

Wolfenstein: The New Order
Historia cen
Ostatnie 36 miesięcy · aktualizacja codziennaCeny obejmują Steam i 39 autoryzowanych sklepów; uwzględniamy wyłącznie legalne, zweryfikowane oferty. Wykres pokazuje tygodniowe minima na całym rynku oraz oficjalną cenę Steam z ostatnich 36 miesięcy.
Historia cen jest zapisywana w dolarach. Pokazane kwoty przeliczono na PLN po kursie EBC z 2026-10-20 i mają charakter orientacyjny; to, ile faktycznie zapłacisz, widnieje na stronie sklepu.

01O grze Wolfenstein: The New Order
Wolfenstein: The New Order łączy strzelanie z perspektywy pierwszej osoby z dynamiczną opowieścią w alternatywnej Europie lat 60. Podczas osobistej misji przeciw nazistowskiej machinie wojennej infiltrujesz strzeżone obiekty, eksplorujesz podwodne tereny i walczysz z futurystycznymi oddziałami oraz maszynami. Opinie graczy Steam: 91% pozytywnych spośród 46 794 recenzji. Wersja Steam na PC ukazała się 19 maja 2014. Interfejs jest dostępny w językach: Angielski, Francuski, Włoski, Hiszpański, Japoński, Polski i Rosyjski.
Twórcy
Najniższa cena odnotowana w ciągu 36 miesięcy
≈ 14,01 zł2024-02-23 · FanaticalGra podstawowa · te same dane co na powyższym wykresie; historia cen w USD, nie regionalne minimum Steam.Obsługiwane języki
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Angielski | Tak | — | Tak |
| Francuski | Tak | — | Tak |
| Włoski | Tak | — | Tak |
Pokaż jeszcze 4 języków
| Język | Interfejs | Napisy | Dźwięk |
|---|---|---|---|
| Hiszpański | Tak | — | Tak |
| Japoński | Tak | — | Tak |
| Polski | Tak | Tak | — |
| Rosyjski | Tak | Tak | — |
Dane wersji Steam na PC · 2026-10-21
02Przed zakupem
Tryb gry
Wersja Steam na PC jest przeznaczona dla jednego gracza. Nie wymieniono trybów współpracy ani rozgrywki wieloosobowej.
Języki
W wersji Steam na PC wymieniono pełny dubbing po angielsku, francusku, włosku, niemiecku i hiszpańsku. Japoński i polski obejmują interfejs oraz napisy.
03Często zadawane pytania
Jaki jest świat gry?
Akcja rozgrywa się w alternatywnych latach 60., w świecie zdominowanym przez nazistów.
Na czym polega rozgrywka?
Historia prowadzi przez Europę i łączy eksplorację, akcję oraz walkę z perspektywy pierwszej osoby.
Czy gra ma kampanię fabularną?
Tak. Fabuła opowiada o osobistej misji obalenia nazistowskiej machiny wojennej, wspieranej przez niewielki ruch oporu.
Popularne recenzje Steam
Wybór recenzji w języku ojczystym · 10 recenzjiWybrane pomocne recenzje w tym języku zawierają zarówno rekomendacje, jak i krytykę. Nie odzwierciedlają ogólnego odsetka pozytywnych ocen; opinie dotyczą recenzowanej wersji.
