moment, kiedy zbliżamy się do ostatecznej konfrontacji mocno rozczarowuje, podobnie jak ostateczna walka, pod koniec której orientujemy się, że przed chwilą mieliśmy do czynienia z „boss fight”, w której de facto zabrakło bossa. Niestety postać generał Engel nie ma w sobie tej magii, którą miał generał Trupia Główka i choć stanięcie z nią twarzą w twarz przynosi oczywiście satysfakcję, to jednak nie jest to raczej rodzaj spotkania, na które liczyliśmy, Sam gameplay jest dość podobny do tego, z czym mieliśmy do czynienia w TNO i TOB, choć oczywiście pojawiło się kilka nowości. Przez chwilę będziemy mieli okazję pobiegać w zbroi, którą znamy z poprzedniej części, a w drugiej części historii skorzystamy z gadżetów, które mocno zmienią nasze możliwości na polu bitwy oraz sposób eksploracji otoczenia. Jeżeli podobnie jak ja stęskniliście się za karabinami maszynowymi z zainstalowanymi wyrzutniami rakiet, to mam dla Was złą wiadomość – w The New Colossus pożegnaliśmy ten gadżet, zyskując w zamian znany z TOB Kampfpistole i możliwość trzymania w obu rękach różnych broni. Ciekawy jest pomysł z powrotem do raz odwiedzonych lokacji, by zmierzyć się w nich z innymi przeciwnikami – po chwili jednak zmienia się to w dość nużący obowiązek, bez którego trudno wymaksować wszystkie zdolności i odnaleźć wszystkie ulepszenia broni. Jeżeli zależy nam na wykonaniu zadań pobocznych, to powrót do każdej lokacji będzie dla nas obowiązkowy – nie wszystkie przedmioty można odnaleźć w czasie pierwszej wizyty w danym miejscu. Kilka zadań, które pojawi się po zakończeniu głównej historii prezentuje się fatalnie. Każde z nich daje się wykonać w kilka minut (!), a są one tak banalnie proste, że trudno nie odnieść wrażenia, że ktoś wrzucił je do gry tylko po to, żeby móc powiedzieć, że w grze jest ciągle coś do zrobienia po zakończeniu wątku głównego. Nie tędy droga. Podsumowując – bawiłem się przednio przez 3/4 gry, potem niestety odliczałem minuty do końca, a kiedy ten wreszcie nadszedł, zadawałem sobie pytanie „zaraz, zaraz – to już?”. Czekam na premierę wszystkich zapowiedzianych DLC, do których usiądę pewnie po premierze ostatniego z nich. Jeżeli dobrze bawiliście się przy TNO i TOB i, podobnie jak ja, umiecie czerpać radość z tego, jak twórcy bawią się tą serią i popkulturą (fani Lovecrafta – szukajcie pocztówki z Providence!), to poczujecie się tu jak w domu. Kciuk w górę i 7/10 ode mnie.Pokaż więcejPokaż mniej
Too much leftist bull***t in cut scenes.Pokaż więcejPokaż mniej
OSTRZEŻENIE! Jeżeli ktoś posiada tzw. kijek w pupie, to niestety ta część Wolfensteina nie spodoba mu się, wprowadzono tu bowiem wiele irracjonalnego humoru, którego niektórzy nie trawią. Zdecydowanie to uniwersum jest moją ulubioną i najbardziej odpowiadającą mi serią strzelanek. Nie mocno rozwalankowy Doom, nie skradankowy Sniper Elite, czy też klimatyczne Metro, ale właśnie Wolfenstein. Przez długie lata sporo się zmieniało w coraz to nowszych odsłonach tego kultowego shootera, który zapoczątkował gatunek first-person, oprócz jednego... Blazkowicz jest tylko jeden :D. Fabuła Wolfenstein II: The New Colossus wydany pod koniec 2017 roku i stworzony przez Machine Games, to bezpośrednia