zabijasz niemcówPokaż więcejPokaż mniej
Gra nie jest zła. Jest wręcz bardzo dobra i z tym większym żalem wystawiam negatywną opinię. Ma wszystko to, co dobra strzelanka mieć powinna: dobry feeling broni, sporo akcji, bogaty arsenał, ciekawe lokacje i przeciwników, dobrą muzykę... Dodatkowo wszystko okraszone jest ładną grafiką i niezłym efektami specjalnymi, co potęguje wrażenia, a fakt, że można również w wielu momentach się skradać dodaje smaczku. Historia może i nie jest zbyt porywająca, wręcz mdła i naciągana momentami, ale powiedzmy sobie szczerze - Wolfenstein to nigdy nie był majstersztyk fabularny, nadrabiał raczej klimatem i grywalnością. Tutaj można się do wielu rzeczy przyczepić, ale w sumie nie tego szukałem w tej grze. Szukałem dobrej strzelanki i taką właśnie dostałem. Plusy: rewelacyjny feeling broni dobra muzyka niezła grafika i efekty duży arsenał możliwość gry na kilka sposobów (rambo / skradanie) ciekawie zaprojektowane lokacje widowiskowość ciekawie przedstawiona alternatywna historia stary system apteczek, bez autoleczenia dużo znajdziek i ciekawostek wiele bonusów za sposób rozgrywki ciekawy smaczek w postaci koszmaru ;) całkiem niezły poziom trudności, wyważony urozmaicona rozgrywka, sporo interakcji ze światem Minusy: zupełny brak optymalizacji pod karty AMD miejscami bardzo słabe tekstury zapchajdziury fabularne typu znajdź zabawki, za dużo biegania i szukania pierdół mocno widoczny pop-in tekstur (można zniwelować tworząc folder na cache) półmózgi Max Hass i ckliwe sceny z nim krótka fabuła, na niskim poziomie trudności i nie skupiając się na eksploracji pewnie można zejść poniżej 10h Tyle plusów i ogólnie gra dobra? Zastanawiasz się pewnie zatem skąd negatywna opinia? Otóż gra jest zupełnie niezoptymalizowana pod karty AMD. Dopiero niedawno AMD wydało sterowniki, które poprawiły wydajność, bo Bethesda nie raczyła nic z tym problemem zrobić. Przed tymi sterownikami gra była zwyczajnie niegrywalna nawet na najniższych detalach, ciągłe skoki i spadki FPS to była norma, nie dało się w ogóle grać. Wprawdzie sterownik poprawia mocno sytuację, ale i tak nie jest idealnie - dopiero drobny hack sterowników (link do poradnika na dole) pozwala osiągnąć prawie ciągle stałe 60fps na pełnych detalach. Dzięki temu trickowi gra staje się naprawdę grywalna (i w pewnym momencie w ogóle grywalna, gdyż bez tego tricku w jednej misji zawsze crashuje), a spadki klatek są bardzo rzadkie. Mimo wszystko uważam, że takie potraktowanie posiadaczy kart od AMD jest skandaliczne i nie powinno mieć miejsca, a każdy sprzęt powinien móc obsłużyć każdą grę. Jest to zwyczajny kopniak dla wielu fanów uniwersum Wolfensteina, bo gra wcale do tanich nie należała. Zapłaciłem i dostałem półprodukt, który po zmianie karty graficznej nagle przestał sensownie działać. Dopiero po długim czasie byłem w stanie ukończyć grę, mimo posiadania odpowiedniej mocy sprzętu. I prawdopodobnie gdyby nie AMD, to Bethesda nie raczyłaby nic z tym problemem zrobić. Nie pochwalam takich praktyk i zdecydowanie nie polecam wspierania firmy, która tak traktuje klientów. Jeśli również nie popierasz tego typu zagrywek optymalizacji jednostronnej, to lepiej wydaj swoją kasę na co innego i wesprzyj twórców, którzy dbają o fanów jak należy. Jeśli Ci to obojętne, to będziesz się dobrze bawił/a. Jeśli posiadasz kartę od AMD (zwłaszcza z serii RX), to polecam ten trick: http://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=878318231Pokaż więcejPokaż mniej
Gra jest wspaniała, Różnorodność broni i przeciwników, wspaniałe egzekucje, możliwość grania po cichu, dźwięki, animacje, nie moge się powstrzymać jest jedną z najlepszych gier jednoosobowych. Wokal, jestem pod wrażeniem angielski, niemiecki, polski w jednej wersji gry nie ma 1 ciągłego języku, postacie posiadają różne charaktery. 1 minus grafika na najwyższych powinna być troche lepsza, ale nie szkodzi gra warta każdych pieniędzy. !!! SERDECZNIE POLECAM !!!Pokaż więcejPokaż mniej
4/10 https://youtu.be/MN4HhzFLjzg?t=2283Pokaż więcejPokaż mniej
Na tapecie - Wolfenstein: New Order. Dość późna recenzja, ale dopiero po zakupie nowego kompa było mi w nią dane zagrać, chociaż kupiłem dużo wcześniej. A zatem do dzieła bracia gracze. Fabuła gry standardowo stoi na wysokim poziomie. Oczywiście powiela ona stare schematy Wolfensteina, gdzie przebajerowana technologia miesza się z mistycyzmem czy tam innym okultyzmem. Wystarczy zresztą zerknąć na wrogów. Oprócz zwyklasów typu żołnierzyna czy jakiś tam oficerek, w naszym celowniku pojawią się mechy, jakieś robopsy oraz inne mniej czy bardziej scyborgowane niemiluchy. Normalka. :) Mamy także zwyczajową rzeczywistość alternatywną. Akcja gry dzieje się w roku 1960, Niemcy wygrali wojnę i rządzą całym światem, a raczej go okupują. Ruch oporu praktycznie nie istnieje, niedobitki znajdują się w więzieniach i innych gułagach. Nie obawiajcie się, nie spojleruję. Tych rzeczy dowiadujemy się nieomal na początku gry. Nie muszę chyba dodawać, że standardowo wcielamy się w postać imć pana Blaskowitza. Grafika jest niestety słaba. To nie jest grafika na miarę dzisiejszych czasów. Owszem niby jest poprawna, chociaż przysłowiowej dupy nie urywa. Pierwsza epizodyczna lokacja zapiera wprawdzie dech w piersiach, ale dalej już jest gorzej. To już szczyt bezczelności, żeby w roku 2014 wydawać grę, gdzie przedmioty typu ołówki, nożyczki, noże itp były na biurku... namalowane. I to bardzo słabymi jakościowo bitmapami. Zobaczcie w moich screenach jak nie wierzycie. Z drugiej strony, gra ma dość wysokie wymagania sprzętowe, nie przekładające się na to, co widzimy na monitorze. Doprawdy, ta gra powinna chodzić na zwykłym jednordzeniowcu, natomiast ja mogłem zagrać dopiero na nowym i7, bo mój stary Core2Duo nie dał rady. Optymalizacja do bani i za to gra zalicza ode mnie siarczystego minusa. Wydaje mi się, że poprzedni Wolf był lepszy graficznie, chociaż pamiętam że tam raziły mnie świecące jak od tłuszczu przerysowane gęby. O muzyce się nie wypowiem, zawsze ją w grach wyłączam. No... Prawie zawsze. Nareszcie wracamy do dawnego stylu Wolfensteina, gdzie każda misja to osobna i niepowtarzalna lokacja. Może nie jest to jeszcze na miarę Return to Castle Wolfenstein - najlepszego moim zdaniem Wolfensteina, ale na pewno lepsze od poprzedniego. Gra z 2009 roku doprawdy zbyt nużyła powtarzalnymi lokacjami, w których wciąż przebijaliśmy się przez identyczne biura. Chociaż w New Order brakuje mi trochę walk z minibossami, one były naprawdę genialne w poprzedniej części. Tak ciekawych walk, gdzie trzeba było główkować a nie naparzać z czego mamy tam najmocniejsze, nie pamiętam od czasów Indiany Jones and the Infernal Machine. Trochę irytuje, że w każdej misji zaczynamy praktycznie od zera z ekwipunkiem. Upierdliwe szczególnie, kiedy musimy zaliczać osiągnięcia. Dochodzi do takich sytuacji, że nie mogę zabić określonej liczby wrogów taką a taką bronią, bo kiedy już ją zdobywam, nie ma kogo zabijać. Zaraz koniec misji a w nowej znowu zaczynamy od zera. Innym minusem jest dla mnie trochę zbyt częste cut scenki. Zaczyna to przypominać interaktywny film, gdzie tylko czasem jesteśmy dopuszczani, aby coś tam sobie poklikać. Grę ratuje fabuła. Po wpadce graficznej i innych mniejszych lub większych niedociągnięciach właściwie bym tytuł odrzucił. Ale fabuła to jest to, z czego Wolfenstein zawsze słynął. Nawet bardziej spójna i sensowna niż poprzednie, pcha ciekawego gracza do przodu. Gdyby grafika stała na równie wysokim poziomie, nie byłoby się do czego przyczepić. Tak jest niestety jedynie poprawna. Czy warto kupować? Na wyprzedaży tak. 50 euro na Steamie niestety zbyt wygórowana cena.Pokaż więcejPokaż mniej