kontynuacja Wolfenstein: The New Order. Mamy tu ten sam alternatywny, nazistowski świat, w którym II Wojnę Światową wygrały Niemcy. Akcja dzieje się w Stanach Zjednoczonych w roku 1961, a naszym celem jest wywołanie rewolucji i wyzwolenie kraju z rąk nazistów. Najpierw USA, a potem cały świat :). Historia zaczyna się w momencie zakończenia poprzedniej części. Już na wstępie okazuje się, że nasz super hero William Joseph „B.J.” Blazkowicz (Billy Terror) żyje, ale ledwo dycha, po zlikwidowaniu Trupiej Główki. Rzecz jasna wszyscy przyjaciele spieszą z pomocą, bo Anna Oliwa (ukochana Blazkowicza) wydrapałaby im oczy, gdyby tego nie zrobili ^^. Po długim czasie budzimy się ze śpiączki i.... noszzzz kurde...znów musimy chwycić za karabin i to natychmiast! Ani chwili spokoju. Naszą bazą wypadową jest buchnięty przez ekipę rewolucjonistów największy i najlepszy nazistowski U-Boot o nazwie Młot Ewy. Jest to kawał okrętu, w którym nasi bohaterowie stworzyli sobie dom i w którym nieprzyjaciel nie może ich namierzyć. No cóż, czas podjąć dalszą walkę wyzwoleńczą. Przecież świat nie może zostać w rękach rasistów i nadludzi z naszym wrogiem numer jeden Frau Engel na czele. Trzeba pokazać gdzie ich miejsce i może skasować paniusi twarz jeszcze raz XD. Gameplay - Wolfenstein II: The New Colossus to czysty FPS, czyli gra akcji gdzie otoczenie obserwujemy z oczu bohatera i mamy do dyspozycji cały arsenał. - Nie ma tu wielgachnej mapy z otwartym światem i tuptania do kowala. Mamy mapki z konkretnymi misjami. Są i tak na tyle duże, że można stracić orientacje, z jakiego kierunku przyszliśmy. - Coś, za co kocham Wolfensteina to sposób ulepszania postaci. Nie wybieramy z pięćdziesięciu „mocy”, których się nie używa. Jeśli zabijamy siekierą, to jesteśmy mistrzami w zabijaniu po cichu, jeśli granatem, to ulepszy się nam skill od granatów. Nie siedzimy i nie tracimy czasu na myślenie, co by tu poprawić, gra robi to za nas w zależności od stylu walki, jaki stosujemy. - Apteczki, pancerz, broń, amunicja jest „pod nogami”! TAK JEST XD! Pod nogami, czyli rozrzucona po zabitych wrogach, w schowkach, pod i na ławeczkach, w skrzyniach itd. Tak jak za dobrych czasów w klasycznych FPS-ach. - Jedyną rzeczą ulepszaną w menu jest broń. Znalazłszy wcześniej skilla w grze, wykorzystujemy go wedle gustu do obojętnie jakiej giwery, którą posiadamy w wyposażeniu. - Oprócz podstawowych pistoletów i karabinów mamy kilka fajnych urządzeń do wykańczania przeciwników i oczywiście większość z nich możemy używać podwójnie lub też w jednej ręce mieć np. pistolet, a w drugiej karabin, jak kto woli. - Gra posiada wielką ilość przedmiotów do odnalezienia. Wszelkie listy, wycinki z gazet, widokówki itp. dopełniają nam obraz nazistowskiego świata, a znalezione złoto, grafiki itp. dają nam satysfakcję, jacy to jesteśmy genialnie spostrzegawczy. - Wspaniale skonstruowana fabuła niejednokrotnie potrafi zaskoczyć. Zupełnie nie czujemy, że Blazkowicz to jakieś popychadło typu „przynieś, wynieś, pozamiataj”. Jesteśmy niezastąpieni, a wszystko, co robimy, ma sens. - Jeśli ktoś nie ma dość gry po skończeniu, jest kilka odrębnych misji z innymi postaciami w roli głównej tzw. Kroniki