Wizja świata, w którym to Hitler wygrał drugą wojnę światową jest niezwykle interesująca. Niejednokrotnie spotykałem się, z różnymi wizjami ludzkości rządzonej przez nazistów. Jedne były bardziej optymistyczne – inne mniej. Jednak chyba właśnie tytuł, jeszcze wtedy id Software jest tą najbardziej znaną. Jest tylko jedna część Wolfenstein’a, która mi się podobała. Pierwsza. Liczyłem na to, że najnowsze odsłony to zmienią. Jednak: brałem pod uwagę to, iż nie ma obecnie ani jednego tytułu Bethesdy, który by mnie nie odrzucał wykonaniem. Cóż… Po ograniu The New Order nie czuję się odrzucony ale ostatecznie uważam ten czas za stracony. Zaczyna się z wysokiego C. Szturm na zamek. Niesamowita dynamika, wybuchy i cała reszta cieszących oczy efektów. Odczuwamy każdy wystrzelony nabój a zabijanie nazistów dostarcza pokaźnych ilości adrenaliny i radości. Wszystko jest fajnie do momentu skradania się. Jako wielki fan skradanek obserwuję przeciwników, staram się poznać ich trasy, przewidzieć następny ruch… I w tym momencie natrafiam na rzecz, której absolutnie przewidzieć się nie da. Oczy z tyłu głowy. Dokładnie. Skradając się na kolanach i uważając na każdy jeden krok, przeciwnik nagle odwraca się i zaczyna strzelać. Bo tak. Powtarzałem sekwencję parę razy. Za każdym razem jest to samo. Co ciekawe: bywały momenty, już w dalszej części gdy, gdzie mogłem spokojnie bawić się w cichego zabójcę i było ok. To wyglądało tak, jakby twórcy narzucali mi styl. Kazali się dopasować do ich wizji. Zapraszali mnie do zabawy ale tylko na ich warunkach. A ja bardzo czegoś takiego nie lubię… Podobne sytuacje zdarzają się jeszcze parę razy. A my nigdy nie wiemy czy to jeszcze etap, gdzie gramy bo chcemy, czy gramy bo musimy. Sama mechanika strzelania wykonana jest poprawnie. Czujemy, że strzelamy. Czujemy moc. Jednak ona, jak i wszystko inne bardzo szybko się nudzi. Byłem w ¼ tytułu, gdy marzyłem już o zakończeniu. Z początku byłem ciekaw alternatywnej wersji wydarzeń – gdyż na samym początku przygody ratuję jednego z kompanów – jednak teraz nawet nie pamiętam kogo ocaliłem. I najlepsze jest to, że całkowicie mnie to nie interesuje. Kolejna rzecz, która mnie denerwowała? Oczywiście polskie głosy… Nie wiem… Czy Pixar i Dreamworks mają wyłączność na dobrych aktorów? Ich produkcje są jedynymi, w których mogę słuchać polskiego podkładu. Poza tymi firmami nie spotkałem się nigdy z dobrze podłożonym moim ojczystym językiem. Serio tak trudno jest zatrudnić kogoś dobrego przy takim budżecie? Rozumiem, że gdy cały tytuł robiony jest po angielsku a niekoniecznie twórcy chcą narażać się na koszty przy lokalnym udźwiękowniu, znajdują tanich aktorów. Ale uważam, że zostawienie oryginalnego głosu i zrobienie napisów jest dużo lepszym i tańszym wyjściem. Nienawidzę, kiedy gry zmuszają nas do słuchania złego dubbingu (tak Spider-Man, na ciebie patrzę). Jednak w wypadku The New Order – nawet w oryginale słyszymy polskie głosy, gdyż protagonistę ratują Polacy! I nawet przy tak ważnych rolach nie została zatrudniona kompetentna obsada. I tak oto dochodzimy do momentu w którym, jedynymi, pozytywnie zapamiętanymi przeze mnie momentami były te z samego początku i … Pewnego bardzo odległego miejsca… Piszę te słowa na długi czas po ograniu. Tą część Wolfensteina skończyłem na długo przed zapowiedzą The New Colossus’a. Już wtedy wiedziałem, że sequel będzie mi obojętny. I tak też się stało. Były zapowiedzi. Była premiera. I była obojętność. Tak do The New Order jak i do wszystkich pozostałych tytułów w historii tej serii.Pokaż więcejPokaż mniej
Kolejna już, piąta odsłona bardzo mocno sentymentalnej dla mnie gry Wolfenstein, tym razem New Order (Masoni, Illuminaci? Niee, gdzie). Od Wolfensteina 3D, czyli pierwszego fps'a minęły już 22 lata, a William już nie jest rudy, tylko blond, idealny Aryjczyk (śmiech). Czy twórcy takich gier jak Morowind, Skyrim, Fallout 3 są wstanie podnieść po Wolfie z 2009 roku, na falę z powrotem serie Wolfenstein? Przekonajmy się. PLUSY: Hmm, od czego tu zacząć. - Grafika - jako, że tekstury mniejszych rzeczy jak papierosy, narzędzia, niektóre okładki gazet są wykonane dość cienko, to zdecydowanie na plus idą wszystkie plakaty, które wiszą na ścianach przez całą grę, wyglądy broni, przeciwników, a najlepsze są wycinki z gazet, które możemy sobie poczytać podczas gry. Dodatkowe gratulacje i podziękowania składam ludziom, którzy tworzyli cut-scenki, świetne modele twarzy, mimika, bardzo ładnie to wyglądało. Do tego jeszcze tekstury rzeczy widzianych w oddali, jak np. Londyn, Księżyc. - Dźwięk/soundtrack - od razu w menu dostajemy pocisk fajnej muzyki w uszy i przez całą grę towarzyszy nam soundtrack. Efekty strzałów na +, co tu więcej dodać. Nawet podczas misji skradankowych leci muzyka żeby nas nie zanudzić. - Rodzaje gry - grę mogę śmiało porównać do fabuły w zombie w Call of Duty: Black Ops 2, lecz zamiast Maxisa i Richtofena mamy do wyboru ścieżki naszego kompana Fergusa lub młodego Wyatta, wybranie jednego spowoduje to, że postacie będą inne przez całą fabułę, ja osobiście wybrałem drogę Fergusa, ale teraz cisnę po raz 2 na Wyacie. To nie koniec, większość misji również możemy wykonać na dwa sposoby, po cichu i z hukiem. William oczywiście nauczył nas do bombardowania milionem pocisków w Niemców, ale ja wolę po cichu i mieć wszystko pod kontrolą. - Polskie akcenty - doczekałem się. W całej grze usłyszymy od Williama dwa słowa po Polsku, brzmią one "rozumiem" i "jestem", heh, chociaż tyle. No ale, w grze mamy polski szpital, kilka osób mówi w naszym języku. Nawet w cut-scence dziadek Ani mówi do nas po Polsku, fajny motyw. Dodatkowo sporo wzmianek o czy to o polskich miastach, na wycinkach gazet czy złapanie Set'a w Łodzi. W grze również jesteśmy w przez pewien okres w Polsce, tak jak mówiłem szpital czy też na wsi. - Fabuła - Wielki, ale to wielki plus za to, że nareszcie ktoś odważył się zmienić ten przeruchany bieg wydarzeń II wojny światowej, co prawda wojna się kończy, ale Niemcy dochodzą do władzy, nie ma tam wprawdzie nigdzie mowy o Hitlerze, no ale wiemy, że gra nie skończy się w 1945. Tutaj fabuła została pociągnięta z Wolfensteina z 2009 roku, do tamtej części mam niechęć, ale jednak dobrze zrobili. Gra opiera się już od pierwszej misji na dorwaniu Trupiej Główki, który ciągle jest o krok przed nami. W szpitalu poznajemy pewną Anię i zostajemy z nią do końca gry. Mnie gra wciągnęła bardzo, przejdę jeszcze nie raz i nie dwa. - Technologia - na początku jak zobaczyłem tą nowoczesność w latach 60', to myślałem, że to zbyt nowoczesne, ale wracając chociaż by do RTCW, tam już przecież były eksperymenty różnego kalibru, Wolfenstein po prostu taki jest, choć tutaj nie mamy jakiejś broni Tesla czy potworów z X-labs, to mamy sporo robotów napędzanych przez Nazistów, także sporo systemów monitorowania, tak, że każdy obywatel świata był pod kontrolą (czyżby odniesienie się do tytułu i nowego porządku świata ;)?). Są i bronie napędzane prądem, ale o nich za chwile. - Easter egg's - tutaj wielki zaskok, pewnego razu penetrowałem naszą kryjówkę, na samej górze plakat z Wolfensteina 3D i tak się rozglądam, patrzę, a tam wyskoczyła mi akcja, no to przytrzymuję E, a tam gra nas przerzuca do gry z 1992 roku, jakież zaskoczeniem było to dla mnie, no ale nic, za drugim razem udało się przejść, mega, mega plus, jeden z lepszych EE jakie kiedykolwiek powstały. Sporo wycinków gazet do czytania, wiele takich, które są nawiązaniem do poprzedniej misji, kiedy