Wolnosci (DLC) oraz wyzwania, czyli Symulacje Ogniowe. - Błędy... Czy tam w ogóle są jakieś błędy? Sorry, ale nie widziałam, żadnego! Uświadomiłam sobie dopiero teraz, że nie zarejestrowałam żadnego buga, glitcha ... a nawet spadków FPS. Niemożliwe :O! Ok, może byłam zajęta graniem, nie mam pojęcia. - Narracja Blazkowicza, jego spostrzeżenia i rozmyślania prowadzone we własnej głowie są niezastąpione i robią wspaniały nastrój, tak samo, jak dialogi ludzi na okręcie. Starzy przyjaciele Billy Terrora mają odmienne charaktery, zachowania i problemy, które możemy zaobserwować, jeśli tylko na chwile przystaniemy obok. Zwykłe życie po prostu tętni. https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=1777585384 Grafika Podobno Wolfenstein II: The New Colossus działa na wypasionym silniku id Tech 6. Bardzo się cieszę, ale akurat wiadomości techniczne mało mnie interesują, natomiast to, że grafika jest bardzo dobra i działa tak płynnie, jak nigdy wcześniej ciesząc przy tym oczy, to już inna bajka. Mogę się tylko przyczepić do wielgachnych, krowich oczu bohaterów, ale to już wina osoby projektującej postacie. W grze występują niesamowicie naturalne ruchy ludzi, zwierząt i po prostu wszystkiego ^^ zarówno w gameplayu, jak i w cutscenes. https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=1776961465 Muzyka Soundtrack jest ... wow. Naprawdę rzadko zwracam uwagę na muzykę podczas akcji. Tu zwróciłam i to od razu. Raz mamy utwory żywcem wyjęte z lat sześćdziesiątych, które przywodzą nam na myśl różowe obłoczki, a raz ciężką elektronikę lub jeszcze inne style. https://www.youtube.com/watch?v=JtQ8Kpkvzk4&list=PLe0EamRrnC6RUy8gck0J4RyNQMasMMHXp Przyznam się wam, że... ... Wolfenstein II: The New Colossus zrobił na mnie wielkie wrażenie. Większe nawet (proszę mnie nie bić !) niż Metro Exodus. Dzieją się tam nieprawdopodobne, totalnie nierealne rzeczy, a człowiek i tak chce wiedzieć co dalej. Po prostu wierzy w ten świat ^^. W skrócie według mnie... Fabuła – bardzo dobry Gamepley – bardzo dobry Grafika – bardzo dobry Muzyka – celujący Płynność gry (błędy itp.) – celujący! Odczucia grającego – celujacy, a nawet plus ^^. Zauważyłam, iż dobre tytuły, na które gracze czekają z niecierpliwością, muszą się odleżeć na półkach przynajmniej przez rok, aby recenzje stały się wiarygodne. Czasami jest za duży hype, a czasami nie wiadomo skąd hate. Tę grę polecam wszystkim fanom serii Wolfenstein, osobom lubiącym FPS-y lub mającym dość gier multi, a chcącym sobie postrzelać. Nie polecam osobom, które koniecznie muszą mieć w grach elementy RPG i duży open world. Gra na bardzo wysokim poziomie :). Zapraszam do odwiedzenia strony kuratora MY GROUP 👌Pokaż więcejPokaż mniej
gra sie żydemPokaż więcejPokaż mniej
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarzPokaż więcejPokaż mniej
Długo czekałem na kolejną część genialnego "New Order" i równie dobrego dodatku "Old Blood". Przyznam, że po kolejnej cześci spodziewałem się wiele. W "najgorszym" przypadku spodziewałem się zabawy tak samo dobrej jak przy poprzednich dwóch odsłonach. Nie spodziewałem się jednak tego, że będzie dużo... GORZEJ! Niestety, pod niemal każdym względem. Przyznam, że zazwyczaj przed zakupem gry czytam komentarze użytkowników na Steam. Zazwyczaj są dość szczegółowe i odpowiadają na wiele pytań, których próżno szukać w rezenzjach. W przypadku Wolfenstein II pojawiło się sporo komentarzy negatywnych i równie sporo głósów o tym, że gra jest "zabugowana". Nie chciało mi się w to wierzyć i postanowiłem wysupłać niemały kawałek grosza na zakup tej, jak wówczas sądziłem, potencjalnie kapitalnej gry (do tego w wersji Digital Deluxe). Tak więc, do rzeczy. Od pierwszej chwili (Intro) mamy wrażenie, że coś tu jest nie tak. W pierwszym Wolfie ujęło mnie to, że polacy nareszcie mówili czystą polszczyzną (Alicja BC). Budowało to wiarygodność postaci i pokazywało, jak szczegółowo twórcy gry podchodzili do najmniejszych detali. W "Nowym Kolosie" już na wstępie mamy przypomnienie wydarzeń z części pierwszej. I co? I kwestie wypowiadane przez "naszych" są tu bełkotane łamanym ponglishem, od którego uszy więdną. Wypada zaznaczyć, że są to TE SAME kwestie, które usłyszeć mogliśmy w części pierwszej. Można więc było wstawić te same sample. Dlaczego developer postąpił w ten sposób? Widocznie... miał gdzieś takie drobiazgi. W miarę postępów w grze przekonujemy się, że developer po prostu "miał gdzieś". Niestety, chyba wszystko. Podsumowując - niemal wszystko w tej grze jest spartolone (i zasługuje na użycie tu mocniejszego słowa). A teraz konkrety i najcięższe grzechy "Nowego kolosa": - T-R-A-G-I-C-Z-N-E A.I. Głupota przeciwników jest wręcz niebywała (na każdym poziomie trudności). Aż trudno uwierzyć, że grę z tak spartolonym AI wypuszczono na rynek. To nawet nie beta, to alfa. Do tego pisana przez studenta filologii, najpewniej za darmo, w ramach stażu. Do tego chłopina pracował za jedznie i najwyraźniej dostawał go mało, bo jego osłabiony umysł nie pracował na pełnych obrotach. Jest to absolutnie najgorsze AI jakie widziałem od lat! Rzecz nie w tym, że przeciwnicy są głupi. Głupi chodziaż by się przemieszczali! Rzecz w tym, że przeciwnicy często stoją jak słup soli i NIC nie robią. Na samym początku gry mamy do czynienia z pancernym madafakerem (ruiny NY). Ten stoi sobie jak gdyby nigdy nic i czeka aż zapakuemy mu kolejną kulkę. I tak jest przez większą część gry. Większość wrogów stoi bez celu lub pałęta się pod nogami. Można (bez skradania) podbiec do grupki nazistów, którzy po prostu nas nie widzą (skradanie i kucanie są w tej grze całkiem zbędne) i zaciukać im kolegę. Przeciwnicy którzy jakimś cudem znajdą się za nami potrafią stać nam za plecami i czekać aż łaskawie zauważymy ich obecność i litując się nad ich marnym losem poślemy im kulkę. I NIE są to pojedyncze przypadki! Tak jest przez całą grę :( - Cała interakcja bohatera z otoczeniem. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem, a gram już od niemal 30 lat. Przemierzając świat gry musimy ręcznie podnosić magazynki, apteczki i inne znajdźki. W poprzednich częściach działało to dokładnie. Celowaliśmy w jakiś przedmiot (0,5-1cm obok niego) i tyle. Wystarczyło nie ruszać tego elementu silnika gry. Ale developer ruszył. I zepsuł. I to bardzo. Efekt jest taki, że przez większość gry będziemy biegać wciskając ciągle klawisz akcji/podnoszenia przedmiotów, bo