coś rozwaliliśmy, możemy później przeczytać o naszych wybrykach. - Misje - 16 rozdziałów, jest co robić, 13h gry, a wachlarz szeroki. Takie misje jak pociąg, ścieki czy most, to już sobie daruję, tak oklepany temat, ale wciąż go wstawiają, chociaż przechodziło się bardzo fajnie. Za to mamy jeszcze misje pod wodą, okopy, w powietrzu, w zamku, w kosmosie nawet, a co. Podróżujemy po Europie i ciśniemy Niemców, jestem na tak. - Bronie - są bronie napędzane na prąd, które przecinają kraty itd, a także te, które strzelają klasycznie. Ze smutkiem pożegnałem Panzerfausta, ale jest coś, co mnie mega zaskoczyło pozytywnie, bierzemy broń szturmową albo strzelbę i wciskamy X, podwójna broń, możemy poczuć się jak Arnold, do tego polecam strzelanie podczas wślizgu, meega. - Dodatki - jako, że kupiłem grę w pudełku, to dostałem książeczkę, mini etui na dowód czy prawko, a także fajne przerobione fotki zdjęć które znamy. Lądowanie na księżycu przez Nazistów (Armstrong był pierwszy? No chyba śnisz) czy przeróbka okładki płyty Beatelsów, każdy to chyba zna, gdzie idą przez miasto na przejściu dla pieszych. No ale załóżmy, że kupiłeś za 50 eurasów grę w sklepie steam w kluczu. W grze jest sporo "znajdziek"; złote rzeczy (maska Hitlera, noże, popielniczki, nawet nocnik), szyfry enigmy, listy, mapy, grafiki, postacie, a także nagrania na vinylu, które później możemy w menu odsłuchać. MINUSY: - Waga gry - hmm, od początku było zapowiadane, że w nowym Wolfie nie będzie multi, więc co tu waży 44 gb? Powrót do 3D tyle im zajął? Niby szyfry enigmy otwierają nam nowe tryby gry lecz jeszcze nie sprawdzałem, ale to i tak jest single player, na 13 godzin, co tu może tyle zajmować? W grafice widać progres, ale nie równa się np. do takiej gry jak Mafia 2(wydana kilka lat temu) albo wydanego zaraz po Wolfie Watch Dogs'a. Mając w pudełku 4 DVD i tak musiałem czekać 2h na ściągnięcie się ostatnich 10gb... CZEGO BRAKUJE? - Mp40 - Smutek na maksa, chociaż przez misję w okopach mogła by być w 1946 roku, no nic, trza się pożegnać z jedną z lepszych broni w grach wojennych. - Multiplayer - nie wiem, czy było by warte kupna, ale sprawdzić bym sprawdził, może kiedyś... NA KONIEC No nic, mogę śmiało powiedzieć na koniec, że Wolfenstein dzięki New Order podniósł się po średniaku wydanego w 2009, żadnych woali itd. Grając w ową gre dostrzegłem trochę elementy Call of Duty: Black Ops 2 z trybu Zombie, mapki origins, Call of Duty: Ghost, za metalowe psy, a także do Metro Last Light, skradanka bardzo była podobna, rzucanie nożem nawet w nogę powodowało śmierć. Faktem jest, że to nie jest już to samo co Return to Castle Wolfenstein, przecież jest pociągnięty z Wolfensteina (ehh, mogli mu dać temu jakąś nazwę, chodzi o ten z 2009), ale ciągle mamy Williama, który musi masakrować Niemców, jak lewaków Janusz Korwin-Mikke (upps, cisza wyborcza trwa, może mnie nikt nie złapie), gra jest ciągle przyjemna, mamy te postacie, których nienawidzimy i pragniemy ich zniszczyć, więc im dłużej gramy, tym bardziej chcemy ich zmieść. Z chęcią sprawdziłbym jakiś Mulitplayer, w końcu ET to było coś, kto wie, kto wie... OCENA KOŃCOWA: 9/10Pokaż więcejPokaż mniej
Niestety coś nie pykło. W mojej opinii gra nie zasługuje na tak wysokie noty i oceny. Zabawa owszem jest świetnia i nawet fabuła zaciekawia, ale tylko do pewnego momentu. Po mniej więcej 8h grania, The New Order zaczyna potwornie nudzić i zwyczajnie męczyć. W mojej opinii przygoda powinna zakończyć sie dużo wcześniej, ponieważ na dalszych etapach pojawia się powtarzalność, nuda i syndrom odsmażonego kotleta. Wydaje mi się, że twórcom zabrakło pomysłu (lub chęci?), aby gracza w jakiś sposób zaskoczyć i zaciekawić dalszą rozgrywką. Kolejne poziomy/lokacje to kopiuj-wklej wcześniejszych, ciągle ci sami wrogowie, których