na ekranie ciągle będzie się pojawiał napis, żeby coś podnieść, pomacać itp. Nawet jeśli będziemy gapić się w pusty sufit lub równie pustą podłogę! Przykład 1: Wchodzimy do pomieszczenia, stoimy w drzwiach i pojawia się napis "Obejrzyj". Myślimy: "Choroba, ale niby co?" Po dłuższych oględzinach wszystkich zakamarków pomieszczenia (napis niemal cały czas się wyświetla!) znajdujemy wreszcie obiekt naszego zainteresowania. KAŻDY obiekt, z którym da się przeprowadzić interakcję (apteczki, listy, karty, hełmy, broń - wszystko!) jest w grze widoczny w ten niedokładny sposób. Przykład 2: biegniemy korytarzem. Nagle gra poleca nam coś obejrzeć lub podnieść. I myślimy: "Ale co? Gdzie? przecież biegnę pustym korytarzem, podłoga pusta, co jest grane?" I tak wygląda niestety CAŁA gra. Od początku do końca. - Gra jest krótka. Chyba krótsza niż dodatek "Old Blood". Do tego cały przebieg historii jest mocno szarpany. Akcja skacze z miejsca w miejsce nie trzymając się kupy. Nie ma tu poczucia ciągłości i jednolitej historii znanej z pierwszej części i dodatku "Old Blood". Widać, że developerzy byli tego świadomi, bo w celu rozciągnięcia gry dorzucili do niej misje Enigmy (dostępne z naszej bazy), które kierują nas na mapki, które odwiedziliśmy wcześniej w jednym celu - zabicia bliżej nieznanych oficerów, którzy chowają się za mizernymi szeregami nazistów (30-40 wrogów na mapie). Misje są krótkie (4-5min na jedną w zupełności wystarczy) i jedyne co robią, to potęgują frustrację strzelania do niewidomych i głuchych idiotów. - Kolizje obiektów. Zapomnijcie o nich, bo ich tu nie ma. Jeśli chcecie strzelić w ramię albo nogę wroga stojącego za skrzynką, ścianą czy inną przeszkodą - zagrajcie w coś innego. Tutaj można pruć ze wszystkiego co mamy i to nie zadziała. Nawet jeśli wrogowi wystaje zza ściany pół głowy, cała ręka albo noga. Ostatnio tak fatalne kolizje obiektów otoczenia widziałem chyba w "Deadfall Adventures". Nasze kule trafiają w niewidzialne ściany i znikają. - Wszystkie pozostałe niedoróbki. Np. fakt, że drewanianą skrzynkę można bez trudu rozwalić toporkiem lub karabinem maszynowym, a stawia ona bez trudu opór laserowi - jednej z najpotężniejszych broni w grze. Dodatkowo, gra ma tendencję do zawieszania się z byle powodu. Jeśli usłyszymy np. przychodzącą pocztę i wyskoczymy na chwilę ALT+TAB do Windowsa - możemy od razu wyskoczyć po herbatę do kuchni, bo trzeba zamknąć zawieszony proces i uruchomić grę od nowa... Podsumowując: W "Wolfenstein II" nie walczy się z nazistami. Walczy się ze środowiskiem gry, jej licznymi niedoróbkami i niechlusjtwem programistów. Na chwilę obecną uważam, że gra jest kompletnie niegrywalna i nie warto jej kupować. Poczekajcie aż stanieje ORAZ do czasu aż deweloperzy naprawią ten Mount Everst niedoróbek. Nawet przepiękna grafika (jedyny plus gry) nie jest w stanie wynagrodzić frustracji, którą wzbudzi granie w nowego Wolfa. ps. Rozpisałem się, ale jeśli choć jednej osobie oszczędzę frustracji i poczucia utraty pieniędzy, to warto było poświęcić tę chwilę (tym bardziej, że w tym czasie nie musiałem się katować nowym Wolfem).Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnie pobranie: 15.08.2026.