spotkaliśmy wcześniej, podobna, lub nawet taka sama sceneria i do tego zbyt mały jak dla mnie arsenał broni. Feeling strzelania, odgłosy broni, AI przeciwników, również nie stoją na zbyt wysokim poziomie, co jeszcze bardziej nuży i przeszkadza w pozytywnym odbiorze gry. Optymalizacja tutaj nie jest mówiąc delikatnie najwyższych lotów. Mimo, że mój komputer radzi sobie bez problemów z Wiedźminem 3 na ultra detalach, tutaj często przy troszkę większej akcji ilość klatek potrafi pięknie pikować w dół. Wolfenstein ma oczywiście plusy. Pierwszy i największy z nich, że można strzelać do tych je***nych Niemców ;). Tak! Niemców, nie nazistów. Klimat gry również mi się podoba. Fabuła i grywalność do pewnego momentu są okej. Muzyka pasuje, bohater troszkę zbyt hollywoodzki, ale ujdzie, sytuacyjne żarciki i humor nie wadzą, a wręcz są momentami dosć zabawne, no i mamy też polskie akcenty. Jak wspomniałem na początku, ocena tej gry jest zbyt zawyżona, lub sama gra jest przereklamowana. Nie raz i nie dwa oceny na Steamie nie były zbyt adekwatne do jakości produktu (jak np wg mnie Shadow of Mordor). Czasami mam wrażenie, że wśród "recenzentów" tutaj jest zbyt duża ilość nastoletnich gimbusów o guście łysego cebulowatego dresiarza spod trzepaka w jakichś slumsach, który w dodatku uważa byle sikacz z domieszką alkoholu z monopolowego za rogiem za napój bogów, a pierwszą lepszą cyfrową siekaninę (niczym zabawa w rzeźnika z Podlasia "w złap świnię a potem upi***ol jej łeb przy samym odbycie") za grę roku. Ale jak to mawiają o gustach się nie dyskutuje. Dla mnie Wolfenstein: The New Order jest rozczarowaniem i grą mocno średnią, żeby nie powiedzieć słabą. Tytuł i marka w tym przypadku zobowiązuję i oczekiwałem lepszej gry, a napewno ciekawszej z większą zawartością i różnorodnością lokacji jak i przeciwnikówPokaż więcejPokaż mniej
Niesamowita gra 9.5/10 :) Plusy: + Klimat i Fabuła + B.J. Blazkowicz + Polskie akcenty + Cała masa znajdźiek + Postacie drugoplanowe + Oldschoolowy gameplay + Długość i zróżnicowanie rozgrywki + Zabijanie nazistów nigdy się nie nudzi + Odpowiedni balans pomiędzy skradaniem a otwartą walkąPokaż więcejPokaż mniej
Wolfenstein: The New Order, to kolejna już kontynuacja jednej z pierwszych, a właściwie możliwe że pierwszej gry z gatunku FPS. W:TNO jest strzelanką na prawdę dobrą, ale jako kontynuacja (szczególnie biorąc pod uwagę ducha serii, którego kulminacja nastąpiła moim zdaniem w RTCW) - nieco mnie zawiódł. Zwiedzimy 16 "rozdziałów" czyli stosunkowo długich misji, podczas których przemierzymy kilkanaście różnych lokacji; niestety - choć każdy z osobna dobrze zaprojektowany z gameplayowego punktu widzenia - to jednak są niezwykle podobne, bo każdy z nich (może z wyjątkiem poziomów w Zamku Trupiej Główki i Bazy na Kiężycu) wygląda bardzo podobnie. Względem RTCW to regres; tam zwiedzane poziomy różniły się od siebie wizualnie w BARDZO dużym stopniu, na tyle że odróżnienie ich od siebie nie tanowiło żadnego problemu już po jednym screenie. Różnorodność wyposażenia nie istnieje. Do naszej dyspozycji jest jeden rodzaj pistoletu; jeden karabin szturmowy, jeden karabin snajperski i jedną strzelbę. Każda z tych broni ma 2 tryby ostrzału; każdą z nich można wyposażyć w obie ręce, poza tym mamy Laserkwark - czyli dosyć specyficzne działo laserowe. Razem 5 broni. ŻA-ŁO-SNE. Już RTCW miał więcej: z pamięci: MP40, Sten, Thompson, Colt, Luger, Mauer, FG42, Snooper, Venom, Panzerfaust, Miotacz ognia i Tesla Gun - ponad 2 razy więcej. Materiałów wybuchowych? RTCW oferował granaty M2; Stielhandgranade i dynamit - The New Order - tylko 1 typ granatów - bo bardzo hojnym trzeba być, by uznać, że broń z 46' do której mamy dotęp w trakcie prologu to broń, która jest dostępna w grze. Kolejnym moim problemem jest to, jak niecelne potrafią być nazistowskie wynalazki - na miłość boską; gra wkracza w sci-fi; a już drugi pocisk w serii karabinku szturmowego leci w kosmos? Nie wspominam o tym, że jakimś cudem broń laserowa ma odrzut (co nie ma już żadnego sensu). Przeciwników jest "na upartego" 8 rodzajów - szeregowy niemiec, dowódca, lekko-opancerzony żołnierz z bazy księżycowej (spotykany w JEDNYM rozdziale), ciężko-opancerzony żołnierz ze strzelbą (później wyrzutnią rakiet, ale to dopiero ostatni rozdział), Uberoldaten z CKMem, pies, Panzerhund (zawsze jako silnie oskryptowany przeciwnik) oraz duży Robot Strażniczy. Nie powiem - zawodzi to dosyć mocno. Muszę przyznać, że grafika jest świetna, a optymalizacja stoi na wysokim poziomie - FPS counter nigdy nie spadł poniżej 59 FPSów; a miejscami ilość efektów graficznych usprawiedliwiała by większe spadki. Co do warstwy dźwiękowej - podoba mi się fakt, że wbrew swego rodzaju modzie - tutaj niemcy nie mówią po angielsku - co do muzyki jednak, to nie podobał mi się przyjęty styl - nie pasował ani do ducha serii, ani do tej konkretnej gry. Do soundtracku z RTCW, wręcz genialnego, nawet nie dorasta. Największą wadą gry jest chyba jednak AI. Jest po prostu żenująco głupia; nie potrafi dobrze chować się za osłonami; niemcy często zamiast schować się gdziekolwiek, będą stać na środku pomieszczenia, albo traktować przezroczyste ścianki, zza których wystaje im głowa jako najlepszą osłonę. Poziom trudności Uber - jedyny na którym grałem - był dramatycznie łatwy, co więcej jedynym wyzwaniem były może 3 momenty w grze, gdy gra rzucała we mnie czystym bullshitem. Pod koniec gry, szeregowy naziol jest w stanie wziąć na klatę bezpośrednie trafienie rakietą; o ile nie zostanie trafiony w głowę, powalenie go wymaga około 30 pocisków z karabinku; a i po tym czasami potrafi strzelać do nas jeszcze z ziemi. Opancerzeni naziści stają się już całkowicie odporni na broń balistyczną, w przeciwieństwie do tego, do czego gra przyzwyczaiła nas na początku - choć w żaden sposób tego nie komunikuje. Największym grzechem TNO jest właśnie to zmienianie zasad w biegu rozgrywki, bez komunikowania tego graczowi. Przykładem niech będzie ostatnie starcie (pomijając bossa) ostatniego rozdziału. Tam, gra która przyzwyczaiła nas, że nowi przeciwnicy na mapie mogą pojawić się tylko otwierając niemożliwe dla gracza do otworzenia samodzielnie drzwi, tylko w momentach, które graczowi są dobrze komunikowane; do tego prowokowane postępami lub zaalarmowaniem niemieckich dowódców - w ostatnim starciu, nie dość, że w niesprzyjającym terenie, i przeciwko gigantycznej przewadze liczebnej i uzbrojenia nazistów - zaczyna spawnować przeciwników tuż za naszymi plecami. Nie, nie w oskryptowanych momentach - gra chamsko spawnuje przeciwników za naszymi plecami, nawet jeśli sekundę temu patrzyliśmy w głąb długiego korytarza, i widzieliśmy, że był pusty. Nie mogę tego Wolfensteinowi wybaczyć, bo to koszmarnie frustrująca decyzja, w głupi sposób tworząca "wyzwanie". Za to ostatnia walka z bossem jest głupim strzelaniem, aż do napisów końcowych. Bez taktyki, bez nieoczywistych weak-pointów, bez miejsca na rozegranie wszystkego inaczej niż "all guns blazing" Słowem: To całkiem w porządku gra, ale z ciężkim sercem nie mogę jej polecić, gdyż: -Warstwa dźwiękowa burzy immersję -AI jest kiepskie a gra buduje poziom trudności paskami HP i spawnowaniem wrogów zamiast surową liczebnością/celnością/wyposażeniem wrogów -Gameplayowo, The New Order nie jest tak naprawdę podobny do RTCW - nie jest to stricte wada, ale warto o tym wspomnieć w kontekście recenzji. -Mała różnorodność broni i przeciwników.Pokaż więcejPokaż mniej
Źródło: oryginalne recenzje użytkowników Steam. Głosy pomocności to archiwalny zapis, nie dane na żywo. Ostatnio zebrano: 15.08.2026.
